Platforma cro.pl© Chorwacja online™ - podróżuj z nami po całym świecie! Odkryj Chorwację i nie tylko na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków ツ

Alpejskie wędrówki i wspinaczki

Wycieczki objazdowe to świetny sposób na zwiedzenie kilku miejsc w jednym terminie. Można podróżować przez kilka krajów lub zobaczyć kilka miast w jednym państwie. Dla wielu osób wycieczki objazdowe są najlepszym sposobem na poznawanie świata. Zdecydowanie warto z nich korzystać.
Loorek
Plażowicz
Avatar użytkownika
Posty: 6
Dołączył(a): 13.04.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Loorek » 13.04.2016 20:15

Czy według Was Zurich jest dobrą bazą wypadową do trekkingu po Szwajcarskich Alpach?
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 13.04.2016 22:29

Loorek napisał(a):Czy według Was Zurich jest dobrą bazą wypadową do trekkingu po Szwajcarskich Alpach?

Niezbyt. Zürich leży na wyżynie w pewnym oddaleniu od gór. Znacznie lepsze byłoby coś bardziej na południe.

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 13.04.2016 23:00

To już ostatni dzień w Alpach. Jeszcze zejście nad Bodensee, ostatni kilometr do wozu i potem kilkaset kilometrów po szosie.

P31_8047.JPG


P31_8048.JPG


P31_8050.JPG


Żegnam Austrię - mam nadzieję, że nie na długo, przynajmniej jeśli chodzi o przejazd. Mamy ostatni dzień sierpnia, a we wrześniu wybieram się - jak co roku - w Dolomity. A w same Alpy austriackie? Hmm... jeśli nie wydarzy się żadna katastrofa, to kolejne wędrówki, kolejne ferraty, kolejne szczyty, przełęcze, jeziora, ścieżki i bezdroża - już w następnym roku.
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 14.04.2016 16:48

Mapka ostatniej trasy

AlpMapa.JPG
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 14.04.2016 17:13

Rok 2009

W tym roku oprócz letniego wyjazdu, udało się zmieścić krótki wypad zimowy. Zimowy wypad miał miejsce w kwietniu - za tydzień przypadnie rocznica. Oto on.


Prolog

Udało się jakoś zgrać termin, który pasowałby nam obu i oto wyjeżdżamy znów razem w zimowe Alpy. Bercik i ja. Tym razem jedziemy wozem Bercika i to on siedzi za kółkiem a ja przysypiam na siedzeniu obok, mając nadzieję, że nie wpłynie to negatywnie na jasność umysłu kierowcy. Trasa wiedzie standardowym szlakiem na Wiedeń i dalej do Tyrolu. Mijamy Innsbruck, utrzymując jeszcze przez chwilę kierunek zachodni, by następnie skręcić na południe w długą dolinę Oetztal. Przejeżdżamy przez Oetz i w Laengenfeld skręcamy w lewo, aby po chwili dotrzeć na koniec szosy. Jesteśmy w Gries, dochodzi ósma wieczorem.

AlpMap.JPG
słoma79
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2166
Dołączył(a): 29.11.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) słoma79 » 14.04.2016 17:14

Pięknie...nowy rozdział 8O
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 14.04.2016 21:32

słoma79 napisał(a):Pięknie...nowy rozdział 8O

Tak wyszło, że jeszcze ten 2009 rok się zmieści.

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 14.04.2016 21:57

Wokół nas śnieg wytopiony zupełnie, dalej tylko pojedyncze płaty. W zapadającym zmierzchu widać, że śnieg leży dopiero wysoko w górach. Bercik zapakował narty do samochodu, ale teraz się zastanawia, czy jest sens zabierać je do góry.
- Gdybym ja był narciarzem i miał narty ze sobą, na pewno bym je wziął - doradzam. Sam mam tylko rakiety śnieżne, które właśnie przytraczam do plecaka. W efekcie po kilku minutach jesteśmy gotowi, każdy ze swoim zimowym sprzętem, umocowanym do wielkiego garbu na plecach. Wyruszamy szlakiem, wiodącym doliną Sulztal. Naszym celem na dziś jest dotarcie do schroniska Amberger.

