29 grudnia (sobota): Dolni MoravaDziś od rana pięknie świeci słońce. Jedziemy trochę dalej, do ośrodka
Dolni Morava pod Śnieżnikiem. Prawie na miejscu:

Ten areał działa dopiero trzeci sezon. Jak na czeskie możliwości, jest całkiem pokaźnych rozmiarów. Mapka tras:

Można korzystać z dwóch kanap, jednej bardzo szybkiej, wyprzęganej czwórki, prawie nowej (z 2010 roku):

i drugiej, wolniejszej, ale również z 2010 roku.
Generalnie ośrodek można podzielić na dwie części. Ta z szybszą kanapą, po lewej stronie - patrz mapka, jest dla bardziej zaawansowanych narciarzy. Czarna trasa rzeczywiście wymagająca:

Z tym, że jej końcówka (ale ją obsługuje orczyk) dużo łatwiejsza, chociaż zaznaczona na czerwono.
Szybka kanapa wywozi nas w inny świat

Można ulec złudzeniu, że jest się w Alpach

:


Bardzo alpejska jest chatka-bar na szczycie Slaměnki (1116):

Można się opalać i podziwiać widoki - na pasmo Śnieżnika:

i inne - niestety pod słońce:

Czerwona zjazdovka z chatki z powrotem do kanapy ma 1750 m i jest mocno czerwona. Niestety szybko tworzą się tu oblodzenia. Innym problemem są narciarze zatrzymujący się w najbardziej nieodpowiednich miejscach, fragmentami trasa jest dosyć wąska.
Czarna trasa, jak już pisałam, jest czarna nie tylko z nazwy. Stanowi spore wyzwanie. Zdjęcie nie oddaje stromizny:

Jest też już trochę wyślizgana, ale nie tak jak wspomniana przed chwilą czerwona:

Na szczęście jeździ nią niewielu narciarzy. Mnie raz też wystarczy

Co innego mój mąż, który pod koniec dnia jeszcze się na nią połasi. Ale on ma absolutnego hopla na punkcie białego szaleństwa

Kto by pomyślał?
I created a monster
Jeździ się bardzo przyjemnie (nawet się tego dnia opaliłam, bo zrezygnowałam z kominiarki

)

Po jakimś czasie przenosimy się na drugą stronę ośrodka. Trzeba przejechać leśną przecinką, czyli niebieską trasą nr 4. Kanapa jest tu znacznie wolniejsza, a czerwona trasa zdecydowanie łatwiejsza.

Chociaż po jakimś czasie też jest wyzwaniem - ze względu na oblodzenia (znowu ten technicky śnieg

). Nie narzekamy jednak, bo pogodę mamy dzisiaj idealną - słońce świeci cały dzień i jest lekki mróz.
Jeździmy nawet orczykiem

:

Głównie po to, żeby "zaliczyć" wszystkie wyciągi w ośrodku.
W połowie lyžovania idziemy do dużego samoobsługowego baru. Znowu trochę czuję się jak w Alpach

, chociaż przydałoby się więcej takich. Jest jeszcze chatka na szczycie i inne dwa małe bary, ale to wszystko niewiele przy dużej liczbie narciarzy.
Ludzi jest sporo (sobota!), ale kolejki praktycznie się nie tworzą. Obie kanapy (nawet ta wolniejsza) mają dużą przepustowość.
W ośrodku Dolni Morava spędzamy cały dzień. Ostatnią godzinę odpoczywam już przed chatką na górze, a mój niezmordowany mąż jeszcze szusuje

Korzystając z okazji, focę okolice chatki:

w zachodzącym słońcu:

A potem odpoczywam z "ryzim pivem z hor", czyli Holbą

To się nazywa relaks!

:

To był wspaniały narciarski dzień pełen wrażeń

Jutro kolejny - na Červenohorskim Sedlu.
