Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Sopot pod Giewontem czyli Makarska w czasach zarazy

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
ruzica
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1657
Dołączył(a): 27.03.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) ruzica » 01.10.2020 19:46

29.08.2020, sobota. Omiš- Starigrad Fortica

Po wczorajszym solidnym odpoczynku trzeba w końcu gdzieś się ruszyć. Pojedziemy do Omiša, który marzył mi się od dawna. Wstajemy w miarę wcześnie, ale już nie z kurami, pakujemy odpowiedni sprzęt :wink: do auta i jedziemy. Tym razem Jadranką, którą zwykle omijamy z pośpiechu :oops: Około 10 dojeżdżamy na duży parking przy rzece Cetina, tuż za tunelem samochodowym. Wszystkie internetowe wróbelki ćwierkały, że parking jest wielki i darmowy. I owszem, jest, tyle, że dla nas nie starcza już miejsca. Parkujemy tuż obok na parkingu płatnym, 30 kun za cały dzień.

Naszym pierwszym dzisiejszym celem jest Zamek Piratów, czyli ruiny twierdzy Starigrad Fortica. Można się dostać do niej na 3 sposoby(tzn. ja wiem o tych trzech):

:arrow: najłatwiejszym i najbardziej popularnym szlakiem z centrum miasta
:arrow: trudniejszym szlakiem z parkingu na którym się znajdujemy
:arrow: via Ferratą

Mamy zamiar wypróbować wszystkie 3 :idea: Plan jest taki, że ja wejdę szlakiem trudniejszym, małż ferratą, spotkamy się na górze i razem najłatwiejszym szlakiem zejdziemy do miasta.

Ferratą iść nie zamierzam gdyż:

:arrow: boję się
:arrow: nie umiem
:arrow: nie mam sprzętu

Nasze zamiary były takie, że każde z nas odnajdzie początek swojego szlaku(ferrata miała zaczynać się również przy parkingu) i wystartujemy jednocześnie. Ale ten plan był zbyt idealny by mógłby być możliwy do zrealizowania :roll:

Początek mojej trasy łatwo zauważyć, ale nie powiem, by wyglądał zachęcająco:

h196.jpg


Dalej było jednak lepiej.

Ostatnia nasza rozmowa:

Poradzisz sobie sama?

Yyy,ekhm, chyba tak :D

A Ty wiesz, gdzie się zaczyna Twoja trasa?

No pewnie :!:

Startujemy. Miałam zamiar iść wolno, bo wiadomo, że Pan S. jak będzie się pitolił z przepinaniem tych karabinków to może mu zejść nieco dłużej. Ale iść wolno średnio się da, bo jest stromo i jak za bardzo się ślimaczę to od razu zjeżdżam z kamyczkami. Cóż, idę zatem szybkim, pewnym i zdecydowanym krokiem. To może widoki popodziwiam? Z tym też jest słabo, bo szlak wiedzie przez las i widoków to raczej tu nie ma. Tak to wygląda:

h197.jpg


Po około 20 minutach energicznego marszu w samotności(nie spotkałam przez całą drogę ani jednego człowieka 8O ). Dostaję od małża sms-a:

Dopiero ruszam, nie mogłem znaleźć wejścia na szlak. Spotkałem Czechów i mnie zaprowadzili

:evil:

Chyba będę musiała jednak spowolnić...Zresztą te 20 minut opóźnienia to pal licho, potem okaże się, że Czech o imieniu Pietrek(czy jakoś tak) zapomniał kasku i wracał się do samochodu.Pan S. i na oko 5-letnia córka Pietrka czekają na niego. Swoją drogą tatuś roku z tego Czecha, nie ma to jak zostawić małe dziecko samo w górach, z obcym kolesiem, którego poznało się 5 minut temu :roll:

