Dzień dobry wszystkim zainteresowanym Gruzją. Gruzińskie wino i sery też są warte uwagi

Kupując bilety na kwiecień martwiłam się tylko o stan dróg w górach i czy uda nam się dojechać do Usghuli. Bo pamiętając jak Tony sapał zwiedzając w upale

, uznałam że dla nas chłodniejszy miesiąc będzie lepszy.
Lecieliśmy WizzAir z Wrocławia do Kutaisi. Lądowanie przed 22.00.
Na lotnisku są trzy stojące obok siebie bankomaty. Teoretycznie ze środkowego można Revolutem bez prowizji wypłacić ichnie GEL-ki. Dla nas w maszynie zabrakło gotówki.
Auto rezerwowałam przez stronę Localrent.com. Na 10 dni, z pełnym ubezpieczeniem, dwóch kierowców i bez blokady na karcie, zapłaciłam 360 $, z czego 72 $ od razu przy rezerwacji, a na lotnisku do ręki resztę. Kontakt z panami dobry przez Whats App, punktualnie czekali na lotnisku. Zwrot bezproblemowy, ale zażyczyli sobie 10 $ za mycie.
Subaru Crosstrek, 2.0 niestety nie było z 2022 roku, jak obiecywali, ale technicznie sprawne i z napędem 4x4. Gruzińskie ubezpieczenie nie obejmuje opon, ale na szczęście nic nam się nie przytrafiło.
Nie zamierzaliśmy zostawać w mieście, więc hotel miał być po drodze, na szybkie spanie.
Takie warunki spełniał Park Hotel Imeri, naprawdę zlokalizowany w parku. Późne zameldowanie nie stanowiło problemu i mimo, że obiekt jeszcze chyba Breżniewa pamięta, to było czysto i wygodnie. Można zapłacić kartą.
Kartą też płaciliśmy za piwo w kiosku przy wjeździe do hotelu. Hotel nie ma restauracji, ale o tej porze nie szukaliśmy już jedzenia tylko trochę chmielowego napoju na sen.
20 kwietnia, poniedziałek.Zaparkować pod palmą- takie marzenie też można mieć i tu zrealizować.
Śniadanie ( z tej samej epoki co hotel) dopiero od 9.00 bo nie ma kto zrobić wcześniej.