Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Z wizytą u marszałka Tito, czyli wyprawa na Istrię

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 15159
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 27.01.2019 11:22

Pięknie , ciekawie , zabawnie . . . super :D , co potwierdza teorię , że wszystko co się w bólach rodzi na dobre wychodzi

Odpowiadając na pytanie - jeździłem Jugo , w 1990 roku w San Francisco , przy głównej El Camino Real salon samochodowy zachęcał do jazd próbnych najmniejszym i najtańszym na owe czasy samochodem w USA , ale wyposażonym w klimatyzację , wystarczyło posiadać kalifornijskie prawo jazdy , umieć posługiwać się manualną transmisją ( skrzynią biegów ) - musiałem spróbować :mrgreen: PF 126p był dwie półki niżej :wink:

Trochę szkoda , że Forty Punta Christo i Stoja nie są dostępne do zwiedzania i niszczeją :?

Linowy mosteczek - marzenie :P muszę tam być

Czekam na rozwój wypadków


Pozdrawiam
Piotr
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12430
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 27.01.2019 12:10

Monia zwana Krufką napisał(a):Na koniec mam pytanko: co znajduje się na poniższym zdjęciu?

Mi wygląda to na mały meczecik połączony z toi-toi'em, ale ze względu na niepoprawność polityczną tego dowcipu chyba go sobie podaruję... :mrgreen:

Widzę, że do tej pory nikt Ci nie odpowiedział, więc piszę z małym opóźnieniem (bo właśnie nadrabiam Twoją ciekawą i zabawną relację :D), że to najstarsza budowla Rovinja - XIII-wieczne baptysterium, o tyle nietypowe, że jest ono siedmiokątne, a zwykle budowano ośmiokątne. Możesz zresztą zobaczyć Rovinj i całą "Istrię po japońsku" w naszym wykonaniu, jak to nazwał jeden z forumowiczów ;), w mojej relacji:
istria-bez-kajak-i-bez-cykad-t53917-195.html

Bardzo spodobał mi się ostatni odcinek - ten o klifach i mostach. Uwielbiam takie tajemnicze miejsca, o których nie piszą przewodniki. Następnym razem ;) muszę tam być!

Pozdrav :papa:
ZytaS
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1536
Dołączył(a): 08.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) ZytaS » 02.02.2019 01:35

Świetna relacja, przeczytałam za jednym zamachem, od razu poprawił mi się humor. Na Istrii jeszcze nie byliśmy (bo Dalmacja...). Mostek "handmade" do przejścia na "own risk" i Twoje na nim rozterki...:lol: :lol: :lol: :papa:
gusia-s
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5736
Dołączył(a): 15.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) gusia-s » 02.02.2019 09:05

Ten mostek widziałam płynąc z Puli do Rovinj. Po powiększeniu jest widoczny na tej fotce ;)
post-7016-0-14669500-1447451764.jpg
Monia zwana Krufką
Globtroter
Avatar użytkownika
Posty: 55
Dołączył(a): 26.12.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) Monia zwana Krufką » 02.02.2019 23:12

.
DZIEŃ 11: Wizyta, której nie było.

Postanowiliśmy jednogłośnie ( dwa głosy za, zero przeciw, zero wstrzymanych ), że nie odwiedzimy Marszałka w jego domu. Czyż to nie przewrotne? Od dnia numer jeden mieliśmy plan wyprawy na Brijuni, zwiedzanie muzeum, ruin i ogólnie wykopanie truchła Tito i przybicie z nim piątki. A dwanaście godzin przed wyprawą stwierdziliśmy, że tego nie zrobimy. Trochę wpływ na to miała ekonomia: wyprawa na tą wyspę niosłaby za sobą koszty niewspółmierne do atrakcji, które zapewnia. Tak nam wyszło z kalkulatora, że wyprawa na herbatkę do domu Josipa jest ekonomicznie nieuzasadnione. Zupełnie jak klepanie Skody Felicji po spotkaniu z lokomotywą EZT.
Poza tym, od popołudnia poprzedniego dnia, w głowie mieliśmy inny, iście szatański plan. Wracając z Puli odwiedziliśmy przypadkiem pewne miejsce, przypadkiem, po drodze, niechcący.
I jakoś tak samo wyszło.

