Sale z sztuką nowoczesną są przed wejściem do kaplicy Sykstyńskiej.
Utykamy tu w kolejce. Zwiedzający zostają wpuszczani w miarę zwalania się miejsc w kaplicy. Grupy zorganizowane wchodzą innym wejściem i mają pierwszeństwo wejścia.
Czekamy z dwadzieścia minut jak nie więcej. W końcu przychodzi czas na nas. Niestety w kaplicy Sykstyńskiej nie wolno robić zdjęć, filmować oraz należy zachować ciszę (choć z tym to już było różnie). Powoli przechodzimy wraz z falującym tłumem. W pewnym momencie szczęście się do nas uśmiecha. Akurat dwie osoby zwalniają miejsca na ławce po ścianą. Skrzętnie to wykorzystujemy. Siedzimy kilka minut zadzierając głowy do góry i kontemplujemy freski pędzla Michała Anioła i nie tylko. Krzysiek zachwycony a ja po wyjściu mam taki mały niedosyt. Kaplica na pewno robi wrażenie ale po zobaczeniu swego czasu wystawy multimedialnej krążącej po Polsce chyba podświadomie spodziewałem czegoś hmm więcej

Może dlatego, że kaplica ma wysoko sufit i nie widać tak dobrze fresków jakby się chciało a pewnie i tabuny ludzi też miały wpływ na odbiór.
Małe cofnięcie w czasie do 15.12.2023 gdy miałem okazję zobaczyć wystawę multimedialną.
Jemy też lunch. Trochę żałuję, że nie zwiedzimy bazylki z przewodnikiem. Krzysiek wcześniej był z matką na pielgrzymce autokarowej i zwiedzanie z przewodnikiem już miał. Opowiada o tym.
Zataczamy pętlę. Wychodzimy w ogrodach. Słońce obróciło się, można robić zdjęcia z bazyliką w tle. Gdzieś po drodze była wystawa dewocjonaliów ale nie mogę znaleźć z niej zdjęć. Faktycznie nie poświęciliśmy jej wile czasu ale chyba jakieś zdjęcia robiłem

.
Zmęczenie daje się we znaki ale i wielkość muzeów trochę nas przytłoczyła. Za dużo wrażeń na raz. Siadamy na ławeczce by chwilę odpocząć przed dalszą wędrówką.
Ławeczkowe ujęcia.
Ruszamy w kierunku wyjścia. Po drodze jest sala z artefaktami z terenów misyjnych.
Jest też część poświęcona Poczcie Watykańskiej. Chyba można było nawet wysłać pocztówkę.
Schody do wyjścia robią wrażenie.
Wyjście jest przy kasach. Można tu zostawić rzeczy i odebrać przy wyjściu. Wychodzimy z muzeów po 16:30.
Czy warto zwiedzić Muzea Watykańskie? Tak i jeszcze raz tak. Wcześniej nie sprawdzałem co się nich mieści i raczej spodziewałem się wystaw poświęconych chrześcijaństwu a było wręcz odwrotnie. Owszem były i takie ale tematyka jest bardzo rozległa od zmierzchłej starożytności po sztukę nowoczesną. Wiele świetnie zachowanych artefaktów. Jest co oglądać. Można spędzić kilka godzin a i tak wszystkiego dokładnie nie zobaczyć dlatego najlepiej zacząć zwiedzanie jak najwcześniej. Pamiętajcie też, że punkty gastronomiczne na terenie muzeów są zamykane o 16-tej (przynajmniej tak było w czasie naszego pobytu).
Podpowiedź na dzień w Watykanie: na placu św. Piotra pojawić się ok. 6:30 i ustawić się z kolejce do kontroli bezpieczeństwa w tym miejscu
klik. O 7-mej zaczynają wpuszczać. Macie chwilę z niemalże pustą bazyliką. O 7:30 zaczyna jeździć winda na dach bazyliki (można też wejść schodami ale gdy cały dzień na nogach przed Wami to warto rozważyć wjazd windą). Minus tego rozwiązania taki, że plac św. Piotra o tej porze będzie pod słońce. Przemieścić się do Muzeów Watykańskich. Kupić wcześniej online bilety na godzinę 9:30 by mieć margines bezpieczeństwa. Są dwie kolejki: jedna dla zakupu biletów a druga dla tych z biletami on-line. Wejście jest tu
klik.
Chcemy jeszcze podejść do polecanego sklepu Soprani z dewocjonaliami by zakupić pamiątki. Po drodze kupujemy lody w polecanej przez przewodnika lodziarni. Dobre

.
Pod sklepem spotykamy kobietę z dwoma nastoletnimi córkami z naszej grupy pielgrzymkowej. Odłączyły się od grupy ponieważ dziewczyny chciały pójść do jednego z markowych sklepów odzieżowych. Coś tam sobie wcześniej upatrzyły i kupiły. Są też po zakupach w sklepie Soprani i właśnie szukają w komórce jak wrócić do hotelu. Mówimy, że nie ma problemu bowiem poprzedniego wieczora byliśmy na czuwaniu i wiemy jak wrócić. Wchodzimy jeszcze z Krzyśkiem do sklepu Soprani. Z zakupionymi suwenirami wyruszamy wspólnie w kierunku przystanku. Dziewczyny mają bilety na autobus (dostały je od organizatora naszej pielgrzymki) a my musimy je wyjątkowo kupić. Te można nabyć w punktach nazywanych „Tabacchi”. Znajdujemy takowy na drodze łączącej plac św. Piotra z Zamkiem Anioła chyba nawet tutaj
klik.
Mówimy o naszej „przygodzie” z wejściem do muzeum. Są zaskoczone (były w innej grupie zwiedzających). Okazuje się, że to nie jedyny zonk związany z biletami. Nasz organizator pielgrzymki przez nieuwagę (

) kupił bilety bez możliwości przejścia z kaplicy Sykstyńskiej do Bazylki św. Piotra

Wyszło to dopiero w trakcie zwiedzania. Te z opcją przejścia były tylko odrobinę droższe. Na dodatek zwiedzanie w grupie odbywa się innymi drogami na skróty. Ominęli np. część poświęconą starożytnemu Egiptowi czy Etruskom ale za to nie czekali na wejście do kaplicy Sykstyńskiej choć z drugiej strony przeszli ją bez zatrzymywania się. Tak patrzymy z Krzyśkiem na siebie i … chyba opatrzność nad nami czuwała. Dostaliśmy niejako w prezencie to co lubimy a zwiedzania bazylki z przewodnikiem nie straciliśmy bo go finalnie nie było (była długa kolejka do wejścia i zrezygnowali).
Przystanek powrotny linii nr 64 jest w tym miejscu przed tunelem
klik. Autobus wyjeżdża z uliczki przed tunelem dlatego próżno szukać linii 64 na wcześniejszy przystanku.
CDN