Tymczasem ja bez przygód sobie idę:

h198.jpg


Twierdzę już widać:

h199.jpg


h200.jpg


Szybko mi poszło, 40 minut i jestem. Pan S. pewnie jeszcze gdzieś daleko, to pozwiedzam okolicę. Pięknie jest :hearts:

h201.jpg


Po odpoczynku i małym rekonesansie idę do twierdzy, gdzie za 20 kun kupuję sobie(na razie tylko sobie) bilet. Trochę mi dziwnie z tym, że jestem tu sama, więc chyba mam potrzebę się tłumaczyć :? Mówię, że na chłopa muszę tu czekać, bo poszedł via ferratą i gdzieś mi się zagubił. Bardzo miły Pan Biletowy mówi, że to jeszcze z pół godziny pewnie. No, ale mija pół godziny i nic. Pan Biletowy na to, że jeszcze z 15 minut. Ale i wtedy nic :roll: Pan biletowy widzi, ze zaczynam się niecierpliwić, więc stara się mnie jakoś pocieszyć mówiąc, że to łatwa via ferrata, więc na pewno małż robi dużo zdjęć i dlatego go jeszcze nie ma.

Idę na obchód twierdzy samotnie. Ludzie przychodzą, potem zaraz schodzą a Pana S. ani widu ani słychu. Szkoda, że nie wiem w którym miejscu ta ferrata się kończy, bo nawet nie wiem gdzie go wypatrywać :roll:

Z każdą kolejną minutą moje zniecierpliwienie zmieniało się w niepokój, momentami nawet podszyty paniką. No bo czemu go tak długo nie ma, pewnie spadł gdzieś. Widząc drona nad własną głową tworzę sobie wizję, że na pewno spadł i ktoś już wypatrzył zwłoki, a teraz ten dron ich szuka 8O

Wizualizuję sobie to tak mocno, aż w oczach stają mi prawdziwe łzy 8O :oops: Ale nic trzeba się wziąć w garść, ten Pan Biletowy bardzo miły jest, na pewno mnie nie zostawi w potrzebie i podpowie jak wszystko zorganizować kiedy zostanę sama jak palec w obcym kraju :cry:

Strasznym jestem panikarzem :oops:

Miałam do Pana S. nie dzwonić, ale w końcu nie wytrzymuję i dzwonię(dobrze, że zasięg był):

No gdzie Ty jesteś :?:

Idę, będę za 10 minut

Oczywiście po tych 10 minutach nic się nie wydarza :roll:

Za jakiś czas dzwoni znowu:

Widzę już twierdzę, ale nie wiem jak iść, bo szlak się skończył

:mrgreen:

Szlak się wreszcie odnalazł, a Pan S. wreszcie do mnie dołączył. Z via ferraty miał całkiem fajne widoki:

h202.jpg


h203.jpg


h204.jpg


h205.jpg


h206.jpg


h207.jpg


h208.jpg


Żeby nie było, że ten czas spędzony samotnie był taki całkiem smętny- przydarzyło mi się również coś zabawnego. Otóż przed wyjazdem, kuzynka która trochę para się rękodziełem uszyła mi taką torebkę-nerkę. Chciałam taką, żeby pasek od zwykłej torebki nie uwierał mnie w opalone chorwackim słońcem ramiona, no i żeby pasowała do sportowych rzeczy. No i jak tak sobie siedziałam przed twierdzą, z ta nerką na pasku, to ludzie podchodzili do mnie i chcieli kupować bilety :mrgreen:

Trzeba było ich kasować, jeszcze bym zarobiła :idea:

Doszliśmy do momentu kiedy jesteśmy znów razem, więc teraz robimy dokładniejszy obchód okolic:

h209.jpg


Na górze można kupić wodę, którą sprzedaje Pan Biletowy. Piwa niestety nie ma, ale on jakieś pije :evil: :roll: Podsłuchałam taką rozmowę Pana Biletowego z innymi turystami:

PB: Water only!
T: (skonsternowani lekko) Yyyy...beer???
PB: Beer is only for me!

