Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Sopot pod Giewontem czyli Makarska w czasach zarazy

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
ruzica
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1662
Dołączył(a): 27.03.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) ruzica » 27.09.2020 09:10

marekkowalak napisał(a):
Może to zależy od godziny? Albo od dnia?


Chyba nie, bo byliśmy tam w czwartek :wink: Być może zależy to od godziny(Ty byłeś dość wcześnie rano, my koło południa). Gdyby wpuszczali na raz wszystkich, a potem jeszcze każdy mógłby być na szczycie ile chce to zrobiłby się tam straszny chaos. A może to zależy od tego ile samochodów czeka na dole w kolejce? :roll:
marekkowalak
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 572
Dołączył(a): 13.05.2019

Nieprzeczytany postnapisał(a) marekkowalak » 27.09.2020 09:22

ruzica napisał(a): A może to zależy od tego ile samochodów czeka na dole w kolejce? :roll:


Może tak być - że monitorują liczbę samochodów i od tego uzależniają czas przebywania na górze.

6 sierpnia (czwartek) rano nie było tak dużego tłoku. ]

Za to dzień wcześniej (słaba pogoda i do tego święto narodowe w Chorwacji) koło południa korek do bramki głównej był na jakiś kilometr, a zjeżdżający z góry Polacy powiedzieli, że na wjazd na szczyt czeka się ok. 3 godzin :!: :!: :!:

Wychodzi na to, że najlepszy sposób to jednak wejść pieszo :mrgreen: :mrgreen:
Bravik
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2468
Dołączył(a): 04.01.2018

Nieprzeczytany postnapisał(a) Bravik » 27.09.2020 10:14

ruzica napisał(a):Teraz nie mogę nigdzie znaleźć gdzie ja wyczytałam o tych 15 minutach :roll: , bo chciałam Wam podać źródło tych rewelacji. Na stronie parku nic o tym nie ma, na szczycie też nie zauważyłam tabliczki z napisem pokręćcie się 15 minut i spadajcie. No, ale generalnie ludzie z samochodów pojawiali się i zaraz znikali.


W moim przypadku, gdy pod koniec lipca wjeżdżałem na Sv. Jure, pracownicy Parku Biokovo kierowali ruchem na szczycie i ustawiali samochody na wewnętrznym parkingu stacji nadawczej. Oni informowali o 15 - minutowym limicie pobytu samochodem na szczycie. Ale praktycznie nikt tego nie egzekwował z zegarkiem w ręku. My spędziliśmy na szczycie ok. 45 minut. :wink:
Ostatnio edytowano 28.09.2020 06:08 przez Bravik, łącznie edytowano 1 raz
ruzica
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1662
Dołączył(a): 27.03.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) ruzica » 27.09.2020 11:57

marekkowalak napisał(a):

Wychodzi na to, że najlepszy sposób to jednak wejść pieszo :mrgreen: :mrgreen:


Ja nikogo nie namawiam, bo to hardkor jednak był :wink:

Bravik napisał(a):
W moim przypadku, gdy pod koniec lipcua wjeżdżałem na Sv. Jure, pracownicy Parku Biokovo kierowali ruchem na szczycie i ustawiali samochody na wewnętrznym parkingu stacji nadawczej. Oni informowali o 15 - minutowym limicie pobytu samochodem na szczycie. Ale praktycznie nikt tego nie egzekwował z zegarkiem w ręku. My spędziliśmy na szczycie ok. 45 minut. :wink:


To chyba temat ograniczeń mamy wyczerpany :)

27.08.2020, Sv. Jure, cz. III i ostatnia

Pobyt na tym Jurku to jednak trochę mnie rozczarował pod pewnym względem. Dlaczego nikt tu nie sprzedaje zimnego piwa :?: Przecież to mógłby być złoty interes :roll: :wink:

No nic, siedzieliśmy tu godzinę, trzeba będzie rozpocząć przykry proces zejścia. Tym razem nie idziemy wzdłuż lin, zejdziemy sobie drogą:

h168.jpg


Po dojściu do połączenia asfaltu ze szlakiem decydujemy się na kontynuację asfaltem. Można by było schodzić przez Vošac i Makar(na pewno nie polecam trasy do Veliko Brdo jako opcji zejściowej, ze względu na ten fragment z dużymi spadającymi kamieniami), ale my postanowiliśmy zobaczyć nową atrakcję czyli Biokovo Skywalk.

