Dzień dobry wszystkim zainteresowanym.
No to zaczynamy. Mam nadzieję, że zaspokoję Waszą ciekawość i trochę przybliżę ten niezbyt bezpieczny kierunek. Bo to prawda, że w tym kraju trzeba liczyć się ze zjawiskami, na które wpływu nie mamy, a plany pokrzyżować mogą. Mieliśmy dużo szczęścia, że udało się zobaczyć wszystko co zaplanowaliśmy i bez uszczerbku wrócić do domu.
Przyroda jest piękna, ale i niebezpieczna. I nie mam wcale na myśli ryzykownych trekkingów po górach. Jako pasażerowie dobrego samochodu z doświadczonym kierowcą dwukrotnie patrzyliśmy na lawinę kamieni, która sekundy przed nami posypała się na drogę. Sytuacje, że takie skały na wiele godzin tarasują drogę są tu bardzo częste.
Miesiąc wcześniej miało miejsce duże trzęsienie ziemi, a potem powódź. Karakorum Highway przez długi czas była nieprzejezdna; widzieliśmy zerwane mosty oraz kilkudziesięciometrowe odcinki drogi, które po prostu spadły na dno wąwozu. Wielkość głazów, które niosła ze sobą spływająca z gór woda przyprawia o palpitacje. Teraz objazdy tych przeszkód to wertepy bez nawierzchni, a wcześniej północna część kraju była po prostu odcięta.
Drogi lokalne są bardzo wąskie, w 90% szutrowe i przeważnie poprowadzone na skraju urwiska. To co dotychczas widzieliśmy na filmach, teraz zobaczyliśmy w realu, np. mijające się nad przepaścią dwie przeładowane i mocno zużyte ciężarówki. Pewno jeszcze więcej emocji było by w porze deszczowej.
Na porządku dziennym, nawet w dużych miastach, są przerwy w dostawie prądu. Tereny wiejskie często są w ogóle pozbawione elektryczności, a także wody. Z tego powodu nie korzystaliśmy z tanich noclegów oferowanych przez miejscowych.
Nie odczuliśmy natomiast żadnego zagrożenia ze strony ludzi. Wszyscy byli przyjaźnie nastawieni i nawet chętni w nawiązywaniu kontaktów; wystarczyło wyjść na ulicę żeby poczuć się celebrytą. Były nie tylko zdjęcia, ale i videorelacje na żywo dla rodziny, bo biały turysta to ciągle rzadkie zjawisko.
Tylko czasem byliśmy obserwowani, zwłaszcza przez islamskie kobiety z zakrytymi twarzami, jak byśmy byli
uciekinierami z ZOO
Ryzyko spotkania groźnych fanatyków religijnych chyba nie jest większe niż w Berlinie czy Brukseli.
Natomiast co jakiś czas wybuchają konflikty zbrojne z sąsiadami. Pakistan nie ma przyjaciół; Arabia Saudyjska to tylko partner w interesach. W maju tego roku uaktywnił się odwieczny spór z Indiami. Na kilka dni zawieszono loty, a my mieliśmy już wtedy kupione bilety. Teraz, jak zabierałam się do pisania relacji, przeczytałam o zamknięciu granicy i wojnie z Afganistanem, w której pierwszego dnia zginęło 78 żołnierzy pakistańskich. Oby żaden turysta nie zaplątał się w takim miejscu.
A jeżeli chodzi o nasza odwagę, to muszę Was trochę rozczarować. Nie lecieliśmy tak zupełnie w ciemno. W Islamabadzie mieszka i pracuje od dwóch lat syn mojego brata. Jest nawet Ważną Osobą w ambasadzie dużego europejskiego państwa i ma w aucie tablicę rejestracyjną, która otwiera wszystkie szlabany. Trochę z tego korzystaliśmy, a co najważniejsze mieliśmy pewność, że w razie potrzeby nie zostaniemy bez pomocy. I nie musieliśmy szukać hotelu w Islamabadzie, nocowaliśmy w domu- twierdzy, pilnowanym całą dobę.
A Młody też się cieszył, bo przez dwa lata nie znalazł się ani jeden kolega, który chciałby z nim pojechać na wycieczkę po tym kraju- bo za daleko, zbyt niebezpiecznie, uciążliwie, po co tłuc się po zakurzonych bezdrożach jak wygodniej za te pieniądze leżeć z drinkiem na ładnej plaży. Rodziców też nie udało mu się namówić. Od początku mógł liczyć tylko na ciotkę, dla której im dalej tym lepiej

Bilety Warszawa-Sarajah-Islamabad na termin 19 wrzesień- 3 październik kupowałam w marcu. Tanie linie Air Arabia to nie taki zły przewoźnik, loty punktualne, standard jak w Ryanair ale na każdym odcinku kanapka i woda w cenie biletu. Niestety, prosecco nie sprzedają, za to na początku lotu jest modlitwa.
Z Wro do Wawy jechaliśmy pociągiem, lot był o 21.40.
Sarajah to małe lotnisko, ale da się znaleźć miejsce półleżące, coś zjeść, a nawet wymyć to i owo- są stanowiska do mycia nóg i węże z wodą w toaletach. Na przesiadkę czekaliśmy 4 godziny.