napisał(a) margaret-ka » 30.05.2026 20:19
Im wyżej tym jakość drogi gorsza i więcej dziur, a ruch niestety coraz większy. Dogoniliśmy karawanę wolno ciągnących się ciężarówek. Jako że warunków do wyprzedzania tam nie było żadnych, a wręcz zakazy wyprzedzania, początkowo jechaliśmy przepisowo. Ale zaczęli nas wyprzedzać gruzińscy przewoźnicy i prywatne auta rosyjskie. Mirek zdecydował się w końcu puścić za nimi.
Straszne to to było doświadczenie; cały czas lewym pasem, po głębokich koleinach i dziurach takich, że koło mogło zostać, uciekając na pobocze lub wpychając się między ciężarówki jak ktoś jechał z przeciwka. Większość kierowców ciężarówek zachowywała się bardzo przyzwoicie i zostawiała nam trochę miejsca, niestety nie wszyscy.
Potem zorientowaliśmy się, że mieliśmy nieszczęście trafić na pospolite ruszenie tirów, dla których do dzisiaj droga była zamknięta z powodu złych warunków atmosferycznych.
Teraz też nie było lekko, a wyprzedzanie na agrafkach przed Gudauri było zwyczajnie niebezpieczne.
Gudauri z drogi wyglądało żałośnie; resztki zimowych dekoracji, pozamykane przydrożne budy, zwały brudnego śniegu na poboczach i sznur kopcących ciężarówek. Było szaro od spalin.