ODCINEK XBrenzone 
.
Wracamy do apartmana około 15.
Myślałam, że Zuzia będzie złorzeczyć, bo zabrałam klucze

,
ale gdzie tam, ledwo się ogarnęła i oglądała sobie powtórkę meczu siatkówki

.
Po obiedzie postanowiliśmy zapoznać się trochę z najbliższą okolicą naszego apartmana.
Mąż marudzi, że ciągle tylko jeździmy i jeździmy, a nie wiemy co jest pod nosem

.
No to idziemy, najpier w lewo

.


Po drodzę widzimy bardzo ciekawą sytuację.
Idziemy sobie ścieżką nad brzegiem jeziora, przed nami idzie para z psem, był na smyczy, pies znaczy

.
Tuż obok ścieżki swoje gniazdo miały łabędzie

.
Gniazdo było osłonięte parawanem, żeby ptaki miały względny spokój.

I teraz zaczyna się akcja

.
Para z psem zbliża się w okolice gniazda, ale pies idzie sobie grzecznie przy nodze pana, cały czas na smyczy.
A tu nagle łabędz, który pływał w jeziorza, jak nie rzuci się na tego psa

.
I zaczyna się walka, bo pies też wtedy skoczył do łabędzia

.
Ale się przestaszyłyśmy z Zuzią

.
Mąż stwierdził, że samiec bronił swojego gniazda, gdy pies się do niego zbliżył.
Ale z tego łabędzie
„SUPERMAN” – wzór do naśladowania

.
A oto i on – „Głowa gniazda”

.

Przy tej okazji, przypomniała mi się sytuacja z przedpołudnia.
Gdy robiliśmy to zdjęcie, na którym niby wyglądam jak tegoroczna maturzystka, która nie wiadomo czy zda

,
chciałam podejść jeszcze bliżej krawędzi, ale mąż na mnie krzyczy:
„ Nie idź dalej, bo się zwalisz w przepaść i kto mi dziś obiad ugotuje”

.
Koło łabędzia mu to przypomniałam

.
Idziemy dalej i w oko wpada nam hotel, przed którym powiewa polska flaga, miło

,
w całkiem dobrym towarzystwie była

.





W pewnej chwili Zuzia wypatrzyła w wodzie żółwia

.
U naszych gospodarzy w Orebiću, w ogródku, było kilka żółwi

.
Spędzałam na obserwacji ich zabaw całe poranki

.
Potter, chyba Cię wyślę, żebyś im trochę ślimaczków podrzucila ode mnie

.








cdn 