Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

W drodze do Battambang

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
margaret-ka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2141
Dołączył(a): 05.12.2013
W drodze do Battambang

Nieprzeczytany postnapisał(a) margaret-ka » 06.04.2018 17:24

Dziś nie potrafię powiedzieć czy taki temat wykluł się w mojej mózgownicy, czy gdzieś przeczytałam i sobie pożyczyłam. Ale jakoś dziwnie mnie intrygował i był synonimem dalekiej wyprawy, którą kiedyś może uda mi się zrealizować. W każdym bądź razie moja radość nie miała granic jak ustaliłam, że to zapyziałe kambodżańskie miasto może być jednym z celów mojej podróży do Azji. Poświęciłam mu więcej uwagi niż takiej metropolii jak Bangkok.

Ale od początku.

Inicjatywa wyszła od mojego brata Teo, którego syn rozpoczął pracę w Tajlandii. Bangkok to dobry punkt przesiadkowy, będziemy mieli tam metę, możemy pomyśleć o Kambodży i Wietnamie, podróżowanie w trzy pary będzie bezpieczne i wesołe.

Jak się okazało nie wszystkie tezy udało się obronić, ale moja głowa raz zaszczepiona tą ideą pracowała na wysokich obrotach.
Jako pierwszy upadł pomysł odwiedzenia trzech krajów, taki galop nie miał by sensu. Pozostaliśmy przy Tajlandii i Kambodży, to i tak nie do ogarnięcia w czasie jednego wyjazdu.

Marzec jako termin wycieczki wszystkim pasował, ale w szczegółach okazało się , że Teo przed lotem musi odpocząć, po przylocie do Bangkoku, a przed dalszym zwiedzaniem potrzebuje przez trzy dni się aklimatyzować na miejscu, zaś ostatnie trzy dni z trzytygodniowego urlopu ma spędzić już w domu. Dla mnie to strata siedmiu cennych dni na intensywne zwiedzanie. W związku z tym, że i tak lecieliśmy z innych miast (oni z Monachium, my z Warszawy) zdecydowałam, że częścią wspólną będą środkowe dwa tygodnie przeznaczone na Kambodżę i tajskie plaże, a początek i koniec wycieczki załatwimy indywidualnie.

W międzyczasie okazało się, że będzie nas pięcioro: Teo z Kasią, jego syn i my. Tylko dla nas była to pierwsza wyprawa w tę stronę. Reszta znała dobre hotele pełne niemieckich emerytów lub imprezowiczów i czyste plaże. Postanowiłam pokazać im ciekawsze, choć ciut brudniejsze miejsca.

Większość przelotów i hoteli zarezerwowałam cztery miesiące wcześniej, czyli w listopadzie. Ustępstwem z mojej strony była rezygnacja z nocnego (sypialnego) pociągu i autobusu na rzecz samolotów, w opozycji był nawet mój mąż :cry:

Cały trzytygodniowy plan był dopięty miesiąc przed wylotem i wyglądał tak:

2 marca koło 14.00, czyli godzinę po opuszczeniu miejsca pracy wyruszamy z Wrocławia na Okęcie, skąd o 21.10 mamy lot do Doha.

3 marca zwiedzamy miasto i wieczorem odlatujemy do Chiang Mai w północnej Tajlandii, gdzie intensywnie spędzamy cztery dni, w międzyczasie się aklimatyzując.

7 marca w środę późnym wieczorem lecimy na spotkanie z rodziną w Bangkoku.

8 marca przelot do Siem Reap i transfer do Battambang.

9 marca zwiedzamy miasto i okolicę.

10 marca cały dzień płyniemy łodzią przez jezioro Tonle Sap do Siem Reap i wieczorem na Pub Street świętujemy moje x+18-te urodziny.

11-12 marca poświęcamy na Angkor i w poniedziałek o 22.05 wracamy do Bangkoku.

