Platforma cro.pl© Chorwacja online™ - podróżuj z nami po całym świecie! Odkryj Chorwację i nie tylko na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków ツ

Alpejskie wędrówki i wspinaczki

Wycieczki objazdowe to świetny sposób na zwiedzenie kilku miejsc w jednym terminie. Można podróżować przez kilka krajów lub zobaczyć kilka miast w jednym państwie. Dla wielu osób wycieczki objazdowe są najlepszym sposobem na poznawanie świata. Zdecydowanie warto z nich korzystać.
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 27.04.2016 17:34

Muszę co kilkadziesiąt kroków przystawać i go wyrównywać, uspokajając również niezwykle ożywione serce. Ostatnie podejście jest bardziej strome, niż dotychczasowa trasa, ale wreszcie osiągam zamykającą Sulztal grań.

RIMG0174.JPG


RIMG0175.JPG


RIMG0176.JPG


RIMG0177.JPG
Mikeee
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2377
Dołączył(a): 06.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Mikeee » 27.04.2016 21:23

Franz napisał(a):
Mikeee napisał(a):fajne okulary - zalatujące steampunkiem :wink:

To pojęcie jest mi obce. Ale okulary trochę przed promieniowaniem UV chronią.

też nie jestem z tym za pan brat, ale to chyba taka odmiana XIX wiecznej fantastyki, styl inspirowany maszynerią parową

podziwiam za wytrwałość. Chodzenie po śniegu w górach z obciążeniem nawet w rakietach do łatwych nie należy. Koledze z nartami też należą się wyrazy uznania.
Widoki - bajka 8)

pozdrawiam,
M
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 27.04.2016 22:41

Mikeee napisał(a):taka odmiana XIX wiecznej fantastyki, styl inspirowany maszynerią parową

Nic dziwnego, że nie słyszałem.

Mikeee napisał(a):podziwiam za wytrwałość. Chodzenie po śniegu w górach z obciążeniem nawet w rakietach do łatwych nie należy. Koledze z nartami też należą się wyrazy uznania.

Opisując jeden z wcześniejszych zimowych wypadów, wspomniałem o porządnych rakietach Austriaka i zdumieniu, z jakim oglądał moje.

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 27.04.2016 23:30

Ślady, którymi podążałem, przechodzą na południe i kierują się w stronę widocznego schroniska, postawionego na sporym wybrzuszeniu. To Hochstubaihütte, posadowione na wysokości 3174m, a więc jeszcze siedemdziesiąt metrów wyżej niż Wütenkarsatel - przełączka, na której właśnie stoję.

RIMG0178.JPG


RIMG0179.JPG


RIMG0180.JPG


RIMG0181.JPG
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 28.04.2016 18:57

Podziwiam dookolne widoki, chociaż widoczność się psuje.

RIMG0182.JPG


RIMG0186.JPG


RIMG0187.JPG


RIMG0188.JPG
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 28.04.2016 23:08

Pojawiło się więcej chmur na niebie i zaczęły powoli się obniżać, zasłaniając niektóre szczyty i granie. Spoglądam za siebie - widzę pojedynczą sylwetkę w miejscu, gdzie zostawiłem linę. Domyślam się, że to Bercik do niej dotarł.

RIMG0189.JPG


RIMG0191.JPG


RIMG0192.JPG


RIMG0193.JPG
Mikeee
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2377
Dołączył(a): 06.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Mikeee » 29.04.2016 09:37

ech... to są moje klimaty 8)

pozdrawiam,
M
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 29.04.2016 14:31

Mikeee napisał(a):ech... to są moje klimaty 8)

Moje nie, ale co zrobić, kiedy ta zima w Alpach tyle miesięcy trwa...

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 10.05.2016 15:13

Ruszam, szerokim w tym miejscu grzbietem, w stronę szczytu Windacher Daunkogel. Wkrótce z lewej dochodzą ślady nart; najwyraźniej jakaś ekipa tutaj osiągnęła grzbiet, zwężający się w tym miejscu do wąskiej grani. Widzę, że mój kompan wciąż znajduje się w tym samym miejscu - czyżby postanowił zostać strażnikiem liny?.. Nie wiem w tej chwili, jakie są jego dalsze zamiary; dowiem się, gdy później wymienimy wzajemne wrażenia.

Grań przede mną staje dęba. Najchętniej obszedłbym ten szpic, zagradzający mi drogę na szczyt, ale nie bardzo jest jak. Na północną stronę opada stromym, śnieżnym zboczem, na które nie odważę się wejść - nie zależy mi na błyskawicznym ślizgu w dół, może nawet razem z rosnącymi w lawinę zwałami śniegu. Sprawdzam, jak wygląda północny stok. No cóż… nie ma północnego stoku. Tu grań urywa się poszarpaną, skalną ścianą. Nie mam innego wyjścia, tylko posuwać się w górę wąziutkim, białym grzebieniem. Są na nim wydeptane ślady. Już tylko butów - najwyraźniej docierający na grzbiet narciarze zostawiają tu gdzieś narty, co w tutejszym języku określa się jako "ski depot" i dalej zasuwają już w samych butach.

