Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Bella Alta Badia, czyli Dolomity wg Maslinki

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11838
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 11.02.2012 16:11

Witaj, Joan :)
Jak Cortina, to musicie koniecznie odwiedzić Cinque Torri i zjechać Armentarolą z Lagazuoi - przepiękna trasa; żałuję, że my nie mieliśmy wtedy pięknej pogody i idealnej widoczności. Ale i tak bardzo mi się podobało :D

Pozdrawiam i życzę cudownego nartowania :papa:
Joan65
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 585
Dołączył(a): 24.11.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Joan65 » 11.02.2012 16:19

Dzięki Maslinko za wskazówki.
Skrobnę coś jak wrócę.


Pozdrawiam :D
FUX
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13005
Dołączył(a): 14.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) FUX » 11.02.2012 21:33

To tak krótkie uzupełnienie dojazdowe wrzucę; może komuś się przyda...
Z Wrocka ponad 1000 km przez Sosnowiec A1 i Chałupki, dalej Brno, Breclav, Wiedeń, Graz, Villach, Tolmezzo w niecałe 10h bez napięć.
Tuta wiosna, choć koło Grazu posypało...
Zero korków, miła, spokojna jazda.
Jutro Wenecja od rana, od poniedziałku narty.
Pozdrawki.
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11838
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 12.02.2012 15:28

FUX napisał(a):To tak krótkie uzupełnienie dojazdowe wrzucę; może komuś się przyda...
Z Wrocka ponad 1000 km przez Sosnowiec A1

Chyba Sośnicę ;) To dzielnica Gliwic (przy węźle A1 i A4 i jednocześnie nazwa węzła). Do Sosnowca to byś miał jeszcze ponad 30 km i byłbyś już za granicą ;))

Miłego nartowania raz jeszcze! :D

:papa:
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11838
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 12.02.2012 21:56

30 stycznia (poniedziałek) - Na dachu Dolomitów

Po półgodzinnym staniu w kolejce do wagonika wreszcie wpuszczają nas na platformę, z której będziemy wsiadać do kolejki.

Obserwujemy pomarańczowo-niebieskie wagoniki. Jeden zmierza do górnej stacji, drugi właśnie jedzie po nas:

Obrazek

Przyjechał:

Obrazek

Do wagonika wchodzi tylko 75 osób, dokładnie tyle, bo bramki liczą, wpuszczając. W tym wypadku "tylko", ponieważ gdyby wagonik był większy, nie tworzyłyby się takie koszmarne kolejki.

To nasz pierwszy wagonik, wywozi nas z wysokości 1446 m na 2362 m. Na szczęście stanie w kolejce już nam nie grozi, automatycznie przechodzimy do drugiego wagonika (wjeżdżamy na 2944 m), a potem do trzeciego :)

I oto jesteśmy na dachu Dolomitów :D Znajdujemy się na (a w zasadzie pod) szczytem Marmolady; na sam szczyt można się wdrapać, ale zimą nie byłoby to rozsądne, a już na pewno nie w butach narciarskich :lol:

W każdym razie jesteśmy w punkcie zwanym Punta Rocca, na wysokości 3269 m; do samego szczytu brakuje nam tylko ponad 70 metrów.

To Was "naszpikowałam" wysokościami, pora przejść do samych przyjemności, czyli widoków. Na początek z podestu, na którym zostawił nas wagonik:

Obrazek

Potem idziemy na taras widokowy, z którego pięknie widać szczyt Marmolady (3342 m) :D:

Obrazek

oraz grupę Selli:

Obrazek

Piękne dolomickie skały, które o każdej porze dnia mienią się innymi kolorami:

Obrazek

Chwila zadumy ;):

Obrazek

Sfociliśmy widoczki dookoła, powystawialiśmy twarze do słońca, pora zrobić miejsce następnym. Schodzimy po schodkach i kierujemy się jeszcze w stronę Groty Maryjnej. Przed wejściem galeria zdjęć - był tu m.in. Papież Jan Paweł II. Zapach kadzideł na tej wysokości jest jakiś i inny i zaskakujący. Mało ludzi odwiedza to miejsce, większość idzie od razu na taras widokowy, a potem schodzi i zapina narty. Ale skoro tu dotarliśmy, trzeba wstąpić na chwilę. Jesteśmy sami, mamy więc swoją małą chwilę wyciszenia.

