napisał(a) hajduczek » 01.02.2010 17:37
moja Marta ....lat 4.....święta Wielkanocne
poszłyśmy razem po mszy "do krzyża"czyli ucałować rany .....
nie było dużo ludzi,bo specjalnie poczekałam ,zeby spokojnie podejść z Martkiem(tak na małą mówiłam

)
jako pierwsza podeszłam ....wszystko latorośli wytłumaczyłam .....dostała pieniążka do wrzucenia......mała wzięła się za całowanie....a ja jakos tak powoli zaczęłam wychodzić
jednak po kilkunastu krokach ...już w okolicy drzwi wyjściowych....coś mnie tknęło ,że maleństwa jeszcze nie ma przy mnie.....więc odwracam się.....
a moje biedne ,małe ,4 letnie dzieciątko.....powolutku za mną podąża....strasznie jęcząc i sapiąc z wysiłku....aaaaaaaaaaaaaaaaa
pod pachą dźwiga ten wielki krzyż
