Platforma cro.pl© Chorwacja online™ - podróżuj z nami po całym świecie! Odkryj Chorwację i nie tylko na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków ツ

Wulkaniczna wyspa – Lanzarote i La Graciosa

Nazwa kraju Hiszpania wywodzi się od słowa Ispania, które oznacza Ziemię Królików. Język hiszpański wymieniany jest w pierwszej piątce najczęściej używanych języków na świecie. Najdłuższą rzeką Hiszpanii jest rzeka Ebro, licząca sobie 930 kilometrów. Hiszpanie to naród uwielbiający grę na loterii. Zdrapki można kupić na rogu każdej ulicy.
Mikromir
Koneser
Avatar użytkownika
Posty: 6706
Dołączył(a): 17.03.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) Mikromir » 04.03.2026 19:56

Świetna taka rowerowa wyprawa, a elektrykiem to już całkiem.
Ten gejzer fajnie wygląda 8)
piekara114
Opiekun działu
Avatar użytkownika
Posty: 17211
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 04.03.2026 21:43

Wycieczka bardzo bardzo fajna :mg: Polecam taki jeden dzień, to całkiem inny sposób zwiedzania.

A gejzer to taki fajny dodatek :mg:
piekara114
Opiekun działu
Avatar użytkownika
Posty: 17211
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 04.03.2026 21:44

10 listopada 2025, dzień 4, poniedziałek c.d. – rejs powrotny

Wchodzimy na pokład…
Obrazek

...i o 16ej odbijamy i ruszamy w trasę powrotną… La Graciosa zostaje już tylko wspomnieniem…
Obrazek

Obrazek

A przed nami wyrastają ogromne klify Famara (wybrzeże Lanzarote)….
Obrazek

Widać jak warstwowo powstawały klify i ich późniejszą erozję…
Obrazek

Obrazek

Obrazek

….potem z morza wyrastają skały przylądka…
Obrazek

Ponownie widać turkusową wodę przy samej skale...
Obrazek

Obrazek

…gwałtowna zmiana kursu i już jesteśmy w porcie w Orzola...
Obrazek

Obrazek

I tak zakończyła się nasza wycieczka, wycieczka na kolejną wyspę kanaryjską.

:papa:
piekara114
Opiekun działu
Avatar użytkownika
Posty: 17211
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 08.03.2026 12:24

10 listopada 2025, dzień 4, poniedziałek c.d.

W Orzola miałam zaznaczone dwa miejsca jeszcze: charakterystyczną piaszczystą plażę oraz jasknię przybrzeżną. Ze względu na aktualny przypływ, a przede wszystkim na wielkość fal do jaskini na pewno się nie dostaniemy (musi być odpływ i bardzo spokojne morze, inaczej jest niebezpiecznie). A plaża, a raczej laguna Caletón Blanco, przy ponownie zachmurzonym niebie, nie będzie robiła wrażenia. Tym samym odpuszczamy te dwa punkty.
Zjeść też tu nic nie zjemy, bo knajpki (dosłownie 2 sztuki) dopiero się szykują na wieczór… nie będziemy czekać….
Obrazek