Obrazek

A potem pora już ruszać, i tak trochę zabawiliśmy na szczycie. Przed nami dłuuugi zjazd. Ostatnie przygotowania:

Obrazek

i w dół! :D

Sporo się naczytałam i nasłuchałam o zjeździe z Marmolady. Znajomi straszyli, że "prawie" zdjęli narty i zeszli. No właśnie - "prawie", ale zjechali. My też daliśmy radę, chociaż momentami było naprawdę ciężko.

Trasa wcale nie jest czarna, jest czerwona, ale stosunkowo wąska i bardzo zatłoczona. A o tej porze (po 14:00) dodatkowo zmuldzona i miejscami oblodzona. Ułatwieniem nie jest też fakt, że nartostrada leży w cieniu Marmolady, a na zacienionych trasach gorzej widać, np. to, gdzie zaczyna się lód. No i wpada się na taki kawał lodu bez uprzedzenia, a narty wcale nie chcą słuchać :evil:

Nieźle się napociliśmy, zatrzymywaliśmy się kilkakrotnie po drodze. Bardzo chciałam zjechać z Marmolady w jednym kawałku. Niestety największym problemem była nie sama trasa, muldy czy lód, tylko narciarze, ci nieodpowiedzialni, którzy pędzili "na złamanie karku", nie licząc się z innymi i ci, którzy włączali się do ruchu, nie patrząc, kto jedzie za nimi. Za to powinno się dawać mandaty, tak jak za wymuszenia pierwszeństwa na drogach! :evil:

No ale ostatecznie zjechaliśmy i mimo że nie był to najprzyjemniejszy zjazd w moim życiu, przyniósł mi sporo satysfakcji :)

A oto jedyne dwa zdjęcia, które zrobiłam w trakcie :D
Początek jazdy:

Obrazek

Na węższym odcinku, w dole zamarznięte Lago di Fedaia:

Obrazek

Wracamy w stronę Arabby. Po drodze widzimy armatę (8O), co oznacza, że jesteśmy na trasie zwanej szlakiem I wojny światowej:

Obrazek

Działania wojenne toczyły się bowiem również na obszarze Dolomitów, często bardzo wysoko.

Czerwoną "szóstką" zjeżdżamy do Arabby. Tutaj też jest bardzo nierówno i muldziście. Ale po południu trasy tak wyglądają, nie ma na to rady.
Pod nami Arabba:

Obrazek

Umieramy już z głodu. Niestety nie mamy zbyt wiele czasu, za niecałą godzinę musimy wsiadać na ostatnią kanapę, żeby zdążyć przed zamknięciem wyciągów. Na szczęście Arabba wita nas budkami z fast foodem ;) Zjadamy po alpenburgerze, czyli tutejszym hamburgerze ;) Smakuje nieźle, do tego piwo pszeniczne na pół (żeby było szybciej ;)), którego pianka pod koniec zaczyna zamarzać :lol: Jest jakieś -15 stopni, a siedzimy na zewnątrz.

Udaje nam się zdążyć na ostatnią kanapę :D Hazardziści z nas ;), ale ostatniego dnia szczęście nas opuści...

Póki co, jesteśmy znowu tu, gdzie wczoraj, czyli koło schroniska Pralongia (gdzie wczoraj jedliśmy makarony):

Obrazek

Obok schroniska znajduje się malownicza kapliczka, teraz ładnie oświetlona przez zachodzące słońce:

Obrazek

Koło 17:00 zjeżdżamy do skibusa. Ten dzień był bardzo długi, intensywny i emocjonujący. W pełni wykorzystaliśmy dzisiejszą piękną pogodę :D

Pokażę jeszcze mapkę tras Arabby i Marmolady, dla lepszej orientacji "w terenie":

Obrazek

Dzień kończymy przy piwku w jednej z pizzerii w La Villi:

Obrazek

Niestety pizza, którą tu serwują, nie powala nas na kolana, ale można powiedzieć, że jest ok:

Obrazek

I tym miłym akcentem kończę ten długi odcinek :)