:mrgreen:

Nie ma co, wspaniała praca :lol:

h210.jpg


h211.jpg


h212.jpg


Zrób mi zdjęcie z chorwacką flagą!

h213.jpg


Czas schodzić, ja spędziłam tu 2 godziny i 10 minut, Pan S. ledwie 40 minut. Kiedy już zbieraliśmy się do zejścia, Czech Pietrek z córką dopiero przyszli 8O

Idziemy szlakiem określonym jako easy, ten którym szłam to jest szlak hard. Tym łatwiejszym wariantem chodziły całe pielgrzymki, ale teraz na szlaku minęliśmy pojedyncze osoby. Jest już po 13, pewnie każdy chciał się wyrobić przed popołudniowym słońcem.

h214.jpg


Ta trasa jest mniej stroma od tej którą wchodziłam, jednak podłoże jest kamieniste więc chyba niefajnie iść tam w klapkach :roll:

h215.jpg


Już prawie na dole:

h216.jpg


Teraz nastąpi odpoczynek, a po nim dalsze zwiedzanie.

:papa:
ruzica
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1657
Dołączył(a): 27.03.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) ruzica » 01.10.2020 19:51

megidh napisał(a):Wielki szacun dla Was za zdobycie Jurka.


Dziekuję :D

megidh napisał(a): Kiedyś też mieliśmy w planach wchodzenie na Sv.Jure tą samą trasą co Wy, ale (chyba na szczęście, bo nie wiem, czy byśmy podołali) pogoda nie pozwoliła na rozpoczęcie tego zamierzenia.
Za to odbyliśmy spacer z Makarskiej do Górnego Tucepi (i z powrotem) tą samą asfaltową drogą, którą Wy pokonaliście na ostatnim etapie Waszej eskapady.


Najwyżej byście zawrócili :wink: Zastanawiałam się, czy między Gornji Tučepi a Makarską nie ma jakieś lepszej opcji przejścia, ale droga ostatecznie nie była taka zła :)
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11143
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 01.10.2020 20:22

:lol: :lol: :lol: :lol: :lol:Ale się uśmiałam, brzuch mnie jeszcze boli....


A co tych wizji, przepaści.... To ja mam tak samo.... Jadąc na Jurego czy na Srd to widzę jak koziołkujemy w dół, przewracamy się, rzeczy lataja wewnątrz samochodu. Potem wisimy w samochodzie i tylko pasy nas trzymają.... Ja w czasie lotu oczywiście trzymam drzwi, aby się nie otworzyły i szybko szukam gdzie jest nóż do przecięcia pasów, aby móc na końcu wyjść z samochodu. Tak więc wiesz..... :idea:
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2551
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 01.10.2020 20:56

ruzica napisał(a):
megidh napisał(a):Za to odbyliśmy spacer z Makarskiej do Górnego Tucepi (i z powrotem) tą samą asfaltową drogą, którą Wy pokonaliście na ostatnim etapie Waszej eskapady.

Zastanawiałam się, czy między Gornji Tučepi a Makarską nie ma jakieś lepszej opcji przejścia, ale droga ostatecznie nie była taka zła :)

Innej drogi chyba nie ma, a ta faktycznie zła nie była https://www.cro.pl/czasem-slonce-czasem-deszcz-czyli-czerwcowa-makarska-t51413-120.html#p1791253
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13047
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 01.10.2020 20:59

Omis pozostaje chyba jedyną ze znaczących miejscowości na wybrzeżu której zupełnie nie znam (raz tylko przejeżdżałem bez zatrzymania) a którą może i chciałbym odwiedzić... ta twierdza i widoki z niej które właśnie zobaczyłem są z pewnością znaczącym argumentem na plus :) .
Jako że nie lubimy (jeśli już gdzieś się wybieramy) wchodzić i schodzić tą samą drogą :roll: zapewne skorzystałbym z Twojej wersji zdobycia twierdzy :idea: :D .
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2551
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 01.10.2020 21:14

ruzica napisał(a):Naszym pierwszym dzisiejszym celem jest Zamek Piratów, czyli ruiny twierdzy Starigrad Fortica. Można się dostać do niej na 3 sposoby(tzn. ja wiem o tych trzech):