ŻELAZNY PTAK

Lotnisko Medulin znajduje się zaledwie 5 km od naszej miejscówki, więc dojazd zajął dosłownie kilka minut. Przyjmujący naszą rezerwację na lot powiedział, że lepiej być wcześniej, gdyż w południe upał może być nie do zniesienia.

Po przybyciu na miejsce musieliśmy chwilkę poczekać na pilota, który dopiero jechał na miejsce. W międzyczasie pan z obsługi poopowiadał nam trochę o samolocie i przygotował maszynę do lotu. Wkrótce zjawił się nasz pilot ( dla odmiany Niemiec ), zapakował do puszki, i rozpoczął się nasz poranek inny niż wszystkie.

To my!

samolot_22.jpg

Tak, dokładnie tak jak myślicie - zafundowaliśmy sobie lot panoramiczny.
Co tu dużo pisać: rewelacja! Perspektywa zmienia wszystko.

samolot_01.jpg

Poniżej widok na naszą miejscówkę:

samolot_02.jpg

Dalej w kierunku Puli. Możecie zgadywać jakie obszary są widoczne na fotkach.

samolot_03.jpg

samolot_04.jpg

samolot_05.jpg

samolot_06.jpg

samolot_07.jpg

samolot_08.jpg

samolot_09.jpg

samolot_10.jpg

Poniżej korty tenisowe oraz akwarium w Puli:

samolot_11.jpg

Stocznia w Puli:

samolot_12.jpg

Samo miasto:

samolot_13.jpg

samolot_14.jpg

Rzut okiem na amfiteatr - nadal pusty! :mrgreen:

samolot_15.jpg

samolot_16.jpg

Pan pilot był serio zabawnym człowiekiem i chociaż jego niemiecko-angielsko-chorwacki był dla nas w połowie niezrozumiały to dawaliśmy radę się dogadać. Dał mi nawet poprowadzić samolot!

samolot_17.jpg

Trochę przypomina prowadzenie samochodu, tylko bardziej buja i nie widać pobocza. To chyba jednak nie dla mnie.

Po kilkunastu minutach wróciliśmy na ziemię, dosłownie i w przenośni. Pozostało jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie:

samolot_18.jpg

To chyba jedno z niewielu zdjęć z wakacji ukazujących nas wspólnie.

Czyżby nowa tradycja? Chyba tak.
Jeśli chcesz zobaczyć to wydarzenie naszymi oczami - zapraszam do kliknięcia poniższego obrazu, zostaniesz przeniesiony na stronę z filmem.

samolot_youtube.jpg

Wróciliśmy do domu, ale do końca dnia nie dotykaliśmy ziemii.

OSTATNIE POPOŁUDNIE

Minęło nam raczej leniwie. Poszliśmy odwiedzić wszystkie miejsca: przejść się po Campie, na lody do byłego męża niewiernej polki, aż nadeszła pora obiadu. Dziś nie mieliśmy planu pichcić we własnej kuchni, dlatego postanowiliśmy znaleźć coś w Medulin co nie będzie turystyczną pułapką i nie będzie też kosztować wszystkich pieniędzy. Monika wzięła się do roboty i wytypowała zwycięzcę na dzisiejszy posiłek: Buffet Napoli.

Proszę sobie zapisać: Centar 242, Medulin. Nie można płacić kartą, jedynie gotówka ( w sumie jak wszędzie w Medulin ).
Świetne miejsce: w przeciwieństwie do oddalonego o zaledwie 450 metrów Salt & Pepper nie jest pułapką turystyczną, a całkiem fajnym miejscem! Porcje uczciwe, a sama strawa smaczna. Właściciel gościnny, rozmowny i pomocny. Po posiłku i rozmowie poczęstował nas "sznapsem", który był bardzo, bardzo smaczny. Nie miał najmniejszego problemu powiedzieć jak nazywa się trunek i gdzie go kupić.
Proszę sobie zapisać: KRUSKOVAC LIKER z Rovinji. Bez niego nawet nie próbujcie wracać z Chorwacji. Kupiliśmy sobie litra na pamiątkę i w sumie żałujemy, że tylko jednego.

W związku, że to ostatni dzień w Cro trochę się spakowaliśmy, a wieczorem postanowiliśmy iść na ostatnie piwko na "naszą" przydomową przystań, na zachód słońca.

samolot_20.jpg

samolot_19.jpg

Dla każdego coś dobrego.

