Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

2000 km po Rodos - czy to mozliwe? Rodos AD 2011

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8999
Dołączył(a): 14.01.2012
2000 km po Rodos - czy to mozliwe? Rodos AD 2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 24.01.2012 12:24

Popełniłem kilka mniej lub bardziej udanych relacji
Andaluzja, Algarve, Lizbona i okolice
Wiosenna Malta
Pag/Brać 2012
Kotlina Kłodzka 2012 (Adrspach, Kutna Hora, Praga, Hradec)
Cres 2008 - 1st time in Cro
2000 km po Rodos - 2011
Makarska Riwiera 2009
Trochę wiosny zimą - Cypr Luty 2013
Trochę lata wiosną - Turkiye 2013
BAWARIA, ITALIA, ISTRIA - SIERPIEŃ 2010, RZYM - Maj 2010, APULIA + KAMPANIA 2013
Listopadowa słoneczna Szkocja
Italia 2014 - Garda, Liguria, Dolomity
Kreta - Lipiec/Sierpień 2014
Kreta - Lipiec 2016
Teneryfa Zimą - Styczeń/Luty 2014
Gran Canaria zimą - Luty 2015

oraz

Montana on Tour - zbiór różnych krótkich wyjazdów

=============================================================


Niniejsza relacja -2000 km po Rodos - 2011 - Zapraszam! :)


Po dwóch razach w Cro (2008 i 2009) oraz Italii (2010) z zahaczeniem o Istrie na 3 dni Rada Rodziny nakazała wybór innego miejsca na wakacje.

Warunkiem wyjazdu była opcja "chce być w max 5 h daleko od domu"

Ostatecznie wybór padł na wycieczke samolotowa na Rodos. Za pośrednictwem agegatora wycieczek turystycznych zakupiono 2 tygodniowy wywczas w hotelu Kolymbia Star w miejscowości o tej samej nazwie, na wschodzie wyspy Rodos

Rodos jak ktos z rodziny zauważył kształem przypomina rybę? delfina? karalucha, który płynie? idzie? leci? w stronę Turcji :wink: :wink:

Pakowanie się do wycieczki samolotowej ma te zaletę, że nie możesz wziąć wszystkiego co brałeś choćby do Chorwacji - a więc trwa dużo szybciej i niektórzy biorą mnie rzeczy :wink:

Tak więc przygoda rozpoczęła się późnym popołudniem na gdańskim lotnisku Rębiechowo, jakoś po 22 byliśmy na Rodos, skąd odebrał nasz szalony bus wynajęty przez operatora wycieczki, który rozwiózł nas do hoteli - nasz oczywiście był ostatni :)

Około godziny 24 jeszcze szybkie rozeznanie w terenie hotelowym (bar, baseny, wypożyczalnia aut), dwa zimne piwka Mythos i spać
Ostatnio edytowano 02.01.2017 20:20 przez tony montana, łącznie edytowano 2 razy
plessant
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 436
Dołączył(a): 13.08.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) plessant » 24.01.2012 20:15

Ha, melduję się jako pierwszy.
Widzę, że ekspresowo ci to idzie niedawno skończyłeś jedną relację a tu już druga.
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 88786
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 24.01.2012 20:22

Będę drugi, bo AD 2011 też byłem na Rodos :lol:
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8999
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 24.01.2012 21:49

Plessant - witam i szacunek za bycie pierwszym :)

Czołem Janusz - a to nie wiedziałem, że byłeś też w 2011, gdzie stacjonowałeś jeśli można spytać i w jakim miesiącu byłeś?
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 88786
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 24.01.2012 22:00

Kremasti - 7 dni, ostatni tydzień lipca 2011.
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8999
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 24.01.2012 22:18

Janusz Bajcer napisał(a):Kremasti - 7 dni, ostatni tydzień lipca 2011.


no to się trochę mineliśmy, no i byliśmy po różnych stronach (jest relacja?)
no, ale tam też byłem (przejeżdżałem bo byłem chyba wszędzie :wink:
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8999
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 24.01.2012 22:27

Nie wiem jak Wy, ale ja nawet na wakacjach mam problem z późnym obudzeniem się bądź wylegiwaniem się. Godzina ósma to dla mnie już najwyższa pora aby być po śniadaniu (no dobra, dla mnie, dla reszty niekoniecznie :) Jakoś chyba boje się, że wyjazd będzie krószy o ten czas który zbarłożyłem spiąc, no bo ile można spać, albo inaczej jak można spać skoro tyle jest do zobaczenia!

