Budka biletowa jest ciut wcześniej od jaskini, zaraz za odejściem szlaku niebieskiego od czarnego (ten wiedzie tuż pod wejście pod grotę). Bilet emerycki 21 zł, zwykły 30 zł.
Wejścia do jaskini są z przewodnikiem, co pół godziny, grupy max do 60 osób. W pobliżu wejścia jest kilka ławeczek i niewielka wiata, jest więc gdzie przysiąść w oczekiwaniu na swoją godzinę wejścia (wpisywana jest na bilecie przy jego zakupie).
Legenda podaje, że w jaskini tej przez czas jakiś ukrywał się Władysław Łokietek podczas najazdu na krakowskie ziemie króla czeskiego Wacława II. Wejście do groty wiedzie przez wąską szczelinę. Gdy Łokietek ze swymi ludźmi stanęli przed nią, była „zarośnięta” pajęczynami. Uznali, że to świetna zmyłka dla ścigających ich Czechów, do szczeliny spuścili się od góry po linach, nie naruszając delikatnej pajęczynowej zasłony… Gdy ścigający Łokietka czescy rycerze dostrzegli wejście do jaskini pokryte pajęczą siecią z małym pajączkiem uznali, że żaden człowiek nie miał szans tamtędy przejść i wrócili do swych oddziałów. Łokietek ze swoimi rycerzami przebywał w grocie przez kilka tygodni…
(tak Łokietka w jaskini uwiecznił Wojciech Gerson)
Dla upamiętnienia tych wydarzeń, krata w szczelinie ma kształt pajęczej sieci.
Nie mamy własnych jej fotek, gdyż turystów było wielu i zamiast pajęczyny, uwieczniłybyśmy ich

.
(fotka z netu:
https://opn.gov.pl/jaskinia-lokietka)
Być może, w legendzie tkwi ziarnko prawdy. Podczas badań archeologicznych prowadzonych w ponad 10 podkrakowskich jaskiniach odkryto bowiem artefakty z szeroko rozumianych czasów Władysława Łokietka (fragmenty naczyń, ostrogi wyposażone w małe żelazne gwiazdki, okucie heraldyczne pasa rycerskiego, pochwę miecza, pieniądze bite przez Wacława II). Znaleziska te pochodzą wprawdzie głównie z innych jaskiń na terenie Ojcowskiego PN (w tym Jaskini Ciemnej), ale świadczą o tym, że w kilku jaskiniach przebywały grupy zbrojnych rycerzy w czasach, kiedy Czesi ścigali Łokietka. Tam polscy rycerze oczekiwali sposobności na obalenie Wacława II z polskiego tronu i osadzenie tam piastowskiego Łokietka oraz zjednoczenie kraju.
W Grocie Łokietka byłam podczas „czarnobylowej” majówki 1986, ale prawdę mówiąc, niewiele z tego pamiętam

. Nawet mam kilka pamiątkowych slajdów, ale

niewiele mi przypomniały. Mam jednak wrażenie, że wówczas o wiele krótszą trasę można było przejść w tej jaskini. No i nie było wtedy elektrycznego oświetlenia.