Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Sharm el Sheikh i okolice, czyli rocznicowa relacja

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2648
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 07.08.2018 20:52

Katerina napisał(a):Z przyjemnością "łyknęłam " Twoją relację na raz. Do tej pory nie interesowały mnie tamte rejony, ale ostatnio znajomi wrócili bardzo zadowoleni, więc pomyślałam, że zerknę i poczytam :) Bardzo fajne zdjęcia i ciekawe klimaty na nich. Widok Arabów palących szisze na krzesełkach dobrze mi znany, ale z arabskich dzielnic Londynu , których ulice wyglądają identycznie jak te , które pokazujesz :lol: Uśmiałam się z Twojego dźwigania soli z plaży - znając siebie, też pewnie parę kilo bym sobie "spakowała", żeby dodawać do kąpieli :oczko_usmiech: , a mąż odmówiłby pomocy - bo zawsze tak robi gdy dźwigam kamulce z plaż. :roll: Pewnie jak to morze wyschnie :( to będą tam całe pokłady tej soli :roll: :wink:
Powaliła mnie cena kwaterki na cmentarzu 8O 8O , no ale pobyt w raju jest przecież bezcenny :P
Zazdroszczę rafy koralowej - mnie to nie czeka, gdyż chyba nigdy nie zdobędę się na skok na tak głęboką wodę :(

Cieszę się, że Ci się podoba.
Co do dźwigania soli, to musiałam to robić sama, bo mój mąż odmówił pomocy (mogą sobie podać ręce z Twoim mężem). I nie mogłam tej soli zostawić w autokarze w Jerozolimie, bo przecież co chwila mieliśmy inny autokar. Więc moje ramię było bardzo umęczone od dźwigania torby, ale co tam, satysfakcję miałam wielką z powodu przywiezienia tej soli do Polski.
Mój maż ma ten sam problem co, Ty. Boi się głębokiej wody, pomimo tego że kiedyś był marynarzem. Niestety woda chciała go zabrać podczas obrony półwyspu helskiego (chyba w roku 1985), kiedy to woda przelewała się z Bałtyku do Zatoki Puckiej i od tej pory ma uraz. W Egipcie podczas rejsu próbował snurkować w kamizelce ratunkowej, ale nie mógł się przemóc i musiał wracać na statek.
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2648
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 07.08.2018 21:04

Po dniu wypoczynku wyruszyliśmy na kolejną wycieczkę. Tym razem naszym celem była Góra Mojżesza oraz Klasztor Świętej Katarzyny.
Nie skorzystaliśmy z oferty rezydenta, tylko wykupiliśmy wycieczkę w biurze turystycznym w Naama Bay.
Wycieczka rozpoczęła się, o ile dobrze pamiętam, o godzinie 9 wieczorem. Z hotelu zabrał nas autokar, który też jeździł od hotelu do hotelu i zabierał pozostałych uczestników wycieczki, po czym wyjechaliśmy z Sharm el Sheikh w trasę liczącą ponad 200 km.

mapka dojazdu.jpg

Po drodze prawie wszyscy posnęli, bowiem w ciemnościach nie było nic widać za szybami autokaru. W pewnym momencie przebudziłam się i zobaczyłam za oknem coś niesamowitego. Autokar pokonywał drogę wśród gwiazd. Miałam wrażenie, że gdybym wyciągnęła rękę, to mogłabym dotknąć tych gwiazd. Obudziłam znajomych, żeby też zobaczyli to zjawisko, które niestety szybko się skończyło, bo autokar zaczął zjeżdżać w dół. Nawet żadne z nas nie zdążyło wyjąć aparatu, żeby uwiecznić to zjawisko, a komórki, które wtedy mieliśmy, nie miały niestety możliwości robienia zdjęć. Nigdy się z czymś takim nie spotkałam, ale było to przeżycie niesamowite, które wspominam z wielką przyjemnością.
Do Klasztoru Świętej Katarzyny dotarliśmy około godziną 1 w nocy i od razu po wyjściu z autokaru, który pozostał na parkingu niedaleko Klasztoru, rozpoczęliśmy marsz w kierunku Góry Mojżesza. Arabska nazwa tej góry to Dżabal Musa. Popularnie góra ta nazywana jest Mount Sinai. W 2002 obszar ten został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wysokość Góry Mojżesza jest niebagatelna, bo aż 2285 m n.p.m. Wyższa na Synaju jest jedynie Góra Świętej Katarzyny (2637 m n.p.m.), która znajduje się niedaleko Góry Mojżesza.
Droga prowadzi od podnóża Klasztoru Świętej Katarzyny a później się rozwidla na dwie drogi. Jedna z nich to Sikket Saydna Musa (ścieżka Mojżesza), która jest drogą krótszą, ale bardziej stromą, składającą się z ponad 3 tys. stopni wykutych w skale. Druga droga to Sikket el Basha (ścieżka Paszy). Jest dłuższa, ale łagodniejsza w podejściu. Poruszając się tą drogą można skorzystać z oferowanej przez Beduinów z plemienia Dżabalija przejażdżki na grzbiecie wielbłąda. Oczywiście ta wątpliwa przyjemność jest płatna i kosztuje 10 dolarów.

