Wstaje nowy dzień ...
I teraz Was pewnie zaskoczę
Dacie wiarę, że nie chciało mi się iść na poranny spacerek
Ale to znaczy, że chyba jednak jestem normalna
Zjedliśmy śniadanko i wyszliśmy na wspólny spacerek ... po Rondzie
Mieszkamy przy tym uroczym placyku
Skręcamy w lewo i idziemy w kierunku ... mosteczka
Tu byłam wczoraj sama ...
I już jesteśmy na moim ulubionym miradorku - Mirador de Cuenca
Tu też już byliśmy - jesteśmy na Puente Viejo
Skręcamy w lewo i rozejrzymy się troszkę po dzielnicy w której mieszkamy ...
To znajomy już kościół Iglesia de Padre Jesús
Miradorek ...
Znowu zaglądam ludziom do domów
Teraz jesteśmy na Plaza de los Descalzos
Iglesia de Santa Cecilia
Troszkę zatoczyliśmy koło, bo znowu jesteśmy prawie przy naszym apartmanie, na Plaza del Socorro
Pójdziemy teraz do parku Alameda del Tajo, bo wczoraj było tam za tłoczno
Wszystko tu pięknie kwitnie i pachnie
Jesteśmy na miradorku Balcón del Coño ... nie zaszkodzi rzucić okiem, czy góry wciąż są tam gdzie były wczoraj
Na wąwóz El Tajo też nie zaszkodzi zerknąć ...
Tu raczej też nic się nie zmieniło ...
Rzut okiem w dół ... dziś już nie wieje, a mąż dalej swoje: trzymaj telefon bo ...
Przechodzimy przez most i za mostem skręcamy dla odmiany w prawo ...
Tu już byliśmy ...
Docieramy do Plaza Duquesa ... gdzie też już byliśmy ...
Nie weszliśmy w końcu na taras kościoła ... czyli jednak zostało coś na następny raz
Teraz idziem w stronę Iglesia del Espíritu Santo
Wchodzimy na dawne mury obronne ...
Z tego właśnie miejsca wciąż mam bardzo specyficzną pamiątkę
A mianowicie, noooo tak się zagapiłam, że wlazłam w taki mały słupek ...
Uderzyłam się w nóżkę ... całkiem mocno
Ale że miałam długie spodnie to nie przypuszczałam, że powstała na moim piszczelu całkiem spora rana
Po powrocie do apartmana popsikałam octeniseptem, przykleiłam plasterek ... i myślałam że się zrobi strupek i się zagoi ...
No i właśnie nie do końca, bo już po powrocie do Radomia ten strupek niby był ale taki "nieładny"
Polazłam więc do lekarza ... dostałam zastrzyk przeciwtężcowy i maść z antybiotykiem ...
Rumień prawie zszedł, ale blizna zostanie mi raczej jeszcze długo ... oby tylko blizna
Tak więc pamiętajcie żeby patrzeć pod nogi
Ok, idziemy dalej ... tzn już w stronę apartmana
Jesteśmy koło muzeum La Casa del Rey Moro - bilet kosztuje 8 euro, a chyba największą atrakcją tego miejsca jest to, że kiedyś swój teledysk kręciła tu Madonna
My sobie darujemy zwiedzanie ...
Tuż obok ...
Teraz zejdziemy na dół, na Puente de las Curtidurí ... z którego popatrzymy na Puente Viejo
Troszkę żeśmy się nachodzili ...
Wracamy więc do apartmana ...
A po krótkim odpoczynku pojedziemy ... nad morze ... do Marbelli


.png)
.png)
.png)