:papa:
Ostatnio edytowano 12.02.2012 23:31 przez maslinka, łącznie edytowano 2 razy
_chudy_
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 370
Dołączył(a): 25.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) _chudy_ » 12.02.2012 22:31

maslinka napisał(a):Potem idziemy na taras widokowy, z którego pięknie widać szczyt Marmolady (3342 m) - najwyższą górę pięknej Italii :D:

Obrazek



Fajna górka :D Z tym że najwyższa "tylko" w Dolomitach a nie w całych Włoszech - granica włosko-francuska przebiega granią Mount-Blanca i tam są najwyższe kulminacje.

Gratuluję wyjazdu, z braku w tym roku narciarskich szaleństw mogę chociaż pooglądać cudze ;-)
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11838
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 12.02.2012 22:43

Witaj, Chudy :D

_chudy_ napisał(a):Fajna górka :D Z tym że najwyższa "tylko" w Dolomitach a nie w całych Włoszech - granica włosko-francuska przebiega granią Mount-Blanca i tam są najwyższe kulminacje.

O rany! A ja cały czas żyłam w przekonaniu, że najwyższa...
Dzięki :) Już poprawiam.
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9643
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 12.02.2012 23:01

Śnieg w przeciwieństwie do :mrgreen: mrozu, nie dopisał... Rok temu na początku marca na Pralongii cała fura bieli otaczała kapliczkę :) , a Wam wyłaziło trawsko. Ale poza tym szczegółem :wink: , Pralongia w promieniach zachodzącego słońca bardzo ładnie się prezentuje 8) :D
mutiaq
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1892
Dołączył(a): 19.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) mutiaq » 12.02.2012 23:20

Ale cudowne widoki!! 8O
Aż mnie ciarki przeszły jak oglądałam te zdjęcia!
Chybabym tymi wagonikami nie wyjechała na Marmoladę (mam okropny lęk wysokości)..
Ale zdjęcia bardzo chętnie pooglądam :D
Krzychooo
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2869
Dołączył(a): 19.04.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzychooo » 13.02.2012 01:15

Jak zawsze ciekawa i bogata w przydatne informacje relacja.

Mówię Ci raz jeszcze, jedź na Vis :lol:. Potem napisz relację, a ja później chętnie podążę Twoim śladem :D.

Pozdrawiam
kamil1929
Cromaniak
Posty: 826
Dołączył(a): 27.09.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) kamil1929 » 13.02.2012 06:50

Dzieki za ciekawa relacje,super zdjecia.
marze_na
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6480
Dołączył(a): 12.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) marze_na » 13.02.2012 08:04

8O W Dolomitach nie ma śniegu :? Niby słyszałam już od paru osób, ale dopiero po Twoich zdjęciach uwierzyłam.

Marmolada fantastyczna. Czekam na dalsze odcinki.
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11838
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 13.02.2012 15:10

dangol napisał(a):Śnieg w przeciwieństwie do :mrgreen: mrozu, nie dopisał...

No niestety, szkoda, że nie było odwrotnie...
Chociaż jak śnieg, to wyłącznie w nocy :lol:
Ale takie rzeczy tylko w ... ;)


mutiaq napisał(a):Chybabym tymi wagonikami nie wyjechała na Marmoladę (mam okropny lęk wysokości)..

Ależ ja nic nie widziałam! Chyba, że klaty, pachy, ramiona innych narciarzy :lol: Nie lubię takich wagoników, bo ze względu na to, że nie jestem osobą zbyt dużych rozmiarów, zwykle moja głowa jest, w najlepszym wypadku, na wysokości czyjegoś ramienia :lol:
Staram się jednak bronić i rozpychać łokciami, gdyby mnie ktoś nie zauważył ;) Albo jako mała kobietka wtulam się w mego mężczyznę-obrońcę :D

Tak czy inaczej, jeśli nie wypadnie mi przypadkiem miejsce przy szybie, nic nie widzę i tak też było w tym przypadku, co okazało się błogosławieństwem :lol:


Krzychooo napisał(a):Jak zawsze ciekawa i bogata w przydatne informacje relacja.

