Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Na Greckie Wyspy i nie tylko 2008-20.

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10429
Dołączył(a): 30.06.2010
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 28.08.2017 21:04

Dzięki za info. My lubimy plaże żwirkowo-kamieniste (jest życie podwodne) choć jakąś piękną piaszczystą od czasu do czasu nie pogardzimy :papa:
kmichal
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8270
Dołączył(a): 06.04.2006
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) kmichal » 29.08.2017 14:45

... te Wasze "pustki" na zdjęciach są niesamowite - w takich warunkach to można się odprężyć ... :) ...
Pozdrawiam.
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 30.08.2017 16:27

kmichal napisał(a):... te Wasze "pustki" na zdjęciach są niesamowite - w takich warunkach to można się odprężyć ... :) ...
Pozdrawiam.


Można jak nigdzie indziej :). Nie da się opisać tego wrażenia, kiedy to wszystko masz tylko dla siebie.

Pozdrawiam
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 30.08.2017 16:27

18 Maj

Dzień zaczął się bardzo spokojnie. Wyszliśmy sobie na taras na śniadanko, mieliśmy zobaczyć jak o 7:50 przypływa prom Blue Star. Tym samym promem mięliśmy następnego dnia popłynąć na Naxos. Siedzimy, czekamy, a tymczasem promu nie widać. Już myślałem, że coś pomyliłem w rozkładach, ale po włączeniu komputera okazało się, że to nie rozkładu wina lecz dwudniowego strajku. Znowu strajk, jednak jego konsekwencje mogły być dużo poważniejsze niż w poprzednim roku. I co teraz?! Lekka panika, a nawet nie lekka! Cały plan powrotu legł w gruzach, następnego dnia z Naxos mieliśmy samolot, na który już kupiliśmy bilety, ale najgorsze było to, że wypływając z Donoussy dopiero za dwa dni, to jest w sobotę, nie mieliśmy szans zdążyć na zarezerwowane już samoloty do Polski. Nie muszę też pisać ile kosztują bilety na samolot zakupione zaraz przed odlotem. W każdym razie, o ile jeszcze są, to dużo pieniędzy, których na koniec urlopu zwyczajnie już nie mieliśmy. Jedyne wyjście to wynajęcie łodzi, która następnego dnia rano zawiezie nas na Naxos. Idziemy więc do naszego przesympatycznego Gospodarza i mówimy o naszym problemie. Nie ma sprawy, idzie załatwić łódź. Z okna naszego tarasu widać prawie całe Stavros, więc obserwowaliśmy jak nasz Gospodarz biega od domu do domu. Głupio nam trochę było, bo nie jest to już najmłodszy człowiek. Czym dłużej Go nie było i czym więcej odwiedzał domów, wzrastał nasz niepokój. W końcu wraca, nic z tego, jutro nikt nie popłynie, ponieważ nie pozwoli na to pogoda. Co robić? A dzisiaj? Nasz Gospodarz biegnie jeszcze raz, po jakimś czasie wraca, jest łódź, ale mamy być w porcie za pół godziny. Nie tak miał ostatni dzień na Donoussie wyglądać. Pakujemy się szybko i w trójkę idziemy do portu. Łódź już czeka, cena za podwiezienie do Moutsouny na Naxos to 150 euro. Spodziewałem się mniej więcej takiej kwoty, innego wyjścia zresztą nie było. Znowu serdecznie żegnamy się z naszym Gospodarzem, ponownie obiecujemy, że do Niego wrócimy. Widać, że jest mu bardzo przykro i z powodu naszego wcześniejszego wyjazdu i z powodu dodatkowych kosztów, które ponieśliśmy, no ale to nie Jego wina. Tłumaczył nam też, że właściciel łodzi nie jest Jego znajomym i po prostu nic innego nie dało się załatwić.

Odpływamy

Obrazek


Łódź, płynęła bardzo szybko, my siedzieliśmy schowani pod daszkiem, także widoków za dużo sobie nie pooglądaliśmy.

Obrazek


Jednak podczas rejsu na Naxos wydarzyła się rzecz, która, nieco osłodziła nam brutalne zakończenie pobytu na Donoussie.
W pewnym momencie rejsu, gdzieś tak w połowie drogi do Moutsouny łódź wyraźnie zwolniła i zaczął coś do mnie wołać jeden z wiozących nas Panów. Usłyszałem dopiero kiedy wyszedłem spod daszku: „Delfin, delfin!”. Faktycznie, najpierw jeden, potem całe stado, zawołałem Żonkę, piękny widok, jeden skok stada, drugi trzeci, pięknie, jeszcze nigdy nie widzieliśmy delfinów na wolności na własne oczy. Tak się zapatrzyliśmy, że dopiero na sam koniec zorientowałem się, że nie uwieczniliśmy tego wydarzenia na zdjęciach, wyjąłem aparat, ale niestety było już za późno. Na filmiku poniżej, jeśli się dobrze przypatrzeć, to na początku, po lewej stronie widać ostatniego delfinka. Trochę szkoda, z tym aparatem, ale przynajmniej wspomnienia zostaną.
Filmik

Dalej już bez przygód dopłynęliśmy do Moutsouny.