NASZE MINI ZOO

W międzyczasie do naszej libacji alkoholowej w miejscu publicznym dołączył trzeci uczestnik. Mały, ale zadziorny i zabawny. Kliknięcie w poniższy obraz pozwoli spędzić z nim kilka chwil:

krab_youtube.jpg

Prawda, że słodziak?

Zachód słońca zbliżał się dużymi krokami:

samolot_21.jpg

Gdy słońce już zaszło udaliśmy się do pokoju celem wspólnego oddania w objęcia Morfeusza - wszak musimy wstać wcześnie, wcześnie rano, ponieważ jutro musimy zameldować się w Czeskim Krumlovie. Jest kawałek drogi.

Gdy ustawialiśmy walizki w rządku, by nie przeszkadzały i aby rano sprawnie je wynieść, spod jednej z nich wyszedł... trzeci uczestnik pakowania. Mały, ale zadziorny i zabawny. Bardzo zadziorny. Nawet nie będę szukał w internecie jak bardzo.

samolot_23.jpg

samolot_24.jpg

samolot_25.jpg

Prawda, że uroczy? Powiem szczerze, że trochę się "scykałem", że takich kolegów możemy mieć w pokoju więcej.

Kliknięcie w poniższy obraz przeniesie na stronę z filmem, na którym zobaczysz jak mały stawonóg sieje terror:

skorpion_youtube.jpg

Na szczęście nie mieliśmy, żaden także nie przyjechał z nami do kraju.

Malucha wyniosłem w bezpieczne miejsce, czyli sto osiemdziesiąt kilometrów od drzwi naszego apartmani. No na ogród, znaczy. Puściłem wolno, niech sobie biega. Odwiedzi kogoś innego.

Położyliśmy się spać, gdyż jutro podróż. Kolejny wpis nie będzie już o Cro, a o pewnym pocztówkowym miasteczku w Czechach. Pomimo, że to nie Cro to zapraszamy na rzut okiem na "obiekt wpisany na listę światowego dziedzictwa Unesco" naszymi stetryczałymi oczami.

WSPOMNIENIE ISTRII

Specjalnie dla Was, moi drodzy, przygotowałem kilka wspomnień z Istrii takiej, jaką ją zapamiętaliśmy.
W 4K, żeby nie uciekł Wam żaden detal. Zapraszam:

timelapse_youtube.jpg
agata26061
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3527
Dołączył(a): 04.07.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) agata26061 » 03.02.2019 11:14

Chyba bym zawału dostała jakby mi ten czarny skorpion spod walizki wyszedł... A jeszcze wizja tego, że mogłoby ich być więcej chyba nie pozwoliłaby mi zasnąć. Co prawda chyba te chorwackie skorpiony nie są jadowite? Gdzieś tak czytałam, ale mogę się mylić...
ZytaS
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1536
Dołączył(a): 08.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) ZytaS » 03.02.2019 11:23

agata26061 napisał(a):Chyba bym zawału dostała jakby mi ten czarny skorpion spod walizki wyszedł... A jeszcze wizja tego, że mogłoby ich być więcej chyba nie pozwoliłaby mi zasnąć. Co prawda chyba te chorwackie skorpiony nie są jadowite? Gdzieś tak czytałam, ale mogę się mylić...

Też mieliśmy takiego na Pagu, gospodarz mówił, że ich jad nie jest gorszy od jadu osy, chyba, że ktoś jest uczulony... Też znalazłam taki wątek skorpiony-t24682.html
agata26061
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3527
Dołączył(a): 04.07.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) agata26061 » 03.02.2019 12:01

ZytaS napisał(a):
agata26061 napisał(a):Chyba bym zawału dostała jakby mi ten czarny skorpion spod walizki wyszedł... A jeszcze wizja tego, że mogłoby ich być więcej chyba nie pozwoliłaby mi zasnąć. Co prawda chyba te chorwackie skorpiony nie są jadowite? Gdzieś tak czytałam, ale mogę się mylić...