Ze szczytu Jurka to jakieś 9 km i 500 m zejścia. Porównywalne z zejściem z Morskiego Oka na parking. Lajcik 8) To w jaki sposób z tego Skywalka wrócimy, to jeszcze nie wiemy. Później będziemy się martwić :wink:

Tyle już zeszliśmy w ciągu 20 minut:

h169.jpg


Asfaltem schodzi mi się jak na razie doskonale. Można iść jak baran i w ogóle nie patrzeć pod nogi :wink:

h170.jpg


Kamień z napisem z cyklu Nasi tu byli:

h171.jpg


:mrgreen:

Nie wiem czy to zgodne z regulaminem :?: :roll: Jak nie, to zaraz zniknie :wink:

Vošac:

h172.jpg


Mijamy sielankowe okolice:

h173.jpg


Marzenia jednak czasem się spełniają. Bo oto przed nami wyrasta Planinarska Kuća Pod Javorom. Idę to obadać, pewnie i tak zamknięte. Tymczasem spostrzegam napis: OTVORENO!

:D

Siedzą tu ludzie i piją piwo. To i my skorzystamy. Siadamy sobie w cieniu zamawiamy piwko. Do jedzenia jest tylko sir i pršut, więc z tego nie korzystamy. W ogóle raczej mało zjedliśmy w czasie tej wycieczki, a ja to głównie same owoce :roll:

Z wrażenia nie zrobiliśmy żadnego zdjęcia tego przybytku, a zmarudziliśmy znów z godzinkę.

Od Pod Javorom do Skywalka jest już bliziutko.

Dotarliśmy na miejsce o godzinie 15.00

h174.jpg


Podobno przed wejściem na szklaną kładkę, zwaną też bardziej swojsko Nebeską Šetnicą, są jakieś miotły do czyszczenia butów. Ja niczego takiego nie zauważyłam.

Spokojny Jadran w popołudniowym słońcu. Jak się potem okaże, była to raczej cisza przed jugo :wink:

h175.jpg


Wchodzimy na kładkę.

Ukucnij, to Ci zrobię fajne zdjęcie

h176.jpg


Na początku czuję się trochę nieswojo i mam ochotę się przytulić do jakiegoś nieprzezroczystego elementu :wink: Mieszane uczucia mijają jednak po kilku minutach i mogę normalnie spacerować:

h177.jpg


W dole widać Makarską. Tak blisko, a tak daleko:

h178.jpg


h179.jpg


Teraz mamy 3 opcje powrotu do "domu". Wszystkie 3 są do dupy :roll: :wink:

Opcja nr 1


Cofnąć się 2 kilometry, wejść na Vošac i stamtąd na Makar. To pomysł mojego męża, który czasem jest trochę cyborgiem. Ja stanowczo protestuję. Po wejściu i zejściu z Jurka nie chcę już się nigdzie wspinać. Co prawda szczyt można chyba obejść bokiem, ale na myśl o cofaniu się 2 km. pod górę robi mi się słabo. Odpada.

Opcja nr 2

Tu też się trzeba cofnąć, ale tylko kilometr. Szlak sprowadza do Gornji Tučepi, więc i tak stamtąd będzie trzeba jakoś dojść do Makarskiej. Ale o to będziemy się martwić później :wink: Początkowo ta opcja wydawał mi się najlepsza i jedynie słuszna, ale...spojrzałam na mapę i okazało się, że na bardzo króciutkim odcinku jest aż 500 m. zejścia. Czyli będzie bardzo stromo. A co jeśli będą tam ruchome kamienie? Pan. S. twierdzi, że na pewno będą, bo tu taki typ skały. Acha, to dziękuję nie idę.

Opcja nr 3

Asfaltem na sam dół. Panu S. ta opcja się nie podoba, bo za długo, za daleko, za dużo kilometrów i daleko od "domu" wyjdziemy". Natomiast ja się upieram, bo liczę na jakąś podwózkę.