1.1.jpg

1.2.jpg

Beduini prowadzą swoje wielbłądy wśród ciżby turystów, nagabując ich słowami "Good camel! Good price! Ten dolars".
1.3.jpg

Ponieważ nikt z naszego towarzystwa nie chciał wsiadać na wielbłąda, to szliśmy z nimi łeb w łeb przez długi odcinek trasy, wielokrotnie ocierając się o te zwierzęta. Z jednej strony było to ciekawe, egzotyczne przeżycie, bo na wyciągnięcie ręki mieliśmy zwierzęta, których na co dzień nie mamy możliwości oglądać. Z drugiej jednak strony zapach, jaki wielbłądy wydzielały, do przyjemnych nie należał.
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2648
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 07.08.2018 21:11

Na Górę Mojżesza wchodzi się w nocy dlatego, że celem wyprawy jest zobaczenie ze szczytu góry o świcie wschodu słońca. Ponadto w nocy temperatura jest dosyć niska i wchodzenie nie jest tak męczące, jak w przypadku wchodzenia w upale.
Każdy uczestnik wycieczki dostał latarkę, którą rozświetlał sobie drogę pod nogami podczas wchodzenia.
Przed wyjazdem do Egiptu planowaliśmy wycieczkę na Górę Mojżesza, w związku z tym wzięliśmy z domu czołówki. Dzięki temu mieliśmy wolne ręce, bo latarki mieliśmy umieszczone na czole. Jest to o wiele wygodniejsze rozwiązanie niż trzymanie latarki w ręku.
Naszym przewodnikiem był bardzo sympatyczny Hindus imieniem Magdi, z którym o dziwo, można się było porozumieć w języku polskim. Ale bardzo nas rozśmieszyły jego buty, w których szedł pod górę. Otóż były to skórzane pantofle, takie jak do garnituru. Magdi w tych pantoflach nabrał takiego tempa, że ja nie mogłam za nim nadążyć. No ale ja niestety chodzę dosyć wolno. Problem z nadążeniem miałam tylko ja, więc mówię do męża, że ja dalej nie idę, bo nie dam rady i że się wrócę do Klasztoru Świętej Katarzyny. Zaczęłam już mieć problemy z oddychaniem, spotęgowane jeszcze unoszącym się spod nóg setek turystów pyłem z piachu. Mąż zaczął mnie namawiać na dalszą wspinaczkę i pomagał mi iść. W pewnym momencie Magdi się zatrzymał i zarządził odpoczynek. Po drodze znajdują się takie punkty przystankowe, gdzie można usiąść na regionalnych dywanikach. Można też dokonać zakupu napojów czy słodyczy. Ale wcześniej byliśmy przestrzegani przed kupowaniem tam czegokolwiek, bowiem nie ma w tym budkach żadnych lodówek i cały towar w ciągu dnia gotuje się w upale, żeby w nocy trochę się schłodzić. I tak w kółku, więc jeśli idzie o jakość tego towaru, to pozostawia ona wiele do życzenia.
Odpoczynek się przeciągał, więc spytałam Magdiego, ile czasu będziemy tutaj jeszcze odpoczywać. Okazało się, że Magdi przewiduje przerwy około 20 minutowe. Wtedy wpadłam na rewelacyjny pomysł, żeby iść w górę przed naszą grupą. Ja nie muszę odpoczywać. Jeśli idę swoim rytmem, to mogę iść bardzo wiele kilometrów bez odpoczynku. Magdi się na to zgodził, więc poszliśmy z mężem przodem. Kilkaset metrów przed nami szła inna grupa, która migocząc światełkami latarek, pokazywała nam kierunek.
1.4.jpg

