Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Alpejskie wędrówki i wspinaczki

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 44856
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 08.04.2011 16:02

(Początek tego odcinka wspomnień na poprzedniej stronie.)

Schareck! 3123m n.p.m. Staję na wierzchołku pierwszego austriackiego trzytysięcznika. Nie zabawiam tu wiele czasu. Zbyt głośna staje się muzyka, gdzie dominują werble, bębny i kotły.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niebo wisi mi nad samą głową tak, iż niemal czuję jego ciężar. Włosy zaczynają stawać dęba. Dotykam - przelatują delikatne trzaski. Za chwilę chyba zacznę świecić.
Przez moment próbuję iść zboczem, ale luźne płyty bardzo mi to utrudniają. Wracam na grań, która jest tu niewiarygodnie łatwa. Miejscami stanowi płaski chodnik, szeroki na pół metra. Gnam więc po niej, niesiony coraz to gwałtowniejszymi podmuchami wiatru. Wzrok spod stóp podnoszę tylko po to, by podnieść w sobie upadającego ducha błękitną plamą, która przesunęła się nad Hoher Sonnblick.

Łatwa grań w kilku miejscach przerywana jest trudniejszymi odcinkami. Tam dla bezpieczeństwa zamontowano metalowe ubezpieczenia. Dla bezpieczeństwa?! Wolne żarty! Teraz - niczym ognia - unikam zetknięcia z metalową poręczą.

Obrazek

Obrazek

No i - oczywiście - rzucam tęskne spojrzenia w stronę schroniska. Dystans z wolna się zmniejsza. Co mnie jednak zaczyna martwić, to fakt, że droga do niego prowadzi wprawdzie zieloną, ale nadal wąziutką granią. A więc - w dalszym ciągu narażony będę na wcale nie chciane, gwałtowne iluminacje, dostarczane gratis z nieba.

Tym bardziej, że burza, która wprawdzie ominęła Schareck, zatacza łuk i nasuwa się nad północne granie boczne. Pioruny trzaskają już z każdej strony - oszczędzają jedynie to miejsce, w którym się aktualnie znajduję. Czyżbym trafił w oko cyklonu?..

Obrazek

Obrazek
mariusz-w
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8375
Dołączył(a): 22.04.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) mariusz-w » 08.04.2011 16:07

Nooo ... do schroniska jeszcze "kawałek" jest ! 8O
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 08.04.2011 16:57

Franz napisał(a): Pioruny trzaskają już z każdej strony - oszczędzają jedynie to miejsce, w którym się aktualnie znajduję. Czyżbym trafił w oko cyklonu?..

Stwierdzam, że z przyjemnością czytam takie oto Twoje opisy, bo wiem, że skoro siedzisz przy klawiaturze, to znaczy, że Twoje nawet najbardziej nieprzyjemne przygody zakończyły się happy endem :D (i żeby było jasne - proszę mnie nie podejrzewać o jakieś sadystyczne skłonności :wink: :lol: )

pozdrawiam
:D
Crayfish
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1744
Dołączył(a): 11.05.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Crayfish » 08.04.2011 16:59

Franz napisał(a):Obrazek


mocne .... mocne ....
jak by mi włosy zaczęły stawać dęba to chyba bym się spryndał ....
jest moc ...
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 44856
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 09.04.2011 13:02

mariusz-w napisał(a):Nooo ... do schroniska jeszcze "kawałek" jest ! 8O

Gdy robiłem drugą pętlę w Dachsteinie, to schronisko Adamek było widoczne przez dwie godziny, zanim do niego dotarłem. Fajnie się tak idzie, kiedy widzisz cel. :) Chyba, że... szaleje burza. ;)

Tymona napisał(a):Stwierdzam, że z przyjemnością czytam takie oto Twoje opisy, bo wiem, że skoro siedzisz przy klawiaturze, to znaczy, że Twoje nawet najbardziej nieprzyjemne przygody zakończyły się happy endem :D

Wiesz, ja to w czepku rodzony jestem. :D Z tylu dziwnych sytuacji wychodziłem cało i zdrowo...
Najwyraźniej mój Los wygrałem na loterii. :P

Crayfish napisał(a):mocne .... mocne ....
jak by mi włosy zaczęły stawać dęba to chyba bym się spryndał ....
jest moc ...

