Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Zimowa wyprawa latem, czyli Słowacja 2008

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
klopot
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1378
Dołączył(a): 22.06.2005
Zimowa wyprawa latem, czyli Słowacja 2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) klopot » 11.11.2008 18:45

Lipiec 2008 roku, a dokładnie 8 lipca około godziny 16 przekraczamy granicę Czesko-Polską. Nadszedł koniec naszych wakacji. Teraz trzeba będzie długo pracować i czekać na chwilę wolnego żeby się gdzieś wyrwać.
Wróciliśmy z Chorwacji. W tym roku wakacje spędziliśmy z Agnieszką i Mariuszem oraz Joanną i Andrzejem.

W domu wraz z Agnieszką i Mariuszem planujemy kolejny wyjazd, tym razem już bliżej. Wybór pada na Słowację, przypuszczalny czas wyjazdy i miejsce jeszcze bliżej nie określone; to Beatka ze mną mamy wybrać miejsce. Agnieszka z Mariuszem prowadzą własną działalność i nie mają za bardzo czasu.
Poszukiwania trwają około miesiąca i już wiemy, że jedziemy TUTAJ po słowackiej stronie.
Tak, tak wiemy gdzie chcemy jechać, ale trzeba jeszcze wybrać kwaterkę. Jakieś dobre miejsce wypadowe, żeby prawie wszędzie było blisko. Tylko czy tak się da?
Po dłuższych poszukiwaniach wiemy także, że naszą miejscowością wypadową będzie Mała miejscowość
Pozostało wybrać pensjonat. Po dłuższych naradach wybór padł na Ten

Cel wyprawy został także określony. Chcemy zdobyć Rohacze, a dokładnie: Rohacza Ostrego i Rohacza Płaczliwego.
Obrazek
Cel jest ambitny, czy wykonalny to się okaże. Są także cele pomniejsze, ale o nich już później.
Pozostał nam do określenia termin wyjazdu. Wszyscy jesteśmy przekonani, że to musi być wrzesień, tak żeby nas nie zaskoczył śnieg. W doborze terminu cała grupa musi się dopasować do mnie, niestety "służby mundurowe" i zaplanować sobie wolne w grafiku nie jest wcale łatwo.
Udało się, ruszamy 19 września.
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8804
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 11.11.2008 19:41

Lat temu... już wiele niestety :wink: , upajałam się widokami na Rohacze z grani Rakoń - Wołowiec. Pięknie wyglądały 8) , ale jakoś nie złożyło się, żeby ruszyć na stronę słwowacką i pokusić się na ich zdobycie. Którejś kolejnej jesieni chciałam znów popatrzeć (szliśmy wtedy do schroniska na Chochołowskiej przez Ornak, Kończystą i Wołowiec), ale na granicznej grani dopadła nas taka mgła (i śnieżek trochę też, ale to nie dziwo, bo było to na przełomie października i listopada), że o widoczkach można było sobie tylko pomarzyć :cry: . Tak więc cieszę się Rafale niezmiernie, że teraz popatrzę sobie na Rohacze Twoimi oczami :D .
Pozdrawiam serdecznie :papa:
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12197
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 12.11.2008 08:29

No i super, tatrzańska górska relacja :D

klopot napisał(a):Pozostał nam do określenia termin wyjazdu. Wszyscy jesteśmy przekonani, że to musi być wrzesień, tak żeby nas nie zaskoczył śnieg.


klopot napisał(a):ruszamy 19 września.


:D Teza nie do końca słuszna :idea:

Pamiętam jak w 2002 dokładnie w połowie wrześniowego pobytu w słowackich Tatrach czyli 15 września w nocy spadła taka masa śniegu, że potem idąc na Polsky Hreben czy na Rysy zapadaliśmy się w nim momentami prawie po pas 8O Dolna granica do której spadł i się utrzymał to było ok 1600 m npm.
Od tej pory nie lubimy śniegu w górach....... :wink:

Ciekawe czy zawędrujecie na Bystrą :?:

Czekam na c.d. :D
armar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 764
Dołączył(a): 28.05.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) armar » 12.11.2008 10:00

Przyłączam sie do czytania , swego czasu spedzilismy w tatrach Zachodnich wspaniały tydzien na nartach - Spalena Dolina -mieszkając w schronisku Chata Zverovka :)
-Yaro-
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1067
Dołączył(a): 01.03.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) -Yaro- » 12.11.2008 10:17

No i ja zasiadłem do czytania :wink:
klopot
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1378
Dołączył(a): 22.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) klopot » 12.11.2008 13:12

kulka53 napisał(a):
klopot napisał(a):Pozostał nam do określenia termin wyjazdu. Wszyscy jesteśmy przekonani, że to musi być wrzesień, tak żeby nas nie zaskoczył śnieg.