RIMG0001.JPG


RIMG0002.JPG


RIMG0003.JPG


RIMG0004.JPG
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 14.04.2016 23:06

Szybko robi się ciemno, a na drodze - początkowo wolnej od śniegu - pojawiają się coraz częściej brudnoszare płaty. W miarę, jak się zagłębiamy w zwężającą się dolinę i powoli zyskujemy wysokość, pod stopami przybywa zimowego atrybutu. Wysuwam się nieco do przodu i tracę z oczu mojego towarzysza. Gdy główna droga odbija lekko w lewo a na wprost prowadzi narciarski ślad, wybieram właśnie ten wariant. Przypuszczam, że Bercik założył już narty, więc pewnie pójdzie tędy, a nie chciałbym, byśmy się zupełnie rozdzielili. Zaraz jednak zaczynam się zapadać w śniegu po kolana, więc nie ma rady - ściągam plecak i odpinam rakiety, by je założyć na nogi. Wtedy widzę, że drogą po lewej wyprzedza mnie mój kompan - wciąż jeszcze z nartami przy plecaku. Wołam do niego, bo chyba mnie nawet nie zauważył. Podchodzi jeszcze kawałek, zatrzymuje się i również przystosowuje się do warunków. Gdy do niego doczłapuję w moich płetwach, jest już też gotowy do dalszej drogi.

RIMG0005.JPG


RIMG0006.JPG


RIMG0008.JPG


W zupełnych ciemnościach, przy świetle czołówek suniemy w górę, zostawiając po bokach łypiące okiem w naszą stronę żaby. Nie wiem, czy to one sprawiły, ale po chwili spadają pierwsze krople. Wkrótce deszcz przybiera na sile i pora zmienić polar na kurtkę. Kiedy dochodzimy do nieczynnego schroniska Vorderer Sulztalalm, pada już rzęsiście. Pod daszkiem dokonuję kolejnej zmiany garderoby - spodnie polarowe zastępuję bardziej odpornymi na nieprzyjemne warunki atmosferyczne. Kto by pomyślał - zima, a tu leje...

Jesteśmy w połowie podejścia, pytam więc Bercika, czy by nie chciał przejąć ode mnie liny. Chciał, nie chciał - ale zdejmuję swój garb z ramion i przekładamy kilkukilogramowy zwój z mojego plecaka do jego.

- Jak ci? - pytam.
- Gorzej - słyszę w odpowiedzi.

Cóż, nie wiemy, czy lina się przyda, ale targamy ją ze sobą.
Lżejszy teraz o tych kilka kilogramów, wysuwam się do przodu. Idę po omacku, tylko co jakiś czas załączając czołówkę, gdy coś mi pod stopami nie pasuje. Wtedy dostosowuję swój kurs do przebiegu w miarę szerokiej drogi, która jednak opada w lewo stromo w dolinę, gdzie szumi bystry potok. Nade mną ciemnieje na tle nieba jakaś plama - zapewne masyw górski. Droga skręca ostrzej w prawo i daleko przede mną coś lekko bieleje. Wpatruję się uważnie - fatamorgana czy… A nie! Nie fatamorgana. To obszar śniegu jaśniejszy od innych. Czyli - musi być czymś oświetlony. Pięknie - schronisko już blisko!

Droga pnie się teraz w kierunku południowym, zostawiając nisko dno doliny. Rozmiękły śnieg powoduje, że nawet w rakietach lekko się zapadam. W górze poruszają się małe światełka - najwyraźniej jacyś ludzie kręcą się przy schronisku. Wkrótce dochodzę do nich. Okazuje się, że to jakaś ekipa szykuje się do zjazdu do Gries. Widząc moje rakiety wołają ze śmiechem:

- Zapewne popsułeś nam naszą dobrą pistę!
- No, jasne! Rewelacyjna pista, wspaniale położony, narciarski ślad! - dostosowuję się do kpiarskiego tonu grupki Austriaków.

Pytają, czy idę sam, czy jeszcze ktoś za mną podąża. Będą zjeżdżać i nie chcą być zaskoczeni nagłym pojawieniem się ludzkiej sylwetki na szlaku.