Droga wiła się to w jedną, to w drugą stronę. W ten sposób, bez kurzu i pyłu, doszliśmy do następnego postoju. Magdi z grupą zjawili się tam za chwilkę, więc my od razu ruszyliśmy dalej. I w ten sposób bez żadnych dalszych problemów doszliśmy do miejsca, gdzie koczy się możliwość korzystania z wielbłądów. Dalej już wszyscy muszą pokonywać drogę na piechotę.
Teraz rozpoczynamy wspinaczkę po 700 bardzo stromych stopniach. Nazwa stopnie nie oddaje tego, czy w rzeczywistości są te kamienne podesty. Jedne są w miarę niskie, ale inne mają po kilkadziesiąt centymetrów, więc wchodzenie po nich jest bardzo ciężkie. Skoro po tych schodach wielbłądy nie wejdą, to Beduini wymyślili inny sposób na zarabianie kasy. Otóż pomagają oni turystom wchodzić po tych schodach albo ich ciągnąć, albo pchając. My nazwaliśmy ich „ciągaczami„.
Tym razem mój mąż miał problemy z wejściem, bo nagle podskoczyło mu ciśnienie. Teraz ja pomagam mu podczas wchodzenia i robiłam za „ciągacza„. Wchodziliśmy bardzo wolno, ale przecież nam się nie spieszyło. Do wschodu słońca było jeszcze wystarczająco dużo czasu, więc zdążyliśmy. Po zażyciu tabletki ciśnienie mężowi spadło, więc dalej już wchodziliśmy bez problemów. Na górę dotarliśmy kilka minut po godzinie 3, więc wspinaczka trwała około dwóch godzin. Po wejściu na szczyt i chwilowym tam pobycie zaczęliśmy się ubierać. Polary i skarpetki okazały się niezbędne, bowiem temperatura na szczycie oscylowała blisko zera.
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2648
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 07.08.2018 21:44

Góra Mojżesza utożsamiana jest z biblijną górą Synaj, gdzie, według Starego Testamentu, Bóg Jahwe przekazał Mojżeszowi kamienne tablice z dziesięciorgiem przykazań i zawarł przymierze z narodem izraelskim.
Ale nie ma pewności, że tak było naprawdę. Istnieją teorie, że na Synaju znajdują się jeszcze dwa inne szczyty, które również pasują do starotestamentowego opisu miejsca, w którym Bóg ukazał się Mojżeszowi i przekazał tablice z dekalogiem.

Do wschodu słońca pozostały niecałe dwie godziny, które spędziliśmy siedząc na kamieniach i przyglądając się turystom, którzy porozsiadali się wokół nas albo jeszcze docierali na szczyt.

3.1.jpg

Od Beduinów można było wypożyczyć materace i koce. Niektórzy tak robili i próbowali spać na tych materacach, ale było to dosyć trudne, bo na górze robiło się coraz ciaśniej i gwarniej. Ja wolałam nie ryzykować, bo nie wiadomo, co w tych materacach i kocach mogło siedzieć. Już byłam pogryziona przez jakieś robactwo, które siedziało w makatkach okrywających miejsca do siedzenia w Naama Bay, więc wolałam nie ryzykować kolejnych ukąszeń.
W pewnym momencie zaczęło się przejaśniać, gwiazdy zaczęły znikać i mogliśmy już zobaczyć wyłaniające się z mroku kontury otaczających na gór, które początkowo były w kolorach szaro-burych, to w miarę wypełzania promieni słonecznych zaczęły przemieniać się w brązy i beże.
Wreszcie na wschodzie zaczęła się pojawiać czerwona łuna. Wschód słońca zaczął się o godzinie 4:30. Gdy pierwsze promienie czerwonego słońca wyłoniły się z za gór, na szczycie zaczął bić dzwon z kapliczki znajdującej się na szczycie, a echo roznosiło ten dźwięk wokoło nas.
3.10.jpg

Zafascynowani tym widokiem i efektami dźwiękowymi turyści zamilkli, więc nic nie przeszkadzało w wysłuchaniu tej dźwięcznej melodii. Po chwili ludzie wyrwali się z tego otępienia i zaczął się wyścig z czasem, żeby zdążyć zrobić zdjęcia, bowiem słońce wzięło takie tempo, że wschodziło w zastraszającym tempie. Po około 5 minutach już było widoczne w całości. Góry wokół nas nabrały w tych promieniach słońca barwy pomarańczowo-rdzawo-czerwonej.