13 marca lecimy do Surat Thani, skąd transport hotelowy zabiera nas do jungli.

14 marca rano wyruszamy na wycieczkę do Khao Sok NP z noclegiem na jeziorze.

15 marca wracamy do jungli.

16 marca jedziemy na wyspę Koh Mook, gdzie jeszcze nie dotarła masowa turystyka i spędzamy tam cztery nocki.

20 marca późnym popołudniem wracamy do Bangkoku.

21 marca ostatni wspólny dzień przeznaczamy na wycieczkę do Ancient Siam pod Bangkokiem.

22 marca rano (już sami) jedziemy pociągiem obejrzeć targ na torach i targ na wodzie z noclegiem w Amphawa.

23 marca nocujemy w Bangkoku.

24 marca rano odlatujemy i koło północy wracamy do domu.

Ziściło się w 100%. Chcecie bajki, będzie bajka… na przykład taka



DSC_0278 (Kopiowanie) (2).JPG
Pomnik Perły w Doha



DSC_0121 (Kopiowanie) (2).JPG
Ludzkie zoo



DSC_0676 (Kopiowanie) (2).JPG
Tajskie "Meteory"



DSC_0459 (Kopiowanie) (2).JPG
Życie na wodzie



DSC_0532 (Kopiowanie) (2).JPG
Miasto wydarte dżungli



DSC_0747 (Kopiowanie) (2).JPG
Na jeziorach



DSC_0482 (Kopiowanie) (2).JPG
Plaża Koh Mook



WP_20180311_09_38_12_Pro (Kopiowanie) (2).jpg
Z turystkami w stylonach



WP_20180321_16_38_09_Pro (Kopiowanie) (2).jpg
Widok z mieszkania w Bangkoku
Buber
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3790
Dołączył(a): 11.08.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Buber » 06.04.2018 17:44

No shock 8O .
Cieszę się na egzotyczną relację :D .
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 101124
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 06.04.2018 18:07

Witam margaret-kę :D
Zapisuję się na egzotykę :wink:
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12353
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 06.04.2018 18:26

Ale kierunek! 8O Poczytam z przyjemnością :D
margaret-ka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2141
Dołączył(a): 05.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) margaret-ka » 07.04.2018 22:31

Qatarem do Doha.


Start w piątek po pracy był realny, ale okupiony stresem czy aby godzina zapasu jaką przewidzieliśmy wystarczy w razie nieprzewidzianych okoliczności. Udało się i dwie godziny przed odlotem stanęliśmy przed stanowiskiem odprawy.


DSC_0051 (Kopiowanie).JPG



Tłoku nie było. Miła Pani oczekiwała wskazania, który bagaż jest mój. Powiedziałam, że wszystko jedno bo na wypadek zaginięcia jednej walizki majtki podzieliłam dokładnie na pół. Pani na to bardzo poważnie rzekła, że to linia pięciogwiazdkowa i takie zdarzenia nie mają miejsca. Bagaże rzeczywiście doleciały, ale pięć gwiazdek przyznaję tylko na odcinku Katar-Tajlandia. Trasa z i do Warszawy to najwyżej jedna, o czym jeszcze napiszę.


DSC_0052 (Kopiowanie).JPG



Na drogę zamiast tradycyjnego posiłku


DSC_0060 (Kopiowanie).JPG



zamówiłam owoce. Dobrze wyglądały i były naprawdę świeże.


DSC_0061 (Kopiowanie).JPG



Wybór alkoholi jak w każdej innej linii.

Dolecieliśmy koło piątej rano. Było jeszcze ciemno, tak dobrze oświetlonego miasta jeszcze nie widziałam. Energii nieodnawialnej chyba im nie brakuje. Różnica czasu +2godziny nie była uciążliwa, bardziej fakt, że to sobota, czyli dzień wolny. Od ubiegłego roku zniesiono wizy dla kilkudziesięciu państw, w tym Polski, czyli nie ma potrzeby kupować wizy turystycznej. Za to w sobotni poranek było czynnych tak mało stanowisk, że do wyjścia na miasto czekaliśmy prawie półtorej godziny. Warto to uwzględnić planując szybkie zwiedzanie.

