¡Hola!
Słowem wstępu – u mnie musi być
Od czerwcowej Grecji minęło szmat czasu. Jesień zbliża się, a my nie mamy żadnych konkretnych planów. Ale jakieś wytyczne są: ma być w miarę ciepło (czyli na sukienkę) i ma być plaża. U mnie na pierwszym miejscu jest Egipt – chciałabym zobaczyć Luxor, nie oczekuję zwiedzania piramid w Gizie będąc nad morzem – 7 h w autokarze, aby połazić kilka godzin i „polizać” przez papierek Gizę i Kair to dla mnie gruba przesada. Tylko Pan M. jakiś taki niezachwycony, ale jest postęp, bo nie słyszę już tego zdecydowanego nie.
Chwilę po głowie chodzi Malta, ale stale nie jesteśmy do wyspy przekonani, tu dalej nic się nie zmieniło....
Maroko, Turcja – dobry plan, ale jednak odrzucam pomysł.
Sycylia też odpada, bo zbyt chłodno jednak.
Długo w głowie siedzi Teneryfa – kiedyś trzeba tą główną wyspę Kanarków zobaczyć, wejść na Teide… Zaczynam robić ogólne rozeznanie sytuacji, nieśmiałe planowanie (połowa września) i okazuje, że przez rok dużo się pozmieniało w kwestii dostępności atrakcji: coraz więcej miejsc wymaga uzyskania pozwoleń i jest limitowana
(dla mnie to odebranie pewnej spontaniczności wyjazdu, a ta wolność bardzo mi się na Kanarach spodobała), ceny wejść też są nierozsądnie wysokie (np. przejście wąwozu Maska (a na tym by mi zależało) to już koszt 63 eur/os.), a do tego na fb trafiam na coraz więcej postów o licznych włamaniach do samochodów w popularnych miejscach i kradzieży nawet butów z bagażnika
(w postach są nawet zdjęcia osób włamujących się do aut, ale policja, jak się okazuje, ma wywalone na zgłoszenia od turystów) – sytuacje te mocno mnie zniechęcają do Tene. I w sumie jakoś bliżej mi sercem do Lanzarote, które jest bliższe widokowo
Fuercie, która mnie zachwyciła. Ale…
…właśnie ale…. nie ma z południa Polski bezpośrednich lotów poza czarterami, a cena tych jest stale w okolicy 1300 zł, a ja założyłam (jak dotychczas) budżet na poziomie 1000 zł/os/RT z kabinówką i miejscami. Loty z przesiadką low costami się nie kalkulują wcale (bo nie lecę z mini bagażem-reklamówką), a LH nie ma dobrych cen na listopad – listopad to okres ferii międzysemestralnych w części europejskich krajów i loty na Kanarki nie są tanie…
Końcem września jestem mocno zdesperowana i kontaktuję się z bp z prośbą o przesłanie różnych ofert…. Ceny w biurach podróży na Lanzarote (bo na tym w sumie mi zależy) mega mnie zaskakują

przeciętnie 4000 zł/os. w opcji all, 3,5 tys. zł jak bez wyżywienia… chyba na głowę upadli… Co ciekawe końcem listopada, w grudniu ceny tych samych hoteli „chodzą” po 2500…. Przeglądam też oferty na alternatywne kierunki, ale nic nie wpada nam w oko...
No i tak przeglądam te loty i pobliskie lotniska i wpada mi w oko…Bratysława…. Tak, tak, stolica Słowacji… Trafiam na loty na Lanzarote za 40 eur za jeden lot, co jest bardzo fajną ceną. Robię symulację, doliczam koszt dojazdu i parkingu
(tu zaskoczenie, bo nie ma tyle prywatnych parkingów co u nas) i okazuje się, że bez problemu całościowo zamknę się w zakładanej kwocie za lot (czyli 2*1000zł). Super. Czasu nie doliczam, bo loty są w datach dla nas optymalnych, a przede wszystkim różnica w czasie dojazdu (KTW – 2h), a BTS (4h) jest porównywalny dla nas. W kolejnych dniach ceny skaczą lekko w górę, lekko w dół i ostatecznie 28 września kupujemy loty. Standardowo loty są piątek-piątek, ale powrót do Bratysławy możliwy jest też w sobotę, więc kupujemy bilety 7-15.11.2025. Całkowity koszt biletów to 301,54 eur

W szczegółach tak:

Zwróćcie uwagę za dopłatę za miejsca obok siebie, ledwie 20,5 eur/os/RT - dużo taniej niż przy locie z Polski, na Fuerte za miejsca w obie strony 2 lata wcześniej zapłaciłam aż 276 zł
Auto Tu idzie szybko i sprawnie. Zaraz po zakupie biletów sprawdzam ceny w Cicar i sprawdzonej rok wcześniej spółki-córki dla Cicar -
PayLessCar. Pay ma tańszą ofertę o ok. 30 eur, więc się na nią decydujemy. Sprawdzam jeszcze cenę w AutoReisen i cena jest niższa niż w Pay, ale jak doliczę dzienne ubezpieczanie 2 eur/dzień, aby mieć to samo co w Pay/Cicar to wychodzi drożej. W późniejszym okresie sprawdzam jeszcze kilkakrotnie ceny
(wypożyczalnie działają dynamicznie) i nigdzie cena nie spadła poniżej naszej rezerwacji (145,27 eur/8 dni) – oczywiście pełne ubezpieczanie bez depozytów, odbiór na lotnisku.
NoclegJak zwykle z noclegiem było trudniej. Chciałam mieszkać w większej miejscowości, aby można było gdzieś wieczorem połazić, stąd brałam pod uwagę 2 miejscówki (Costa Teguise i Puerto del Carmen) oraz stolicę wyspy – Arrecife. Ze stolicą wyspy mieliśmy już do czynienia na Fuerteventura – sypialnia i nic szczególnego. Ceny w CT i PdC skutecznie mnie odstraszyły i zdecydowaliśmy się na nocleg w stolicy. Ostatecznie wybraliśmy obiekt na bookingu dalej od morza, ale w zasięgu spaceru i w pobliżu miejsca z bezpłatnym parkingiem (co nie jest tak łatwo dostępne).
PlanowanieNo i można zacząć planowanie. Na mojej mapce z każdym dniem pojawia się coraz więcej pinesek.

Zaznaczam też interesujące plaże…
Jednocześnie ustalamy, czego na pewno nie odwiedzimy (bo nas nie interesuje/zbyt drogo, mimo że to hity wyspy), a co na pewno odwiedzimy i jakie większe wycieczki zrobimy. Cała reszta będzie jak zawsze na bieżąco ustalana i będzie dostosowywana do lokalnych warunków i naszych chęci czy niechęci.
