Po krótkiej przejażdżce wróciliśmy do Konjica, zatankowaliśmy i przejechaliśmy w stronę Sarajewa. Kupiliśmy po drodze parę słoików miodu oraz syrop malinowy

Wjeżdżając do Sarajewa przejechaliśmy przez Ilidżę i skierowaliśmy się do Bascarsiji. Co ciekawe Sarajewo robi wrażenie zadbanego miasta. O wojnie i oblężeniu przypominają wyłącznie ślady po kulach na budynkach i zamurowane dziury bo amunicji większego kalibru. Miasto samo w sobie jest na prawdę zadbane, a pora roku sprzyjała mniejszym tłumom turystów. Co do samej Bascarsiji, dzielnice muzułmańskie są często bardzo podobne do siebie, mi od razu skojarzyła się z właśnie takim miejscem w Skopju. Bardzo zbliżone charakterem, jednak ta w Macedonii sprawiała wrażenie mniej turystycznej. Zrobiliśmy sobie spacerek, ja spróbowałem miejscowego kebaba

, wstąpiliśmy do muzeum gdzie kupiłem już drugą książkową pamiątkę z tego wyjazdu i obejrzeliśmy całkiem sympatyczną ekspozycję o Sarajewie, jego mieszkańcach i kulturze tego miejsca. Warto również odwiedzić sklep z przyprawami i różnego rodzaju smakołykami orzechowymi i nie tylko
Sarajewo
Sklep ze smakołykami
Tereny olimpijskie
Po dość pobieżnym obejrzeniu Sarajewa przejechaliśmy dalej przez Zenice do Bosanskiego Samacu. Zenica jest raczej jednym wielkim blokowiskiem, a przynajmniej takie robi wrażenie. W samym środku doliny jest duży zakład przemysłowy otoczy przez góry i bloki oraz ośrodek dla uchodźców. W pobliżu znajduje się zamek, jednak my się nie zatrzymaliśmy by go zwiedzić. W Zenicy zrobiliśmy drobne zakupy i pojechaliśmy dalej przez Doboj do Samaca.
Zenica
W Samacu przespaliśmy się w hotelu - standard może niezbyt wysoki ale jak najbardziej ok. Zanim dojechaliśmy znów kupiliśmy parę słoików miodu

Zjedliśmy przepyszną plejskavice w restauracji przy hotelu, wypiliśmy piwo i poszliśmy na krótki spacer po mieście. Miasteczko jak miasteczko, zwraca uwagę duży pomnik z herbem RS BiH i jak na wielkość miasta - ilość barów i dyskotek. Ba... w samym hotelu jest jedna, ale tej nocy na szczęście nie funkcjonowała. O poranku przeszliśmy się na plażę obok hotelu i zrobiliśmy rundkę po mieście, razem z zakupem burka i.. dwóch chlebów które zabraliśmy do domu
Potem granice i po ok. 13h byliśmy w domu. Autostrada zaczyna się niedługo za granicą chorwacką, i praktycznie (z niewielką przerwą na Węgrzech) jest do samej Polski.
Podsumowując:
Wydaje mi się, że na zwiedzanie maj jest doskonałym terminem. Miałem trochę obaw o pogodę, ale o ile może idealnego słońca nie było, to do zwiedzania była ona nie męcząca, a brak turystów był również pomocny. Teraz czas przygotowywać się do sierpniowego wyjazdu
