Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Lubię wracać tam gdzie byłam... Hvar 2019

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 551
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 18.11.2019 13:49

A tymczasem, im bliżej mostu, turystów już jakby więcej. Otwarte są też wszystkie sklepiki z pamiątkami i liczne restauracje. Wdrapuję się na dach jednej z nich, sprawdzić, jaki widok rozpościera się z tarasu. A widok całkiem przyjemny. Rudy sierściuch wiedział, gdzie się rozłożyć na poranne lenistwo :wink:

90.jpg

91.jpg

92.jpg

93.jpg

Tuż przy tej restauracji na ścianie jednego z domów znajduje się słynna tablica „Don’t forget” i jej strażnik.

94.jpg

96.JPG

97.JPG

98.jpg

I jeszcze jedna pamiątka powojenna…

88.jpg

Na moście już sporo ciaśniej, ale jeszcze wciąż daje się przejść.

99.jpg

Ostatni rzut oka na Neretwę…

100.jpg

Idziemy dalej. Na drugim planie Kościół Franciszkanów pod wezwaniem Św. Piotra i Pawła. Jak na wiele miejsc w Mostarze, i tu zabrakło czasu, więc tylko z oddali.

101.jpg

I kolejne wojenne pamiątki..

102.jpg

103.jpg

104.jpg

105.jpg

106.jpg

107.jpg

I pożegnalna niespodzianka, tym razem za dnia i z perspektywy mostu Lućkiego – drugi raz trafiamy na skoczków :oczko_usmiech:

108.JPG

109.JPG

Dochodzi południe, i mamy już 30C...

110.jpg

Po kilku minutach jesteśmy pod Aurorą i dopakowujemy samochód. Nie chce nam się wyjeżdżać, ale ponieważ czekają nas jeszcze zakupy w Medjugorie i niewiadomy czas oczekiwania na prom w Drveniku, rozsądnie będzie jednak się już ewakuować. Mimo wszystko gawędzimy jeszcze z Alicją, właścicielką oraz jednym z gości hostelu. Co śmieszne – on Egipcjanin, ona (jego żona/partnerka) Rumunka, a ze sobą oraz swoją córką rozmawiali przy śniadaniu po… fińsku! :mrgreen: :lol: Okazuje się, że od kilkunastu lat mieszkają w Finlandii i tam się poznali.
W międzyczasie Alicja namawia mojego M, żeby pozrywał na drogę winogrona dla dziewczyn. M dostaje drabinę ze schowka i może pościnać ile tylko chce.

111.jpg

W tym czasie idę z dziewczynami do toalety, która znajduje się na korytarzu. A następnie zabieram nasze rzeczy z lodówki i wkłady z zamrażalnika. Być może szczegółowy, nieistotny w poprzednim zdaniu opis czynności wydaje się w tym miejscu zupełnie niepotrzebny. Będzie jednak miał znaczenie za chwilę, w dalszej części relacji...
Obładowani winogronami żegnamy się z Alicją, wsiadamy do samochodu i z żalem ruszamy w kierunku Medjugorie. No cóż, niestety nie w celach religijnych…

Do zobaczenia, Mostarze, kiedyś...

112.jpg

Mostar zostawiamy w dole, sukcesywnie wspinając się w górę drogą R424.

113.jpg

114.jpg

Kilka kilometrów za Mostarem zatrzymujemy się przy przydrożnym stoisku z owocami. Kupujemy wielkiego arbuza (jemy go potem przez większość pobytu ja Hvarze, bo ważył chyba z 10 kg), melona i pomidory.

Mijamy liczne kościółki i małe, senne miasteczka. To, na co zwróciłam szczególną uwagę w BiH, to doskonałe oznaczenia przejść dla pieszych, znajdujących się przy szkołach. Niejednokrotnie oznaczenia były dużo wcześniej, prawie jak dla przejazdów kolejowych, a znaki zarówno pionowe, jak i poziome. W sumie podobnie w Cro i Słowenii.

