Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cro

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
KarKoz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 712
Dołączył(a): 26.06.2012
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) KarKoz » 23.07.2015 08:05

majeczka napisał(a):
Lednice napisał(a):
Ale papier toaletowy :?: 8)

:D to są ręczniki kuchenne, papier na pewno tak, jak i my wszyscy, kupują na miejscu...

ewidentnie papier... 12 rolek
magg5
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 325
Dołączył(a): 15.08.2013
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) magg5 » 23.07.2015 08:41

poczytam i ja :)
Eunike1984
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1407
Dołączył(a): 30.06.2014
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) Eunike1984 » 23.07.2015 09:00

Jeeee... Papier robi furorę ;) Musiał być ze złota :oczko_usmiech: :lol: :lol: :lol:

A co Wam przeszkadza, że sobie papier zabrali? :P Chcieli, to wzięli. Widocznie mieli lukę do wypełnienia w bagażniku :mrgreen:

Pozdrawiam :papa:
Loraq12
Odkrywca
Posty: 98
Dołączył(a): 25.02.2015
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) Loraq12 » 23.07.2015 10:09

Kochani, to były tylko zakupy, odnośnie papieru, to była jedna rzecz poza płynem do płukania, reszta na wyjazd. Dziś wieczorem dopiero pakowanie , będę robił fotki z pakowania auta, bo mnie to zawsze ciekawiło jak ludzie pakują. Ja nie wiem jak ma Luba upcha te wszystkie rzeczy w torbach, ale pewnie okaże się na miejscu że zabraknie pare moich rzeczy hahahaha

P.S. chyba nudno pisałem skoro papier był ciekawszy hahahah
irreversible
Podróżnik
Posty: 24
Dołączył(a): 20.04.2015
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) irreversible » 23.07.2015 10:16

Też zawsze biore papier, przynajmniej jedną rolkę. Spróbujcie nie mieć papieru jak akurat jest potrzebny!
sneer
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 705
Dołączył(a): 19.08.2010
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) sneer » 23.07.2015 10:28

Poczytam i ja, bo zapowiada się fajnie, choć te wstawki o "wyższości posiadania syna nad córką" trochę pachną mi średniowieczem :)
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 92997
Dołączył(a): 10.09.2004
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 23.07.2015 11:16

Loraq12 napisał(a):P.S. chyba nudno pisałem skoro papier był ciekawszy hahahah

Kiedyś towar deficytowy :wink: może dlatego ciekawy :wink:
Tylko ciekawe ilu z czytających pamięta o tym deficycie :?: :oczko_usmiech:
Użytkownik usunięty
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 23.07.2015 15:22

Ja pamiętam :D

Ale teraz raczej nigdzie go nie brakuje, w żadnym publicznym czy prywatnym WC, na stacji benzynowej, w zajeździe, w prywatnym domu, w apartamencie, na kempingu 8)
W Chorwacji też 8)

I do dzisiaj mnie zastanawia, dlaczego ci goście z auta, o którym pisałem, wieźli kilkadziesiąt rolek 8)

Relacja ciekawa :D
Pisz śmiało :wink:
Adam55
Globtroter
Posty: 59
Dołączył(a): 28.04.2015
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) Adam55 » 23.07.2015 15:37

irreversible napisał(a):Też zawsze biore papier, przynajmniej jedną rolkę. Spróbujcie nie mieć papieru jak akurat jest potrzebny!

