Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Lubię wracać tam gdzie byłam... Hvar 2019

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
gusia-s
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5768
Dołączył(a): 15.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) gusia-s » 04.11.2019 13:46

corrina napisał(a): ... Skąd oni biorą pomysły na te smaki lodów? 8O ...
O ile większość smaków znam lub przynajmniej się spodziewam jak smakują, to smaku facebookowego nie jestem w stanie sobie wyobrazić :mrgreen:
Ktoś może próbował :?: Ja się nie odważyłam, były tak sztucznie niebieskie, że na sam widok mnie wykręcało :? .

Mostar nocą piękny i chciałabym o tej własnie porze po nim połazić. Niestety byłam w dzień i wcale nie piękny, upalny tylko pochmurny :( Zwiedzanie było przerwane 2 potężnymi ulewami i burzą, także i skoki z mostu nas ominęły :(.
Już wtedy postanowiłam, że będąc przy okazji gdzieś w okolicy koniecznie muszę Mostar powtórzyć.

piekara114 napisał(a): ... ale do muzeum/wystawy wojny nie trafiłam (dalej nie wiem gdzie ono jest)...
Tutaj https://goo.gl/maps/biek2L1ogGLvNYBD7
Tam też nie byliśmy, jedynie uciekając przed deszczem trafiliśmy do Muzeum Starego Mostu https://goo.gl/maps/sX8L2K7b6KxSme7q6 gdzie też było trochę eksponatów z czasów wojny i można było obejrzeć film dokumentalny z działań wojennych i wyburzenia mostu.
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12631
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 04.11.2019 15:21

gusia-s napisał(a):
corrina napisał(a): ... Skąd oni biorą pomysły na te smaki lodów? 8O ...
O ile większość smaków znam lub przynajmniej się spodziewam jak smakują, to smaku facebookowego nie jestem w stanie sobie wyobrazić :mrgreen:
Ktoś może próbował :?: Ja się nie odważyłam, były tak sztucznie niebieskie, że na sam widok mnie wykręcało :? .

Facebookowego nie próbowałam, ale wydaje mi się, że tak ewoluował smak smerfowy ;), czyli bardzo słodkie, cukierkowe coś :roll:
walp
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12800
Dołączył(a): 22.12.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) walp » 04.11.2019 19:02

maslinka napisał(a):Facebookowego nie próbowałam, ale wydaje mi się, że tak ewoluował smak smerfowy...

Dokładnie tak.
A próbowałaś lawendowych? :)
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11529
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 04.11.2019 19:51

walp napisał(a):
maslinka napisał(a):Facebookowego nie próbowałam, ale wydaje mi się, że tak ewoluował smak smerfowy...
Dokładnie tak.
A próbowałaś lawendowych? :)
Jadłam teraz lawendowe pod Krakowem na Lawendowym Polu, dla mnie fuj okropne... i dziwnie słone....
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11529
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 04.11.2019 19:54

gusia-s napisał(a):
piekara114 napisał(a): ... ale do muzeum/wystawy wojny nie trafiłam (dalej nie wiem gdzie ono jest)...
Tutaj https://goo.gl/maps/biek2L1ogGLvNYBD7
Tam też nie byliśmy, jedynie uciekając przed deszczem trafiliśmy do Muzeum Starego Mostu https://goo.gl/maps/sX8L2K7b6KxSme7q6 gdzie też było trochę eksponatów z czasów wojny i można było obejrzeć film dokumentalny z działań wojennych i wyburzenia mostu.
Teraz to nie wiem, które muzeum chciałam odwiedzić... Lokalizacyjne pasuje mi to nr 2, ale zakres chyba jednak 1 :? Nie trafiłam też na ten słynny kamyk z napisem Don't forget...
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 15266
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 05.11.2019 00:25

W ubiegłym roku podróżowaliśmy przez Bośnię i Hercegowinę dokładnie tą samą drogą , ale w przeciwnym kierunku :)

Lody lubię bardzo , ale zdecydowanie wybieram tradycyjne smaki :lol:


Pozdrawiam
Piotr
Katerina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4255
Dołączył(a): 18.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Katerina » 05.11.2019 02:21

gusia-s
Zwiedzanie było przerwane 2 potężnymi ulewami i burzą, także i skoki z mostu nas ominęły