:arrow: najłatwiejszym i najbardziej popularnym szlakiem z centrum miasta
:arrow: trudniejszym szlakiem z parkingu na którym się znajdujemy
:arrow: via Ferratą

Mamy zamiar wypróbować wszystkie 3 :idea: Plan jest taki, że ja wejdę szlakiem trudniejszym, małż ferratą, spotkamy się na górze i razem najłatwiejszym szlakiem zejdziemy do miasta.

Via Ferrata ? Nie wiedziałam o niej. Ciekawa trasa, ale pewnie też bym się na nią nie zdecydowała. My weszliśmy na górę tym najbardziej popularnym szlakiem, a zeszliśmy tym trudniejszym kończącym się przy parkingu. Schodzenia tym szlakiem nie polecam, bowiem trasa jest bardzo stroma a kamienie uciekają spod nóg i kilka razy się przejechałam na tyłku.
pomorzanka zachodnia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 757
Dołączył(a): 18.08.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) pomorzanka zachodnia » 01.10.2020 21:22

Świetnie zdjęcia z tej wspinaczki Męża. A Twoje pierwsze zdjęcie z widokiem :mrgreen: 8O - no z aparatu mi ukradłaś :oczko_usmiech: .
Nefer
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4562
Dołączył(a): 06.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Nefer » 01.10.2020 21:59

No ładne te zdjęcia z ferraty.
A przygody Pana Męża wywołały uśmiech na twarzy :).
anakin
Administrator
Avatar użytkownika
Posty: 30792
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) anakin » 01.10.2020 22:01

Fortica zaliczona drogą " z miasta".
Gdyby była dostępna tylko i wyłącznie via ferrata, do dziś bym ją oglądał na zdjęciach. :wink:
Kapitańska Baba
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7306
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 02.10.2020 09:17

Podoba mi sie ta ferrata :hearts:
Zostawić męża samego... :roll: :roll: :roll: Zaraz się pogubi - katastrofa z tymi facetami :roll: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Piękne widoki z twierdzy - to miejsce nam nieznane, może kiedyś :smo:
Trajgul
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1548
Dołączył(a): 26.08.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Trajgul » 02.10.2020 09:32

ruzica napisał(a):Z każdą kolejną minutą moje zniecierpliwienie zmieniało się w niepokój, momentami nawet podszyty paniką. No bo czemu go tak długo nie ma, pewnie spadł gdzieś. Widząc drona nad własną głową tworzę sobie wizję, że na pewno spadł i ktoś już wypatrzył zwłoki, a teraz ten dron ich szuka 8O

Wizualizuję sobie to tak mocno, aż w oczach stają mi prawdziwe łzy 8O :oops: Ale nic trzeba się wziąć w garść, ten Pan Biletowy bardzo miły jest, na pewno mnie nie zostawi w potrzebie i podpowie jak wszystko zorganizować kiedy zostanę sama jak palec w obcym kraju :cry:

Strasznym jestem panikarzem :oops:

Miałam do Pana S. nie dzwonić, ale w końcu nie wytrzymuję i dzwonię(dobrze, że zasięg był):


Najpierw zdążyłaś się zamartwić, aż do łez oraz zwizualizować tragiczną śmierć męża, a dopiero wtedy zadzwoniłaś do niego? 8O
Szacun :wink:
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12333
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 02.10.2020 16:17

Trajgul napisał(a):Najpierw zdążyłaś się zamartwić, aż do łez oraz zwizualizować tragiczną śmierć męża, a dopiero wtedy zadzwoniłaś do niego? 8O
Szacun :wink:

Odbieranie telefonu na ferracie nie zawsze musi się udać ;)

Marta, kolejny świetny odcinek! Fajnie, że tak sobie urozmaicacie wakacje.