Wybieramy zatem mało atrakcyjną opcję nr. 3. Niestety sprawdza się zasada "umiesz liczyć, licz na siebie".

No to lecimy, tłukąc kolejne kilometry. Spotykamy po drodze koleżankę:

h180.jpg


Opcja złapania stopa wygląda nędznie z kilku powodów:

:arrow: dość mały ruch w dół, za to w górę jest dość gęsto. Na odcinku do Skywalka jest o wiele więcej aut, niż na odcinku Skywalk-Sv. Jure. Czyli ludzie muszą tu kończyć wycieczkę.

:arrow: jak już ktoś zjeżdża, to ma w samochodzie 4 osoby, nie ma już dla nas miejsca

:arrow: pewnie się boją, że zarazimy ich koronowirusem :roll: :wink:

:arrow: To, że śmierdzimy jest tak samo pewne jak śmierć i podatki, więc trochę się im nie dziwię :wink:

Może jednak trzeba było iść tym szlakiem :?: Trochę jestem zła na Pana S. bo gdyby bardziej mnie namawiał to bym może poszła. Teraz to już trudno. Trzeba tę mordęgę przeżyć do końca.

Na tym etapie droga robi się chyba łatwiejsza dla samochodów, za to nudna i nużąca dla nas. Zakosy są długie i prawie poziome, więc robiąc wiele kroków, prawie nie wytracamy metrów :roll: Coraz bardziej we znaki daje się też upał.

h181.jpg


h183.jpg


Dochodzimy do restauracji Vrata Biokova i nawet zastanawiamy się, czy czegoś tu nie zjeść. Ale ciągle nie jesteśmy głodni(to ten upał). Zresztą mają tu tylko 3 dania, może na dole znajdziemy coś z większym wyborem :idea:

Dalej kolejne żmudne tłuczenie kilometrów. Przy drodze co jakiś czas są stoliki, więc odpoczniemy przy jednym z nich.

W stanie mocno już sfatygowanym docieramy na dół, to nasza ostatnia fotka z tego dnia:

h184.jpg


O 18.30 meldujemy się przed bramami parku. Schodziliśmy aż 6 godzin(ale godzinę piliśmy piwo ;)

Kolejka samochodów do wjazdu jest ogromna 8O Część zawraca. Upatruję ofiar, które mogły by podrzucić nas do Makarskiej. Ale nikt taki się nie znajduje :cry:

Idę do pani z obsługi zadać kluczowe pytanie:

Ima tu neki autobus?

Ne ma!

Wcale nie liczyłam na odpowiedź, że jest, ale mogła by powiedzieć coś w stylu:

Autobusu nie ma, ale za pół godziny będzie tu jechał mój znajomy, to się z nim zabierzecie

No, ale takie rzeczy to w filmach tylko :roll: Pani zresztą dziwnie na nas patrzy, pewnie myśli, że jesteśmy obłąkani :wink:

Zastanawiamy się chwilę co robić. S. wynajduje jakąś konobę do której stąd mamy ok. 2 km. czyli jakieś 20 minut spaceru. No to się tam przejdziemy. Ja liczę na to, że wokół konoby w Gornji Tučepi toczy się jakieś życie, więc być może tam spotkamy jakiegoś dziadka, który podrzuci nas do Makarskiej :wink: Jestem gotowa dać mu 100 kun. Sto kun za 5 kilometrów to dobra oferta 8)

Do konoby doczłapaliśmy się już chyba ostatkiem sił. Na myśl o jedzeniu typu mięso+ frytki jakoś robi nam się niefajnie, więc zamawiamy sobie 3 porcje palačinek z čokoladą na nas 2, oraz po zimnym piwku.