2.1.jpg

2.2.jpg

2.3.jpg

2.4.jpg

2.5.jpg


2.8.jpg

2.9.jpg

2.10.jpg

2.11.jpg

3.2.jpg

3.3.jpg


Na szczycie (i po drodze również) można skorzystać z takiej toalety. W środku nie ma oczywiście żadnych kabin ani sedesów. Tam na ziemi leżą kupki wysuszonej roślinności przypominającej słomę, które służą za sedes czy pisuar. Po przejściu tłumu turystów ta zużyta słoma jest zbierana do worków na śmieci i zwożona na grzebitach osłów na dół. A w budkach rozkładane są nowe "sedesy".
3.4.jpg

3.5.jpg

3.6.jpg

3.7.jpg

3.8.jpg

3.9.jpg

4.1.jpg
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2648
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 08.08.2018 20:13

Wschód słońca był niesamowity. Dzięki niemu nikt z nas już nie pamiętał, jak bardzo męcząca była wspinaczka. Kiedyś, słuchając jakiejś audycji radiowej w „trójce„ usłyszałam, jak ktoś opowiadał o swojej wspinaczce na Górę Mojżesza i jak wielkim dla niego rozczarowaniem było to, że nie zobaczył wschodu słońca, które było zasłonięte przez chmury. Ponoć w Egipcie nigdy nie pada deszcz, ale on akurat trafił na prawie deszczową pogodę. To faktycznie ból, tyle się namęczyć i nie zobaczyć tego, po co się wchodziło.
Gdy się rozwidniło zaczęliśmy chodzić po szczycie góry i zaglądać w różne zakamarki. Teraz, w pełnym słońcu, mogliśmy zobaczyć piękno tego miejsca.
Te pomarańczowo-rude góry są niesamowite. Takie gołe i niedostępne.

IMG_8259.jpg

IMG_8260.jpg

IMG_8265.jpg

IMG_8275.jpg

IMG_8279.jpg

IMG_8293.jpg

IMG_8309.jpg


Wokół WC a także wewnątrz tych budek porozstawane były tlące się kadzidełka, których zapach miał niwelować inne zapachy (wiadomo jakie).
Obraz 1362.jpg


Beduini zaczęli zbierać swoje koce i materace, żeby zrobić miejsce kolejnej atrakcji dla turystów, a mianowicie kramom z pamiątkami. Największą popularnością chyba cieszą się kamienne jaja, bo tych na straganach było mnóstwo.

4.2.jpg

Zbliżała się pora powrotu. Zapytałam Magdiego, czy moglibyśmy wracać tą drugą drogą, ale powiedział, że jest ona zbyt trudna. To przecież aż 3050 stopni wykutych w skale przez pokutnika. Może miał rację, chociaż do tej pory żałuję, że nie spróbowaliśmy wracać po tych schodach. Ponoć ta droga jest krótsza i zacieniona oraz bardzo atrakcyjna widokowo. Ale naszej też nic nie brakowało. Widoki z niej w ciągu dnia przedstawiały się rewelacyjnie.
Temperatura rosła błyskawicznie i zaczęło się robić gorąco.

4.3.jpg

4.4.jpg

4.5.jpg

4.6.jpg

4.7.jpg


Bardzo wiele lat temu byłam szczęśliwą posiadaczką pięknego kalebdarza Carlsberga. I właśnie motyw z taką skałą, jak ta, był tłem dla butelki piwa. Stała ona sobie w takiej dziurze i ktoś mniej uważny mógł ją przeoczyć. Bardzo nam się to zdjęcie podobało i wtedy nawet nie przypuszczaliśmy, że kiedyś zobaczymy takie skały na żywo.
4.8.jpg

4.9.jpg


To jedyna roślinność, jaką widzieliśmy podczas drogi powrotnej.
Obraz 1368.jpg


Gdy weszliśmy na wielbłądzią ścieżkę, zaczęło się nagabywanie na przejażdżkę w dół na wielbłądzie. Ala jak spadła cena.
Teraz na wielbłądzie można było pojechać za 1 dolara. Dalej nie reflektowaliśmy, ale znaleźli się chętni.

IMG_8323.jpg

4.10.jpg

4.11.jpg

4.12.jpg

4.13.jpg

4.14.jpg

4.15.jpg

4.16.jpg

Osiołki mają tutaj ciężki żywot. Na swoich grzbietach wnoszą wszystko, co niezbędne na górze i znoszą to, co zbędne.

Obraz 1382.jpg

Obraz 1390.jpg

W drodze powrotnej turystom towarzyszyli Beduini, którzy nieśli ze sobą przenośne kramiki wypełnione kamiennymi jajami.
No bo może ktoś po drodze skusi się jeszcze na zakup.