Dyplom ukończenia uczelni zajmuje mniej miejsca od papieru toaletowego :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Ostatnio edytowano 24.07.2015 13:26 przez Adam55, łącznie edytowano 1 raz
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 92997
Dołączył(a): 10.09.2004
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 23.07.2015 15:40

Lednice napisał(a): do dzisiaj mnie zastanawia, dlaczego ci goście z auta, o którym pisałem, wieźli kilkadziesiąt rolek 8)

Może mają swój ulubiony :oczko_usmiech: miękki, pachnący .... :lol: :wink:
kroj
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 287
Dołączył(a): 11.06.2009
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) kroj » 23.07.2015 16:01

Janusz Bajcer napisał(a):Kiedyś towar deficytowy :wink: może dlatego ciekawy :wink:
Tylko ciekawe ilu z czytających pamięta o tym deficycie :?: :oczko_usmiech:


Niektórzy pamiętają i to baardzo dokładnie :wink: :? , że to był ne tylko towar deficytowy, bywał świetnym prezentem, nie mówiąc o wieelu transakcjach, z wyżej wymienionym w roli środka płatniczego, zakończonych sukcesem, ech straszne czasy :(

A wracając do meritum, czekamy na zdjęcia :)

Pozdrav :papa:
Ela
Loraq12
Odkrywca
Posty: 98
Dołączył(a): 25.02.2015
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) Loraq12 » 23.07.2015 21:01

wtrące tylko krótką tylko jedną krótkę odpowiedź na post sneer'a . Nigdy nie pisałem że chłopiec jest lepszy od dziewczynki, zaznaczyłem tylko moje obawy że bym oszalał na jej punkcie, prawdę mówiąc bardziej na żarty niż na serio. A tak poza tym jak już się ma 3 synów to człowiek trochę przywykł ,żona ostatnio przewijała chrześnicę i się trochę zdziwała,inny dół hahahha


Dobra pakujemy dalej ...
Loraq12
Odkrywca
Posty: 98
Dołączył(a): 25.02.2015
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) Loraq12 » 27.07.2015 00:07

No i jestem w CRO!
Wczoraj nic nie pisałem, bo jak powiedziała Małżowina że coś mówiłem i zasnąłem w połowie zdania.

