napisał(a) Franz » 13.03.2026 17:05
Wkrótce opuszczam strefę cienia i teraz - mimo iż schodzę - pocę się z każdym krokiem i coraz bardziej sapię. Upał jest sakramencki i z niekłamanym podziwem, ale też z pewna dozą współczucia, obserwuję ludzi, którzy o tej porze, w pełnym słońcu i piekielnym upale, podążają w górę. Ja bym pewnie w ich sytuacji dał za wygraną...