:D Teza nie do końca słuszna :idea:

Witam
Masz rację, ale założyliśmy, że jest mniejsze prawdopodobieństwo wędrówki w śniegu o tej porze, niż w październiku. Niestety wcześniejszy wyjazd był niemożliwy.
Wpływ na pogodę to mieli, w dawnym ZSRR, zwłaszcza przed ważnymi uroczystościami w Moskwie. Tlenek srebra i te inne sprawy :D
Pozdrawiam
Rafał
klopot
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1378
Dołączył(a): 22.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) klopot » 12.11.2008 15:24

Przygotowania

Już wiemy kiedy i gdzie jedziemy, znamy cel. Pozostaje jeszcze kilka spraw do ustalenia np. droga jaką chcemy dotrzeć do Oravski Biely Potok. Głównym problemem jest: gdzie przekroczyć granicę, no może byłą granicę, bo mamy przecież Schengen.
Zastanawiamy się nad dwiema opcjami:
1. Cieszyn-Boguszowice-Chotěbuz
2. Korbielów - Oravská Polhora

Czytam dużo na forum ale pomimo wszystko nie wiem co wybrać. Pomału zaczynam się skłaniać nawet do takiej opcji jak: Chyżne - Trstena, ta opcja jednak szybko odpada ze względu na konieczność przejazdu "słynną zakopianką", aż w takiej desperacji nie jesteśmy.
Głównym problemem jest oczywiście dojazd do byłej granicy. Ach te nasze polskie drogi.
Postanawiam "zaciągnąć języka" i dzwonię do Uli. Ula jest niezmotoryzowana i z Bielska Białej więc Ona także "zaciąga języka". Po wspólnej telefonicznej naradzie dochodzimy do wniosku, że najlepiej będzie jechać w kierunku na Cieszyn.
Ula wielkie dzięki za pomoc!
Przygotowania trwają. Nasz środek transportu to:
Obrazek
Zakupy zrobione. Z niepokojem obserwujemy prognozy pogody. Niestety one nie są najlepsze. Już wiemy, że nie będzie łatwo.
Z kroniki TOPR
Oczywiście jedziemy. Czas planowanej zbiórki to około 15.00.
klopot
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1378
Dołączył(a): 22.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) klopot » 12.11.2008 22:39

W drogę

Obserwowałem komunikaty TOPR. Niestety w Zakopanym spadł śnieg. W górach zima. Warunki do uprawiania turystyki są kiepskie. Powyżej 1100 m szlaki są zasypane śniegiem, częściowo zalodzone i śliskie. Poprawy pogody nie należy się spodziewać.
Piątek rano, za oknem słoneczko. Wstępuje w nas promyk nadziei, że może jednak.