115.jpg

116.jpg

Piękna aleja platanowa, szkoda, że w Polsce to drzewo występuje tak rzadko. Na szczęście w okolicy, gdzie mieszkam, na samym placu zabaw są dwa :wink: Bardzo lubię platany, są piękne i dają dużo przyjemnego cienia.

117.jpg

Na całym odcinku naszego przejazdu wszędzie pełno winnic. A wina z BiH, o czym przekonam się niebawem, są naprawdę pyszne!

118.jpg

119.jpg

Po pół godzinie jesteśmy pod Superkonzumem, gdzie poza zakupami na Hvar, planujemy też tankowanie. Nie jest to już najtańsza benzyna w BiH ale wciąż sporo tańsza, niż w Chorwacji.
Ciekawostka cenowa – za arbuza przy drodze płaciliśmy 0,35 EUR za kg, czyli ok 1,5 zł. Wydało nam się to zupełnie uczciwą ceną, bo tyle mniej więcej kosztuje bez promocji w sezonie arbuz w Polsce. Nieco się zdziwiliśmy, kiedy w Konzumie równie piękny arbuz kosztował 0,35 KM! Czyli o połowę taniej, niż ten, który ledwo zapakowaliśmy do bagażnika. A skoro o cenach mowa, to większość produktów, które kupiliśmy, była czasem nawet o połowę tańsza od tych samych w Chorwacji. Szczególnie, jak coś było w promocji. A ceny win to już w ogóle po prostu bajka! :mrgreen: Gdyby nie totalny brak miejsca w samochodzie, pewnie zaopatrzylibyśmy się tu w winny arsenał na cały wyjazd.

Po szybkim tankowaniu ruszamy w kierunku krótkiego odcinka autostrady, którym dojedziemy bezpośrednio do Cro. Ale zanim dotrzemy do samej autostrady….

Ktoś tu zwinął asfalt :oczko_usmiech:

120.jpg

121.jpg

Pamiętacie dbałość kraju o zaopatrzenie w paliwa? Nawet na takiej drodze paliwa nie może zabraknąć. :wink:

122.jpg

123.jpg

Ten dojazd to niestety w sumie ok 5 km (ale dwie stacje są :oczko_usmiech: ) . Kurzy się strasznie, ale da się jechać, skoro autokary dają radę.

124.jpg

125.jpg

Za to potem już elegancka autostrada i zupełnie puściutkie przejście graniczne, które mijamy machając jedynie dowodami o 14:15. :papa:

126.jpg

127.jpg

128.jpg

129.jpg

130.jpg

131.jpg

132.jpg
Granica BiH z Cro
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 551
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 18.11.2019 14:36

Chorwacką, czyli zasadniczą część urlopu czas zacząć! :hut: 8) :oczko_usmiech:

133.jpg

134.jpg

Gdyby ktoś nie wiedział, to wjeżdżamy na Riwierę :wink: Zdjęcia chyba nie wymagają żadnego komentarza, bo większość doskonale zna te widoki :smo:

135.jpg

136.jpg

137.jpg

138.jpg

139.jpg

140.jpg

W sumie przydałoby się porobić jakieś zdjęcia aparatem, bo cały czas tylko telefon w użyciu. Macam torbę pod nogami, bo chyba tam go pakowałam. Nie ma. Odwracam się do dziewczyn bo część „podręcznego” jest z tyłu. Ale też nie widzę... :? W schowku tylko płyty. Boczne „kieszenie” w drzwiach też nie współpracują. :roll: No to robi mi się w tym momencie bardziej, niż gorąco. Szybka analiza, retrospekcja zdarzeń, kilka przekleństw itp. Ostatnie zdjęcie, które robiłam aparatem to skoczkowie na Starym Moście, to na zoomie. Potem chyba już nie. Ostatni moment, który pamiętam, że na bank miałam aparat w ręce, to łazienka, a konkretnie haczyk na ręczniki, na którym powiesiłam aparat. K…. mać :!: Zostawiłam go tam! :evil: Albo ostatecznie na lodówce, kiedy zabierałam rzeczy. :x Szlag mnie trafi! Kiedy po chwili staram się trochę ochłonąć, stwierdzam, że z dwojga złego lepiej, że został u Alicji, niż bym go miała zgubić na ulicy, albo zostać okradziona. Ale czy to jakiekolwiek pocieszenie :?:

