9 listopada 2025, dzień 3, niedziela c.d.Jedziemy do Playa Blanca, ale w całkiem inną część niż ta wczorajsza…

Parkujemy dokładnie w
w tym miejscu. Przebieramy się i i idziemy w dół ulicy, skręcamy i ukazuje nam się taki widok

Jesteśmy na
Playa Flamingo.
Plaża ma kształt księżyca, ograniczona jest kamiennymi falochronami, gdzie czemu woda się szybko nagrzewa i jest spokojna. Plaża jest stosunkowo duża i szeroka, i piaszczysta…



Niestety nie ma toalet i pryszniców. Nie ma co się oszukiwać, nie jesteśmy tu sami, ale jest bardzo komfortowo, dużo bardziej niż wczoraj. Ocean jest sporo cieplejszy niż na wczorajszej Papagayo. Bosko

Na promenadzie ponad plażą jest kilka knajpek i piękne wysokie palmy, które robią wakacyjny egzotyczny klimacik….

Frappe… Grecja jest wszędzie


Słońca czasami schowa się na chwilkę za chmurkę, ale cały czas jest ciepło…

…a za falochronem są fale…

Uwielbiam te kamienne falochrony na Kanarkach
Jest tu nam bardzo dobrze, spędzamy tu 3,5 h.
Po powrocie na parking do samochodu przeparkowujemy auto w bardziej ustronne miejsce.... Szybkie opłukanie się z soli, zmiana ubrań, poprawa fryzury, podmalować oko i wracamy na promenadę – w Playa Blanca spędzimy wieczór…
Najpierw idziemy na najbliższy mirador- tuż nad naszą plażą - Mirador En Playa Flamingo-
Kłódki też tu są... ba w pobliskim sklepiku było można kupić zestaw kłódka+marker….
Idziemy promenadą w kierunku zachodnim. Przysiadamy na jednej z ławeczek i czekamy na zachód słońca… Niestety słońca chowa się za chmurką…. Zresztą na Kanarach chyba jeszcze nie trafiłam na zachód wow… U nas są dużooo lepsze…
Wracamy. Na wysokości naszej Playa Flamingo…

…wchodzimy do jednej z knajpek, które oferują kanaryjskie dania.
Oczywiście wybieramy tutejsze
papas arrugadas con mojo oraz
gambas al ajillo. Kolacja bardzo dobra, choć nie robi już takiego wrażenia jak 2 lata wcześniej… po prostu teraz często robimy to danie w domu
(choć mojo dalej nam nie wychodzi) i nie ma już tego „smaku” wakacji i inności…..
Cena, jak to na Kanarach, bardzo ok., 35,1 eur za całość…
Spacerujemy jeszcze promenadą w drugim kierunku, przechodzimy tylko niewielki odcinek, do Mariny Rubicon mamy ponad 3 km.
Wracamy do mieszkania…
Trzeciego dnia na wyspie zrobiliśmy 105 km, a nasza trasa wyglądała jak na mapce – spora część drogi pokryła się z wczorajszą, niestety nie ma innej opcji… Takie mają drogi….