Też mieliśmy takiego na Pagu, gospodarz mówił, że ich jad nie jest gorszy od jadu osy, chyba, że ktoś jest uczulony... Też znalazłam taki wątek skorpiony-t24682.html

Na szczęście jadowite nie są, ale i tak bym zawału dostała na sam widok tego stworzenia 8O
Trajgul
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1579
Dołączył(a): 26.08.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Trajgul » 03.02.2019 12:09

Na razie dojechałem z Wami do Rovinj. Jest wesoło, na pewno nigdy do Medulin nie pojadę :). Pomyliłeś Rovaniemi z Rovinj, ja bym prędzej w Medulin, zamiast 99% Niemców, spodziewał się kolumbijskich karteli narkotykowych. Relacja w dechę.
Monia zwana Krufką
Globtroter
Avatar użytkownika
Posty: 55
Dołączył(a): 26.12.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) Monia zwana Krufką » 12.02.2019 22:22

Trajgul napisał(a):(...) ja bym prędzej w Medulin, zamiast 99% Niemców, spodziewał się kolumbijskich karteli narkotykowych.

Tak, właśnie tego typu obawy miałem przed wyjazdem, ale okazało się na szczęście, że niepotrzebne. Myślę, że to może być wina mojego Atlasu Świata, na którym widnieje jeszcze ZSRR. Na współczesnym Medulin jest już na właściwym miejscu.

Trajgul napisał(a):Relacja w dechę.

Dziękujemy!
To miodek na nasze uszy.


DZIEŃ 12/13: Krumlov, Japonia

Wstaliśmy bardzo wcześnie rano, było jeszcze ciemno. Bagaż do auta, nawigacja, ciężkie westchnienie i opuszczamy Siga & Burle Apartaments. Droga witała nas wschodem słońca i mgłami, zupełnie jak dwa lata temu.

droga_krum_01.jpg

droga_krum_12.jpg

Chorwacja minęła sprawnie, następnie Słowenia ( nie autostradami, znów przez pola i lasy, ale krótki odcinek zawsze jest fajną odmianą od setek kilometrów autostrad ). Śniadanie w Austrii, tankowanie na tym samym Shellu, na którym tankowaliśmy w drodze do Cro - tylko "po drugiej stronie ulicy".

Austria zawsze dostarcza fajnych widoków.

droga_krum_16.jpg

droga_krum_19.jpg

droga_krum_23.jpg

Dojechaliśmy do Graz, jednakże teraz czekały nas nowości, gdyż nie kierowaliśmy się na znany sobie Wiedeń, a do góry - w kierunku Liezen, Linz, by wjechać na terytorium Czech po ich zachodniej stronie.

Droga układała się dobrze, cisnęliśmy więc. Nawet Monika, która zazwyczaj jeździ dość przepisowo, dawała sobie pofolgować.

droga_krum_21.jpg

Proszę zapamiętać ten moment, wrócę do niego.

Kilometry ubywały, godziny przesiedziane w aucie przybywały. Z nowości na trasie, których nie znaliśmy i się nie spodziewaliśmy, był tunel w Austrii, ekstra płatny ( Monika bardzo dużo mówiła na ten temat po drodze, głównie coś o biologii, jakieś narządy płciowe, nie jestem pewien ) i ekstra długi... Nie mam problemu z tunelami, ale powoli zacząłem dostawać klaustrofobii.

Czechy przywitały nas trochę pochmurnym niebem i pierwszym egzemplarzem Mercedesa tuningowanego przez Lummę.

droga_krum_02.jpg

Dla nieobeznanych w motoryzacji: to taki czeski tuner, podobny do AMG czy Brabusa, tylko mniej znany. Spotkać na żywo numer 001 było dla mnie bardzo miłe.

Dojechaliśmy na miejsce docelowe, znaleźliśmy chatkę ( co wśród krętych uliczek Krumlova nie było takie oczywiste ), idziemy pod furtkę... A tam karteczka, że pani domu jest z córką u dentysty, kod do domofonu jest taki i taki, pokój numer X czeka na nas, zobaczymy się później. Ale fajnie!

Zalogowaliśmy się w pokoiku, i poszliśmy zobaczyć co w Krumlovie piszczy. W międzyczasie się rozpogodziło, wyszło piękne słońce, a nam było zimno... :mrgreen:

W tym momencie pozwolę sobie przerwać chronologię tej relacji. W Krumlovie byliśmy dwa dni, ale postanowiłem opisać tą wizytę całościowo jako #event, a nie jako #timetable.