My tez w burzy i deszczu plus z dziesiątkami azjatyckich i polskich turystów z parasolami przebywaliśmy w M...
Ale skoki odbywały się :D

P8284648.JPG

P8284649.JPG


Sorry, corrina, Twoje zdjęcia przecudne 8) :D

P.S.

maslinka
Facebookowego nie próbowałam, ale wydaje mi się, że tak ewoluował smak smerfowy
:lool: :lool: :lool: :hut:
Po lodach facebookowych pewnie można mieć w zależności od dnia - przyjemność na podniebieniu, niesmak, a nawet kaca :roll: :wink: :papa:
Epepa
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 360
Dołączył(a): 29.10.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) Epepa » 05.11.2019 09:21

Świetna relacja! Super się czyta. Czasami czuję się, jakbym też tam z Wami była. A do tego piękne zdjęcia. :D Mieliśmy w planach Mostar, ale nie wyszło. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. :D Tymczasem chętnie pooglądam sobie jak wygląda u Ciebie.
wikol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1660
Dołączył(a): 19.07.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) wikol » 05.11.2019 09:54

Rozczulał mnie widok śpiących psiaków w Mostarze, blisko mostu.
Polecam knajpę Tima Irma. Przeogromne porcje za małe pieniądze.
Załączniki:
20190903_154225.jpg
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11529
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 08.11.2019 15:20

Puk, puk....
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 551
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 08.11.2019 20:41

piekara114 napisał(a):Puk, puk....


Będzie, będzie dalej, tylko już chyba w przyszłym tygodniu, nie wyrabiam się z niczym... :( :mrgreen: :roll:
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 551
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 14.11.2019 14:57

Zastanawiałam się, czy najpierw - czy odpisać na wcześniejsze posty, czy wrzucać trochę relacji - i chyba jednak wrzucę trochę Mostaru, bo nie mam na tyle czasu, żeby dziś ogarnąć jedno i drugie :oops: :roll:
Zatem jedziemy, a raczej idziemy... !

DZIEŃ 3
17.08.2019 sobota, Mostar – Jelsa


W tym odcinku nie będzie żadnych historycznych ani innych mądrości o Mostarze. Ze wstydem przyznaję, znów nie do końca przygotowałam się na wizytę w tym mieście. Odwieczny brak czasu… Pokażę Wam Mostar taki, jakim go widziałam i jaki chcę zapamiętać. Zwyczajny i w jakiś sposób bliski.

Dwa tygodnie przed wyjazdem wpadła mi w ręce niezwykła książka, którą, swoją drogą, bardzo polecam wszystkim miłośnikom Bośni i Hercegowiny, w szczególności Sarajewa, a także współczesnej historii Bałkanów. Niech Was nie zmyli średnio trafiony, wręcz harlequinowski tytuł „Chwila na miłość”. Książka to bardzo osobisty zapis autentycznej historii, jakich pewnie na świecie wiele. Paradoksalnie, właśnie dlatego wydała mi się taka wyjątkowa. Bo jest o zwykłych ludziach i o prawdziwych rzeczach. Opowieść, która w dużym stopniu zmienia perspektywę czytelnika na wiele ważnych spraw. Wprawdzie w największym stopniu książka traktuje o Sarajewie - przed, w trakcie i po wojnie, ale i Mostar kilkukrotnie się w niej pojawia. Więcej nie zdradzam, jeszcze raz polecam poczytać recenzje a potem skusić się na lekturę.

Mostar uważany jest za najgorętsze miasto w Bośni i jedno z najgorętszych na Bałkanach. W południe temperatury bardzo często sięgają 40C, co wielu osobom psuje ogólny odbiór tego wspaniałego miejsca. W sumie wcale się nie dziwię, bo nawet godzinny spacer w takich okolicznościach może stać się prawdziwą mordęgą. My mieliśmy szczęście, bo za pierwszym razem, no i wczoraj, odwiedzaliśmy je wieczorem, kiedy temperatura jest dużo przyjemniejsza. Ale wczorajsza podróż przez Bośnię, kiedy to w wielu miejscach mieliśmy bardzo miłe 23-25C, potwierdziła tylko, że w Mostarze jest cieplej. Jak tylko wjechaliśmy do miasta po 18:00, było już 29-30C. Dziś rano jest również bardzo komfortowo.