Ja bym chyba sama nie poszła ani Małż by mnie nie puścił ;)

Widoki genialne :!: Już wiem, że trzeba tam kiedyś wyleźć. Byliśmy tylko trochę niżej, na Mirabeli :oops:
gusia-s
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5703
Dołączył(a): 15.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) gusia-s » 02.10.2020 21:38

Kapitańska Baba napisał(a):...
Zostawić męża samego... :roll: :roll: :roll: Zaraz się pogubi - katastrofa z tymi facetami :roll: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: ...
Coś o tym wiem niestety :mrgreen: Mój T. gdzieś mi się zgubił właśnie w tym roku i to w Omišu, kiedy to ja poszłam na twierdzę Mirabelke a on został na mieście i szukał żaby ... takiej do zjedzenia 8O
Ja wróciłam na czas. Statek, którym przypłynęliśmy z Supetaru musiał już odpłynąć bo na jego miejsce płynął większy a T. nie było :twisted:
Na szczęście Kapitan i pasażerowie byli wyrozumiali, przestawiliśmy się przyklejając do 5 innych jednostek i chwilę na niego poczekaliśmy.
Mina T. bezcenna gdy zjawił się na nabrzeżu i zobaczył odpływający ze mną na pokładzie statek :mrgreen:
Potem musiał przedzierać się przez kolejne pokłady by dostać się na właściwy. Kiedy wreszcie dotarł dostał gromkie brawa od pozostałych :mrgreen:

Trajgul napisał(a): Najpierw zdążyłaś się zamartwić, aż do łez oraz zwizualizować tragiczną śmierć męża, a dopiero wtedy zadzwoniłaś do niego? 8O
Szacun :wink:
:mrgreen: To naturalne przecież :mrgreen:

Rozbawił mnie ten odcinek.
Zdjęcie z flagą mega :oczko_usmiech:
ruzica
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1657
Dołączył(a): 27.03.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) ruzica » 03.10.2020 14:22

piekara114 napisał(a)::lol: :lol: :lol: :lol: :lol:Ale się uśmiałam, brzuch mnie jeszcze boli....


Przykro mi, że spowodowałam Twoje cierpienie :oczko_usmiech: :P

piekara114 napisał(a):. Potem wisimy w samochodzie i tylko pasy nas trzymają.... Ja w czasie lotu oczywiście trzymam drzwi, aby się nie otworzyły i szybko szukam gdzie jest nóż do przecięcia pasów, aby móc na końcu wyjść z samochodu. Tak więc wiesz..... :idea:


Też mam ten odruch z pasami.. :roll:

megidh napisał(a):Innej drogi chyba nie ma, a ta faktycznie zła nie była https://www.cro.pl/czasem-slonce-czasem-deszcz-czyli-czerwcowa-makarska-t51413-120.html#p1791253


W ogóle nie pamiętam, że ta droga była widokowa 8O No ale wtedy to raczej byłam w trybie niech to się już wreszcie skończy

kulka53 napisał(a):Jako że nie lubimy (jeśli już gdzieś się wybieramy) wchodzić i schodzić tą samą drogą :roll: zapewne skorzystałbym z Twojej wersji zdobycia twierdzy :idea: :D .


Też lubimy pętelki. A moje wersja trasy jest najbardziej optymalna, bo trudniejszym terenem lepiej wchodzić.

megidh napisał(a): My weszliśmy na górę tym najbardziej popularnym szlakiem, a zeszliśmy tym trudniejszym kończącym się przy parkingu. Schodzenia tym szlakiem nie polecam, bowiem trasa jest bardzo stroma a kamienie uciekają spod nóg i kilka razy się przejechałam na tyłku.