Siedząc na tarasie dostrzegam przystanek autobusowy. I owszem autobus będzie! :D Jutro o 10.20 :? Oczywiście nie ma tu też żadnego dziadka, a co dopiero dziadek jadący do Makarskiej :wink:

Na kolacji znów marudzimy godzinkę. Musimy wracać. Z powodu braku innych opcji idziemy z buta. Drogą. Nie chce nam się szukać ścieżek i szlaków, bo zaraz zrobi się ciemno, a wtedy chodzenie w chaszczach jest niewskazane. Mamy czołówki, to się oświetlamy, nic nie powinno nas rozjechać. Zresztą ruch o tej porze jest znikomy, to nie Jadranka przecież. Te 5 km. do Makarskiej jakoś poszło, po piwku i jedzeniu zyskaliśmy trochę nowych sił :)

Jednak najgorsze było chyba dojście na górkę, na której mieszkaliśmy. Ale i tam docieramy bez uszczerbku na zdrowiu. W pokoju meldujemy się o 21.30. Mam ochotę ucałować podłogę. Wróciliśmy po niemal 16 godzinach od wyjścia. A w tych 16 godzinach zmieściło się:

:arrow: pół godziny na dojście do szlaku
:arrow: pół godziny na śniadanie w plenerach
:arrow: pół godziny na pobłądzenia
:arrow: godzina pobytu na szczycie
:arrow: chodzina chilloutu w Pod Javorom
:arrow: ok. godzina na odpoczynki i zwiedzenie Skywalka
:arrow: godzina na kolację w konobie
:arrow: półtorej godziny na dojście z Gornji Tučepi do domku.

Czyli samo wejście i zejście z Jurka to tylko 9 godzin :oczko_usmiech: Ale ja Was nie namawiam, a do zejścia asfaltem to już w ogóle. Gdybym wiedziała, że na podwózkę nie ma co liczyć, to może wybrałabym zsuwanie się razem z kamieniami szlakiem :wink:

W apartmanie po kąpieli(bardzo długiej) wypiliśmy jeszcze po kieliszku graševiny(na to zawsze są siły :wink: ) i padliśmy.

Jutro Wielki Dzień Lenia :wink:

:papa:
marekkowalak
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 572
Dołączył(a): 13.05.2019

Nieprzeczytany postnapisał(a) marekkowalak » 27.09.2020 13:20

ruzica napisał(a):
W dole widać Makarską. Tak blisko, a tak daleko:

h178.jpg


Na tym zdjęciu idealnie widać, dlaczego Osejava jest półwyspem :D :D


Panu S. ta opcja się nie podoba, bo za długo, za daleko, za dużo kilometrów i daleko od "domu" wyjdziemy". Natomiast ja się upieram, bo liczę na jakąś podwózkę.


Trochę jestem zła na Pana S. bo gdyby bardziej mnie namawiał to bym może poszła.


Oj, jak my, żonaci, bardzo dobrze to znamy :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

W pokoju meldujemy się o 21.30. Mam ochotę ucałować podłogę. Wróciliśmy po niemal 16 godzinach od wyjścia.


8O 8O 8O
Konkretny hardcore!!! Słowa uznania za dotrwanie do końca! Ja bym chyba od bramek dzwonił po taksówkę :wink:
Ostatnio edytowano 27.09.2020 13:49 przez marekkowalak, łącznie edytowano 1 raz
marze_na
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6757
Dołączył(a): 12.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) marze_na » 27.09.2020 13:48

Szczerze to aż niewiarygodne, ze nie znalazł się nikt, kto by Was zabrał w dół :roll: . Skywalk sądząc z internetowych relacji to atrakcja chyba bardzo popularna :? . A dystans niemały, bo kilkanaście kilometrów.

Mąż podsumował dość dyplomatycznie, dranie, ale on zawsze zbiera z trasy piechurów, nawet jak są spoceni i mają brudne buty :mrgreen: .

Podziwiam i gratuluję, bo to co zrobiliście to nie lada wyczyn :!:
Będziecie mieli co wspominać latami.
Ostatnio edytowano 27.09.2020 16:11 przez marze_na, łącznie edytowano 1 raz
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12350
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 27.09.2020 13:55

Ubawiłam się przy tym ostatnim odcinku :mrgreen: Dzięki! Chociaż Wam pewnie czasami nie było do śmiechu...