Na początek trochę wiedzy statycznej:
Český Krumlov (niem. Böhmisch Krumau, Krummau) – miasto w Czechach, w kraju południowoczeskim. Według danych z 31 grudnia 2003 powierzchnia miasta wynosiła 2216 ha, a liczba jego mieszkańców 14 146 osób. Miasto leżące nad brzegami wijącej się w tym miejscu Wełtawy powstało wokół XIII-wiecznego zamku. Zbudowany na nadbrzeżnej skale zamek służył ochronie brodu przez rzekę. Český Krumlov stanowi przykład małego, średniowiecznego miasteczka Europy Środkowej, które rozwijało się bez zakłóceń przez pięć wieków, zachowując w ten sposób nienaruszone dziedzictwo architektoniczne. W 1992 roku zabytkowe centrum miasta zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. ( ukradłem z Wikipedii )

krum_03.jpg

krum_04.jpg

krum_20.jpg

Zamek jest największą atrakcją Krumlova, ale jego starówka i okolice są również bardzo urocze. Czeskie w najlepszym tego słowa znaczeniu.

krum_09.jpg

krum_10.jpg

krum_11.jpg

krum_13.jpg

krum_14.jpg

krum_15.jpg

krum_17.jpg

krum_30.jpg

krum_31.jpg

krum_32.jpg

krum_18.jpg

Zasadniczo miasto bardzo mocno stawia na turystykę, można powiedzieć, że z niej żyje - jest więc trochę drożej niż w innych częściach Czech, nawet drożej niż w Pradze, aczkolwiek nie ma na to żadnej reguły. Trzeba wszędzie wsadzać nos i sprawdzać, gdyż poszukują obiad okaże się, że dwie knajpy mieszczące się 100 metrów od siebie, oferując podobne "turystyczne" menu mają 50% rozbieżności cen.

Od siebie możemy polecić knajpę o nazwie Krcma Satlava, warto ją odszukać. Podobnież warto zrobić rezerwację, gdyż jest bardzo oblegana. Knajpka jest bardzo klimatyczna, mieści się w ceglanych podziemiach ( nie powiem, że żarliśmy w piwnicy, no nie? "podziemia" brzmią lepiej ), urządzona jest na styl taki trochę rycerski, ale tak delikatnie. Fajnie jest, bo grill jest widoczny i możesz patrzeć jak przygotowują Twoje mięcho. Fajnie.

Gorzej z kawiarniami, bo coś tam jest nie tak. Jeśli kawa kosztuje uczciwą cenę, to jest tak mikroskopijnie mała, że trzeba by wypić dwie, co się średnio opłaca. A za cenę drogiej kawy masz zwykłą kawę. Cóż, turystyczne miasto dla turystów. Z drugiej strony co się dziwić, skoro trzeba utrzymać banner prze kawiarnią.

krum_08.jpg

Byliśmy tam na lodach, były "takiese".

Krumlov przecina Wełtawa, która jest brudna i śmierdzi, ale to nic nie przeszkadza.

krum_06.jpg

Tradycyjnie fotka tego, co nie jest turystyczne:

krum_05.jpg

Spójrzcie na sam środek fotki poniżej:

krum_07.jpg

Żółty budynek z brązowym tarasem. To knajpa, mają dobre piwo w dobrej cenie i widok na zamek i zachodzące słońce. Polecam, Krzysztof Hołowczyc.

Sam zamek można zwiedzać za darmo cały, nie licząc pomieszczeń.

krum_33.jpg

Proszę zwrócić uwagę na te piękne, zabytkowe mury. Wymalowane od stóp do głów. Obłęd!

krum_34.jpg

Wejście na mury jest bezpłatne i możliwe, widok z nich jest iście pocztówkowy:

krum_22.jpg

krum_24.jpg

krum_25.jpg

krum_26.jpg

krum_27.jpg

krum_28.jpg

krum_42.jpg

Za zamkiem znajduje się ogromny ogród z fontannami, zielenią oraz jeziorkiem. Doskonałe miejsce, aby schronić się przed zgiełkiem Japonii.

krum_35.jpg

krum_36.jpg

krum_37.jpg

krum_38.jpg

krum_39.jpg

krum_40.jpg

krum_41.jpg

Warto zajrzeć też do kościoła, jest zabytkowy i jeśli ktoś lubi takie klimaty to pewnie będzie wniebowzięty, bo kościół bardzo fajny.

