10 listopada 2025, dzień 4, poniedziałek c.d. - La GraciosaW porcie jest kilka knajpek, sklepik z pamiątkami, mały market i punkt wycieczkowy. I tyle.
Nigdzie poza tym miejscem na wyspie nie kupimy nic do jedzenia i picia, stąd rano konieczne były zakupy. Zabudowa jest niska, parterowa, biała, asfalt/beton jest tyko w porcie, dalsze uliczki w osadzie są piaszczyste, spokojnie można chodzić na bosaka…
26 czerwca 2018 r. Komisja Generalna Wspólnot Autonomicznych Senatu jednogłośnie zatwierdziła wniosek o uznanie La Graciosy za ósmą zamieszkałą wyspę archipelagu Kanaryjskiego (750 mieszkańców), a tym samym przestała być uważaną za wysepkę. Decyzja ta nie zrównuje jej z pozostałymi wyspami archipelagu, ponieważ La Graciosa nadal należy do gminy Teguise na Lanzarote i nie posiada własnej Rady Wyspy (organu politycznego niezbędnego do jej zrównania z pozostałymi wyspami archipelagu), ale ma już swój własny budżet.Opuszczamy port i idziemy do wypożyczalni, wypożyczalni rowerów, bo wyspę zwiedzimy na rowerach

podobnie jak
Favignanę 
kiedy byliśmy na zachodzie Sycylii
(kurczę muszę dokończyć tamtą relację). W pierwszej wypożyczalni nie ma rowerów od ręki, trzeba dzwonić do właściciela – tyle udało się wycisnąć z młodego chłopaczka wydającego rowery, po angielsku ani mru mru… W drugiej są, ale tylko zwykłe, a my chcemy elektryczne…. W uliczkach znajdujemy jeszcze dwie, podchodzimy do tej, w której nie ma kolejki, a widać ebike…. Wybieram sobie taki nie za duży pojazd, ale jest kolejka, a babeczka odpowiada tylko na pytania zadane po hiszpańsku…angielskie omija
Ale jestem zdesperowana i rower elektryczny muszę zdobyć

La Graciosę można zwiedzić na 3 sposoby:
- pieszo
- rowerowo
- lub jeap-taxi – płacisz 50 eur, auto z kierowcą wiezie cię do pierwszego punktu, siedzisz tam, ile chcesz i jak chcesz jechać dalej to dzwonisz, auto podjeżdża (może być inne, bo one są w ruchu) i jedziesz do następnego punktu. Nie ma możliwości samodzielnego wynajęcia samochodu…
Jak widzicie rower – elektryk – muszę mieć

Zwykłe rowery są oczywiście dostępne, ale ja nie mam na tyle kondycji, aby na takim rowerze jeździć po TEJ wyspie. Na wyspie nie ma ścieżek rowerowych w takim sensie jak my znamy, nie ma dróg asfaltowych, są tylko pozostałości (dosłownie pozostałości) pod drogach, jeździ się tylko po tym czymś, drogach szutrowych i po ścieżkach piaszczystych…. Kilka podjazdów też będzie…całkiem płasko na tej malutkiej wysepce nie jest….
Stoję w kolejce, przede mną dwie pary, które zabierają rowery, ale mój upatrzony stoi dalej…
W końcu moja kolej…
Pytam o dwa elektryki, są wolne.. EUREKA
Babeczka daje mi ten mój upatrzony, nie za duży, bo ja to metr pięćdziesiąt w kapeluszu, więc nawet i dziecięcy bym zabrała i jakoś by było… Dla Pana M. szuka większego i coś tam mu daje… Zachwycony modelem nie jest, złom to może nie jest, ale cudo też nie… Mój jest podobno dużo lepszy… Ja nie jeżdżę na elektryku, więc nie wiem, jak to działa, więc obowiązkowe szkolenie z użytkowania przechodzi Pan M., a mi potem to wyjaśnia po naszemu…
Teraz mamy przetestować rowery czy jest ok. Mój jest
Potem informacje, gdzie możemy jechać – to już po angielsku, takim wykutym na pamięć tekstem po angielsku: mapka, rysunek, kolejność, gdzie można, gdzie nie, że są 3 trasy i musimy się ich trzymać.
Mamy to rozeznane dzięki informacjom na oficjalniej stroni
visitlagraciosa.com w zakładce trasy MTB Nie ma blokad do rowerów, bo
„my tu na wyspie wszyscy rodzina, więc się nie martwić, postawić rower, iść zobaczyć co się chce i rower będzie czekał”.
Za rower płacimy po 30 eur, zwykły to koszt 15 eur. Cena zbliżona do wynajmu roweru np. w Dolinie Chochołowskiej w Tatrach.
Do dyspozycji są kaski rowerowe, ja zabieram, nie do końca wierzę w tą jazdę rowerem po piachu… Pan M. się ze mnie śmieje, sam kasku nie bierze…
To jedziemy……
…i od razu pod górkę….
Elektryk daje radę, a ja nawet nie czuję tego, że jadę pod górkę… Jest super… To będzie fajna wycieczka….
