Odkopuję relację. Wróciliśmy z wyjazdu. Głowa pęka
Ale trzeba dokończyć na razie jeszcze tą Słowenię
Mamy więc następny dzień -
09.07.2026Tym razem wspólny dzień rowerowy

Wypożyczalnia z jakiej skorzystaliśmy jest dosłownie przez ścianę z naszym hotelem - koszt zwykłego roweru na cały dzień to było 20EUR. E-bike 45 EUR.
Link:
https://maps.app.goo.gl/7k7QJWh4NDGw4e2q9Nie braliśmy elektryków, z tego powodu, że wcześniej już miałem wszystko ustalone, ze trasa jaką będziemy jechali jest prawie cały czas płaska, spokojna i nie ma takiej potrzeby.
A trasa to kawałek słynnej drogi Alpe Adria, łączący Salzburg (w zeszłym roku byliśmy

z włoskim Grado

Trasa w naszym odcinku jest poprowadzona z dala od drogi, w ciszy i spokoju. Cały czas asfalt. To ruszamy
Jedzie się super

Ciepło, ale nie jakoś wybitnie gorąco, wysiłkowo właściwie na razie nic. Cisza, spokój, często tylko rowerzyści i kolarze.
Co chwila albo pola, las, mostki i tak na zmianę.
Po paru kilometrach robimy krótki postój.
I dalej.
Przekraczamy granicę z Włochami. Pyk, tylko znak EU, słupek, i koniec
Natura nie zna granic, dalej widoki są identyczne
Dojeżdżamy do tego miejsca
https://maps.app.goo.gl/ENg8qyMRxu5HqWTm6 i teraz trzeba skręcić w lewo w kierunku jezior Laghi di Fusine. Tutaj mamy kawałek pod górkę z na tyle stromym podjazdem, że chwilę prowadzimy rowery.
Potem jest ścieżka, którą nie można jechać rowerami, ale można je prowadzić. Można jechać drogą, ale tutaj już przyda się dobra kondycja albo elektryk.
Za to widokowo ta ścieżka jest o wiele przyjemniejsza niż droga
Po około 30 minutach prowadzenia rowerów od momentu zjazdu ze ścieżki rowerowej jesteśmy przy jeziorze dolnym.