4.17.jpg

4.18.jpg

W oddali już było widać zarysy Klasztoru Świętej Katarzyny.

IMG_0669.jpg
Katerina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4210
Dołączył(a): 18.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Katerina » 11.08.2018 14:11

Świetne zdjęcia. :)
Aż dziw, że tylu chętnych jest na tę nocną wspinaczkę..Gdyby nie ten tłum , gwar i incydent ze skokiem ciśnienia u Męża to wyprawa w nocy i wschód słońca w takim miejscu mogłyby być faktycznie mistycznym przeżyciem. Mam jednak przeczucie, że moje mistyczne uniesienie rozpraszałby ten kibelek :lol:
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2648
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 11.08.2018 20:02

Katerina napisał(a):Świetne zdjęcia. :)
Aż dziw, że tylu chętnych jest na tę nocną wspinaczkę..Gdyby nie ten tłum , gwar i incydent ze skokiem ciśnienia u Męża to wyprawa w nocy i wschód słońca w takim miejscu mogłyby być faktycznie mistycznym przeżyciem. Mam jednak przeczucie, że moje mistyczne uniesienie rozpraszałby ten kibelek :lol:

Chętnych jest faktycznie bardzo dużo, a wśród nich wielu Polaków. Rozmawialiśmy z kilkoma osobami i dowiedzieliśmy się, że niektórzy z nich weszli na górę już któryś raz z kolei i traktują tą wędrówkę, jako formę pielgrzymki do świętego miejsca. Ja na żadne pielgrzymki nie chodzę, bo wystarczy mi, jak się napatrzę i nasłucham ich wycia (śpiewem tego nie można nazwać), kiedy przychodzą do mojego miasta - a właśnie teraz jest największy szczyt pielgrzymkowy. Dlatego ja na Górę Mojżesza nie wybieram się ponownie, pomimo tego że wrażenia ze wschodu słońca były naprawdę niesamowite. W chwili, gdy słońce wschodziło ludzie umilkli i słychać było tylko dźwięk bijącego dzwonu. W tym momencie nie widziałam tłumów wokół siebie, skupiłam się tylko na słońcu, więc to przeżycie naprawdę było mistyczne. Ale trwało tylko chwilę.
Co do kibelków, to na szczęście nie musiałam z nich korzystać. Koleżanka wręcz przeciwnie i to z jej opowieści wiem, jak one wyglądają od środka. Decydując się na taką wycieczkę zastanawialiśmy się, jak tam wygląda sprawa z toaletami, ale czegoś takiego się nie spodziewaliśmy. Informacji na ten temat nigdzie nie można było wyszukać. Dlatego bardzo ograniczyłam picie płynów, co nie było dla mnie zbyt trudne, bo ja jestem jak wielbłąd, bez picia mogę wytrzymać bardzo długo, bowiem prawie wcale nie odczuwam pragnienia. I udało się, nie musiałam korzystać z tych toalet.
Katerina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4210
Dołączył(a): 18.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Katerina » 13.08.2018 06:53

Ja raczej też nie zdobyłabym się na wizytę w kibelku..Miałam na myśli, że sam jego widok zaprzepaściłby szansę na przeżycia duchowe :lol: A mieszkania w miejscu pielgrzymkowym, faktycznie , nie zazdroszczę :oczko_usmiech:
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2648
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 13.08.2018 19:07

Katerina napisał(a):Ja raczej też nie zdobyłabym się na wizytę w kibelku..Miałam na myśli, że sam jego widok zaprzepaściłby szansę na przeżycia duchowe :lol: A mieszkania w miejscu pielgrzymkowym, faktycznie , nie zazdroszczę :oczko_usmiech:

Ja starałam się nie patrzeć w kierunku kibelka :mrgreen:
A życie w moim mieście w okresie pielgrzymkowym faktycznie nie jest ciekawe.
Dzisiaj koło mojej firmy przeszło kilkanaście grup pielgrzymkowych, wyjąc niemiłosiernie. Jak mają taką potrzebę, to niech sobie śpiewają, tylko dlaczego muszą do tego używać megafonów. Okropność. Jak te grupy przechodziły to musiałam zamykać okna.
Ale wydaje mi się, że idzie ku dobremu. Grupy są coraz mniej liczne i jest ich mniej, niż w poprzednich latach. Jeszcze kilka lat temu grupy pielgrzymkowe szły jedna za drugą przez kilka godzin. Na skrzyżowaniu przy mojej firmie stali policjanci i kierowali ruchem. Robiły się korki. A teraz przechodzi jedna grupa a druga idzie dopiero na jakieś pół godziny, więc da się to przeżyć.
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2648
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 13.08.2018 19:32

Zbliżamy się do klasztoru Świętej Katarzyny.