To jedziemy...
Po drodze, no po lekkim odbiciu, jest najbardziej znany na wyspie punkt widokowy – Mirador del Río – [unkt widokowy na La Graciosa. Charakterystyczny wygląd punktu (wraz z restauracją) został zaprojektowany przez „króla-bożyszcze” wyspy – Manrique. Wejście na punkt, a także do restauracji, jest płatny – w XI.2025 8 eur, teraz już 9. Jeszcze w domu, niezależnie od siebie, stwierdziliśmy z Panem M., że nie skorzystamy z tej atrakcji. Tym bardziej teraz, jak mogliśmy po dotykać i poczuć La Graciosa, nie czujemy potrzeby udawania się i płacenia za widok. Pewnie, gdyby ta restauracja-kawiarnia, nie miała płatnego wejścia to byśmy pojechali tam, nawet na kawę za 10 eur, ale płacić za wejście do kawiarni…no nie… Tak, tak, wiem, że nie tylko za widok się tam płaci, ale i za lokalną architekturę - dzieło sztuki, ale jakoś nam to nie pasuje….
I tak teraz o tym pisząc udało mi się zebrać w całość moje subiektywne odczucie co do Césara Manrique. W żaden sposób nie kwestionuję jego ogromnego wpływu na wyspę – dzięki niemu wyspa jest spójna architektonicznie i przez to czysta wizualnie. Oczywiście są jakieś koszmarki architektoniczne, ale to jakiś promil promila. Oczywiste jest też to, że Lanzarote chce się dziełami Manrique pochwalić i mieć z tego kasę (w sumie nie ma z czego innego ciągnąć kasy), ale mam takie odczucie, że robi to obecnie zbyt nachalnie przekraczając już wszelkie granice… Już na etapie planowania, po 2 tygodniach, na słowo „Manrique” czułam zniechęcenie (było wszędzie, jak przysłowiowe wyskakiwanie z lodówki) i na pewno to też wypłynęło na moją decyzję, aby zrezygnować z wejść do budynku Fundacji, Lagomar czy Jameos del Agua – już czułam przesyt…, a przecież jeszcze wtedy nie byłam na wyspie….

No dobra to jedziemy, początkowo drogą LZ-204, a potem mniejszą LZ-201 ku miejscowości o fajnej nazwie Ye. Przejazd tymi drogami jest bardzo miły dla oka. Mijamy charakterystyczne winnice (w tym regionie też uprawiają winorośl, ale już winnice nie są tak wymuskane jak te w La Geria). Przejeżdżamy przez malutkie Ye: wąska droga otoczona białymi zabudowaniami i tyle. Mijamy wejście na szlak na Volcán de la Corona oraz na Mirador del Río. Odbijamy na LZ-202 - to oznaczenie mają aż 3 drogi odchodzące od LZ-201 ku Mirador del Rio, my wjeżdżamy w tą ostatnią. LZ-202 jest jeszcze węższa, ciężko byłoby się tu minąć z innym autem. Zostawiamy samochód w tym miejscu i idziemy kamiennym szlakiem. Dalej jest większy parking, więc śmiało można pojechać jeszcze kilka metrów. Idziemy szlakiem Camino del salinero… Coś tam już widać…
Obrazek

Jesteśmy na punkcie widokowym Las Rositas. Jest tu kilka osób, ale to w niczym nie przeszkadza… Mamy przepiękny (i darmowy) widok na La Graciosa..
Obrazek

Obrazek

Na zbliżeniu Caleta del Sebo, po której jeszcze godzinkę temu chodziliśmy…
Obrazek

Pod nami ogromna piaszczysta Playa del Risco.
Obrazek

Zejście nie jest technicznie trudne, ale jest wymagające, w dół w pionie jest ok. 400m. A potem trzeba wrócić…. Na zdjęciu nawet widać jedną osobę wracającą z plaży, na szklaku było widać kilku innych podążających i w górę i w dół (mimo późnej już pory).
Obrazek

Do zachodu słońca mamy jeszcze trochę czasu, ponad 40 min. Stwierdzamy, że nie będziemy czekać (choć kusi, kusi), a wpadniemy do jeszcze jednego miejsca...

:papa:
aga_stella
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1321
Dołączył(a): 25.08.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) aga_stella » 08.03.2026 20:40

Każdy z nas szuka w podróży czegoś innego i ta różnorodność opinii jest super!
Ja mam jednak zupełnie inne odczucia co do Mirador del Río. Moim zdaniem te 9 euro, to bilet do zupełnie innego świata. Widok jest absolutnie zniewalający.
Pierwszy poziom tarasu
20260114_122153.jpg

