napisał(a) Franz » 07.09.2016 23:40
Za przełęczą odbijam wzdłuż czerwonych kropek pod przewieszoną ścianę z niewielką grotą u dołu i wysoko zaczynającymi się klamrami. Do liny asekuracyjnej nawet podskoczyć się nie daje - przez chwilę deliberuję, potem przymierzam się do tego fikuśnego miejsca. Nawet udaje mi się stanąć nogami na pierwszej klamrze, podczas gdy ręce szybko omdlewają, kurczowo trzymając się drugiej - moje ciało prawie horyzontalnie ułożone z uwagi na przewieszkę - czuję, że zaraz dojrzeję i spadnę...
Daję w końcu za wygraną i zeskakuję tuż przed osiągnięciem dojrzałości.
(Powyższy tekst odnosi się głównie do trzeciej fotki z poprzedniego odcinka.)