A więc tak:
I Droga
Wyjachaliśmy o 15-ste, później postój w MC . No i kolejki, matko ile ludzi, o dziwo ero autobusów tylko osobówki wypchane aż po wentyle chyba(tak jak my) . Po szybkim jeściu rura do autka i dzida dalej. Mądra nawigacja po zjeździe z autostrady w Strykowie mówi jest dostępna szybasz trasa chcesz skorzystać? No głupie pytanie do człowieka który w korkach w łodzi stał nie raz i się pewnie zestarzał. Biorę tę trasę... no fajnie ze względu na dzieci, bo nie ma korków, ale wioska za wioską i oczywiści 50kmh. No cóż pojechaliśmy. Przyjaciele jechali a4 a my A1, mieliśmy się spotkać w karczmie koło Gorzyczek, mieliśmy tam dotrzeć na 20.00 ale niestey to był tylko taki plan :-( dotarliśm 20.40 . Dzieci wybiegały się i wyhasały jak konie które jechały cały dzień w przyczepce. Miłek nawet zaraz po wyjściu zaliczył glebę , pomyślałem oby to była ostatnia taka przygoda. To jest twardy zawodnik i nawet nie zapłakał. 21.30 ruszyliśmy z karczmy Rajcula (polecam fajny klimat). Na lotosie po drodze kupiliśmy winiety na wszystkie autostrady (oczywiście bez cro) .Jazda była fajna,ale monotonna, Żonka poszła spać a ja zrobiłem sobie konkurs eurowizji i wyłem jak pies do księżyca, pomyślałem że może teraz też wygra facet ale choziaż ogolony hahahah. Po paru kilometrach w Czechach wyskoczył mi błąd motor wart erflo coś tam. Rzucam krótkie kwa mać,czym zwracam uwagę Żony, pyta się co się stało, to ja pokerowa twarz i mówię nic nic. Okazało się że auto nie straciło mocy,pomyślałem że zgłyupiało, -gdzie stary pogieło cię ja jeżdżę w koło komina zawracaj ale już autko pewnie myślało. Nie dałem autku satysfakcji i rura dalej. W pewnym momencie nawigacja się zbuntowała, aha bunt maszyn sobie pomyślałem, Zatrzymalismy się przed Brnem aby zobaczyć co się stało. Przyjaciel powiedział że nie mam roamingu włączonego więc mi go włączył. Jedziemy jedziemy i nic, mapa nie chce zaskoczyć mojej lokalizacji, znów postój latanie chomików w głowie i Marko mówi -Ty a włączyłem w ustawieniach tel transfer danych dla roamingu? No tak ja kudłaty durnowaty , oczywiście że nie .No i po włączeniu zaskoczyło. Rura jedziemy, jedziemy jedziemy,jedziemy i mógłbym tak cały czas, aż tu nagle z tej monotonni wyrwało mnie coś, myślę Ferrari albo jakiś moto, patrze w lusterku a tu karawan, klne na niego żeby się schował bo nie widzę ferrari a ten jak nie pier...nie to aż podskoczyłem. No tak, z takim wiaderkiem podłączonym pod zderzakiem co by te cykady tutaj wszystkie uciszył, bidule padły by na zawał.
Dojechaliśmy w końcu do Austrii, matko Boska, ktoś tu chyba jest fanem liczby 30-ści .... Wszędzie plaga tego znaku, pare siarczystych tekstów pod nosem aby młodzież nie usłyszała, szczególnie najstarszy 5-cio latek. Opowiem Wam małą anegdotę związaną z tym. Otóż okazało się razu pewnego że Synek słyszy i koduje wszsko w okół . Oczywiście ktoś może powiedzieć, no tak ale on od razu tego nie powtarzał. Jak okazało się czekał zawsze na wysmienitą okazję, i tak kiedyś w drodze nad zielone bajoro zwaną Baltic sea, stojąc w korku powiedziałem do Kochanej Żony-ale korki. a Synek z tylnego fotela Ku..wa mać . No normalnie powiedział na głos to co jak dokończyłem w myślach. To się nazywa telepatia hahaha..
No ale wracając do drogi ,gdy trafiliśmy na autostradę w Austrii było fajnie monotonnie i męczące wszystko razem. To co ujrzałem przed w jazdem do CRO mnie załamało, przawie zasnąłem stojąc w korku. Pomyślałem że skoro tylko stoimi i raz na 30 minut poruszamy się to niech Ona prowadzi. Kimnąłem się z 15 minut i po wybudzeniu zobaczyłem że inne auta jadą w prawo na zjazd. no to ja pilot wycieczki szybka instrukcja do Lubej ona w prawo i hajda. no udało nam się ominąc te korki, hurra , co za entuzjazm i wiara we własne zdolności nawigacyjne, normałnie jakżółwik Sammy . Nic bardziej mylnego, po krótce LUDZIE TAKICH KORKÓW NA AUTOSTRADZIE JAK W CRO TO JA NIE WIDZIAŁEM!!!! MASAKRA TO DELIKATNE OKREŚLENIE.
No i jak tu auto stworzone przez Szwedów dla Szwedów, mieszkających po sąsiedzku z Yeti ,którzy aby zakosztować ciepła próbowali podbić nasz biedny kraj z dostępem do Morza ,no jak ono może egzystować w takich korkach i upale 38 stopni... Dzielnie walczył w sztormie upałów i postojach... No napięcie zbudowane więc tak macie rację oczywiście się na mnie wypiął, i Żona stwierdziła że nie ma mocy. No t a jak ma mieć przecież to na JEDI .Ale wracając do rzeczywistości i wybudzeniu faktucznie widzę że Kochana depta a Volverine jakby się buntował. Okazało się że chwile przed tą awarią wyjechał z korku na postój gdzie stał z włączonym silnikiem.Zgrzał się chłopak, to zatrzymaliśmy sie daliśmy mu odpocząć i wrócił do gry. o w końcu dojechaliśmy, miłe zaskoczenie 138 kun za autostadę, to mało (jak za te piękne widoki i fajną drogę) i zbyt dużo (przez te korki) .