W ogóle mnie to nie dziwi, bo ja zjeżdżałam nawet podchodząc :roll:

pomorzanka zachodnia napisał(a):Świetnie zdjęcia z tej wspinaczki Męża


On przynajmniej miał jakieś widoki. Bo ja to tylko kamienie i gałęzie :?

pomorzanka zachodnia napisał(a): A Twoje pierwsze zdjęcie z widokiem :mrgreen: 8O - no z aparatu mi ukradłaś :oczko_usmiech: .


Moje jest z telefonu. Aparat via ferratę zwiedzał. :wink:

Nefer napisał(a):A przygody Pana Męża wywołały uśmiech na twarzy :).


Mi aż tak do śmiechu ie było :wink:

anakin napisał(a):Gdyby była dostępna tylko i wyłącznie via ferrata, do dziś bym ją oglądał na zdjęciach. :wink:


Ja bym pewnie wlazła, gdyby nie było innej drogi, ale nie wiem jak z powrotem, chyba musiałby przylecieć po mnie helikopter :wink:

Kapitańska Baba napisał(a):
Zostawić męża samego... :roll: :roll: :roll: Zaraz się pogubi - katastrofa z tymi facetami :roll: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:



Różnie bywa. Ostatnio to ja się zgubiłam :oops: :mrgreen:

Trajgul napisał(a):Najpierw zdążyłaś się zamartwić, aż do łez oraz zwizualizować tragiczną śmierć męża, a dopiero wtedy zadzwoniłaś do niego? 8O
Szacun :wink:


Nie zamierzałam dzwonić, bo obawiałam się, że wtedy spadnie odbierając telefon i będzie to moja wina. No ale słabe nerwy mam i nie wytrzymałam :oczko_usmiech:

maslinka napisał(a):Ja bym chyba sama nie poszła ani Małż by mnie nie puścił ;)



Testowaliśmy już takie rozwiązania wcześniej. Fajnie czasem pospacerować w samotności :idea:

maslinka napisał(a):Byliśmy tylko trochę niżej, na Mirabeli :oops:


Na Mirabelę pójdziemy wkrótce :)

gusia-s napisał(a):Mina T. bezcenna gdy zjawił się na nabrzeżu i zobaczył odpływający ze mną na pokładzie statek :mrgreen:


:lol:

gusia-s napisał(a):
Trajgul napisał(a): Najpierw zdążyłaś się zamartwić, aż do łez oraz zwizualizować tragiczną śmierć męża, a dopiero wtedy zadzwoniłaś do niego? 8O
Szacun :wink:
:mrgreen: To naturalne przecież :mrgreen:



Wiedziałam, że dziewczyny zrozumio :oczko_usmiech:
ruzica
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1657
Dołączył(a): 27.03.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) ruzica » 04.10.2020 10:58

29.08.2020, sobota. Omiš. Stare miasto i Mirabela

Po zejściu do cywilizacji postanowiliśmy poszukać jakiegoś sklepu, celem zakupienia napitku z lodówki. Mamy jeszcze wodę, ale jej temperatura jest taka, że pewnie dałoby się tym zaparzyć herbatę :roll: Jako pierwszy nawija się sklep z suvenirami. Jest i lodówka:

Ooo, ja chcę to- Orangina u nas chyba tego nie ma!

Kupujemy zatem oranginę, na której jest napis wyprodukowano w Polsce :? :lol: Ale nawet dobre to jest. Znajdujemy ławeczkę w cieniu, więc siedzimy na niej dłuższą chwilę:

h217.jpg


Potem zagłębiamy się w wąskie uliczki, które są dosyć pustawe 8O Można by pomyśleć, że wszyscy są na plaży, ale tutejsza plaża też świeciła pustkami 8O

h218.jpg


h219.jpg


Podoba mi się ten Omiš. Nawet brałam go pod uwagę jako miejsce stacjonowania, ale ostatecznie wygrała Makarska ze względu na bliskość szlaku na sv. Jure.