W zasadzie to nam się nie spieszy, bo do Drvenika mamy raptem godzinkę z hakiem (drogą przez Medjugorie i autostradę to niecałe 90 km). Po śniadaniu postanawiamy więc nadrobić zaległości w Mostarze za dnia i wybieramy się na spacer.

Startujemy spod bramy naszego mikro hostelu. Jeśli w dniu rezerwacji przyjedzie się dostatecznie wcześnie, jest szansa na parkowanie w środku. Ale kto pierwszy, ten lepszy. Są tylko dwa miejsca. I raczej tylko dla mistrzów parkowania :wink: My przyjechaliśmy za późno, więc auto stało na ulicy przed bramą, nad którą jednak zamontowane są 2 kamery. Właścicielka wielokrotnie podkreślała, że nie mamy się czego obawiać.

01.jpg

02.jpg

Jedna z najdłuższych ulic w Mostarze, Maršala Tita, na wysokości naszego lokum standardowo zastawiona, także przejście tylko dla szczupłych :wink:

03.jpg

Przechodząc Lućkim Mostem wreszcie mamy możliwość zobaczyć Stary Most w pełnej krasie. Prezentuje się przepięknie!

05.jpg

06.jpg

07.JPG

I rzut oka na drugą stronę mostu:

04.JPG

04-1.JPG

Ale pora iść dalej. Po drodze mijamy pamiątki stosunkowo nowej historii.
Architektoniczne.

08.JPG

I technologiczne. Ciekawe, czy jeszcze działa... :?:

09.jpg

Oraz ciekawe, wąskie uliczki.

10.JPG

Po raz pierwszy mamy też okazję zobaczyć w pełnej krasie Krzywy Most (Kriva Cuprija). Trudno powiedzieć, czy ładniej tu za dnia, czy nocą. 8)

11.JPG

17.jpg

I restauracja Taurus.

12.JPG

16.jpg

19.jpg

Dochodzimy do ścisłego centrum Starego Miasta i szok! 8O O 9:00 uliczki są praktycznie puste, stragany z pamiątkami dopiero się otwierają, w niektórych kawiarniach siedzą pojedyncze osoby racząc się poranną kawą.

20.jpg

24.jpg

Wciąż wiele budynków, również w ścisłym centrum Mostaru, nosi ślady bratobójczej wojny...

21.jpg

22.jpg

Na Starym Moście bez najmniejszego problemu można zrobić zdjęcie bez miliona turystów w tle (bo jednak sami to nie jesteśmy :wink: ) . Spróbujcie tak kilka godzin później w ciągu dnia! :)

25.jpg

27.jpg

Piesiorki już od rana odpoczywają sobie na chłodniejszych kamieniach. To dokładnie ten sam zestaw, co wczoraj wieczorem i rok temu. Pusty most naprawdę robi wrażenie, tego się nie spodziewałam! :coool:

28.jpg

29.jpg

Przechodzimy na drugą stronę Neretwy. Ale najpierw klasyczna pocztówka z Mostaru :wink:

26.jpg

I poboczne widoki:

14.JPG

23.jpg

31.jpg

Przypadkowo dostrzegam restaurację, w której jedliśmy wczoraj kolację. My siedzieliśmy na dolnym tarasie.

15.JPG

Jesteśmy po drugiej stronie mostu, tutaj też zupełnie pusto :lol:

30.jpg

Mostar to chyba jedno z bardziej zielonych miast, w jakich byłam. I te wszechobecne figi! :twisted:

32.jpg

32-1.JPG

I totalnie rozleniwione klimatem koty...

33.jpg

Naszym celem jest miejsce, które pojawiło się w mostarskim odcinku Makłowicza od 09’45”

Bišćevića kuća (Bišćevića ćošak) jest najczęściej odwiedzanym przez turystów tureckim domem. Mieści się tuż koło zielonego placu przy którym stoi też meczet Karađozbegova džamija. Zanim tu jednak dotrzemy, zatrzymujemy się na chwilę przy meczecie Koski Mehmed Pashy, na dziedzińcu którego byliśmy wczoraj wieczorem. Również tym razem ostatecznie zadowalamy się widokiem samego dziedzińca i okazałej bryły meczetu.