Pierwszy posiłek w Kolumbia Star to zapoznanie z zasadami restauracyjnymi: "Kalimer(k)a, Kalimer(k)a, Inglisz, Dojcz, Raszjan? aaa POLAKO my lubi Polako, ewrydej de sejm plejs okej? ju rimemba - ewrydej de sejm plejs"

Okazało się, że znaczyło to mniej więcej tyle, że z powodu sobie tylko znanego kodu goście rozpoznawani byli po twarzach gdzie mniej więcej
siedzieli wczoraj i po Kalimerach lub wieczornych Kalisperach, uściskach dłoni z kelnerem (tudzież "piąteczki" czy żółwiki z 5 latkiem) kelner
prowadził do stolika, który był w rewirze (nie dalej niż zasięg jego wzroku) - zrozumiałe jest, że po kilku dniach wszyscy których kelner rozpoznawał
plus dokonywali zakupów napojów do obiadokolacji zostawiając napiwki byli juz kumplami, rzecz można powiedzieć Frendami.

Powiem jednak rzecz być może niepopularną, bo modne jest naigrywanie się z "innego stylu pracy" ludzi Południa (sjesta te sprawy). O ile lałem
niemiłosiernie z mega powolnych ruchów właścicieli knajpek czy sklepów w Kolymbii, o ile chłopaki z Rodos Cars koło naszego hotelu mieli sjestę od 12 do 19 (sic!), to o kelnerach z hotelu jestem w stanie powiedzieć tylko: "ci to zap... i maja przechlapane" - widac było jak mają dość po 22 schodząc na fajeczkę popatrzeć na animacje, mimo tego chłopaki zachowywali rezon i humor żartując z dzieciakami - Respect dla chłopaków.

Po śniadaniu, a był to piątek 8.07 z tego co pamiętam, poszedłem do jak się okazało multijęzycznego chłopa z Rodos Cars, który rezydował w naszym hotelu. Michael, bo tak miał na imię swobodnie nawijał młodym laskom z Italii makaron na uszy w ich ojczystym języku, aby po chwili zagajać innych po francusku, ze mną chłop miał gorzej bo musiał rozmawiać po angielsku a to właściwie na nikim nie robi wrażenia (poza tym ja to w końcu nie włoskie malolaty)

Później okazało się, że Michael szprecha perfekt po niemiecku, więc w związku z faktem, że auto wypożyczałem u niego dwa razy pogadaliśmy także troche w jęzku braci słowian zza zachodniej granicy ;) Talent negocjacyjny Michaela powinien wykorzystać rząd grecki z rozmowach z dwugłowym Merkozy, ponieważ standardem było, iż na proste pytanie "Michael, do you have some special offer for me?" tenże wykonywał kilkukrotne wywrócenie gałek ocznych, drapanie się i sapanie,
ciężkie westchnienia jak na kogoś kto ponoć dysponuje flotą 500 aut (jak mi wyznał na koniec) aby po dwóch minutach rzecz "Maybe i Have maybe i have not, come to me tommorow" po czym tomorrow okazywało się, że ma WŁAŚNIE JEDYNEGO białego Chevroleta SParka (którego zażyczyła sobie córka po Nissanie Micra) i może mi go dać w EXTRA cenie (później okazywało się, że ta extra cena obowiązuje w folderze ale man - przecież tu chodzi o "only for YOU", "special", "MY FRIEND" (a Sparków white było z 20)

I tak to w piątek zamówiłem na niedzielę pierwsze auto (Nissan Micre) w kolorze blue (Spark był później - gdy juz byliśmy Frendami z Majkelem i miał dla mnie special offer). Micra na 4 dni (niedziela - środa), "My friend - tu masz kluczyki, bak jest pełny, full insiurens" - najlepsze jest to, że jak oddawałem auto Michael nawet sie nie ruszył sprawdzić czy wszystko jest ok, czy nie wykonałem rysy na pół Micry, wiecej - nawet nie zapytał gdzie Micra stoi, wziął kluczyki i "efcharisto, arrivederci" i zajął sie czytaniem greckiego odpowiednika czasopisma Twój Weekend

Hotel Kolumbia Star, tu się jadło....