IMG_8359.jpg

Oglądamy jeszcze wiszące na skałach gospodarstwa domowe.
IMG_0673.jpg

IMG_0672.jpg

IMG_0671.jpg


Klasztor Świętej Katarzyny jest najstarszym ciągle działającym monastyrem na świecie. To właśnie w miejscu, w którym obecnie stoi klasztor, Bóg miał się objawić Mojżeszowi pod postacią krzewu gorejącego.
Na pamiątkę tego boskiego objawienia cesarzowa Helena (matka Konstantyna Wielkiego) w IV wieku poleciła wybudować w tym w miejscu kaplicę upamiętniającą boskie objawienie. Pozostałe zabudowania klasztorne wraz z Bazyliką Przemienienia Pańskiego powstały w VI wieku.
Patronką klasztoru jest Święta Katarzyna - męczennica z Aleksandrii, zamordowana w 300 r. Według przypowieści anioły przeniosły jej ciało na górę, znajdującą się niedaleko miejsca wybodowania klasztoru, która to góra została nazwana Górą Świętej Katarzyny
Do klasztoru bardzo licznie pielgrzymowali wierni, chcący zobaczyć relikwie Świętej Katarzyny. Przyczyniło się to do kolejnej rozbudowy klasztoru. W X wieku na terenie klasztoru powstała katolicka kaplica a także meczet z minaretem.

Zabudowania klasztorne są otoczone przez wysokie (w niektórych miejscach mają 15 metrów wysokości) i grube (1,6 m), granitowe mury. Mury te służyły niegdyś do obrony przed najazdem koczowniczych plemion. To mury sprawiają, że klasztor bardziej wygląda jak zamek obronny niż monastyr.

Image00003.jpg

Image00002.jpg

Image00001.jpg

Właścicielami klasztoru są prawosławni Grecy. Przeor tego klasztoru nosi godność arcybiskupa Synaju.
W klasztorze żyje jedynie kilkunastu greckich mnichów. Noszą czarne stroje i długie brody. W godzinach zwiedzania starają się unikać turystów, ale i tak widzieliśmy ich kilku.

Image00004.jpg

Image00007.jpg

Klasztor wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Na terenie kompleksu klasztornego znajduje się około 20 świątyń, z główną świątynią Bazyliki Przemienienia Pańskiego, biblioteka, dziedziniec ze Studnią Mojżesza, oraz Galeria, we wnętrzu której znajdują się cenne zbiory ikonograficzne z VI-X wieku (liczące ponad 2200 sztuk ikon wczesnochrześcijańskich).
Bazylika Przemienienia Pańskiego pochodzi z VI wieku. W środku można podziwiać oryginalne mury, kolumny, cedrowe drzwi oraz pochodzące mozaiki, z których jedna z nich przedstawia biblijną scenę Przemienienia Pańskiego. W Bazylice znajduje się również Kaplica Gorejącego Krzewu, do której wejść mogą tylko wyznawcy Kościoła prawosławnego i to tylko boso. Jedyny wyjątek został zrobiony dla papieża Jana Pawła II, który przekroczył próg tej kaplicy podczas pielgrzymki na Synaj.
Biblioteka jest zamknięta dla zwiedzających. Zgromadzono w niej przeszło 8000 drukowanych prac oraz 3300 manuskryptów w różnych językach m.in. greckim, arabskim i syryjskim. Rękopisy te pochodzą z IV-XI wieku.
Zbiory biblioteka w klasztorze Świętej Katarzyny są drugimi co do wielkości – zaraz po zbiorach watykańskich.
Dzieje klasztoru są bardzo ciekawie opisane tutaj.

Klasztor jest odwiedzany przez wielu turystów. Można go zwiedzić przy okazji wspinaczki na Górę Mojżesza albo wykupując wycieczkę tylko do Klasztoru (wtedy wycieczka zaczyna się w godzinach porannych).
Schodząc z Góry Mojżesza widzieliśmy zarysy Klasztoru, które w miarę przybliżania się do niego, stawały się coraz wyraźniejsze. Po dojściu do Klasztoru bramę do niego zastaliśmy zamkniętą.
Klasztor jest otwarty w godzinach od 9.30 do 12.00 z wyjątkiem piątków, niedziel i wszystkich świąt prawosławnych.
Ponieważ do otwarcia klasztoru mieliśmy jeszcze trochę czasu, to najpierw trochę pochodziliśmy po przyklasztornym terenie a potem usiedliśmy gdzie kto mógł, aby trochę odpocząć po kilkugodzinnych trudach wspinaczki.