20260114_122210.jpg

20260114_122233.jpg

20260114_122323.jpg

Drugi poziom
20260114_123517.jpg

20260114_124030.jpg


Jestem też pełna podziwu dla Césara Manrique’a. To wręcz nieprawdopodobne, że jeden człowiek miał tak ogromną siłę oddziaływania, by w pojedynkę uratować tożsamość całej wyspy i narzucić jej tak spójną wizję. Musiał mieć niesamowitą siłę przebicia. Mnie osobiście najbardziej fascynuje to, jak potrafił wykorzystać ”błędy” natury – tam, gdzie inni widzieli tylko dziurę w ziemi czy zastygłą lawę, on widział luksusowy salon albo basen.
Lanzarote tak mnie urzekło w grudniu 2023, że musiałam tam wrócić już w styczniu tego roku. Gdybym miała pisać własną relację, zatytułowałabym ją właśnie „Śladami Césara Manrique’a”.
Tym razem odwiedziłam oba jego domy (bilet łączony to 17 euro), Fundację (ta przy Pomniku Rolnika jest bezpłatna) oraz niesamowite Lagomar – labirynt schodów i tarasów wykutych w skale z filmową legendą w tle.
20260115_104101.jpg

20260115_105141.jpg

20260114_141357.jpg
Załączniki:
20260114_124323.jpg
te kiero
Mistrz Ligi Narodów UEFA
Posty: 12112
Dołączył(a): 27.08.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) te kiero » 09.03.2026 06:20

Ale przepiękności, byłbym i ja ;)
piekara114
Opiekun działu
Avatar użytkownika
Posty: 17211
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 09.03.2026 08:27

Aga_stella - fajnie, że wrzuciłaś zdjęcia. I patrząc na widoki z Mirador del Río widzę, że widok nie odbiega od innych z pobliskich darmowych puntów widokowych, z tego mojego czy z Tone'go

aga_stella napisał(a):Jestem też pełna podziwu dla Césara Manrique’a. To wręcz nieprawdopodobne, że jeden człowiek miał tak ogromną siłę oddziaływania, by w pojedynkę uratować tożsamość całej wyspy i narzucić jej tak spójną wizję.
Z tym się nie do końca zgodzę. W wielu opracowaniach rzeczywiście pojawia się takie zdanie, że on jeden uratował wyspę, ale CM miał wizję, a do jej realizacji przyczyniło się sporo innych osób, które były w program ochrony wyspy nie mniej zaangażowani niż CM. Chociażby skromny i zapomniany Jesús Soto (Jesús del Carmen Soto Morales), który zaczął dążyć do ochrony krajobrazu wyspy jeszcze przed CM (ten w tym okresie, początki lat 60tych XX w., przebywał w Nowym Yorku). CM dołączył do działań Jesus Soto w 1968 r., kiedy Soto już prowadził rozmowy z władzami wyspy o konieczności ochrony.
Mirador del Río też jest ich wspólnym dziełem, ale jako że Soto był mało medialny (nie chętnie udzielał wywiadów, wolał działać w spokoju) cała zasługa spływa na CM (podobnie jak w przypadku Cueva de los Verdes - to Soto tak zaprojektowałaś całe oświetlenie, że w jaskini "dzieje się magia" - podobno, bo nie byłam).
Może jak ponownie pojawię się na Lanzarote odwiedzę LagOmar i inne miejsca zaprojektowane przez CM, tym razem nastawiliśmy się na coś innego.

P.S.
Leciałaś z bp? czy samodzielnie?

:papa:
piekara114
Opiekun działu
Avatar użytkownika
Posty: 17211
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 12.03.2026 19:18

10 listopada 2025, dzień 4, poniedziałek c.d.

Jedziemy ledwie 10 min. i parkujemy na bezpłatnym parkingu w samym centrum wioski Haria. Haria to podobno jedna z najbardziej autentycznych wiosek na Lanzarote. Ze względu na wyjątkowe i żyzną glebę był to jeden z najważniejszych ośrodków rolniczych. To idziemy zobaczyć Harię…

Pobliski kościół jest zamknięty na cztery spusty, a z zewnątrz nie zachwyca...
Obrazek

Główny deptak…
Obrazek

…pustki, pustki… i piękne balkony, typowo kanaryjskie...
Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Hari spędziliśmy dosłownie 10 min. Nic tu nas nie zaciekawiło, aby szukać więcej… W Hari (na obrzeżach) jest dom-muzeum C.Manriqe, jeśli ktoś chciałby odwiedzić, ale to nas nie interesowało….