Dzięki bardzo :)

Krzychooo napisał(a):Mówię Ci raz jeszcze, jedź na Vis :lol:. Potem napisz relację, a ja później chętnie podążę Twoim śladem :D.

Otwórz tam camping, to na pewno pojadę :lol:
A tak, to nie wiem, może; kto wie, co się wydarzy...


kamil1929 napisał(a):Dzieki za ciekawa relacje,super zdjecia.

A ja dziękuję za obecność :)


marze_na napisał(a):8O W Dolomitach nie ma śniegu :? Niby słyszałam już od paru osób, ale dopiero po Twoich zdjęciach uwierzyłam.

Ojej! Aż tak widać po tych zdjęciach? ;) No racja, zwłaszcza na tym z armatą widać, że bida była ze śniegiem. Ale wiesz co, my nie narzekaliśmy, przeczuwając chyba, co może nastąpić...

No i zaczął padać śnieg - co najgorsze w dzień :( Zresztą nie zmieniło to wiele, bo musiałoby go napadać naprawdę duuużo.

Już za chwil kilka pokażę zdjęcia z następnego dnia. I one nie będą już niestety takie ładne :(
Mam nadzieję, że mimo wszystko zostaniecie ze mną...

:papa:
marze_na
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6480
Dołączył(a): 12.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) marze_na » 13.02.2012 15:20

maslinka napisał(a):Już za chwil kilka pokażę zdjęcia z następnego dnia. I one nie będą już niestety takie ładne :(
Mam nadzieję, że mimo wszystko zostaniecie ze mną...


Jasne, ja tu zaglądam po parę razy dziennie czy jest już następny odcinek. Dolomitów nigdy dość, nawet jeśli mają być chmurne i śnieżne.
Tym bardziej, że w tym roku na żywo sobie ich nie pooglądam. Z obawy, że w marcu nie będzie już tam po czym jeździć wracamy do doliny Zillertal.
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11838
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 13.02.2012 16:32

marze_na napisał(a):Jasne, ja tu zaglądam po parę razy dziennie czy jest już następny odcinek. Dolomitów nigdy dość, nawet jeśli mają być chmurne i śnieżne.

No to się cieszę :)
A Zillertal też fajny. Nic innego w Austrii nie znam, ale chyba mogę tak powiedzieć :D


31 stycznia (wtorek) - Chmurowata Alta Badia Tour

No i stało się! Budzimy się, a tu zero słoneczka, tylko ciężkie chmury :(
Właśnie dzisiaj upadł mój mit słonecznych Dolomitów. A nie był to, niestety, jedyny taki dzień...

No ale, co zrobić, trzeba jeździć. Plus jest taki, że nie pada śnieg (jeszcze!), a widoczność nie najgorsza. Więc właściwie nie jest źle, ale porównując dzisiejszą pogodę do wczorajszej, trudno nie marudzić.

Dolomity wyglądają dzisiaj tak:

Obrazek

Obrazek

Jest cieplej niż wczoraj, a wydaje się jakby było bardzo zimno. Szczękając zębami na kanapach (bez osłony!), tęsknimy za zbawiennym słonkiem...

Podziwiamy też rzeźby lodowe (koło górnej stacji kolejki Piz La Ila, tej z La Villi):

Obrazek

Obrazek

Z tyłu widać szklaną "klatkę" z BMW, a ja tu focę jakieś motylko-koniki (właściwie, co to jest :?:) zamiast zainteresować się wspaniałą furą ;)

Kręcimy się po różnych trasach Alta Badii. A że zimno, co jakiś czas, grzejemy się w knajpkach, np. przy gorącej czekoladzie:

Obrazek

Niestety po jakimś czasie zaczyna mnie boleć brzuch :( To początek problemów, które znajdą swój finał pojutrze w szpitalu... Ale po kolei, chociaż i tak co nieco wiecie z "zajawki".