Czułem podwyższoną adrenalinę.
Oraz przyspieszony oddech, gdyż gnałem co sił w nogach. Gdyby nie to, porobiłbym więcej fotek, bo chmury chwilami cudne były. 8)

Pozdrawiam,
Wojtek
Jolanta M
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4521
Dołączył(a): 02.12.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jolanta M » 09.04.2011 13:28

Pięknie i groźnie. 8O :D

Dojdźmy już do tego schroniska... :)




Pozdrawiam
Jola
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 44856
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 10.04.2011 12:10

Jolanta M napisał(a):Pięknie i groźnie. 8O :D

Włos jeżył mi się na karku. ;)

Jolanta M napisał(a):Dojdźmy już do tego schroniska... :)

Już... wkrótce. :D

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 44856
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 13.04.2011 15:56

Dopadam w końcu wyprztyku w grani, który zowie się Herzog-Ernst-Spitze i jest punktem zwornikowym. Stąd lekkim łukiem, ale generalnie na północ, odchodzi boczna grań, na której posadowiono cel, do którego teraz gnam bez wytchnienia. Niedersachsenhaus - Dom Dolnosaksoński.
Spoglądam na przebyty odcinek głównej grani Alp - ponad śnieżnymi polami i lodowczykiem Schareckkees granitowa płetwa zdobytego szczytu. Nad nim wciąż najpiękniejsza pogoda. Burzowe chmury, wysyłające raz po raz gwałtownych, przeraźliwie jasnych posłańców w stronę Matki Ziemi, nasunęły się na północne granie.
Cóż, nie mam innego wyjścia - obieram kierunek na nie.

Obrazek

Obrazek

Pędzę niczym struś-pędziwiatr, czy inny Szybki Lopez i już wkrótce za mną zostaje zwornikowa piramidka.
Przede mną teren już bardziej zielony - mniej skalnych płyt, więcej trawek, ale ścieżka prowadzi nadal ściśle granią. Czuję się, jak ruchomy piorunochron.

Obrazek

Obrazek

Po lewej zostaje za mną Hoher Sonnblick, niewiele niższy od zdobytego przed chwilą szczytu. Schareck (gdyby nie to "a", byłby Schreck) przewyższa go zaledwie o 17 metrów.
Przede mną w grani sterczy jakiś paluch. Dobrze, że ścieżka chociaż jego omija z boku.

Obrazek

Obrazek

Pstrykam fotkę, gdzie Hoher Sonnblick stanowi tylko tło dla drobnej skalnicy i dalej gnam po ostrzu żylety.

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 44856
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 13.04.2011 15:56

Rzucam krótkie spojrzenia na boki. W górnej partii doliny Lenzanger też znajduje się schronisko, ale teraz mam już blisko do mojego Niedersachsenhaus.

Obrazek

Obrazek

Coraz większy dystans dzieli mnie od głównej grani.
Dobrze już stąd widać bliskie pionu, północne zerwy mojego szczytu pod lodowczykiem poniżej wierzchołka. Plama błękitu zniknęła definitywnie, ale są też dwie dobre wiadomości.
Pierwsza, to że burza cichnie i oddala się.

Obrazek

Obrazek

A druga dobra wiadomość - do schroniska zostały mi ostatnie metry.

Obrazek

Niedersachsenhaus, podobnie jak wiele innych schronisk w austriackich Alpach, jest własnością niemiecką, konkretnie DAV - Deutscher Alpen Verein. Moja legitymacja członka OeAV - czyli Österreichischer Alpen Verein - jest oczywiście honorowana. Niezależnie, czy to Alpejska Ferajna austriacka, niemiecka, czy zrzeszonych klubów włoskich, szwajcarskich, francuskich - wszystkie są na zasadzie wzajemności uznawane.

Wchodzę do schroniska i... jestem jedynym gościem. Załatwiam nocleg i siadam przy stole. Wkrótce sytuacja zmienia się o tyle, że dociera z dołu grupa Niemców. Schronisko napełnia się gwarem wesołej, chociaż przemoczonej kompanii. Tym bardziej doceniam teraz moje szczęście na trasie.
Niemcy dostają inny pokój, więc będę miał swój w całości do dyspozycji. Jak się podczas kolejnych wypraw okaże, jest to ogólnie przyjęta praktyka. Gospodarz przysiada się do gości, ale widzę, że od czasu do czasu zerka na mnie. Sam nie wiem - z ciekawości, że Polak tu zawędrował, czy z niepokoju, czy ja na pewno mam uprawnienia do zniżki? Załatwiając sprawy, miałem jeszcze plecak na grzbiecie i tylko oświadczyłem, że należę do Ferajny.

Na wszelki wypadek podchodzę więc teraz i pokazuję legitymację. Widzę uśmiech na jego twarzy, kiedy mnie zapewnia, że OK, przecież mi wierzy. Wierzy, nie wierzy - pewnie najdalej rano, przy płaceniu za całość, musiałbym wreszcie ten dokument pokazać. Później, jeszcze wielokrotnie się przekonywałem, że wprawdzie rzucają okiem na legitymację, ale robią to jakoś tak machinalnie. Chyba okazuje się tu większe zaufanie ludziom...

Obrazek

Opuszczam na chwilę wesołą gromadkę i wychodzę przed schronisko. Jego położenie ściśle na wąskim grzbiecie bardzo mnie urzeka. A dzięki temu jest widoczne z bardzo daleka. Liebes Haus! Twój widok podnosił mnie na duchu przez parę godzin, kiedy pośród burzy uparcie dążyłem do ciebie.