Po obadaniu uliczek i konob pod kątem przyszłego obiadu udajemy się do naszego celu nr 2 czyli na twierdzę Mirabela:

h220.jpg


Płacimy 60 kun za nas dwoje i wchodzimy. Szybko pojawiają się widoki:

h221.jpg


Do końca nie jest daleko:

h222.jpg


I jeszcze trochę widoczków:

h223.jpg


h224.jpg


h225.jpg


W tym miejscu kończę wycieczkę, chociaż nie jest to jeszcze sam szczyt twierdzy:

h226.jpg


Ale dlaczego?

Otóż:

:arrow: Nie pokonała mnie mordercza trasa na sv. Jure
:arrow: Nie pokonała mnie szklana kładka wisząca kilkaset metrów nad przepaścią
:arrow: Nie pokonał mnie samotny spacer stromą górską ścieżką

Ale pokonało mnie takie ustrojstwo:

h227.jpg


Drabina!

To moja największa zmora ever. Mogłabym się jakoś zmusić do wejścia, ale zejście odbyło by się z ekstremalnymi nerwami i na trzęsących się jak galareta nogach, więc postanowiłam sobie tego oszczędzić :wink:

Na twierdzy spotkaliśmy 2 rodziny z Polski i obie kobitki z tych rodzin też twierdziły, że nie idą, po czym jednak wlazły i zlazły :roll:

Pan S. idzie na górę sam i robi fotkę:

h228.jpg


W końcu złazimy. Pora robi się już taka późnoobiadowa, więc trzeba poszukać jakiejś konoby. Znów nie jesteśmy zbyt głodni, ale rozsądek nakazuje zjedzenie wreszcie jakiegoś przyzwoitego obiadu.

W tym roku nie jadłam jeszcze ćevapi 8O więc trzeba naprawić ten błąd. Idziemy do Grill House Omiš, to przed wejściem na stare miasto, więc i ceny sporo niższe niż "za murami". Ja zamawiam ćevapi, a małż pljeskavicę, co potem okazuje się błędem. Pljeskavica jest podwójna, a ćevapi ułożone w dwóch rzędach 8O Spokojnie najedlibyśmy się jedną porcją :wink: Nie wiem czy polecać miejsce, bo mnie smakowało, a Panu S. nie bardzo(za tłuste mięso!) :? , no ale on to strasznie wybredny jest :roll:

Po obiedzie idziemy jeszcze kupić jakieś owoce, bo mamy jeszcze pół tego melona od Fiołków, więc zrobimy sałatkę. Do wina w sam raz się nada :wink:

Po zakupach zmierzamy na parking. Po drodze spotykamy rodzinkę, którą widzieliśmy na twierdzy i chwilę z nimi rozmawiamy. Oni mieszkają w czymś na P. między Makarską a Bašką Vodą(pewnie w Promajnie) i mówią, że koło Breli są jakieś wodospady :roll:

No i ja o nich nie wiem :?: :roll: Możem niegodna nosić miano cromaniaka :?: :roll:

A to nie te wodospady w Bośni?

Nie, nie, to na pewno nie w Bośni.

Właśnie odnalazłam na mapie wodospady Gubavica. Pewnie chodziło im o to.

My już jednak nie za bardzo mieliśmy czas na poszukiwania tajemniczych wodospadów, bo jutro nasz ostatni dzień w Cro :cry:

Wracamy do Makarskiej Jadranką. Trochę żałuję, że nie mamy ze sobą rzeczy plażowych, bo plaże na północ od Omiša, które widzę z okien samochodu, wyglądają sympatycznie :idea:

W "domu" jesteśmy dopiero koło 18 stej(tak to jest jak się Omiš zwiedzało metodą polako, polako :wink: ). Żeby iść na plażę to trochę już późno, a do miasta nie chce nam się dziś schodzić, bo byliśmy wczoraj. Wymyślam nam zatem dość przykre zajęcie na część wieczoru- zacznijmy się już pakować, żeby jutro w pełni skorzystać z ostatniego dnia :idea:

cdn. :papa:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Sopot pod Giewontem czyli Makarska w czasach zarazy - strona 13
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019