Po dość niedługim czasie i małej drzemce, wszyscy ruszamy na pierwszy rekonesans Seulu. Ja nie spałem, lubię mieć doby po około 27h. Wtedy czuję, że żyję
Po wyjściu z hotelu dociera do nas rzecz pierwsza. Jest gorąco. Jest zaj.ście gorąco

I teraz tak: doskonale wiedzieliśmy, że tak będzie. Lipiec, a szczególnie sierpień jest miesiącem, który odradzają wszyscy, by nie jechać do Korei. O ile klimat zimy i wiosny mają podobny do Polski, o tyle lato mają gorące i bardzo wilgotne. Wilgotność w powietrzu była taka, że np przeprana koszulka schła 3 dni w pokoju. Klimatyzowanym
Także, jeśli mogę doradzić, to nie wybierajcie sierpnia

Ale: nie żebym narzekał

Po prostu do tej pory wydawało mi się, że miałem 2 momenty odczucia gorąca - kiedyś zwiedzanie świątynie Hatszepsut w Egipcie i kilka lat temu Malta. Nawet Akropol w sierpniu w słońcu jest totalnie na luzie
Tutaj uderza fala jak z piekarnika, dodatkowo jeszcze - zawsze powtarzam, lubię jak jest trudniej - trafiliśmy na szczególna pogodę i upały. W TV cały czas jak nie dramy, to programy o strasznej fali upałów, reklamy wiatraczków do ręki i ciągle alerty na telefon o chronieniu się przed słońcem...
Druga rzecz - jest czysto. Co prawda nie jest sterylnie, ale jest to na razie najczystszy kraj jaki widzieliśmy. Acha i oczywiśćie mityczny już brak koszów na śmieci. Nie ma. NIE MA. Tzn, jak się czasem zdarzy, a zdarzy, to należy się pokłonić mu i dopiero wrzucić śmieci

Jaja sobie robię, ale faktycznie koszy na mieście nie ma. Proste: masz śmieci, to je ze sobą zabierasz i nosisz. I jakoś nikt nie rzuca śmieci na ulicę.
Chodźmy trochę:
Będę się starał opisywać w ten sposób, że jak będzie zdjęcie coś pokazujące innego, to będę opisywał przy tej okazji. KAwiarnie nie są tylko na parterze, często w wysokich budynkach na kilku piętrach mamy sklepy, salony usługowe, lekarza, kawiarnie, itp. Takze kawiarnie np na 5 piętrze jakiegoś budynku nie dziwi.
Docieramy do położonego dosłownie kilka minut spacerem od naszego hotelu strumyka Cheonggyecheon. To dość kultowe miejsce, bardzo znane. Szczególnie wieczorami jest miejscem spotkań ludzi, są tam wtedy spore ilości osób, siedzących sobie nad brzegiem, jest regularna spożywka. Moczenie nóżek w wodzie. Jest to bardzo popularne miejsce spotkań.
Acha - jak jemy, to nie chodzimy. Jak chcemy zjeść, to jemy koło baru/sklepu. Bardzo źle odbierane jest iść i jeść coś w tym samym czasie. Oczywiście, że zdarzają się takie sytuacje, ale to ogromna rzadkość. Jedynie człowiek z jakimś kubkiem z napojem jest częstym widokiem.
Zdarzają się przeogromne "telewizory" reklamowe.
Nad strumykiem jest generalnie bardzo dużo wysokich budynków.
O właśnie, zaczyna być już powoli wieczór i ludzie się gromadzą na spożywanie i moczenie stópek
Wiecie swoją drogą, że szczególnie w Korei ludzie są obarczeni mutacją genetyczną, powodującą, że mają duży problem z metabolizmem alkoholu i od razu po wypiciu dostają "czerwonej twarzy"? Dotyczy to około 30% populacji Korei.
Co więcej, ponad 99% Koreańczyków posiada specyficzną mutację genu ABCC11, przez co ich pot pod pachami niemal całkowicie traci nieprzyjemny zapach. I to jest fakt, na ulicy, w metrze, gdziekolwiek nikt nie śmierdzi. Jednocześnie używają bardzo delikatnie perfum i zapachów i warto o tym pamiętać, bo nasz "zapach spod pachy"

oraz silne perfumy mogą wywoływać u nich dyskomfort ...