Kolejne dni spędziliśmy dosyć leniwie, plażując i jeżdżąc po najbliższej okolicy
Odwiedziliśmy między innymi Starą Novalję, która nas nieco rozczarowała. Fajne miejsce na wypoczynek ale do zwiedzania nic nie znaleźliśmy.(Akurat o tym miejscu nie przeczytaliśmy wcześniej zbyt wiele i spodziewaliśmy się, sugerując się nazwą „stara” chociażby ruinek...). Istnieje też możliwość, że coś ciekawego przegapiliśmy:) Jak na prawdziwych łasuchów przystało zjedliśmy za to pyszny obiad w pięknie położonej konobie „Porat”
Tu kilka zdjęć:









Ulubionym (i zajmującym czas na długo

) zajęciem dzieciaków było wyławianie malutkich krabików (potem oczywiście były wypuszczane z powrotem do morza:)



Jeden z dni powitał nas ścianą deszczu, postanowiliśmy więc na pocieszenie spożyć pyszną gruszkówkę i orzechówkę do kawy na tarasie (oraz travaricę, którą poczęstował nas gospodarz:)) Nastroje szybko uległy poprawie a słońce (zgodnie z zapewnieniami właściciela apartamentu) wyszło zza chmur koło południa:)








W kolejnych dniach pogoda już nie robiła niespodzianek:))




Na horyzoncie plaża Zrce – największa „imprezownia” na Pagu

, z barami czynnymi 24h i wieloma innymi atrakcjami (nie byłam i nie sprawdzałam żadnych:), znajomi byli i szybko wrócili) – to raczej nie nasze „klimaty”:))

W następnym dniu pojechaliśmy z mężem i dziewczynami pospacerować po Mandre i Śimuni, a znajomi odwiedzili plaże w okolicach Bosany.
Mandre, opisywane było już wcześniej wiele razy na forum w różnych relacjach. Spędziliśmy tam ok. 2-3 godziny spacerując i jedząc lody, więc wiele na jego temat nie napiszę...
Miejscowość wydała nam się bardzo przyjemna i spokojna (przynajmniej w tych godzinach, w których byliśmy:), odpowiednia na wypoczynek z dziećmi. Poza tym trochę knajpek, sklepików – typowy wakacyjny relaksik (w porównaniu z naszym malutkim Vidalići to tętniący życiem kurort:))
Parę zdjęć z Mandre


Było też całkiem sporo zieleni:))
















Następnie odwiedziliśmy Śimuni. Nie byliśmy na campingu, za to przespacerowaliśmy się po marinie i miasteczku, które w ciągu dnia sprawiało wrażenie zupełnie wymarłego...
















I wracamy do Vidalići, gdzie spędzamy resztę dnia.





Spacer wzdłuż brzegu z Vidalici w stronę Caski



A tu znowu plaża przy naszych apartamentach










I tak kolejny wakacyjny dzień dobiegł do końca...
cdn.