Kierunek Bohol. Pierwszy pełny dzień wakacji, trzeci dzień podróży.
Spotykamy się przy recepcji o 7:00. Hotelowy van już czeka, żeby zawieść nas na lotnisko. Docieramy tam w pół godziny. Kierowca wie dokąd lecimy i podwozi nas na właściwy terminal.
Szukamy właściwej kolejki, żeby tylko nadać bagaż, bo odprawę zrobiłam wczoraj w aplikacji linii lotniczej, ale ktoś z obsługi wyjaśnia, że najpierw musimy wydrukować w automacie karty pokładowe i naklejki na bagaż . Przed każdym lotem robiliśmy odprawę online, ale podobno nie jest to konieczne, bo można zrobić na lotnisku. Nie sprawdzałam.
Zaczynam mieć obawy czy zdążymy. Z naklejkami poszło sprawnie, ale kolejka do lady jest bardzo długa i przesuwa się mega wolno
. Uff, nareszcie !
Kontrola bezpieczeństwa przebiegła bez problemu. Sprawdzamy jeszcze raz do którego gate’u mamy iść. Zawsze sprawdzam kilkakrotnie
Odnajdujemy gate, jest na niższym poziomie, nasz lot wyświetla się na ekranie i nie jest opóźniony
. Lecimy na Bohol. Takie stwierdzenie jest jednak mylące, bo wyspa Bohol nie ma lotniska, tylko połączona z nią wysepka Panglao. Obie wyspy dzieli niewielka cieśnina, nad którą przerzucono dwa mosty drogowe w mieście Tagbilaran. Lotnisko, na którym lądujemy, to Panglao International Airport. Panglao słynie z białych, piaszczystych plaż i miejsc do nurkowania. Najpopularniejsza miejscówka to Alona z plażą o tej samej nazwie. Tam będziemy mieszkać, tzn w Alona, nie na plaży
Myślałam, że to nasz samolot.
W sumie już powinniśmy wchodzić gdy na ekranie pojawia się inny lot, a nasz znika. Konsternacja. Po chwili słyszymy informację, że nastąpiła zmiana gat’u. Dobrze, że na sąsiedni
Lot Manila - Bohol trwa 1,5 h. Z okienka nie mam dobrego widoku jednak udaje mi się uchwycić kawałek miasta Cebu...
... jakąs wyspę po drodze ...
... i już zbliżamy sie do celu.
Samolot jest czyściutki, wygodny, duży i bardzo mocno klimatyzowany. Posłuchałam rady internautów i wzięłam na pokład bluzę. Przydałyby się jeszcze długie spodnie
Podsumowując - Cebu Pacific to w mojej opinii dobra linia.
Po odebraniu bagażu spotykamy się z kierowcą vana, którego zamówiłam w hotelu. Za transport z lotniska płacimy 900 php.
Hotel, w którym będziemy mieszkać to Scent of Green Papaya Resort. Jesteśmy za wcześnie, jest przed 12:00 i nie mam pewności czy pokoje są już przygotowane. Okazuje się, że są.
Płacimy kartą, hotel nie pobiera żadnej prowizji za płatność kartą. W Tajlandii wszystkie hotele pobierały taka prowizję.
Każda para ma swój apartament i taras z widokiem na basen.
Na końcu, po lewej stronie jest restauracja, a zaraz za nią recepcja.
Hotel ma jeszcze drugi, mniejszy basen dla dzieci, widać go troszkę za parasolami. Ogólnie jest super
Na obiad idziemy do resortowej restauracji. Menu ma kilka prostych, ale ciekawych pozycji. Ja zamawiam kurczaka curry. Mąż zawsze ostrożny w nowym miejscu bierze pizzę. Od lat walczę z tym nałogiem, ale bezskutecznie. Jak nie jest pewny co dostanie, bo nie poznał jeszcze lokalnej kuchni, bierze pizzę
Po obiedzie korzystamy z hotelowego, darmowego shutla, który zawozi nas na plażę .
Na samą plażę nie dojeżdża, tylko na parking. Tak, ten czerwony pojazd to nasza podwózka
Jesteśmy w rejonie plaży Alona.
Plaża jest bardzo długa. Te części z leżakami to teren hotelu. My idziemy dalej gdzie można rozłożyć ręcznik.
Ta plaża nie jest spektakularna jak na filipińskie warunki
W pobliżu są restauracje i bary więc korzystamy
. Tak sobie aktywnie
spędzamy czas, wtem mija nas para w średnim wieku i mówią dzień dobry. To pierwsi dzisiaj Rodacy. Przysiedli się obok i widząc nasze zainteresowanie zaczęli opowiadać o swojej trwającej już kilka miesięcy podróży po świecie. Z Filipin będą lecieć do Chin, za kilka miesięcy do Polski. Nie pamiętam niestety imion, ale serdecznie pozdrawiam
Gdy mamy już dość piasku jak na pierwszy dzień, spacerkiem wracamy do siebie.
Wieczór spędzimy na integracji przy baseniku.
Ps. Zadanie: "Podaj dokładną datę dnia opisanego w tym odcinku"

.png)
.png)
.png)

. Czytałam, że na wysokości niska temperatura jest zdrowsza dla pasażerów niż wysoka, ale żeby aż tak 