Czym prędzej wysyłam błagalnego maila do Alicji, czy mogłaby sprawdzić łazienkę i lodówkę, w poniedziałek razem z córką wybierają się do Gradac na tydzień, więc może jakoś się podjedzie. W ostateczności możemy wracać też przez Mostar bo nie mamy jeszcze kupionych biletów do Plitwic.

Dosłownie po kilku minutach od wysłania maila, dzwoni do mnie przerażona Alicja. Sprawdziła łazienkę i lodówkę. Nie ma aparatu. Proszę, aby sprawdziła też… zamrażalnik. :roll: W pośpiechu ludzie kładą rzeczy w bardzo dziwnych miejscach. Ale tam oczywiście też nie ma. No nic, na razie jakimś cudem aż tak się nie stresuję, podejrzewam, że aparat może być gdzieś w samochodzie. Mamy niezły bałagan po 2 dniach podróży. Nie ma co się denerwować na zapas. Dojedziemy na miejsce i przy rozpakowywaniu na pewno się znajdzie…

O 15:10 wjeżdżamy do Drvenika, a tam… Kolejka aż do rondka wyjazdowego na Jadrankę.

141.jpg

142.jpg

143.jpg

Nie wygląda to dobrze, a raczej bardzo źle. Zostawiam towarzystwo w samochodzie i idę po bilety. Pytam miłego pana w kasie, jak z doświadczenia ocenia tą kolejkę, a on mnie dobija, że 2 godziny minimum. Cudownie...

Płynie prom, ale to oczywiście nie nasz, jeszcze długo nie nasz...

144.jpg

Jakoś nie pomyślałam o wyjęciu kostiumów do podręcznego, więc dziewczyny zażywają tym razem kąpieli w ubraniach. Trudno się mówi… Na szczęście mam coś do przebrania.

145.jpg

Czas mija, promy przybijają i odpływają. Idziemy na kawę, lody… Jestem już zmęczona upałem i coraz bardziej jednak budzą się nerwy w związku z aparatem. Chcę już być na miejscu i go znaleźć. No, w końcu jest nasz prom. - 4 z kolei, odkąd dojechaliśmy do Drvenika...

146.jpg

Na prom jeżdżamy o 17:50, a więc pan w kasie dużo się nie pomylił. :evil:

147.jpg

Znajome widoki powoli koją nerwy, ale znów tylko na jakiś czas.

148.jpg

149.jpg

150.jpg

151.jpg

152.jpg

153.jpg

154.jpg

155.jpg

Kiedy zjeżdżamy z promu w Sućuraju, tam wcale nie jest lepiej, kolejka też na kilka promów, a dokładnie do tablicy przy skręcie na Hvar. Piszę do Nikoli, że będziemy za godzinkę. Za jakiś czas odpowiada, że nie ma go w domu, ale „no stress, the apartment is open”. Pyta, czy nie będzie problemem, jeśli się sami rozgościmy. No raczej! :oczko_usmiech:

Jak ja tęskniłam za tymi widokami!

157.jpg

158.jpg

159.jpg

Kiedy dojeżdżamy na miejsce, jest 19:20 i słońce powoli zachodzi, no cóż, i tak nie planujemy już dziś żadnych eskapad…
Apartament faktycznie jest otwarty, a klucze… leżą w przedsionku w środku! Nikola potem będzie się śmiał z naszego zdziwienia, przecież tu nikt nic nie ukradnie, a samochód zawsze stoi otwarty z kluczykami w stacyjce. Serio?? :roll:

