7 listopada 2025, piątek c.d. Wychodzimy z samolotu rękawem, a jako że siedzimy z tyłu (26 E i F) trochę to trwa
(zapomniałam, żeby na lotach na Kanary kupować miejsca z przodu). Do naszej wypożyczalni PayLessCar jest osobne okienko
(nie połączone z Cicar jak na Gran Canaria, gdzie straciliśmy w kolejce 1,5 h
), ale nie obsługują teraz od strefy bagażowej, musimy wyjść ze strefy. Bardzo szybko zostajemy obsłużeni, mają dane Pana M. w swojej bazie, więc tylko ustnie potwierdzamy, podajemy nazwę noclegu, płacę kartą
(przy gotówce chcą depozyt na paliwo, więc nie chcę się w to bawić) i dostajemy kopertę z kluczykiem.
Pan M. liczy na 500tkę, ja za tą cenę w tej wypożyczalni nie…
Mamy wyjść z terminala i tu trochę pobłądziliśmy, bo wyjechaliśmy na piętro na parking (jak inni), ale tu nie było naszego samochodu (przypisanego numeru stanowiska). Trzeba było po wyjściu z terminala wejść w środek parkingu
o tutaj i zostać na tym poziomie. Tu można odebrać auta Cicar i PayLessCar. Jest tu też budka Cicara i upewniam się, czy tu będziemy mogli oddać auto. Słyszę: „oczywiście”.
Otrzymujemy małe szare gówienko – Pandę, ale w hybrydzie… No nie będzie 500tki… Autko jest trochę poobijane, ale mam full ubezpieczanie. Fotek nie robimy, bo teraz niewiele już widać, parking nie jest za specjalnie oświetlony, nie na tyle, aby szukać jakiś rys…
Jedziemy na nasz nocleg. Daleko nie mamy, ale i tak zaraz za lotniskiem zjechaliśmy w zły zjazd i trafiliśmy na rogatki Puerto de Carmen
Tak informacyjnie od razu: na Lanzarote jest dużo sporych skrzyżowań-rond często dwupoziomowych, że tak napiszę z dużą ilością zjazdów i dojazdów
(trafiają się nawet dojazdy do ronda lub tuż przed rondem z drogi szutrowej). Duża część rond jest słabo oświetlona, słabo w stosunku do tego co znamy z Polski, że na głównych drogach, większych skrzyżowaniach jest zwykle zwiększone oświetlenie – na Lanzarote tak nie ma. Wieczorem i w nocy jedzie się w ciemności, a na tych większych skrzyżowaniach jest minimalne oświetlenie. W ogóle wieczorem i w nocy wyspa jest ciemna – zanieczyszczenie światłem jest tu bardzo niskie. Jeszcze jedno: na Lanzarote udało im się nawet mocno pokręcić jazdę po rondach

trafiliśmy na rondo, przez które przebiegały/dobiegały inne drogi np. na zasadzie stycznej drogi – niby jechałeś prosto, a chwilę dosłownie ze 2 metry na rondzie byłeś… Dużo jeździmy autem po różnych krajach, ale takiego dziwnego rozwiązania nigdy nie spotkaliśmy….
Ale wracamy do naszej podroży lotnisko-nocleg… navi prowadzi nas przez sam środek stolicy Arrecife i z każdym skrętem kolejna uliczka jest coraz bardziej wąska i jest bardziej pod górę. Trochę mnie to zaskoczyło, bo w linii prostej do oceanu mamy raptem 700 m. Auta nie udaje się zaparkować pod mieszkaniem, ale na kolejnej uliczce tuż obok
kościółka. W kolejne dni będziemy parkować na widocznym za kościółkiem parkingu
(trochę miejscami zaśmieconym).Zabieramy walizki i idziemy.
Na nocleg wybraliśmy
Mahostly Apartamento Comillas). Jak rezerwowaliśmy nocleg, zaraz po zakupie lotów, na 6 tygodni przed pobytem, to wybór był dość skromy
(na bookingu 80% noclegów była już niedostępna
), oczywiście noclegów w rozsądnej cenie. Noclegi w cenie 1000+euro (a nawet 800+) było zdecydowanie więcej, ale dla nas to tylko nocleg, więc nawet na nie nie patrzyłam. Meldunek mamy w formie self-check-in – postępujemy zgodnie z przesłaniami wytycznymi (kod do bramki, dzwonek do klatki), wejście na pierwsze piętro i klucze ze skrzynki. Obok nas są jeszcze 4 podobne mieszkania, 3 na wynajem.
Wchodzimy na małe wewnętrzne patio, potem kuchnia z salonikiem, sypialnia i łazienka. Wszystko zgodnie z opisem. Nocleg mogę z czystym sumieniem polecić. Jest czyściutko, schludnie. Jedynie do czego mogę się przyczepić to średni widok z okna w sypialni (ale na horyzoncie majaczy ocean

) i ledwie 15 litrowy bojler na wodę
(dla mnie za mały, ciężko było mi umyć włosy) i 2 rolki papieru na cały pobyt. No i kuchnia: jakoś przyzwyczaiłam się, że zawsze był cukier, przyprawy, sól itp. Tu tylko symboliczne ciasteczko, 3 kapsułki kawy (jest ekspres) i pojedyncze torebki herbaty
(standard jak w hotelach, podobnie kosmetyki w łazience). Cała reszta na plus: pralka, mikrofala, duża lodówka, wygodne łózko, wiatrak podsufitowy. Za 8 nocy pobrało nam 541,80 eur na tydzień przed przylotem
(niestety z płatnością bliżej terminu nic nie znalazłam). Zdjęcia na bookingu odzwierciedlają to co zastaliśmy na miejscu:






Dosłownie 280 m od mieszkania mamy duży
sklep Mercadona, do którego idziemy na szybkie rozeznanie i jakieś niewielkie zakupy. Cieszymy się, bo jest tu gorąca lada, a to nie raz wybawienie przy całodziennych wycieczkach.
Szybciutko się rozpakowujemy i idziemy na rozpoznanie do centrum Arrecife.