Agnieszka z Mariuszem i Beatka są w pracy, czekam na nich w domu, w dalszym ciągu obserwując prognozę pogody, jednak z każdą minutą rzednie mi mina.
Przyjeżdża Agnieszka z Mariuszem. Pakujemy się do ich samochodu. Pogoda coraz gorsza. Pocieszamy się, że może jednak nie będzie tak źle.
Ruszamy w kierunku Strzelec Opolskich, tam wjeżdżamy na A-4.
W Katowicach wjeżdżamy na drogę K81, którą mamy dojechać do skrzyżowania z drogą S1.
Katowice ulica Mikołowska wjeżdżamy na jedną ze stacji benzynowych, tankujemy paliwo. Tutaj jest znacznie taniej niż w Opolu. Różnica na jednym litrze paliwa to około 30 groszy. Ruszamy w dalszą drogę. Zaczyna padać deszcz.
Mariusz zaczyna nas przekonywać żeby jednak pojechać w kierunku Korbielowa i tam wjechać na teren Słowacji. Mam pewne obawy, bo wiem, że musimy wjechać na drogę łączącą Bielsko z Żywcem. Później trzeba przejechać przez Jeleśnię, a tam remontują most. Ruch tam odbywa się wahadłowo i może nas spotkać niespodzianka.
Wszystkie te informacje posiadam z nieocenionego forum Cro.pl
Ulegamy namową Mariusza i zamiast w kierunku Cieszyna jedziemy dalej w kierunku Ustronia, Wisły. Teraz już leje, jest po prostu koszmarnie.
Wszyscy chcemy jak najszybciej dojechać do celu, ale chcieć, a móc to dwie różne sprawy.
Po minięciu Wisły, Przełęczy Salmopolskiej, Szczyrku dojeżdżamy do miejscowości Buczkowice gdzie mamy zamiar wjechać na drogę w kierunku Łodygowic, a następnie na drogę S69 do Żywca.
Cały misterny plan poszedł się paść w Buczkowicach, nie ma przejazdu w kierunku Łodygowic (droga w remoncie). Musimy się wrócić prawie do Bielska. Wszyscy mają już dosyć tej podróży. Oszczędzę Wam dalszego opisu tego koszmaru.
Wniosek jest jeden: Pierwsza myśl najlepsza, czyli Cieszyn.
Po wjechaniu na teren Słowacji decyzja jest jedna: trzeba kupić coś bardzo mocnego.
Szukamy sklepu, najlepiej otwartego. Jest sukces w miejscowości Namestowo znajdujemy sklep sieci Billa. Robimy zakupy i ruszamy do celu.
Jesteśmy na miejscu. Teraz tylko znaleźć kwaterką i już. Niestety kolejna kłoda pod nogami. Numeracja posesji jak w Zawoii, kto był to wie o czym pisze; tam numeruje się posesje tak jak powstają nie ma jednego ciągu numerycznego, koło domu z numerem 1 może stać dom z numerem np. 1200.
Poszukiwania trwają godzinę. W końcu sukces. Szybko się rozpakowujemy, robimy kolację i zasiadamy do "czegoś mocnego".
Za oknami deszcz, nocne Polaków rozmowy i nadzieja na lepsze jutro, a zwłaszcza lepszą pogodę.
Wszyscy już czujemy smak gór.
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45312
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 13.11.2008 08:11

Ja tu widzę, że się nieźle rozkręca ta opowieść....czekam na c.d.
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12197
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 13.11.2008 08:25

klopot napisał(a):Niestety w Zakopanym spadł śnieg. W górach zima. Warunki do uprawiania turystyki są kiepskie. Powyżej 1100 m szlaki są zasypane śniegiem, częściowo zalodzone i śliskie. Poprawy pogody nie należy się spodziewać.

klopot napisał(a):Teraz już leje, jest po prostu koszmarnie.

:cry:
W tym terminie byłem w Chorwacji i tylko z opowieści które słyszałem, wiem, jaka pogoda była wtedy w Polsce, jakiś koszmar, zimno i mokro..........

klopot napisał(a):Wszyscy już czujemy smak gór.

:D I o to chodzi :D

Z tym większą ciekawością czekam na c.d. :D
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 23.11.2008 12:45

To i ja dotarłam. Dzięki Rafał za wspomnienie, ale moja pomoc to marniawa była, a i tak wybraliście ten okrutniejszy wariant :D :D :D
A Waszych opowieści górskich posłucham znów baaaardzo chętnie!!! Tyle już sobie obiecywałam, że się ruszę w słowackie Tatry i na myśleniu się kończy :lol:
Ewa Zuber
Cromaniak
Posty: 580
Dołączył(a): 08.10.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Ewa Zuber » 23.11.2008 13:49

Zapowiada się kolejna bardzo ciekawa i ambitna relacja. Ponieważ kocham góry zapewne często będę tu zaglądać. :D
klopot
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1378
Dołączył(a): 22.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) klopot » 23.11.2008 15:09

shtriga napisał(a):moja pomoc to marniawa była, a i tak wybraliście ten okrutniejszy wariant :D :D :D
Tyle już sobie obiecywałam, że się ruszę w słowackie Tatry i na myśleniu się kończy :lol:

Wiesz dobrze Ula, że plan był prawie doskonały po wspólnych ustaleniach. Sami wybraliśmy sobie taki los :hearts:
Musisz uważać, bo One obrażą się na Ciebie, jak będziesz tak długo odtrącać wyciągniętą dłoń.