Nie ma już darmowych wycieczek na zwiedzanie miasta, nie sprawdzałam informacji o cenach tych płatnych.
Opuszczaliśmy lotnisko z zamiarem kupienia całodobowych biletów na autobus 777, opłaci się to jeżeli chcemy podjechać więcej niż dwa razy. Nie wymienialiśmy pieniędzy, uznaliśmy, że drobne rzeczy, które chcemy kupić dostaniemy za dolary, ale było z tym trochę problemów. Katarskie ceny dla nas są jeszcze za wysokie, nie planowaliśmy knajp ani rozbijania się taksówkami.
Kasę w której należało kupić bilety autobusowe szybko znaleźliśmy, niestety była zamknięta. Można kupić u kierowcy, a ten zażądał 10$ zamiast 5$, z komentarzem, że nie musimy u niego kupować. Na końcu jego równie przedsiębiorczy kolega w turbanie poprosił o zwrot kartoników, które z całą pewnością sprzedał jeszcze raz. Tak widocznie dochodzi się do bogactwa.
Chodzenia piechotą nie polecam. Lotnisko leży blisko miasta, ale to ponad 5km. Tam wszyscy jeżdżą, pieszo chodzą tylko turyści. Miasto to jeden wielki plac budowy i przejście jest bardzo utrudnione.

Wybraliśmy autobus 777 bo jedzie od lotniska wzdłuż zatoki aż do ekskluzywnej dzielnicy Perła.


Doha_bus_777_-1 (Kopiowanie).jpg
A-przystanek końcowy w dzielnicy Perła, B-centrum handlowe w dzielnicy biznesowej, C-przystanek autobusowy, D-pomnik perły, E-muzeum, F-targowisko



Siadając z przodu można co nieco zobaczyć. Warto powiedzieć kierowcy lub pokazać palcem gdzie chcemy wysiąść.


DSC_0093 (Kopiowanie).JPG



DSC_0098 (Kopiowanie).JPG



DSC_0103 (Kopiowanie).JPG



DSC_0105 (Kopiowanie).JPG



DSC_0108 (Kopiowanie).JPG



DSC_0111 (Kopiowanie).JPG



DSC_0115 (Kopiowanie).JPG



DSC_0118 (Kopiowanie).JPG



Tym sposobem dotarliśmy do eleganckiego i czystego świata. Chłopcy pucowali płytki i barierki na deptaku w marinie. Mieszkańców nie spotkaliśmy, swoje apartamenty opuszczają po zachodzie słońca.