Obrazek

a tu się spało..

Obrazek

Koza Teresa - obiekt hotelowy

Obrazek
Ostatnio edytowano 05.12.2012 15:15 przez tony montana, łącznie edytowano 1 raz
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 88786
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 24.01.2012 22:55

tony montana napisał(a):[
no to się trochę mineliśmy, no i byliśmy po różnych stronach (jest relacja?)


Relacja miała być, ale jakoś nie było weny :oops:
Ponadto skusiłem się na pożyczenie aparatu Olympusa od brata, m.in. do zdjęć pod wodą, pod wodą nie było co focić, a na lądzie zdjęcia marne wyszły :cry:
Ostatnio edytowano 25.01.2012 08:32 przez Janusz Bajcer, łącznie edytowano 1 raz
Jacek B
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 263
Dołączył(a): 03.10.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jacek B » 25.01.2012 08:29

Głodny :lol: jestem i ja :D
Roxi
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4715
Dołączył(a): 06.11.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Roxi » 25.01.2012 09:02

I przeniosłam się z Chorwacji na Rodos :)
Aneta.K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2420
Dołączył(a): 11.05.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aneta.K » 25.01.2012 09:38

Na Rodos mnie jeszcze nie widzieli ...więc jestem :lol:
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8999
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 25.01.2012 14:51

Witam i zapraszam Roxi, Aneta K, Jacek B :)
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8999
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 25.01.2012 15:19

Rodos cz 2

Plaża oddalona była od hotelu jakieś 400-500 metrów. Po drodze na plażę bezpośrednio przy hotelu dobrze wyposażony market (zimny Mythos!) - całkiem spory, nawet ciuchy były, wypożyczalnia Rodos Cars (tam, gdzie chłopaki byli tylko rano i po 19 - ale za to jeszcze o 23 przy muzyce bunga-bunga myli auta). Dalej wypasiony hotel, którego nazwy nie pomnę, wyposażony w mega wodny plac zabaw dla dzieci, a przy parterowych apartmanach płynęły sobie zakrętasami baseny - nie zrobiłem zdjęcia, a żałuję ( wtedy nie chciałem wyjść na takiego, co zagląda przez murek i się zachwyca, że ktoś ma lepiej - a co, nasz STAR Kolymbia też sroce spod ogona nie wypadł! :)

Plaża w Kolymbii rzekłbym przyzwoita, łba nie urywało, gdzie jej tam do plaż w Cro (choc np na Istrii byłem zawiedziony plażami, choć przyznaję, że zbyt wielu nie widziałem prze trzy dni)

Serwis plażowy obejmujący parasol i dwa leżaki 8 Juro za dobę - na podstawie świstka z kasy fiskalnej (a tak, dostawałem, żeby nie było, że w Grecji oszukują fiskusa ;) możesz wrócić na plażę nawet o 19, jednak nie stwierdziłem, jakoby ktokolwiek o tej porze sprawdzał nam świstek gdy przychodziliśmy tam np o 16 ... (to porada dla popołudniowych plażowiczów)

Po plażowaniu piątkowym czas wybrać się na miasto, coś przegryźć, bo obiadokolacja dopiero o 19. Do miasta ponad kilometr, szliśmy między hotelami, później okazało się, że którą traską człowiek by nie szedł, zawsze dojdzie do Heart of Kolymbia. Cóż, Kolymbia to nie jest wielka miejscowość (mowa o ścisłym centrum), jedna długa ulica, po brzegach której rosną eukaliptusy, przy ulicy sporo knajpek, barów, sklepików z mydłem i powidłem.