I widok z balkonu, który w jakimś sensie nas tu ponownie przyciąnął…
8)
160.jpg

Wieczór schodzi na rozpakowywaniu naszego majdanu i kolacji. Kiedy dziewczyny już w końcu śpią, jest chyba 22:00 a my wreszcie szczęśliwi siedzimy na balkonie z zimnym piwkiem. No może nie do końca szczęśliwi, bo ja mam nerwa przez ten aparat. Aparatu nie ma w samochodzie! :evil: :cry: :cry:

Pisałam jeszcze z Alicją na viberze rozważając różne raczej nieprawdopodobne scenariusze, jak np. przypadkowe zostawienie aparatu w schowku na drabinę. Ale na nic. Sprawdzała jeszcze we wszystkich pokojach (po co, skoro miałam go tyko w łazience i przy lodówce), nie ma.

W pewnym momencie wpadam na pomysł i proszę, czy mogłaby sprawdzić monitoring. Przed bramą ma dwie kamery, podaję dokładny przedział czasowy, kiedy wchodziliśmy do środka. Jeśli aparat miałam w ręku, to na bank będzie go przecież widać. Zarówno przy wejściu, jak i wyjściu. Potem była tylko łazienka, ja z dziewczynkami, a zaraz po nas Egipcjanin. Ale ona odpisuje, że sorry, nie może już nic zrobić. Nie sprawdzi mi nagrania. Czemu? Nie, nikogo nie oskarżam, ani nie podejrzewam. Jestem skonsternowana sytuacją. No i oczywiście zła z powodu straty.

Aparat najnowszy nie był, ale swoje kosztował. No i było na nim trochę zdjęć z Mostaru. Na nowiutkiej 64GB karcie kupionej specjalnie na wyjazd. Dobrze, że tylko z Mostaru, bo po całych wakacjach chyba bym sobie strzeliła. :x Alicji chyba też udziela się mój nastrój bo ona z kolei strzela focha, że na koniec wyszło, że jest winna, że pozwoliła nam skorzystać z tej łazienki. :?

Absurd. A aparat się po prostu ulotnił w kosmos. Nie mam już siły na tą korespondencję. Beznadziejna sytuacja...

Na to wszystko po 22:00 wpada do nas Nikola, żeby się przywitać. Siadamy razem na balkonie z piwkiem i dobrą godzinkę rozmawiamy o całym roku, który minął jak chwila. Cudownie tu znów być i patrzeć na nocne Pitve. Muszę się wyluzować z tym aparatem, bo inaczej cały nastrojowy urlop szlag trafi :roll: . No ale na razie nie mogę jeszcze odżałować straty. Muszę trochę porozpaczać. :cry: Może jutro będzie lepiej.
wikol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1660
Dołączył(a): 19.07.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) wikol » 18.11.2019 15:02

Tym żwirowym odcinkiem z Medjugorie jechałem późnym wrześniowym wieczorem gdy było całkowicie ciemno. Dziwne uczucie i lekki niepokój gdzie dojadę. Na szczęście GM poprowadziło idealnie do płatnego odcinka ich autostrady. Zapłaciłem chyba 1,5KM :D
Fakt, ceny w BiH są bardzo atrakcyjne w porównaniu do CRO. Przy okazji można zrobić zakupy w dobrej cenie.
Magda O.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1465
Dołączył(a): 20.07.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magda O. » 18.11.2019 15:21

Jelsa w planach, więc jestem :wink: Mostar odwiedziliśmy już dwa razy i wciąż nie mam go dość. Mam nadzieję na kolejną wizytę, tym razem z noclegiem.
Współczuję akcji z aparatem. Mnie w tym roku podczas pierwszego dnia pobytu na Krecie zepsuła się lustrzanka. Coś pyknęło i koniec. Też to przeżywałam przez jakiś czas, no bo jak to, zdjęcia z wakacji robić telefonem? :evil: ... na szczęście aparat już naprawiony, kolejne wyjazdy dokumentowane jak należy :wink:
Epepa
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 310
Dołączył(a): 29.10.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) Epepa » 18.11.2019 17:22

