te kiero napisał(a):Trochę przejechaliśmy km w ciągu 5dni w Andaluzji i było po drodze bardzo wiele białych miast, miasteczek wyglądających zachęcająco. Nie sposób wszystkie zobaczyć, ale jak kilka osób jedzie w jeden rejon, to jest szansa zajrzeć choć wirtualnie do nich

Ja widziałem kilka i muszę powiedzieć, że miałem już trochę przesyt, tym bardziej, że większość jest według tego samego schematu. Na kolejnych blogach/stronach internetowych/jutubach każdy chce pokazać coś, czego nie mają inni i lista pueblos blancos "must see" rozrasta się do takiego poziomu, że obejmuje wszystkie białe miasteczka jakie istnieją. Owszem one są ładne, zadbane, ale bardzo do siebie podobne. Według mnie na pewno warto zobaczyć Setenil, Rondę i Grazalemę (ta, może nie ma nic szczególnego, ale mi się podobało), w przypadku kilku innych wystarczy oglądanie z okolicznych miradorów, bo wyglądają naprawdę okazale (np Olvera, Zahara).
marze_na napisał(a):_Piotrek_ napisał(a):Jedziemy do Olvery.
I pyk, kolejna pinezka

.
Muszę sobie ustawić listę priorytetów albo podzielić tą Andaluzję na mniejsze obszary, bo na miesiąc niestety nie mogę pojechać

.
Plany mam bardzo luźne, bez konkretnych terminów.
Na pewno na pierwszy ogień idzie Grenada z Alhambrą i Cordoba, po dwa noclegi. To zrobimy raczej bez auta, na
https://www.alsa.es/ mają niezłe promocje cenowe.
Potem wracamy do Malagi i bierzemy auto. Pierwszy dylemat pojawia mi się przy Maladze - warto tam zostać na dłużej czy wystarczy ostatni nocleg przed odlotem. Klikam po mapie i specjalnie mnie na razie nie porwało. Można ew. skoczyć jeszcze do Nerji, ale ciśnienia nie mam.
Na bazę wypadową do Rondy, Caminito, Setenil i okolicę wymyśliłam sobie Mijas Pueblo - tak na 4 noce, może dłużej zależy ile będzie trwał cały wyjazd.
Znak zapytania mam przy Giblartarze. Koleżanka zza biurka wróciła zachwycona, jak mam wątpliwości, a mój mąż to już w ogóle nie widzi sensu, żeby tam jechać

.
Gdyby ktoś wspomógł dobrą radą będę wdzięczna

My byliśmy prawie 13 dni i zielonych punktów (do zobaczenia) zostało niemal tyle, co tych które zobaczyliśmy. Chociaż z drugiej strony to co najbardziej nas (mnie

) interesowało zwiedziliśmy. Malagę też chciałem zobaczyć niejako przy okazji, pojechaliśmy tam w jeden, ostatni wieczór i w sumie szkoda, że nie przeznaczyliśmy na nie całego dnia. Fajne centrum tętniące życiem wieczorem, a przecież jest jeszcze część nadmorska gdzie pewnie też jest niczego sobie, do tego niby nie ma takich spektakularnych zabytków ale jest i Gibralfaro i Alcazaba skąd można popatrzeć z góry na Malagę, ruiny teatru rzymskiego. Gdybyśmy mieszkali bliżej centrum pewnie byśmy tam więcej czasu spędzili, ale mieszkań z parkingiem w akceptowalnej cenie było niewiele, a podawana cena za parkowanie za dobę oscylowała wokół 21-25E.
W Mijas nie byliśmy (pozostało zielonym punktem), ale jako punkt wypadowy do Rondy, czy Setenil to kawałek, czasami krętej drogi bo trzeba ominąć Sierra de las Nieves. Ja muszę sobie pochwalić samą Rondę jako punkt wypadowy, bo jest z niej dokąd wypaść

.
mysza73 napisał(a):marze_na napisał(a):Znak zapytania mam przy Giblartarze. Koleżanka zza biurka wróciła zachwycona, jak mam wątpliwości, a mój mąż to już w ogóle nie widzi sensu, żeby tam jechać

.
Gdyby ktoś wspomógł dobrą radą będę wdzięczna

Hahaha, fajnie że nie tylko ja mam takie problemy
Ale jakby co, to na razie jestem w
timie męża Twego

Dawigs napisał(a):...
Też się nad Giblartarem zastanawiam a jak będzie zobaczymy

.
te kiero napisał(a):Gibraltar: planowałem kiedyś dojechać autem, ale mi przeszło, teraz ostatecznie nie byliśmy, choć w połowie wyjazdu żona wyraziła zainteresowanie i następnym razem na pewno będziemy, choć dla mnie nie jest to konieczne. Ot ciekawostka.
...
Co do Gibraltaru, nie byłem to się wypowiem

. Też się biłem z myślami jechać czy nie jechać, bo musiałbym poświęcić na to cały dzień, a sam dojazd i powrót zająłby mi 4 godziny (oczywiście mogłem się ulokować gdzieś bliżej ale nie wpisywało się to za bardzo w mój plan), a na sam teren Gib. nie mogłem wjechać autem więc musiałbym dojechać busem do centrum co w sumie zajęłoby kolejną godzinę (w obie strony). Nam w podjęciu ostatecznej decyzji "pomogła" pogoda. W dzień, w który miała być ewentualnie wycieczka na skałę lało i tak było niestety kolejne 3 dni. Nie ukrywam jednak, że wątpliwości czy jechać czy nie wiązały się też z niemałym kosztem takiego wyjazdu. Będąc na miejscu najlepiej skorzystać kolejki górskiej i jeszcze połazić po skale. Sama ta przyjemność to koszt ok 50 poudnsów/os. - 750zł/3 os - sporo. Obecnie kolejka jest w remoncie więc koszt kolejki odpada

, dochodzi wspinaczka na górę i dodatkowy czas

.