Super, że piwo się znalazło (nawet dwa razy ;)), chociaż na szczycie, faktycznie, ktoś powinien pomyśleć i rozkręcić piwny biznes :idea:

Na Skywalk'u odważna byłaś 8O Podziwiam! A może to prawo serii - tyle już tego dnia przeżyliście...

ruzica napisał(a):Opcja złapania stopa wygląda nędznie z kilku powodów:

:arrow: pewnie się boją, że zarazimy ich koronowirusem :roll: :wink:

:arrow: To, że śmierdzimy jest tak samo pewne jak śmierć i podatki, więc trochę się im nie dziwię :wink:

Tego drugiego pewnie obawiali się bardziej niż korony :lol:
A mówiąc poważnie - bardzo dziwne, że nikt Was nie zabrał :roll:

Super opis wycieczki i świetnie spędzony dzień! Będziecie mieli co wspominać :D
Bravik
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2468
Dołączył(a): 04.01.2018

Nieprzeczytany postnapisał(a) Bravik » 27.09.2020 16:09

Nefer
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4586
Dołączył(a): 06.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Nefer » 27.09.2020 16:16

ruzica napisał(a):
Nefer napisał(a):Podziwiam, ale też i trochę zazdroszczę :oops: takiej wspaniałej górskiej wyprawy :) .


Jeszcze nie wiesz jaki był dalszy przebieg, więc nie wiadomo czy jest czego zazdrościć :wink:

Chyba jednak jest, podtrzymuję swoje zdanie :) .
No i wielkie gratulacje za wytrwałość i hart ducha. A piwo w takich okolicznościach musiało smakować wybornie :) .
CROberto
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4152
Dołączył(a): 03.02.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) CROberto » 27.09.2020 17:49

Nie wielu Cromaniaków może poszczycić się zdobyciem Jurka z "trapera"...
Wspaniały dzień - mnie przy takich wyzwaniach napędzają krajobrazy na morze... 8)
Pięknie było cały czas...
Zbliżyłem sobie Twoją fotkę na szczycie i nie widzę zmęczenia na twarzy... 8O
Po tym wyczynie ,wejście na Sv.Ilia na Peljesacu skwitujesz tak : To już... :?: :!:
Fajnie piszesz ... :)
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13060
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 27.09.2020 18:16

marze_na napisał(a):Szczerze to aż niewiarygodne, ze nie znalazł się nikt, kto by Was zabrał w dół

maslinka napisał(a):bardzo dziwne, że nikt Was nie zabrał

I ja jestem w potężnym szoku :?
Pamiętam gdy przed laty wspięliśmy się jakąś ścieżką z szosy za Dubrownikiem do drogi prowadzącej do nieczynnej jeszcze wówczas górnej stacji kolejki na Srd to zatrzymało się pierwsze auto na które zamachaliśmy (kamperobus starszych Niemców).
Może machaliście wyłącznie do Polaków :wink: .

Poważnie to wyrypa nieprawdopodobna :roll: . Pełen podziw. Myślę że zapamiętacie ten dzień na długo, może na zawsze.
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11166
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 27.09.2020 19:52

Ło matko boska 8O 8O 8O
Juve, pieszo, w upał....nawet mi by to do głowy nie przyszło.

Chapeau bas :!: :!:
mchrob
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 721
Dołączył(a): 06.10.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) mchrob » 27.09.2020 20:38

Jesteście wielcy, a mi jest żal że nie byłem w tym dniu autem na Jurku i nie mogłem was podwieźć.
anakin
Administrator
Avatar użytkownika
Posty: 30809
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) anakin » 27.09.2020 20:54

Kiedyś myślałem o Sv.Jure na piechotę.
Dziś już...przestałem. :lol:
Samochodem nie pojadę ( nienawidzę przepaści), tak więc ewidentnie to nie dla mnie.

Szacunek. :D
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11166
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 27.09.2020 21:11

anakin napisał(a):Kiedyś myślałem o Sv.Jure na piechotę.
Dziś już...przestałem. :lol:
Samochodem nie pojadę ( nienawidzę przepaści), tak więc ewidentnie to nie dla mnie.
Jeszcze rower Ci został lub jakiś skuterek. :D
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Sopot pod Giewontem czyli Makarska w czasach zarazy - strona 11
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019