35.jpg

36.jpg

37.jpg

38.jpg

39.jpg

40.jpg

42.jpg

41.JPG

Dalsze uliczki są jeszcze bardziej puste, w kawiarniach przesiadują tylko miejscowi. A z góry bacznie obserwuje ich pewien kot..

43.jpg

44.jpg

46.JPG
majkik75
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1083
Dołączył(a): 25.10.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) majkik75 » 14.11.2019 15:50

Lubię oglądać widoki z miejsc gdzie byłem ;) a ponieważ widzę Mostar i znajome miejsca to się odzywam :)
No tak, pewno rano jest mniej ludzi ... Na szczęście aż takich upałów nie mieliśmy w tym roku w sierpniu ;)

pozdrawiam, Michał
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 551
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 14.11.2019 16:17

Jesteśmy już prawie na miejscu. Na pobliskim placu napotykamy jego styranego życiem strażnika...

47.jpg

Na placu znajduje się także tablica wskazująca drogę do naszego celu.

49.jpg

A życie toczy się niespiesznie, w końcu czy jest coś ważniejszego, niż poranna filiżanka kawy i obserwowanie przechodniów?

48.jpg

50.jpg

Odbijamy w małą uliczkę.

51.jpg

I po chwili docieramy do celu.

52.jpg

53.jpg

54.jpg

Okazuje się, że jesteśmy pierwszymi (i jedynymi) gośćmi. Wchodzimy na dziedziniec domu, ale nigdzie nikogo nie ma. Dopiero po chwili z góry schodzi kobieta, która chyba ucinała sobie właśnie drzemkę. Sprzedaje nam bilety, a dziewczynki dodatkowo dostają w prezencie pamiątkowe pocztówki. Mamy dom cały dla siebie. Wejście kosztuje grosze i bardzo wszystkim polecam tu zajrzeć.

55.jpg

56.jpg

Na dziedzińcu, przed wejściem stoją doniczki z roślinami, m.in. z popularnym w polskich ogródkach skalnych (skalniakach) rojnikiem vel rozchodnikiem. Na Bałkanach roślinę tą często można znaleźć przy wejściach do domów. Uważa się, że przynosi ona szczęście domowi.

56-1.jpg

Wnętrze pod wieloma względami przypomina klasztor Derwiszów z Blagaj.

57.jpg

57-1.jpg

58.JPG

60.jpg

61.jpg

Oprócz mebli i przedmiotów codziennego użytku, można obejrzeć także stare zdjęcia.

62.jpg

Widok z okna imponujący!

64.jpg

65.jpg

Z balkonu też niczego sobie :wink:

63.JPG

Na dole, w osobnym pomieszczeniu można obejrzeć starą kuchnię, typową dla takich domów.

66.jpg

Jest też oczywiście fontanna z 4 dzbanami, reprezentującymi 4 strony świata.

67.jpg

Po kilkunastu minutach opuszczamy dom i ruszamy dalej, bez żadnego konkretnego planu. Idziemy wzdłuż zniszczonego w czasie wojny budynku oddalając się od ściśle turystycznego centrum.

68.JPG

69.JPG

70.JPG

71.jpg

72.jpg

Niektóre piękne budynki, zniszczone są na szczęście tylko w niewielkim stopniu.

73.jpg

Po chwili w oddali dostrzegamy leciwą piekarnię. Fantastycznie, bo właśnie mieliśmy w planie zakup tureckiej odmiany chleba, którą często je się również na Bałkanach. Pekara Stari Most na ul. Maršala Tita 91 pełna jest pysznych tradycyjnych wypieków, aż trudno się zdecydować. My jednak kupujemy tylko chleb, który planujemy zabrać na Hvar.
Byłam tak zaabsorbowana, żeby w jakikolwiek sposób dogadać się w piekarni, że zdjęć żadnych nie zrobiłam, ale może lepiej, bo każdemu pociekłaby na nie ślinka :oczko_usmiech:

