Następnego dnia opuszczamy nasze mieszkanie pod Malagą. mogliśmy liczyć samoloty

, na szczęście przy zamkniętym oknie nie było głośno.

Następne trzy noclegi będziemy mieć w Rondzie, jednak nim tam dotrzemy, jedziemy do El Chorro, gdzie kończy się największa atrakcja okolicy - chodnik przytwierdzony do ścian wąwozu Gaitanes, wyrzeźbionego przez rzekę Guadalhorce -nazywana El Caminito del Rey. Są dwie biletowane atrakcje w Andaluzji, które trzeba rezerwować ze znacznym wyprzedzeniem jeżeli chce się je zwiedzać w dogodnej dla siebie porze. Właśnie Ścieżka Króla jest jedną z nich (druga to Alhambra), bilety są w dwóch cenach - zwiedzanie indywidualne - 10E, zwiedzanie z przewodnikiem 18 E, o ile te drugie można kupić nawet kilka, kilkanaście dni wcześniej, o tyle te, po 10E znikają już 2 miesiące wcześniej. Warto mieć również na uwadze to, że w większość poniedziałków szlak jest zamknięty. Niestety zgapiłem się i pomimo tego, że bilety lotnicze kupiłem ponad dwa miesiące wcześniej, to o wejściówkach na ścieżkę pomyślałem za późno i nie pozostało mi nic innego jak nabyć te w wyższej cenie. Podobnie jak do wielu innych atrakcji, podczas zakupu należy podać dane z dokumentu, którym będziemy się legitymować przy wejściu. Przy okazji zakupiłem miejsce parkingowe za dodatkowe chyba 2E. Parkingów jest kilka i są zlokalizowane zarówno w okolicy początku szlaku prowadzącego do ścieżki
tu i
w okolicy tunelu pieszego, tzw El Kiosko i tunelu pieszego,
jak i na jej końcu.Tu mieści się też stacja kolejowa El Chorro, do której można dojechać pociągiem z Malagi.
Pomiędzy stacją El Chorro, gdzie kończy się szlak, a El Kiosko, gdzie są kibelki i na szlak się wchodzi (nie na samą ścieżkę), kursuje autobus - cena biletu to chyba 3E (już nie pamiętam dokładnie, ale na pewno nie więcej, w listopadzie 2025 oczywiście), do kupienia w budce tuż przy przystanku.
Jedziemy więc na miejsce, po drodze mijamy miejscowość o włosko-brzmiącej nazwie Alora.


Z parkingu trzeba kawałek się przejść więc uznałem, że wysadzę rodzinkę przy przystanku a sam zjadę na parking. Okazało się jednak, że sprzyjało nam szczęście, bo zwolniło się właśnie miejsce praktycznie przy przystanku autobusowym i to tam zostawiliśmy auto, miejsce postojowe niby darmowe ale i tak 2E zapłaciłem już wcześniej

. Jest jeszcze jedna sprawa związana z przejazdem autobusem, kierowca nie wpuści do niego więcej osób niż jest miejsc. Nam się udało złapać, ale nie wszyscy chętni wsiedli. Za to panowała pełna kultura, nikt się nie pchał, każdy elegancko czekał na swoją kolejność.
Przejazd trwa kilkanaście minut, turyści wsiadają i wysiadają na kolejnym parkingu. Dojście od przystanku do wejścia na ścieżkę prowadzi początkowo przez tunel, a następnie szutrową drogą i trwa ok 20 minut, jest lekko z górki, żadnych trudności. Przy wejściu zdecydowaliśmy, że jednak nie będziemy podążali za przewodnikiem, tylko pójdziemy sobie sami swoim tempem, co nie stanowi żadnego problemu. Krótka instrukcja przewodnika przed wejściem na szlak, każdy dostaje jednorazowy czepek i kask na głowę, ci z przewodnikiem - szary, ci bez - niebieski. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby turysta indywidualny, przystanął tu i ówdzie i posłuchał co przewodnik od czasu do czasu opowiada swojej grupie. Jak się zobaczy w jakim stanie była ścieżka przed "odbudową" i ponownym otwarciem w 2015r to nic dziwnego, że jej przejście (nielegalne) wzbudzało tyle emocji i wyzwalało adrenalinę. Dzisiejsza droga, dla przeciętnego człowieka, nie jest ani fizycznie wymagająca ani tak ekscytującą (tak mi się wydaje), co nie znaczy, że nie jest warta odwiedzenia.
Ogólnie na ścieżce do pokonania są dwa przełomy i w tych miejscach widoki i doznania są najlepsze.















W kolejnym odcinku drugi przełom.