Mogliśmy jeszcze podjechać na punkt widokowy na ogromną i niebezpieczną plażę Famara czy na punkt widokowy ze szklanym balkonem na Harię i dolinę tysiąca palm. Ale nie mamy już ochoty na plątanie się. Jedziemy do siebie.

Wrócę jeszcze do Doliny Tysiąca Palm. Skąd taka nazwa? W dolinie, w której położona jest Haria, rośnie duże skupisko palm tworząc zieloną oazę odbijającą się kolorem od wulkanicznego krajobrazu wyspy i białej zabudowy Harii. Podobno, wg tradycji, palmę sadzono za każdym razem jak urodził się syn. Za pewne, gdybyśmy w Harii byli wcześniej, a nie o zmierzchu kiedy nie ma już kolorów to byśmy przejechali się drogą w dolinie i podjechali na punkt widokowy. Nam muszą wystarczyć palmy przy parkingu:
Obrazek

W tym sezonie Wyspy Kanaryjskie mają pod dostatkiem wody (liczne opady i sztormy). Myślę, że obecny okres to idealna okazja, aby zobaczyć las palm w Harii w pełnej okazałości zieleni odcinającej się od białej zabudowy…


W naszym mieszkaniu zjadamy kolację i po 20tej idziemy do centrum. Tym razem chcemy się pokręcić przy nabrzeżu… Ale najpierw po drodze mamy Charco…
Obrazek

…kaktusowy ludzik…
Obrazek

Trafiamy na przypływ….
Obrazek

Obrazek

Wchodzimy na promenadę, gdzie wita nas :bojesie:



….Chip czy Dale :?:
Obrazek

….potem oczywiście César Manrique….

Obrazek

…i coś atakujące ziemię…
Obrazek

…I tak doszliśmy do Puente de las Bolas – Mostu Kul (na szczycie filarów są kule armatnie) i tu ogromne zaskoczenie :bojesie: że most nie jest oświetlony i wyeksponowany :bojesie: To dawny zwodzony most (podobno jedyny tego typu na Kanarkach) łączący „ląd” z wysepką z Castillo de San Gabriel z XVI wieku....szkoda, że światło go nie podkreśla...

Obrazek

Kamiennym mostem po ciemku docieramy do stóp Castillo de San Gabriel, który jest jeszcze słabiej oświetlony niż most :wrong: , więc fotki nie ma… Przy zamku jest malutka plaża, wieczorową porą nie zachwyca… Na ląd wracamy drugim równoległym mostem, który nic nie urywa i wchodzimy w oświetlone uliczki miasta…
Obrazek

Obrazek

…i trafiamy na Plaza de las Palmas z kościołem Parroquia de San Ginés, który usytuowany jest w miejscu XVI-wiecznej pustelni. Pustelnia została zniszczona w czasie powodzi i końcem XVIII w. wybudowano obecny kościół wykorzystując wulkaniczne kamienie. Niestety świątynia jest zamknięta, a plac przykościelny jest w trakcie remontu, ale za to mocno oświetlony, aż razi….
Obrazek

Obrazek

Spacerujemy jeszcze kilka minut i ok. 22 jesteśmy w mieszkaniu. To był dłuuugi dzień, bardzo udany długi dzień….


