napisał(a) margaret-ka » 30.05.2026 22:40
Nazwa miasteczka
Stepancminda pochodzi od św. Szczepana, prawosławnego mnicha, który zbudował w tych rejonach swoją pustelnię.
W XIX w., podczas rosyjskiej okupacji, tutejsza ludność sprzeciwiła się zwierzchnictwu Rosji i wszczęła rewoltę, którą zahamował lokalny arystokrata, Gabriel Chopikashvili, syn Kazi-Bega. Doceniając jego lojalność, władze rosyjskie mianowały go oficerem. Chopikashvili przyjął w tym czasie nazwisko Kazbegi, a osadę pozostająca pod jego władaniem nazywano jego nazwiskiem. W tym miejscu urodził się później wnuk Chopikashviliego, gruziński pisarz Alexander Kazbegi. Pomimo, że administracja gruzińska przywróciła w 2006 r. pierwotną nazwę Stepancminda, mieszkańcy dalej mówią- Kazbegi.
Dzisiejsza przejażdżka trochę dała nam się we znaki. Nie mieliśmy już ochoty walczyć o miejsce w jedynej czynnej knajpie. Zjedliśmy to co można było kupić w sklepie. I tak najważniejsze było wino z widokiem na Kazbek na naszym tarasie.
A to drzewiany apartament na jedną noc, Hotel Nestt. Wejście do „hotelu” trochę nas zaskoczyło, bo słabo pasowało do pięciu gwiazdek na Bookingu, ale w sumie nie było najgorzej. W nocy było poniżej zera i wiało tak bardzo, że buda trzeszczała i włosy na głowie się ruszały.
Płatność tylko gotówką w GEL.