Sama droga do centrum miasta natomiast nie jest zbyt sympatyczna. Po drodze owszem są eleganckie hotele, w których wieczorami animatorzy drą pyski w niebogłosy: "numero cinque sei, nummer einundsechszig" "volare, cantare ooooooo", ale juz ich otoczenie pozostawia wiele do życzenia.

To jest właśnie to, co mnie osobiście najbardziej tam przeszkadzało: idziesz, a tu pół metra od Twojej głowy wisi zdradliwy drut, który tylko czyha na to, aby wytłuc ci oko, plątanina kabli przy skrzynce z prądem, aż prosi się o zabawy przy niej wesołej ekipy podpitych dżentelmenów "co, ja nie stanę na dwóch butelkach trzymając kabel w ręku? ja?"

Dziura w ziemi obok chodnika. W dziurze zaś trolownia, puszki po piwie, brudne gacie, jakieś papierzyska - syf i malaria.

W sobotę rano mieliśmy spotkanie z Panem z firmy, która zorganizowała nam wakacje. Auto wypożyczcie u nas, bo z tym ubezpieczeniem u Greków to różnie bywa, wycieczki i rejsy takie, a takie - cena niestety sporo wyższa niż u autochtonów - no wiadomo, firma chce zarobić - normalne.

Pan trochę postraszył autobusami kursującymi po wyspie, że niby chodzą jak chcą, żeby absolutnie nie planować wracać z jakiegoś miejsca ostatnim autobusem bo nie przyjeżdżają, że rozkład jest tylko na papierze, że olewają ludzi stojących na przystankach i nie zatrzymują się czasem ;)

Z przekory rano skoczyliśmy autobusem do stolicy wyspy, a jakżeby inaczej - Rodos Town. Autobus zatłoczony, kierowca kręcił się w kółko po Kolymbii chyba z 10 minut wystawiając łeb przez okno i krzycząc na ludzi: "Rodos! Rodos!" - jakby nie wiedzieli gdzie przyjechali ;)

W końcu stwierdził, że czas jechać i wystrzelił jak z procy, raz czy dwa razy zatrzymał się, a później faktycznie w połowie drogi jako, że widział, że jest full - przeleciał setką koło przystanku i tłumu zdziwionych turystów machających łapami i wygrażających mu we wszystkich językach świata (widać chłop założył, że wszyscy w autobusie do stolicy, a nie na targ po drodze i nikt nie chce wysiadać, poza tym nikt nie krzyknął, więc pędził dalej)

Stolica jest dość ładna, na pewno najładniejsze jest Stare Miasto (bylismy tam ten raz za dnia - powrót autobusem koło 17), a potem kilka dni później Micrą wieczorem, szczerze mówiąc po 15 minutowym krążeniu ledwo znaleźliśmy miejsce, w które np. Nissanem Almerą już nie zmieściłbym się :)

Rodos Town

Obrazek

W oknie był pan z brodą, który machał do nas łapką

Obrazek

Obrazek

za nami stał Kolos Rodyjski jakiś czas temu...

Obrazek

Obrazek

Mury, mury

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Meczet Sulejmana

Obrazek

Obrazek

Uliczka w Rodos Town...

Obrazek

Trochę śmieszne jest to zdjęcie ;)

Obrazek
Ostatnio edytowano 05.12.2012 15:24 przez tony montana, łącznie edytowano 1 raz
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45229
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 26.01.2012 08:11

Ale tu fajnie cieplutko.
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8999
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 26.01.2012 09:42

Jacek S napisał(a):Ale tu fajnie cieplutko.


no to fakt, że akurat na Rodos w tych terminach to masz gwarancję pogody petardy :D codziennie rano zadawaliśmy sobie pytanie (zasłony zasłonięte oczywiście były na noc); "ciekawe jaka dziś pogoda" :wink:
codziennie była ta sama, otwierasz balkon w hotelu - buch uderzenie gorąca od rana, fajne też jest tam to, że przynajmniej jak ja tam byłem to codziennie wiał wiatr (szczególnie wieczorem), natomiast na przylądku Prasonisi (mekka windsurfingowców, polska baza etc) to wieje all the time
Następna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



2000 km po Rodos - czy to mozliwe? Rodos AD 2011
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2017