I tak kończymy kolejny dzień na Lanzarote. Tego dnia zrobiliśmy 82 km samochodem i 20 km rowerem.
Obrazek

:papa:
piekara114
Opiekun działu
Avatar użytkownika
Posty: 17211
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 18.03.2026 11:01

11 listopada 2025, dzień 5, wtorek

Na ten dzień zaplanowaliśmy drugą obowiązkową wycieczkę. Oczywiście wycieczkę do najważniejszego puntu na wyspie - Parku Timanfaya.
W zeszłym roku mocno zmieniły się zasady wejścia do parku, a raczej dostęp do biletów. Oficjalnie bilety można kupić wyłącznie on-line. Stron z dostępem do biletów do parku jest sporo, ale jedyna oficjalna stron to ta: https://ventaonline.cactlanzarote.com/en Na niej można kupić bilety do większości atrakcji na wyspie. Link do biletów konkretnie do PN Timanfaya: https://ventaonline.cactlanzarote.com/e ... aya-ticket

Dlaczego o tym piszę? Bo stron oferujących bilety w necie jest bardzo dużo, w różnych cenach i opcjach (najdłuższa, najciekawsza, obejrzysz prawdziwy ukryty park/klejnot itp.). A ta oficjalna strona w nazwie nie ma wiele wspólnego z Timanfaya i można mieć wrażenie, że nie jest to strona oficjalna/bezpośrednia. Inna sprawa to taka, że ja szukałam czegoś WOW, bardziej indywidualnego podejścia i indywidualnej wycieczki połączonej z trekkingiem po parku i założyłam sobie, że 100 eur/os spokojnie za to zapłacę, ale jak się okazuje nidarady).

A opcja zwiedzania parku Timanfaya jest tak naprawdę jedna (no prawie z małą*): park zwiedza się autokarem. Koniec i kropka.
Jeśli przyjeżdża się samodzielnie do parku to po zaparkowaniu samochodu w Islote de Hilario przesiada się do parkowego autokaru, który zwie się guaguas i jedzie się 14-kilometrową La Ruta de los Volcanes.
Jeśli decydujemy się na wycieczkę z biurem podróży to trasę (tą samą, nie ma innej opcji) pokonuje się tym autokarem wycieczkowym (choć widziałam, że na parkingu osoby z autokaru przesiadały się do autokaru parkowego).

[url=https://ventaonline.cactlanzarote.com/en/experiences/insolita-montana-ticket
]Jest jeszcze jedna opcja zwiedzania parku za 45 eur[/url]: przejazd autobusem + wejście do strefy o ograniczonym dostępie (Montana Rajda+schronisko Tinecheide) + degustacja wina i przystawek. Zwiedzanie jest w mniejszej grupie, grupa tylko hiszpańsko- lub anglojęzyczna, trzeba dość dobrze komunikować się w danym języku (nie wiem czy to sprawdzają). Wycieczki są tylko w 3 dni w tygodniu, czas trwania do 2 h. Niestety dalej nie jest to to czego szukałam, chciałam czegoś więcej…

Są też 2 trasy trekkingowe prowadzone przez przewodników parkowych – tu się strasznie napaliłam na to, ale one prowadzą ogólnodostępną trasą na obrzeżach Parku. PLUS za to, że trekking jest darmowy. MINUS - trzeba się z miesięcznym wyprzedzeniem zapisać, bo liczba miejsc jest mała. +/- grupa jest po eng lub es i trzeba znać język. Jedna z tras to 9 km i prowadzi w nabrzeżem w okolicy El Golfo (tzw. Ruta del Litoral). Druga trasa nazywa się Ruta de Termesana (mała grupa max. 8 os, wielk 16+). To zdecydowanie nie jest to czego szukałam… To sobie sama zorganizuję...po swojemu...

Szczerze, ustalenie wszelkich opcji (ich rzeczywistego zakresu, bo w necie jest wiele już nieaktualnych informacji) i brak możliwości realizacji mojego pomysłu zajęło mi prawie 2 tygodnie. Ilości wysłanych wiadomości nie zliczę i sprawdzania sprzecznie otrzymanych informacji także.