Image00022.jpg

Image00005.jpg

Image00034.jpg

Image00033.jpg

Image00010.jpg

Image00027.jpg

Image00028.jpg


Stali mieszkańcy tych terenów wygrzewali sie na gorących kamieniach.
Image00006.jpg

Image00029.jpg

Słońce było już dosyć wysoko na niebie i mocno dawało o sobie znać, co w połączeniu z naszym zmęczeniem spowodowało, że kilkoro z nas usnęło, siedząc na plastikowych krzesełkach.

Image00016.jpg

Na wejście do klasztoru czekaliśmy jakąś godzinę i można było rozpocząć zwiedzanie.
Wstęp na teren klasztoru jest bezpłatny (z wyjątkiem wstępu do Galerii z ikonami).
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13109
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 14.08.2018 06:19

Monastyr piękny i położony w pięknym otoczeniu...
W ogóle relacja bardzo ciekawa :idea: , szczególnie dla kogoś, kto nigdy tam nie był i nie będzie. Sporo fajnych zdjęć pokazujących realia.

Przygody z tysiącem autokarów i ze stratami na wycieczce do Jerozolimy nie zazdroszczę :?
No i nie mogłem nie zacytować tego zdania....
megidh napisał(a):strefa bezcłowa była czynna, więc dokonaliśmy tam zakupów alkoholowych, żeby choć na chwilę odsapnąć od alkoholu serwowanego w hotelu w ramach All inclusive

:wink: :lol:

Aaaaaa, i koty na skałach super :idea: :D
shaman72
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 136
Dołączył(a): 27.07.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) shaman72 » 14.08.2018 06:38

Świetna relacja.Będę obserwował :)
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2648
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 14.08.2018 19:56

shaman72 napisał(a):Świetna relacja.Będę obserwował :)

kulka53 napisał(a):W ogóle relacja bardzo ciekawa :idea: , szczególnie dla kogoś, kto nigdy tam nie był i nie będzie. Sporo fajnych zdjęć pokazujących realia.

Dziękuję za pochwały. Podnoszą na duchu.

kulka53 napisał(a):Monastyr piękny i położony w pięknym otoczeniu...

Prawda, że fajny. Ale to jeszcze nie koniec. Jeszcze weszliśmy do środka.

kulka53 napisał(a):Przygody z tysiącem autokarów i ze stratami na wycieczce do Jerozolimy nie zazdroszczę :?

No nie było tak źle. Jedynym dla mnie problemem związanym ze zmianą autokarów była konieczność noszenia kryształków soli z Morza Martwego. A straty nie były takie duże, więc je przebolałam. Szkoda że rezydent nie przekazał informacji o zakazie wnoszenia na teren Izraela wszystkich ostrych przedmiotów przed wycieczką. Ogłoszenie tego w autokarze było jak "musztarda po obiedzie", ale cóż, człowiek na błędach się uczy.

kulka53 napisał(a):No i nie mogłem nie zacytować tego zdania....
megidh napisał(a):strefa bezcłowa była czynna, więc dokonaliśmy tam zakupów alkoholowych, żeby choć na chwilę odsapnąć od alkoholu serwowanego w hotelu w ramach All inclusive

:wink: :lol:

Uważnie czytasz, skoro wyłapałeś to zdanie. Ale faktycznie alkohole, które są serwowane w hotelach to jest koszmar. Mój mąż żartował, że czystą wódkę robią mieszając wiadro wody z Nilu z łopatą wapna a w przypadku whisky do tej samej mieszkanki dodają jeszcze łopatę pasty do butów. Dlatego byliśmy tacy zadowoleni z zakupów na granicy, bo wreszcie mogliśmy się napić normalnego alkoholu. A w Egipcie bez alkoholu nie da się żyć, bo tych, co nie piją dopada "zemsta Faraona". Najlepiej przed "zemstą" chroni wódka zmieszana z coca-colą. I niestety trzeba było codziennie wypić kilka porcji tego lekarstwa. :oczko_usmiech: :oczko_usmiech: :oczko_usmiech:
aga_stella
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1256
Dołączył(a): 25.08.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) aga_stella » 14.08.2018 20:06