II. Pobyt.
Jak rzyjechaliśmy do Srimy, to na miejscu był Dario, miły gość. Przywitał nas odradził kilka moich pomysłów typu rejs z małym dzieckiem w słońcu itp . Okazało się że do morza mamy 100m, poszliśmy na spacer wipywszy 3 piwka, potem jeszcze dwa i bardziej ze zmęczenia poległe. Jak to mówią co zobaczyłem pierwszego dnia to moje. A moje to piękne widoki, z kosmosu poprostu, woda ciepła tak jak w basenie, czysta same eh ah itd. Pierwszego dnia poszliśmy do pierwszej konoby z brzegu( nad morzem), nic tam prawie nie mieli, ale Ożujsko smakowało. Potem lulu.

Dziś dzień zaczął się od porannej wizyty w Lidlu. Jakież to było moje zdziwienie gdy ja samotny wilk, samiec alfo pojechał upolować coś na śniadania i po wyjściu widzi nadciągającą burze... Zaczęło lać, no tak (pomyśłałem) deszcz przywiozłem, lać będzie cały czas. A tu ledwo do domu wróciłem i przestało padać. No to więc, szybka akcja spławik i ekipy gotowe do marszu na Vodice. Matko, pasek od japonek to mi prawie paluch obcinał, ale dzosliśmy. Faktycznie jak pisał Jędrula, ludzi jak mrówek, masakra, całe szczęście że jesteśmy w Srimie, cisza spokój mało ludzi. No i oczywiscie upał z nieba.Po powrocie do pokoi poszliśmy nad morze. Tu przeżyłam prawie tragedię.Zmarłem i urodziłem się na nowo. Otóż robiąc zdjęcia dzieciom i Żonie w wodzie , skupiłem po chwili dosłownie na sekundę uwagę aparatem na najmłodszego w kółeczku, podczas gdy jakiś Pan ratował mojego średniego Miłoszka. Wyjął go z wody gdy on za daleko odpłynął i wpadł pod wodę. To był ułamek sekundy, dosłownie chwilkę przedtem robiłem zdjęcie Miłoszkowi. Nie wiem jak ten Pan miał na imię ale chciałbym mu Podziękować z całego serca, umarłem widząc jak wyciąga z wody Miłosza, poczułem się jak najgorszy ojciec na świecie, i odżyłem gdy okazało się że skoczyło się na opiciu wodą. Dziękuję Panu za to czego Pan dokonał, mimo protezy jednej nogi .Tak więc pisze do Was jako ktoś , kto doświadczył dziś czegoś strasznego....
Patrząc teraz na Miłosza chciałbym mu nieba przychylić i prosić o wybaczenie choć wiem że on tego by nie zrozumiał jeszcze. To były najgorsze 30 sekund w moim życiu .
Nie wiem jak mam pisać dalej, ponieważ dalej było fajnie i nie chciałbym aby ktoś powiedział że "facet przeżył prawie utonięcie dziecka a teraz prawi wesołe opowiastki" . Może to i prawda,tak więc na razie biorę się za analizowanie poraz 100 tysięczny co zrobiłem dziś źle a Was pozdrawiam .
Loraq12
Odkrywca
Posty: 98
Dołączył(a): 25.02.2015
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) Loraq12 » 30.07.2015 09:53

Trochę zdjęć ;-)
Pakowanie, otóż moja Żonka wymyśliła fajną rzecz mianowicie pakowanie próżniowe:
Załączniki:
DSC02550.JPG
Loraq12
Odkrywca
Posty: 98
Dołączył(a): 25.02.2015
Re: Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cr

Nieprzeczytany postnapisał(a) Loraq12 » 30.07.2015 10:20

Pakowanie Volverine:

IMG_20150724_132757.jpg


W drodze:
IMG_20150724_132757.jpg
Załączniki:
DSC02551.JPG
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



Niemożliwe stało się możliwe,czyli pierwszy wyjazd do Cro - strona 3
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018