Twoje Zdrowie! Prost! I oczywiście - Berg Heil!

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 44856
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 18.04.2011 19:06

Następnego dnia opuszczam Niedersachsenhaus. To mój ostatni dzień w Alpach i mam w planie zejść po prostu do samochodu. Po prostu? No, może nie tak całkiem po prostu.
Mimo iż prognozy pogody nie są zachęcające - skoro jednak na razie jeszcze nie pada - decyduję nieco nadłożyć drogi. Zostawiam w takim razie szlak, który wprost od schroniska schodzi do Bad Gastein i kontynuuję trasę grzbietem, którym wczoraj tu dotarłem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Docieram do zwornika, sięgającego zaledwie 50m wyżej niż schronisko. Tu szlak zakosami schodzi na prawo.
Tuż przede mną ścieżką biegnie świstak. Niestety, nie zdążyłem się złożyć do porządnego strzału obiektywem i świstak przypomina bardziej jasnobrązowy kamień na ścieżce.

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 44856
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 18.04.2011 19:12

Chmury zaczynają się zbijać w gęstsze obłoki, ale dzięki temu po prawej odsłonił się Schareck - mój wczorajszy szczyt.

Obrazek

Obrazek

Ktoś na mnie spogląda z lotu ptaka, ale jestem za duży, by brać mnie poważnie pod uwagę.
Wiem z mapy, że pod ziemią biegnie tu długi tunel górniczy, łączący sąsiednie doliny, ale na powierzchni nie ma żadnych śladów, wskazujących na jego obecność. Jeszcze parę zakosów i szlak wyprostowuje się, dążąc w stronę grzbietu.

Obrazek

Obrazek

Docieram na Kolmkarscharte - przełączkę, za którą już zaczynają się tereny pasterskie. Dla turystów zrobiono odpowiednie przejście przez elektrycznego pastucha.

Obrazek

Obrazek
mariusz-w
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8375
Dołączył(a): 22.04.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) mariusz-w » 18.04.2011 20:42

Franz napisał(a):Na wszelki wypadek podchodzę więc teraz i pokazuję legitymację. Widzę uśmiech na jego twarzy, kiedy mnie zapewnia, że OK, przecież mi wierzy. Wierzy, nie wierzy - pewnie najdalej rano, przy płaceniu za całość, musiałbym wreszcie ten dokument pokazać. Później, jeszcze wielokrotnie się przekonywałem, że wprawdzie rzucają okiem na legitymację, ale robią to jakoś tak machinalnie. Chyba okazuje się tu większe zaufanie ludziom...

Wierzą nie wierzą ... ważne i to mi się podoba, że robią to z takim wyczuciem i kulturą.

Franz napisał(a): Dla turystów zrobiono odpowiednie przejście przez elektrycznego pastucha.

Na Kronplatz, też takie były ... fajnie pomyślane, podobał mi się pomysł - zaskoczony byłem. :)
I tu znowu kłania się wyczucie, czyli przy okazji pilnowania swoich "interesów" myślenie także o potrzebach innych. 8)

Czekam na świstaki ... bo je lubię ! :)

Twoje Zdrowie! Prost!

Pozdrawiam.
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 44856
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 19.04.2011 09:00

mariusz-w napisał(a):Na Kronplatz, też takie były ... fajnie pomyślane, podobał mi się pomysł - zaskoczony byłem. :)

To szeroko rozpowszechniona praktyka. Ale wykonanie - różne. W hiszpańskiej Sierra de Guadarrama musiałem kombinować, jak przenieść plecak. Przejść z nim się nie dało. :twisted:

mariusz-w napisał(a):Czekam na świstaki ... bo je lubię ! :)

Ojjj... a tu tylko ten jeden uciekający - kiepsko uchwycony. Ale w takim razie poszukam i wkleję jakiegoś z innej trasy. ;)

A w zeszłym roku - po przekroczeniu granicy austriacko włoskiej, juz po zmroku - w swiatłach reflektorów ujrzałem... swistaka asfaltowego. :lol:
Zapychał przede mną, co sił w krótkich nóżkach. Ale byłem szybszy...

Pozdrawiam,
Wojtek
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3486
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 19.04.2011 09:04

Franz napisał(a):Zapychał przede mną, co sił w krótkich nóżkach. Ale byłem szybszy...

Ominąłeś go, nie przejechałeś :wink:
Crayfish
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1744
Dołączył(a): 11.05.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Crayfish » 19.04.2011 09:24

Lidia K napisał(a):
Franz napisał(a):Zapychał przede mną, co sił w krótkich nóżkach. Ale byłem szybszy...

Ominąłeś go, nie przejechałeś :wink:


A jak się świstaczkowi nie udało to pewnie skończył jako "Alpen-Balsam mit Murmeltieröl" :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Alpejskie wędrówki i wspinaczki - strona 20
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018