Teraz słowo tytułem wyjaśnienia, bo w Wikipedii jest błąd. Krumlov nie leży w Czechach, tylko w Japonii. Albo na Tajwanie. Albo w Korei. Albo gdziekolwiek indziej na zachodnim Pacyfiku.
Dlaczego?
Krumlovscy turyści w 99% składali się z mieszkańców krajów kwitnącej wiśni, czereśni i sushi. Pozostałym procentem byliśmy my dwoje.

krum_29.jpg

Chyba wszystkie nacje, gdyż różniły się od siebie nawet na oko, różniły zachowaniem, ubiorem.
Były młode dziewczyny w zwiewnych sukienkach, z tatuażami; były takie, które unikały słońca jak wampirzyce.
Podobnież ze starszymi. Byli zachowujący się w miarę normalnie, byli tacy, którzy fotografowali się na tle... sklepu papierniczego. Byli biegający z przewodnikiem w ręku, który spotykaliśmy kilkukrotnie w drodze na kolejne punkty "must see" - jakby od zobaczenia tego zależało życie. Zwiedzający z bagażem. Wchodzący w kilkoro do restauracji, siadający przy stolikach, fotografujący się wzajemnie i wychodzący ( to widzieliśmy pierwszy raz w życiu ).
I tak jak w Medulin karty po niemiecku nas nie dziwiły, w Krumlovie karty po... no właśnie, po Krzaczkowemu - już trochę tak.
Karty tam. Napisy na szybach knajp...

Z resztą w naszym małym pensjonaciku wykupiliśmy sobie śniadanie. Okazało się, że oprócz nas mieszka tam całkiem spora grupka przybyszów z... no własnie, z Krzaczkolandii. I oni też mieli śniadanie wykupione. Kurczę, nie znam się na Krzaczkolandiowej kulturze i zasadach współżycia, ale podczas tego śniadanie wydarzyło się coś, czego nie rozumiem i nawet nie wiem, czy nie czuć się obrażonym. Stolików było czterokrotnie mniej niż ludzi, a przy każdym stoliku cztery krzesła, więc przy pełnym obłożeniu pensjonatu każdy może zjeść śniadanie jak człowiek. Ale dwa miejsca przy naszym stoliku pozostały puste, panowie z Krzaczkolandii postanowili zjeść swoje śniadanie na dworze, siedząc w sumie nie wiem gdzie.
Dziękuję, nam też było miło poznać.

W pensjonaciku czekała na nas pełna lodówka: piwo, wino, woda, soki. Standard. Na lodówce cennik i info, że kasę należy zostawić na lodówce, jeśli coś zużyjemy. Standard. A co było dziwne? Ceny były sklepowe. Nie, że sklepowe +4500%. Sklepowe. Szok!

Reasumując: Japoński... wróć, Czeski Krumlov jest uroczym miasteczkiem, wartym odwiedzenia i obejrzenia. Na dwa, trzy dni, więcej nie. Jest gdzie zjeść, jest gdzie wypić piwko, jest czym nacieszyć oko. Słabiej z kawą, ale pewnie po prostu nie znaleźliśmy tej idealnej kawiarni.
Ale nie przeprowadzajcie się tam. Nie mają McDonalda.
kibic hr
Croentuzjasta
Posty: 442
Dołączył(a): 21.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) kibic hr » 12.02.2019 23:44

Bardzo chętnie śledziłem Waszą relację z Istrii i już nie mogę się doczekać lipca bo zanim zameldujemy się w Baskiej Vodzie to przez kilka dni pomieszkamy na przedmieściach Puli. Nigdy tam nie byliśmy i to będzie pobyt typowo.wizytujący;. Rovinj-koniecznie,w planach jest Wenecja a mi po głowie chodzi jeszcze Piran-co wyjdzie z planów to się okaże. O pewnym malowanym dzbanku z krumlowskiego zamku śpiewała kiedyś pani Vondraćkova-ciekawe czy go tam Widzieliście he he.
krakusowa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6442
Dołączył(a): 08.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakusowa » 16.02.2019 11:05

Krumlov jeszcze w naszych planach...
Widzę, że warto się tam wybrać 8O

Monia zwana Krufką napisał(a): Teraz słowo tytułem wyjaśnienia, bo w Wikipedii jest błąd. Krumlov nie leży w Czechach, tylko w Japonii. Albo na Tajwanie. Albo w Korei. Albo gdziekolwiek indziej na zachodnim Pacyfiku.
Dlaczego?
Krumlovscy turyści w 99% składali się z mieszkańców krajów kwitnącej wiśni, czereśni i sushi. Pozostałym procentem byliśmy my dwoje.

