Ja za to z opowiadań mamy długo mówiłem "gimy", Ja chcę gimy i ja chcę gimy non stop. Mama kupowała cukierki, lizaki, ciastka, piekła naleśniki, racuchy i nic... Aż pewnego dnia weszliśmy wspólnie w naszym ogródku na grządkę, gdzie rosły.... POMIDORY... I ja zadowolony krzyczę... O są gimy!!!

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)