RIMG0194.JPG


RIMG0195.JPG


RIMG0197.JPG


RIMG0199.JPG
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 10.05.2016 23:23

Próbuję podchodzić w rakietach, ale obślizgują mi się i też muszę je odpiąć. Robię więc swój prywatny "rakiety depot" i ruszam ostrożnie w górę. Krok za krokiem wkładam stopy w wydeptane ślady. Ale nagle… koniec. Do tego miejsca doszło co najmniej kilku ludzi, ale dalej już nikt. Przede mną ciągnie się w górę niezmącona niczym, równa biel. Co robić? Przypuszczam, że do wierzchołka tego szpica pozostało już niewiele, a dalej może grań jest bardziej przyjazna. Chwila wahania i zamieniam kijki na czekan. Spróbuję podejść ten kawałek. Staram się oszacować grubość nawisu. Nie pójdę samym szpicem śnieżnym, bo daleko bym nie zaszedł - jestem przekonany że nawis zerwałby się pod moim ciężarem i runąłbym w dół, odbijając się od południowych urwisk. Ale jak daleko ten nawis sięga?.. Decyduję się na metrowy odstęp, więcej też nie mogę, bo zaczyna się stromy spad północny. Wbijam czekan przed sobą - niestety, wchodzi na całą głębokość i wcale nie siedzi mocno. Luźny śnieg - brrr…...

Powoli, z największą ostrożnością i z duszą na ramieniu pokonuję kolejne metry. Nie widzę żadnych pęknięć w najbliższym otoczeniu, ale może się zdarzyć, że nawet nie zdążę zauważyć pęknięcia.

RIMG0201.JPG


RIMG0204.JPG
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 11.05.2016 20:27

Jeszcze kilka kroków i - jest! Stoję na szpicy. Niestety, sprawa się klaruje. Przede mną około dwustu metrów nieprzyjemnego terenu do przełączki, z której jest już zupełnie łatwo na szczyt Windacher Daunkogel. Ale te dwieście metrów to ostry, biały grzebień, spod którego w kilku miejscach wystają luźne płyty skalne. One nawet bez tego śniegu mogą zjechać z grani. Patrzę bezradnie na ten krótki odcinek, uniemożliwiający mi przedostanie się na końcowy fragment grzbietu. Nie, to już zbyt duże ryzyko - na to nie pójdę. Jest jeszcze zbyt wiele innych miejsc do zobaczenia, zbyt wiele innych gór do przejścia...

RIMG0207.JPG


RIMG0211.JPG
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 11.05.2016 23:03

Dostrzegam ludzkie sylwetki na szczycie, po chwili znikają a pojawiają się kolejne. Najwidoczniej wejście na główny wierzchołek jest z drugiej strony góry. No cóż, to już innym razem. Bardzo ostrożnie pstrykam fotkę w tym najwyższym moim punkcie i zawracam. Równie ostrożnie schodzę - najpierw po swoich śladach, potem już po liczniej wydeptanych i docieram do pozostawionych rakiet. W międzyczasie niebo się mocno zachmurzyło i zaczął wiać silny wiatr. W trakcie zakładania rakiet marzną mi łapy, które później intensywnie rozgrzewam w rękawicach. Schodzę stromym skrótem, więc kijki pozostawiam przytroczone do plecaka, a asekuruję się czekanem.

RIMG0214.JPG


RIMG0215.JPG


RIMG0217.JPG


RIMG0219.JPG
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 12.05.2016 21:16

Widzę, że Bercik nadal tkwi w tym miejscu, gdzie go widziałem ostatnio - jest mi więc łatwiej trzymać kierunek. Wkrótce się spotykamy. Okazuje się, że mój kompan podszedł stąd jeszcze kawałek, ale widząc nadciągające chmury zrezygnował z dalszej wędrówki i postanowił aklimatyzować się pobytem na wysokości zdeponowanej liny. Przez chwilę rozmawiamy, a kiedy zaczyna prószyć drobny śnieg, Bercik ładuje linę do swojego plecaka i rozpoczyna zjazd w dół. Takiemu to dobrze - ja muszę człapać w swoich płetwach.

RIMG0222.JPG


RIMG0224.JPG


RIMG0226.JPG


RIMG0228.JPG
Mikeee
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2377
Dołączył(a): 06.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Mikeee » 12.05.2016 22:41

fajnie i obrazowo opowiadasz. Jakbym odbył z Tobą ten marsz z dreszczykiem.
A widoki - super.

pozdrawiam,
Michał
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 12.05.2016 23:22

Mikeee napisał(a):fajnie i obrazowo opowiadasz. Jakbym odbył z Tobą ten marsz z dreszczykiem.

Czasami adrenalina skacze podczas moich eskapad.

Pozdrawiam,
Wojtek
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Relacje wielokrajowe - wycieczki objazdowe


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
Alpejskie wędrówki i wspinaczki - strona 443
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Platforma cro.pl© Chorwacja online™ wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja platformy cro.pl© Chorwacja online™ nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl© nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

Copyright: cro.pl© 1999-2025 Wszystkie prawa zastrzeżone