Idąc dalej ulicą Tita nagle wita się z nami jakiś starszy pan. Dopiero po dłuższej chwili dociera do mnie, że to ojciec Alicji, właścicielki hostelu, gdzie nocujemy. Gratuluje nam dobrego zakupu (chleba), pyta, gdzie idziemy i poleca napić się przed wyjazdem dobrej mostarskiej kawy (oczywiście cała rozmowa z jego strony w ojczystym języku). Naturalnie, taki mamy przecież plan! Swoją drogą, to fajne uczucie, spacerować w obcym mieście, gdzie nie zna się nikogo, kiedy nagle wita cię "stary dobry znajomy" :oczko_usmiech:

Żegnamy się więc i idziemy dalej, mijając po drodze sklepy mięsne (och, jaka szkoda, że nie możemy teraz nic kupić i zabrać ze sobą na grilla do Jelsy…) oraz kolejne pamiątki wojny.

75.jpg

Ten mercedes pasuje do tej scenerii idealnie :mrgreen:

76.jpg

77.jpg

78.jpg

To ten sam budynek, który, z innej strony, mijaliśmy wcześniej przechodząc przez plac. Próbowałam dowiedzieć się coś na jego temat, ale póki co, nic nie znalazłam. Budynek stoi na rogu ulic Tolčeva i M.Tita.

Skręcamy z ulicy M.Tita (to jeszcze ona na zdjęciu) na równoległą uliczkę pełną kawiarni, sklepów i lodziarni.... Czas na obiecane lody.

79.jpg

80.jpg

A już kilkadziesiąt metrów dalej coś dla nas, czyli czas na kawę. Oczywiście nie może być inna, niż lokalna (bosanska kafa). Spontanicznie zajmujemy stolik przy malutkim placyku, gdzie obok właśnie rozstawili się sprzedawcy na targu. A tu mydło i powidło, ale przeważają warzywa i owoce oraz miejscowe destylaty i pseudo (podrasowane syropami smakowymi) miody.
Polski akcent w tle :smo:

81.JPG

82.jpg

Miejsce, które wybraliśmy na kawę w zasadzie nie jest kawiarnią, tylko małą restauracją czy raczej bistro o nieco mylącej w tej sytuacji nazwie „Biffe Ribarnica”, ale w czym to przeszkadza. Kiedy dziewczyny konsumują swoje lody i rozglądają się po targu, my mamy 5 minut dla siebie. Przeuroczy starszy pan, odpalający papierosa jednego od drugiego, niespiesznie przyjmuje zamówienie ale już po chwili zjawia się z tygielkami i instrukcją obsługi Na nic się zdają odmowy picia kawy z cukrem, pan po prostu wrzuca nam kostki do filiżanek. Inaczej to nie bosanska kafa!

83.jpg

Kiedy już zostawia nas sam na sam z kawą, przy stoliku przed wejściem siadają dwie starsze panie a po chwili podchodzi do nich pan, który właśnie zrobił zakupy na targu.

- Kupiłem paprykę na obiad, nie wstyd ci kobieto, że tu sobie siedzisz na kawce i plotkujesz?

84.jpg

- Lepiej mi powiedz, kim jest ten mężczyzna, z którym widział cię wczoraj Gojko!

85.jpg

Po chwili przed lokalem zjawia się żona (?) naszego kelnera. Cóż za urocza scenka, całkowicie skrada moje serce. :hearts:

86.jpg

87.jpg

No dobrze, pora się zbierać. Żegnamy się z przemiłym kelnerem i ruszamy powoli w kierunku Starego Mostu. W sumie nie wiem, czemu tak na okrągło trochę idziemy, bo nasze lokum jest po tej samej stronie Neretwy, prawie na ul. Tita, na którą za chwilę wrócimy drugim mostem. Chyba po prostu nie chcemy jeszcze żegnać się z Mostarem.
Epepa
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 360
Dołączył(a): 29.10.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) Epepa » 15.11.2019 20:56

Świetna relacja z Mostaru. Marzy mi się, żeby zobaczyć to miasto i czytając opis i oglądając zdjęcia poczułam się trochę tak, jakbym tak była. Mostar przypomina mi tutaj trochę starówkę Rodos. Te kamienne posadzki, tureckie akcenty. Ciekawa jestem, czy odniosę takie samo wrażenie, gdy już uda mi się zobaczyć to miejsce na żywo. :D
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Lubię wracać tam gdzie byłam... Hvar 2019 - strona 4
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019