megidh napisał(a):Ale faktycznie alkohole, które są serwowane w hotelach to jest koszmar. Mój mąż żartował, że czystą wódkę robią mieszając wiadro wody z Nilu z łopatą wapna a w przypadku whisky do tej samej mieszkanki dodają jeszcze łopatę pasty do butów. Dlatego byliśmy tacy zadowoleni z zakupów na granicy, bo wreszcie mogliśmy się napić normalnego alkoholu. A w Egipcie bez alkoholu nie da się żyć, bo tych, co nie piją dopada "zemsta Faraona". Najlepiej przed "zemstą" chroni wódka zmieszana z coca-colą. I niestety trzeba było codziennie wypić kilka porcji tego lekarstwa. :oczko_usmiech: :oczko_usmiech: :oczko_usmiech:

Tylko raz, w Turcji były alkohole na poziomie - nie rozwodnione itp. Moc miały aż za duża, cud, że wróciłam po zielonej nocy :oczko_usmiech: Ale z pastą do butów jeszcze się nie zetknęłam :smo:
To ty coś jednak z procentów spożywasz... (piwo też długo mi nie smakowało,.. o tym chyba pisałaś w relacji z Rodos)
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2648
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 14.08.2018 21:31

Najpierw zaprowadzeni zostaliśmy do kaplicy z czaszkami dawnych mnichów. Przewodnik mówił, że cmentarz przyklasztorny jest bardzo mały. Znajduje się na nim raptem 6 grobów. Dlaczego tak mało. Dlatego, że teren wokół klasztoru jest bardzo skalisty i wykopanie grobu jest bardzo trudne. Dlatego gdy umiera któryś z zakonników, to trzeba zrobić na cmentarzu miejsce, aby go pochować. Wtedy z cmentarza wykopuje się szkielet najdawniej pochowanego zakonnika i przenosi go do kaplicy z czaszkami (zwanej kostnicą).

Image00008.jpg

Image00009.jpg

Potem udaliśmy się pod krzew gorejący, dzięki któremu klasztor Świętej Katarzyny jest znany w świecie. Trochę się rozczarowaliśmy oglądając tą roślinę, bo nie wygląda ona jakoś specjalnie imponująco. Ponoć jest tak wysoko przycięta, żeby turyści nie obrywali jej końców.

Image00030.jpg

Image00011.jpg

IMG_8414.jpg

IMG_8417.jpg

Botaniczne wyjaśnienie fenomenu tej rośliny jest takie, że wydziela ona intensywne olejki eteryczne, które przy wysokich temperaturach mogą samoistnie zapłonąć. Natomiast dla turystów-pielgrzymów jest to cudowna biblijna roślina.

Image00017.jpg

Oczywiście każdy musi sobie zrobić fotkę przy krzewie gorejącym, więc ja też zapozowałam przed tą rośliną.

Image00012.jpg


Przyszła pora na wejście do Bazyliki, w której wnętrzu znajduje się mozaika Przemienienia Pańskiego, będąca klejnotem wczesnej sztuki bizantyjskiej.

Image00013.jpg

Image00018.jpg

Na terenie klasztoru można robić zdjęcia i filmować, ale wyjątkiem jest wnętrze kościoła. Mam tylko jedno zdjęcie ze środka i na dodatek mało ostre.

Image00032.jpg

W 2005 roku rozpoczęto prace konserwatorskie mozaiki. Na tym filmiku można obejrzeć postęp tych prac a także sam klasztor Świętej Katarzyny i jego otoczenie.




A to już studnia Mojżesza, przy której Mojżesz spotkał siedem córek Jetry a najstarszą z nich, Seforę pojął później za żonę
Wody w studni nie było, więc musiałam się napić swojej wody z butelki.
Image00031.jpg


Potem pochodziliśmy jeszcze trochę po terenie klasztoru.
Image00035.jpg

Image00036.jpg

Image00019.jpg

Image00014.jpg

IMG_8421.jpg


Chcieliśmy jeszcze wejść do Galerii ikon, ale odstraszyła nas cena za wstęp. Nie pamiętam już, jaka to była kwota, ale doszliśmy do wniosku, że nie będziemy tam wchodzić.
Obraz 1482.jpg

Obraz 1485.jpg


A potem to już trzeba było wracać do autokaru, który czekał na nas na tym parkingu widocznym w oddali.

Image00037.jpg
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Sharm el Sheikh i okolice, czyli rocznicowa relacja - strona 5
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019