Bilety on-line do Parku Timanfaya można kupić z pewnym wyprzedzeniem, około miesięcznym, teraz można kupić bilety do końca kwietnia 2026. Na każdy dzień jest limitowana pula biletów.
Założenia rządu hiszpańskiego były takie, że nie będzie innej możliwości zakupu biletów niż on-line, ale jak to w życiu była (także w hiszpańskich realiach), nie byli w pełni do tego przystosowani, systemy sprzedażowe miały swoje problemy, a park i organizatorzy swoje. I na razie dalej działa opcja kupienia (jak się uda) biletu na wjeździe do parku (choć jak czytam na fb nie zawsze te bilety sprzedadzą – podejrzewam jakiś limit wejść). Liczba dostępnych biletów on-line to ok. 250 szt. na każdy dzień i jak obserwowałam nie ma zasady, że np. w poniedziałki czy w soboty najszybciej schodzą. Ale zauważyłam, że najwolniej schodzą bilety na wtorek, co też potwierdzili przewodnicy, bo to dzień tuż po przedłużanych wypadach weekendowych. Bilety nie są też na określoną godzinę (szkoda), tylko mają dopisek, że trzeba być przed godz. 13. Nie ma opcji zmiany terminu lub oddania zakupionego biletu.
Z zakupem biletu czekałam dość długo. Chciałam wyeliminować potencjalne ryzyko niepogody. Ale jak na tydzień przed lotem ilość biletów gwałtownie zmalała (spadek ze 130 do 60 w ciągu 3 h) to wieczorem kupiłam bilety on-line. Cena (wtedy) 22 eur/os. Bilet przyszedł w postaci kodu QR do pobrania i w formie kodu na e-maila.

Dziś cena tych wycieczek po parku to odpowiednio 30 eur (+50%) i 46,30 eur (ale wymyślili sobie końcówkę, ale tu wzrost ceny jest minimalny, nie wiadomo skąd taka różnica +2,9%).

:papa:
piekara114
Opiekun działu
Avatar użytkownika
Posty: 17211
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 19.03.2026 08:22

11 listopada 2025, dzień 5, wtorek c.d.

Wstajemy znowu na budzik….wrrrr… Ale cóż, podobno warto być z rana, aby nie stracić potem 2 h w kolejce do wjazdu. Zwiedzanie w okresie zimowym jest od 9:30, ale , znowu podobno, warto być na wjeździe ok. 9 rano. I tak celujemy…

Najpierw tankujemy, w bardzo przyjemnej cenie (taka była na stacjach automatycznych, na typowych stacjach trochę drożej, na przełomie roku cena spadła poniżej 1 eur)
Obrazek

…a potem jedziemy znają nam już trasą do ronda z wielbłądami i do wiatraka…
Obrazek

Obrazek


Niestety szkodnik tu też dotarł :( Na szczęście tylko tu widzieliśmy jego działalność...
Obrazek


Za wiatrakiem odbijamy w bok i wita na parkowy Diabeł – świetny symbol zaprojektowany przez C.Manrique:
Obrazek

Diabeł czasami kojarzony jest z lokalną legendą o panu młodym, który próbuje uratować swoją narzeczoną podczas erupcji wulkanu, ale figura ta jest przede wszystkim symbolicznym przedstawieniem surowej, energetycznej i „ognistej” natury krajobrazu Timanfaya. Zwróćcie uwagę na ogon diabła...

Jedziemy drogą LZ-67 wzdłuż terenów ochronnych parku Timanfaya… Wspaniałe widoki…
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dojeżdżamy do wjazdu do Parku tuż po 9 rano, zgodnie z planem… Przed nami 3 samochody na wjeździe… Strażnicy sprawdzają kody-bilety i auta przed nami zostają odsunięte na bok, my mamy bilety on-line i wjeżdżamy bez żadnych problemów i uwag… Droga do parkingu to 2 km, wspaniałe widoki….

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

:papa:
piotrf
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 19837
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 20.03.2026 22:46

Beata , pięknie tam , ale bliższe mojemu sercu są wyspy takie , jak ta na którą teraz się wybierasz :tak: Spakowana :mg:


Pozdrawiam
Piotr
Poprzednia strona

Powrót do Hiszpania - España


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
Wulkaniczna wyspa – Lanzarote i La Graciosa - strona 8
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Platforma cro.pl© Chorwacja online™ wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja platformy cro.pl© Chorwacja online™ nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl© nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

Copyright: cro.pl© 1999-2026 Wszystkie prawa zastrzeżone