Ojej, bardzo współczuję sytuacji z aparatem. :roll: :cry: Wiem jak to jest. Kiedyś, dawno temu, ukradziono mi aparat na Majorce, rok temu na Teneryfie też padłam ofiarą złodziei pod Teide. Najpierw człowiek nie wierzy, potem jest wściekły i mu smutno, a ostatecznie zajmuje trochę czasu, zanim się przejdzie nad takim zdarzeniem do porządku dziennego. Niby człowiek stara się cieszyć urlopem, ale to nie to samo. :|
majkik75
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1063
Dołączył(a): 25.10.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) majkik75 » 18.11.2019 17:34

Faktycznie szkoda aparatu ... Chyba, ze w kolejnym odcinku napiszesz, że jednak gdzieś tam się zawieruszył i go odzyskałaś .. ? :wink:

Śledze cały czas podróż ... Te znane mi już cudowne ceny w BiH 8) i podróż na Hvar. Chłonę wszystko o Hvar bo się coraz bardziej zapowiada ... ;)

pozdrawiam, Michał
walp
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12792
Dołączył(a): 22.12.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) walp » 18.11.2019 18:14

corrina napisał(a):Muszę się wyluzować z tym aparatem, bo inaczej cały nastrojowy urlop szlag trafi :roll: . No ale na razie nie mogę jeszcze odżałować straty. Muszę trochę porozpaczać. :cry: Może jutro będzie lepiej.

Kiedy mój Młody był jeszcze małym brzdącem, to zwykł mawiać: "tata robi się czerwony!!!". To synonim wkurzenia. :oczko_usmiech:
Strasznie współczuję straty aparatu. Ja miałbym już pewnie resztę urlopu z głowy, a przynajmniej przez kilka dni chodził czerwony. :mrgreen:

Ale fajnie, że wylądowaliście w końcu na Hvarze. Odświeżę, zweryfikuję, co pominąłem itp. :wink:
kaeres
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2445
Dołączył(a): 11.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) kaeres » 25.11.2019 12:36

Ledwo się zaczęło i już taka przerwa ?
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 551
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 25.11.2019 16:14

kaeres napisał(a):Ledwo się zaczęło i już taka przerwa ?


No, kurcze, zastój jest :| :roll: :oops:
Zeszłoroczna relacja jakoś łatwiej mi szła, aczkolwiek zaczęłam dopiero w styczniu ją tworzyć. Wrócę tu na pewno wcześniej, niż w styczniu, obiecuję ! :oczko_usmiech:
A tak serio, w tym tygodniu postaram się coś dorzucić :papa:
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 551
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 26.11.2019 12:38

DZIEŃ 4
18.08.2019 niedziela – Jelsa


Ten odcinek relacji będzie wybitnie nieciekawy, bo to klasyczny dzień wakacyjnego nicnierobienia i laby 8) :hut: :oczko_usmiech:
Uważam, że przynajmniej jeden dzień potrzebny jest na każdych wakacjach. Tak więc śpimy do oporu, czyli prawie do 10:00! 8O

Wczorajsze winne zakupy z BiH. Z tego zestawu najbardziej smakowała nam Žilavka. Żałuję, że kupiłam tylko jedną. Można ją było dostać w Jelsie w Konzumie, ale była o jakieś 40% droższa :evil:

20190818_080947.jpg

Po niespiesznym śniadaniu zbieramy się na ulubioną plażę dziewczyn, która była hitem w zeszłym roku ze względu na pomost to skoków. W sumie my też ją lubiliśmy, ale z powodu możliwości wypicia kawki z widokiem :wink:
Na schodach wita nas kot. W zeszłym roku były tu tylko kraby i osy.