- Owszem jeszcze jeden, ale ma czołówkę, więc jest dobrze widoczny.

Ruszają w dół, a ja wchodzę do schroniska i załatwiam formalności. Dostajemy Frauenlager - pokój dla kobiet. Ale nie dlatego, że tak nam obsługa pragnie dogodzić i urozmaicić noc. Po prostu, pokój jest pusty, więc dwóch Polaków będzie go miało dla siebie.

Schodzę na dół, by powitać wchodzącego właśnie Bercika i zaprowadzić go do pokoju. Pierwsze, co słyszę, to słowa:

- Idę sobie spokojnie, rozkoszując się ciemnością nocy, a tu nagle zza zakrętu wypadają na mnie jacyś śmigacze! W ostatniej chwili zdążyłem włączyć czołówkę i poczułem tylko wiatr mijających mnie o centymetry ludzkich sylwetek.

No tak, nie pomyślałem, że i on lubi wędrówki w ciemnościach…

Wypijamy przed snem po puszce piwa i walimy się na wyrka, nastawiając budzik na 6:15. Mamy tylko nadzieję, że aura - tak niełaskawa dzisiaj - jutro jednak dopisze.
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 15.04.2016 14:17

Dzień pierwszy - Windacher Daunkogel

Budzik dzwoni, ale nie jesteśmy w stanie się pozbierać. Dosypiamy jeszcze pół godziny i dopiero wygrzebujemy się z łóżek. Szybka, poranna toaleta i schodzimy do jadalni. Kiedy pałaszujemy nasze wiktuały, sala pustoszeje - jednak wstaliśmy dosyć późno. Za to załapujemy się na pół litra gorącej herbaty, która została w dzbanku na sąsiednim stole - szkoda, żeby się zmarnowała. Próbuję zasięgnąć informacji w kwestii konieczności targania liny ze sobą, ale niestety - nie został już nikt, kto by się udawał w tę stronę, co i my. Cóż, powróz - potrzebny, czy nie - zabierze się z nami.

Pakujemy graty i wychodzimy przed schronisko.

RIMG0009.JPG


RIMG0010.JPG


P4220002.JPG


RIMG0011.JPG
Mikeee
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2377
Dołączył(a): 06.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Mikeee » 16.04.2016 00:11

Wojtek - co robisz, że tak dokładnie pamiętasz sytuacje i przebieg wydarzeń ze swoich podróży sprzed tylu lat. Prowadzisz dziennik podróży, notatki?
pozdrawiam,
Michał
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 16.04.2016 14:22

Mikeee napisał(a):Wojtek - co robisz, że tak dokładnie pamiętasz sytuacje i przebieg wydarzeń ze swoich podróży sprzed tylu lat. Prowadzisz dziennik podróży, notatki?

Gadam. Do takiego małego ustrojstwa pod obiegową nazwą empetrójka.

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 16.04.2016 16:21

Trzeba przyznać - zamarudziliśmy i jesteśmy ostatnim zespołem wyruszającym w góry. Po drugiej stronie doliny, jeszcze stosunkowo blisko nas widać liczną grupę wchodzącą na nartach zboczem w kierunku stromego żlebu. No, jeśli mają zamiar go sforsować, to szacuneczek.

RIMG0012.JPG


RIMG0013.JPG


RIMG0014.JPG


RIMG0017.JPG
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 17.04.2016 19:34

Nie jest mi dane sprawdzenie ich planów, gdyż wkrótce grupka ginie nam z oczu, jako iż ruszamy w przeciwną stronę.

RIMG0016.JPG


RIMG0018.JPG


RIMG0019.JPG


RIMG0020.JPG
Franz
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 60449
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 17.04.2016 22:55

RIMG0021.JPG


RIMG0022.JPG


RIMG0023.JPG


RIMG0025.JPG
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Relacje wielokrajowe - wycieczki objazdowe


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
Alpejskie wędrówki i wspinaczki - strona 440
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Platforma cro.pl© Chorwacja online™ wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja platformy cro.pl© Chorwacja online™ nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl© nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

Copyright: cro.pl© 1999-2025 Wszystkie prawa zastrzeżone