Póki co trochę mnie boli, ale się nie poddaję. Jeździmy dalej, nawet na orczykach ;) Oto dowód :D:

Obrazek

I na taśmie między dwoma orczykami:

Obrazek

Ból brzucha mija, gdy zjeżdżamy "czerwoną Gran Risą" do La Villi. Napisałam w cudzysłowie, bo nie ma chyba czegoś takiego jak "czerwona Gran Risa"; ona jest tylko czarna, ale ponieważ udało nam się zjechać czerwoną trasą nr 16, a czarną "szesnastką" już nie, to tak mówiliśmy, żeby się podbudować ;)

W każdym razie czerwona traska nr 16 bardzo przyjemna, choć już trochę zmuldzona. Ale na tyle fajnie, że była zabawa :)

Za nami gondolka (jajko) Piz La Ila:

Obrazek

Jesteśmy więc w La Villi:

Obrazek

Jedziemy krzesłem w stronę Santa Croce:

Obrazek

Niestety zaczyna padać śnieg, więc zdjęć z tej części nie będzie, ale tylko na razie. Przyjedziemy tu jeszcze, bo okolice Santa Croce bardzo mi się spodobały, mimo że niewiele w tym padającym śniegu widziałam ;) Miałam wrażenie, że jest tu bardziej dziko, że oglądam Dolomity mniej ucywilizowane niż w innych rejonach. Na pewno nie zagląda tu zbyt wielu narciarzy, bo
wyciągi Santa Croce i La Crusc to ostatnia odnoga Alta Badii w stronę Brunico. Być może kiedyś połączą Alta Badię z Kronplatzem właśnie przy użyciu tych wyciągów, ale póki co, cieszmy się, że jest tu bardziej dziewiczo :)
(Wiem, że to trochę absurd - jechać na narty i oczekiwać, że gdzieś znajdę miejsca, powiedzmy, z ograniczoną infrastrukturą, ale czasami takie mniej narciarsko ucywilizowane rejony są miłą odmianą.)

W każdym razie do Santa Croce jeszcze wrócimy, choćby po to, żeby pofocić. Bo szusowało się w tych rejonach bardzo miło.

Wracając z Santa Croce, wstępujemy do bardzo przytulnego schroniska Sponata. Tym razem na kubek herbaty z cytryną:

Obrazek

A potem powrót do La Villi:

Obrazek

(Wygląda, jakby się trochę przejaśniało... Czyżby? Ale teraz?)

"Jajkiem" do góry i zjazd do San Cassiano.

Wieczorem chcieliśmy iść na spacer do naszego miasteczka, ale niestety nie czułam się najlepiej :(

Zostaliśmy więc w pokoju i oglądaliśmy włoską telewizję regionalną. Było dosyć śmiesznie, a momentami bardzo śmiesznie. Najbardziej rozbawiały nas nazwiska. (Może nie powinnam, ale co tam, wrzucę, to się też pośmiejecie :D) Bardzo sympatyczne nazwisko ma np. pani polityk Michaela Biancofiore. Czyż to nie uroczo nazywać się "Biały Kwiatek"? :D A do tego jeszcze całkiem nieźle wygląda.

Był też wywiad z panem, który napisał książkę o historii jakiegoś rodu. Prezenter cały czas tę książkę pokazywał, kartkując, do kamery; i tak w kółko - te same obrazki. Już samo to nas bawiło, a ataku śmiechu dostaliśmy, gdy okazało się, że autor owej książki nazywa się Salvatore Ferrari :lol: :lol: :lol:
Tym bardziej, że ten pan na ferrari nie wyglądał ;)

Ale to jeszcze nic. Odpadliśmy zupełnie przy wywiadzie z panem... Paternoster :lol: :lol: :lol:
W życiu bym nie pomyślała, że można mieć na nazwisko "Ojcze Nasz"...

Po jakimś czasie, tylko się rozkręcaliśmy (w miarę jak rozkręcali się ci w telewizji). Stwierdziliśmy, że pora iść spać, żeby nie budzić sąsiadów wybuchami śmiechu.

Bardzo lubię oglądać tv w miejscu, gdzie jestem (w Czechach też się nigdy nie zawiodłam :)). A najlepiej, jeśli jest to telewizja regionalna :D

Opisałam to tak na marginesie narciarskich przygód. Żebyście nie myśleli, że my samym śniegiem żyjemy ;) Zwłaszcza, że nie ma go zbyt wiele.

Pozdrawiam :papa:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Bella Alta Badia, czyli Dolomity wg Maslinki - strona 5
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019