DSC_0145 (Kopiowanie).JPG



DSC_0153 (Kopiowanie).JPG



DSC_0160 (Kopiowanie).JPG



DSC_0164 (Kopiowanie).JPG



DSC_0169 (Kopiowanie).JPG



DSC_0171 (Kopiowanie).JPG



DSC_0172 (Kopiowanie).JPG



DSC_0172a (Kopiowanie).JPG



DSC_0173 (Kopiowanie).JPG



DSC_0174 (Kopiowanie).JPG



DSC_0176 (Kopiowanie).JPG



DSC_0177 (Kopiowanie).JPG



DSC_0178 (Kopiowanie).JPG



DSC_0179 (Kopiowanie) (2).JPG



DSC_0183 (Kopiowanie).JPG



DSC_0188 (Kopiowanie).JPG



DSC_0190 (Kopiowanie).JPG



DSC_0192 (Kopiowanie).JPG



DSC_0193 (Kopiowanie).JPG



DSC_0194 (Kopiowanie).JPG



DSC_0196 (Kopiowanie).JPG



DSC_0197 (Kopiowanie).JPG



DSC_0203 (Kopiowanie).JPG



DSC_0207 (Kopiowanie).JPG



DSC_0209 (Kopiowanie).JPG



DSC_0219 (Kopiowanie).JPG



Dzielnica biznesowa West Bay z wieżowcami atrakcyjnie wygląda z daleka i podświetlona w nocy (czego nie mieliśmy możliwości zobaczyć). Uznaliśmy, że widok z autobusu nam wystarczy.
Gdyby nie fakt, że duże sklepy były zamknięte, miałam zamiar wejść do galerii handlowej, w której oprócz eleganckich sklepów są inne bajery, jak na przykład lodowisko.


DSC_0229 (Kopiowanie).JPG



DSC_0235 (Kopiowanie).JPG



DSC_0244 (Kopiowanie).JPG



DSC_0255 (Kopiowanie).JPG



DSC_0262 (Kopiowanie).JPG



DSC_0270 (Kopiowanie).JPG



Wracając postanowiliśmy wysiąść koło pomnika perły. Nasz kierowca, który tę trasę przejechał pewnie setki razy, nigdy nie słyszał o takiej ciekawostce. Z pomocą młodej muzułmanki udało się panu wytłumaczyć, że to ten sam przystanek co do muzeum. Przejście przez ulicę jest bardzo utrudnione, ustawiając barierki odgradzające miejsca remontów nie przewidziano miejsca dla pieszych.
Pomnik ładnie wygląda na tle zatoki i wieżowców po drugiej stronie, ale jest bardzo zaniedbany i zarośnięty glonami.


DSC_0275 (Kopiowanie).JPG



DSC_0278 (Kopiowanie) (2).JPG
Ostatnio edytowano 07.04.2018 23:29 przez margaret-ka, łącznie edytowano 1 raz
margaret-ka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2141
Dołączył(a): 05.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) margaret-ka » 07.04.2018 22:59

Stąd do Muzeum Sztuki Islamskiej , podobno największego takiego na świecie, nie jest daleko. Idzie się tak


DSC_0304 (Kopiowanie).JPG



DSC_0306 (Kopiowanie).JPG



DSC_0282 (Kopiowanie).JPG



DSC_0292 (Kopiowanie).JPG



DSC_0300 (Kopiowanie).JPG



DSC_0308 (Kopiowanie).JPG



DSC_0310 (Kopiowanie).JPG



Budynek, a zwłaszcza prowadząca do niego aleja palmowa robią wrażenie.


DSC_0317 (Kopiowanie).JPG



DSC_0317a (Kopiowanie).JPG



DSC_0317b (Kopiowanie).JPG



DSC_0324 (Kopiowanie).JPG



Wstęp jest bezpłatny, trzeba być przyzwoicie ubranym, plecak zostawia się w szatni, można fotografować, wnętrze jest klimatyzowane z czystymi toaletami i kanapami, na których można odpocząć, co jest ważne dla błąkających się po mieście turystów. W kibelkach ruchomy bidet, czyli wąż z wodą.


DSC_0325 (Kopiowanie).JPG



DSC_0326 (Kopiowanie).JPG



DSC_0327 (Kopiowanie).JPG



DSC_0328 (Kopiowanie).JPG



DSC_0329 (Kopiowanie).JPG



A dzieła sztuki? Według mnie przerost formy nad treścią. Całość rozlokowana na czterech piętrach ogromnego budynku spokojnie zmieściła by się na jednym. Gdyby na ten przykład pozwolono mi coś zabrać z dzieł greckich i rzymskich, które oglądałam w Londynie, samych cudnej urody skorup nazbierała bym pokaźną ilość. Tu zaś dosłownie nic nie wpadło mi w oko, dla mnie wielkimi artystami to oni nie byli :wink:


DSC_0330 (Kopiowanie).JPG



DSC_0331 (Kopiowanie).JPG



DSC_0332 (Kopiowanie).JPG



DSC_0333 (Kopiowanie).JPG