Kolumny w miejscu rzymskiej świątyni oglądamy z zewnątrz
i idziemy w okolice katedry, chcemy zdążyć przed zamknięciem synagogi. Wstęp darmowy, ale umówmy się nie ma tam zbyt wiele do oglądania.
Przerwa na obiad (był trochę bogatszy niż to co poniżej
i berenjenas con miel de caña - bakłażan smażony z miodem - ale to było dobre
był też ogon wołowy - rabo de toro, flamenquin - panierowana rolada wieprzowa z szynką serrano i serem
Idziemy w kierunku Alkazar (jak widać w remoncie)
by ostatecznie rzymskim mostem
wrócić na drugą stronę Gwadalkiwir, gdzie jest nasza baza
Z południowego brzegu rzeki mamy piękną panoramę na most i stare miasto na czele z Mezquitą.
Pierwszego dnia, po spacerze po Carmonie i Medinie Azaharze, czuliśmy trochę niedosyt. Nie było źle, ale nie było efektu wow, o który, umówmy się, po każdym wyjeździe jest coraz trudniej, natomiast Kordoba, a szczególnie niezwykła Mezquita z pewnością spełniła oczekiwania. Bardzo ładne, przyjemne miasto szczególnie rano, kiedy niewielu turystów jest na starówce. Później, pomimo tego, że jesteśmy poza sezonem w okolicy katedry robiło się całkiem tłoczno. Jeszcze z rana kolejnego dnia, przed dalszą podróżą po Andaluzji, przy pięknej pogodzie podeszliśmy ostatni raz rzucić okiem na miasto.
Następny nocleg będziemy mieć w Grenadzie. Dojedziemy tam jednak dopiero po zmroku, wcześniej będziemy zwiedzać inne miejsca, ale o tym już w kolejnym odcinku/odcinkach.

.png)
.png)
.png)
..png)
) , chociaż ceny hoteli są bardzo przyzwoite , mimo okresu okołoświątecznego
.