20190818_113107.jpg

20190818_113131.jpg

Tak więc do popołudnia siedzimy sobie na plaży i uprawiamy lenistwo po całości. Muszę odzyskać mój "zen" po całej tej akcji z aparatem... :evil: :roll:
Dla przypomnienia (czytelnikom pierwszej relacji) i na zachętę (dla nowych czytelników) kilka widoków z zatoczki, której widoki z każdą chwilą koją nerwy:

20190818_122901.jpg

20190818_144334.jpg

20190818_144533.jpg

20190818_144251.jpg

I obowiązkowa kawa (9 kn) w dziwnie znajomo wyglądającej filiżance :oczko_usmiech:

20190818_123723.jpg

Zapraszam do mojej pierwszej relacji z Hvaru, gdzie opisuję pod koniec okoliczności, w jakich weszłam w posiadanie tych cudnych filiżanek :mrgreen:

20190818_132134.jpg

20190818_144112.jpg

20190818_144852.jpg

Do domu zbieramy się po 16:00.
O dziwo, w tym roku kwitnie jeszcze u Nikoli bugenvilla, rok temu była już o tej porze zupełnie "jesienna.

20190818_170652.jpg

20190818_175318.jpg

Natalia wącha ulubiony żywy płotek :smo:

20190818_170914.jpg

Pora zgrillować wczorajsze zakupy z BiH :smo:

20190818_173247.jpg

20190818_180928.jpg

20190818_181121.jpg

Po obiedzie jesteśmy tak pełni, że ciężko się gdziekolwiek ruszyć, ale lenistwa już na dziś starczy. Idziemy na dół do Jelsy.

20190818_192520.jpg

20190818_192958.jpg

20190818_193128.jpg

20190818_193354.jpg

Muszę przyznać, że jestem trochę zdziwiona, bo mam wrażenie, że tłumów nie ma. Co ciekawe, nawet nie wszystkie restauracje są otwarte. Zamknięta jest np. Konoba Arsenal, która rok temu pękała o tej porze w szwach.
Z nowości, pojawiła się instagramowa huśtawka. Zdjęcia z tego wyjazdu niestety nie będą wybitne, bo robione już tylko telefonem…

20190818_200220.jpg

Na koniec spaceru obowiązkowe lody i dziecięca fascynacja fontanną…

20190818_201445.jpg

20190818_203532.jpg

Ten odcinek był naprawdę słaby, przepraszam… :oops: :? :roll:

W kolejnym odcinku pojawi się nowe (dla nas) miejsce, na które skusiłam się po lipcowych zdjęciach Habanero. I nie żałuję! :papa:
kaeres
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2445
Dołączył(a): 11.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) kaeres » 26.11.2019 12:56

To jest plaża Mina koło Jelsy ?
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 551
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 26.11.2019 13:02

kaeres napisał(a):To jest plaża Mina koło Jelsy ?


Broń Boże ! To plaża za campingiem Grebisce, koło tego opuszczonego hotelu. Dałam link w poście wyżej, coś się źle wyświetla ?
walp
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12792
Dołączył(a): 22.12.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) walp » 26.11.2019 13:19

Dobrze się wyświetla.

Fajnie, że ruszyliśmy dalej. :)
kaeres
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2445
Dołączył(a): 11.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) kaeres » 26.11.2019 13:37

corrina napisał(a):
kaeres napisał(a):To jest plaża Mina koło Jelsy ?


Broń Boże ! To plaża za campingiem Grebisce, koło tego opuszczonego hotelu. Dałam link w poście wyżej, coś się źle wyświetla ?


Tak, moje oczy źle wyświetlają i nie widziały linku.
Uff, bo już się martwiłem o Wasze zapotrzebowanie na plaże i Minę uważacie za fajną :)
Chociaż ta Wasza....ważne, że dobra kawa była :)
A jeszcze ważniejsze, że relacja ruszyła !
wiolek_lp
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1353
Dołączył(a): 20.02.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) wiolek_lp » 26.11.2019 14:18

Ehhh jak cudnie w przerwie pracy popatrzeć na te lazury :hearts:

Ten dzień to był też nasz dzień przybycia na wyspę, zresztą Twoja relacja jest też trochę jakby moja :wink: :mrgreen:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Lubię wracać tam gdzie byłam... Hvar 2019 - strona 5
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019