Ewa Zuber napisał(a):Zapowiada się kolejna bardzo ciekawa i ambitna relacja. Ponieważ kocham góry zapewne często będę tu zaglądać. :D

Dziękuję za zainteresowanie. Coraz więcej osób ujawnia na tym forum swoją drugą miłość :wink:
Pozdrawiam
Rafał
klopot
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1378
Dołączył(a): 22.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) klopot » 23.11.2008 16:05

"Zaproszenie"

Poranek wiemy, że One tam są, ukryte za gęstą czapą chmur i zasłonięte kotarą z deszczu. Pewnie szyderczo się do nas uśmiechają, zapraszając do siebie, a jednocześnie przekazują informację, że dzisiaj pozostaną samotne i tylko we własnym towarzystwie.
Po śniadaniu musimy się naradzić, co dalej? Zmiana planów jest zdecydowanie konieczna, bo nasi "gospodarze" nie mają dzisiaj nastroju do spotkań.
Wybór padł na: Liptowski Mikulasz oraz Demianowska Jaskinia Wolności i Demianowska Jaskinia Lodowa
Śmiejemy się, że zamiast w górę będziemy schodzić w dół. Po wyjściu na zewnątrz możemy zobaczyć nasz apartament w całej okazałości. Źle nie jest, to nowy budynek, goście mają osobne wejście, gospodarze potrzebują jeszcze trochę czasu na zagospodarowanie "rejonów zewnętrznych" swojej posesji, ale to akurat w cale nam nie przeszkadza.
Obrazek Obrazek

Tak wygląda budynek od zewnątrz.
W pobliży znajdują się posesje sąsiadów, ale nam to w zupełności nie przeszkadza. To jest nasza baza wypadowa.

Ruszamy, po drodze jesteśmy trochę przerażeni. Temperatura spada do -2 stopni, na jezdni robi się ślisko. Jakież jest nasze zdziwienie gdy dojeżdżamy do celu. Tutaj jest sucho, temperatura w granicach +10 stopni, widać nawet czasami słoneczko. Znacznie poprawiają się nam nastroje. Zostawiamy samochód na parkingu i pierwsze co robimy, to idziemy na pyszne rogaliki. Niestety nikt z nas nie uwiecznił konsumpcji. Później idziemy w stronę rynku, który otoczony jest niewysokimi pastelowymi kamieniczkami. Nad rynkiem dominuje najstarszy zabytek miasta, kościół parafialny św. Mikołaja, wzmiankowany po raz pierwszy w 1299 r. Niestety jest zamknięty i nie możemy zobaczyć jego wnętrza, a tak wygląda na zewnątrz
Obrazek Obrazek

Przed północną ścianą świątyni ustawione są trzy piaskowcowe posągi z 1948 r. Przedstawiają wybitnych obywateli miasta: Jana Krala, zwanego słowackim Byronem - najwybitniejszego słowackiego poetę romantycznego, oraz Gaspara Fejerpatakyego, wydawcę, który otworzył pierwszą słowacką bibliotekę.
Trzecia to fikcyjny Mikulas, rzekomy założyciel miasta.
Z rynku mamy piękny widok na Tarty Zachodnie, gdzieś tam są Oni i mamy nadzieją, że ich odwiedzimy. Podobno nadzieja umiera ostatnia, mocno w to wierzymy.
Nie jesteśmy za bardzo zachwyceni tym miastem, być może dlatego, że nie był to główny cel naszej wyprawy.
Po zwiedzeniu rynku jedziemy w kierunku jaskiń. Jaskinia Lodowa jest już zamknięta, odbyło się już ostatnie wejście, trochę żałujemy takich widoków
Obrazek Obrazek Obrazek
Zdjęcia pochodzą z tąd
Jedziemy dalej w kierunku drugiej jaskini z nadzieją, że może zdążymy przynajmniej ją zwiedzić. Po dojechaniu na miejsce buźki się nam uśmiechają, za godzinę kolejne wejście, więc coś nam się dzisiaj uda. Wejście do jaskini znajduje się powyżej parkingu na którym pozostawiliśmy samochód. Idziemy w górę, żartujemy, że to nasze pierwsze podejście. Kupujemy bilety i czekamy.
Obrazek Obrazek
W oczekiwaniu na wejście do jaskini.

Rohacze pokazały dzisiaj swoją rogatą duszę cały czas jednak wierzymy, że pozwolą nam się odwiedzić.
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 23.11.2008 17:53

Od razu mi się przypomniała nasza MNE (2005? chyba :) ), jak przyjechałyśmy w ulewie do Żabljaka i żabami prało cały następny dzień i jeszcze trochę trzeciego dnia. My się zastanawiałyśmy z której strony są te nasze górki, bo też nic nie było widać.
Już czekam gdzież to Was jeszcze poniesie :D
Następna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Zimowa wyprawa latem, czyli Słowacja 2008
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018