Ha, ha, ha :oczko_usmiech: jeżdżąc po Europie też mam takie wrażenie :wink:

Super relacja i oczywiście zdjęcia zarówno te "lądowe" jak i "lotnicze" :D
Pozdrawiam :papa:
pomorzanka zachodnia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 795
Dołączył(a): 18.08.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) pomorzanka zachodnia » 16.02.2019 14:49

Bardzo podobały mi się te zdjęcia z samolotu :D Skorpion...już mniej, ale dobrze, że asystował dopiero w pakowaniu :wink: . Japoński Krumlov prześliczny... Z następnego Waszego wyjazdu też poproszę relację, świetnie się czyta.
jolcix
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 400
Dołączył(a): 11.12.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) jolcix » 18.02.2019 19:16

świetna relacja, super się czyta :)

mam pytanie, pytałam w klubie miłośników Istrii, ale nikt nie odpowiedział, więc może tutaj mi ktoś pomoże :)

czy na Istrii przemieszczanie się między miasteczkami jest związane ze staniem w korkach? czy jest łatwe?

chodzi o wyjazd w ścisłym sezonie, przełom lipca/sierpnia
Monia zwana Krufką
Globtroter
Avatar użytkownika
Posty: 55
Dołączył(a): 26.12.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) Monia zwana Krufką » 03.03.2019 19:43

.
EPILOG

Tytułem podsumowania chciałem naskrobać jeszcze kilka słów.
W sumie to pochwalić się dwoma pamiątkami z wakacji. Nie takimi z souvenir-shopu, za jedno euro, takimi trochę bardziej niezwykłymi.

Pierwszą pamiątkę znalazła Monika podczas jednego z naszych plażingów nieopodal ulicy Burle w Medulin. Leżała ona pomiędzy kamieniami na plaży i wszyscy przechodzili nad nią obojętnie, ale nie my. Przedstawiam państwu: "Krabią Łapkę".

krabia_lapka_1.jpg

krabia_lapka_2.jpg

Kamień również jest z Chorwacji, był w komplecie z łapką.
Prawda, że śliczne?
Uprzedzając pytania: to sam pancerzyk, pozostałość po jego zrzuceniu. Nie ukatrupiliśmy żadnego skorupiaka, aby pozyskać ozdobę.

Druga pamiątka odnalazła nas sama gdzieś tak półtora miesiąca po powrocie.
Pamiętacie to zdjęcie, które wrzuciłem w poprzednim poście?

droga_krum_21.jpg

Gdy śpieszyliśmy się do Krumlova w Japonii.

Pamiątka przyszła do nas pocztą, razem z informacją ( w języku polskim ), że władze landu Steiermark bardzo nam dziękują za wizytę, ale przekroczenie dopuszczalnej prędkości na autostradzie o 20 km/h będzie nas kosztować 70 Euro.
Ha-ha-ha. Cóż za radość.

Za granicą przyjęliśmy taką zasadę, że nie szalejemy - zazwyczaj trzymamy się dość ściśle przepisów, a na autostradzie staramy się jechać z maksymalną dopuszczalną prędkością, chyba, że wszyscy jadą wolniej - wtedy dostosowujemy się do wszystkich. Tak było i podczas tego wyjazdu. Najpewniej daliśmy się sfotografować podczas jakiegoś tymczasowego ograniczenia prędkości. Pociesza nas fakt, że jechaliśmy "jak wszyscy", więc land Steiermark tego dnia na pewno się wzbogacił, gdyż nie mogliśmy być jedyni.

Słówko na koniec o Istrii?
Zobaczyliśmy, poczuliśmy, posmakowaliśmy. Dzięki jej położeniu dotknęliśmy Wenecji, inaczej byłoby to trudniejsze łamane na niemożliwe.
Istria to na pewno Chorwacja, ale da się poczuć, że duch jednak panuje tam troszkę inny. Niby to samo, ale to nie jest to samo. Mam wrażenie, że im bardziej "na południe", tym ludzie noszą luźniejsze spodnie ( jeśli wiecie co mam na myśli ).
Wrócimy do Cro, jestem o tym przekonany. Może w przyszłym roku, może za dwa, trudno mi powiedzieć. Ale chyba jednak będzie to Dalmacja. Czas pokaże.

Wszystkim czytającym dziękujemy za czas i uwagę! Dziękujemy za pozytywne komentarze.
Do następnego razu!
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Z wizytą u marszałka Tito, czyli wyprawa na Istrię - strona 4
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019