Łódź odpływa, a my z walizkami zastanawiamy się co robić, czy szukamy od razu transportu i noclegu w pobliżu lotniska, czy zostajemy jedną noc na miejscu.

Obrazek
Obrazek


Zastanowimy się w jednej z portowych tawern.

Obrazek
Obrazek


Rozglądamy się dookoła, i stwierdzamy, że podoba nam się. Decydujemy, że zostajemy na noc. Jesteśmy oczywiście jedynymi turystami w porcie, widać, że do początku sezonu jeszcze tutaj daleko.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Niby widoki psują pozostałości po wydobyciu tu kiedyś skał wykorzystywanych, czego dowiedziałem się później z Internetu, jako „materiały ścierne”. Jak dla mnie to te stare zardzewiałe instalacje, nawet dodawały miejscowości klimatu.

Pytamy w porcie o nocleg, nic z tego, jeszcze wszystko pozamykane, ale właścicielka tawerny radzi nam żebyśmy poszukali trochę dalej w okolicach sklepu. Zostawiamy walizki w tawernie i idziemy.

Obrazek
Obrazek


Faktycznie w pobliżu sklepu, zamkniętego oczywiście, są jakieś pokoje. Nawet nie pamiętam nazwy. Pytamy, na szczęście jest studio dla nas, a najważniejsze, że właściciele jadą rano do Chory i za drobną dopłata zawiozą nas na lotnisko! No to jesteśmy w domu!!! Cena za studio 30 euro. Wracamy po walizki i zajmujemy pokój. Warunki co najwyżej takie sobie, ale na jedną noc może być. Pomimo, że bardzo żałowaliśmy, że wcześniej musieliśmy opuścić Donoussę, to po załatwieniu noclegu i transportu, humory znacznie nam się poprawiły.

Obrazek
Obrazek
Obrazek


Skoro już tu jesteśmy nie marnujemy czasu na pobyt w pokoju. Idziemy na miejscową plażę.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Po kąpieli i plażowaniu, wracamy do portowej tawerny, która bardzo przypadła nam do gustu. Zresztą nie było innego wyjścia, nie mieliśmy nic do jedzenia, a na żadne zakupy nie było szans. Zresztą po tych wszystkich przygodach nawet nie mieliśmy ochoty na przygotowywanie posiłku.

Nic tego nie zapowiadało, a tymczasem spędziliśmy w Moutsounie bardzo przyjemny wieczór. Na zdjęciu coś na początek. Jedzenie w tawernie było bardzo dobre i w całkiem przystępnych cenach.

Obrazek
CDN
Ostatnio edytowano 17.08.2019 00:51 przez KOL, łącznie edytowano 2 razy
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12960
Dołączył(a): 31.05.2006
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 30.08.2017 21:12

A to rzeczywiście nieźle stresująco musiało być... :?
Scopelitis nie płynął? czyżby też strajkował? 8O
Na szczęście udało się znaleźć dobre wyjście z sytuacji... my z autem mielibyśmy nieco trudniej :lol:

Moutsouny nie wspominam jakoś szczególnie, pamiętam, że próbowaliśmy umieścić się na nocleg przy pobliskiej plaży nieco na północ, ale cały teren był zajęty przez prywatne działki. Południowa część wschodniego wybrzeża w ogóle nie powala, jakoś tam tak nijako... trochę małych plażyczek, pojedyncze domy.

A delfiny w greckich wodach też po raz pierwszy widzieliśmy właśnie w tym roku, podczas powrotu z Rodos :)

Pozdrawiam
kmichal
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8270
Dołączył(a): 06.04.2006
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) kmichal » 31.08.2017 08:35

KOL napisał(a):Cały plan powrotu legł w gruzach


... takie niespodzianki nie są wskazane - na szczęście wszystko udało się jakoś poukładać ... :wink: ...
Pozdrawiam.
ajdadi
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 15441
Dołączył(a): 04.09.2013
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) ajdadi » 31.08.2017 09:35

kmichal napisał(a):
... takie niespodzianki nie są wskazane - na szczęście wszystko udało się jakoś poukładać ...


...i jeszcze delfiny poobserwować...
Pozdrawiam
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 31.08.2017 15:23

kulka53 napisał(a):A to rzeczywiście nieźle stresująco musiało być... :?
Scopelitis nie płynął? czyżby też strajkował? 8O
Na szczęście udało się znaleźć dobre wyjście z sytuacji... my z autem mielibyśmy nieco trudniej :lol:

Moutsouny nie wspominam jakoś szczególnie, pamiętam, że próbowaliśmy umieścić się na nocleg przy pobliskiej plaży nieco na północ, ale cały teren był zajęty przez prywatne działki. Południowa część wschodniego wybrzeża w ogóle nie powala, jakoś tam tak nijako... trochę małych plażyczek, pojedyncze domy.



Kompletnie nic nie pływało nawet Scopelitis. Fakt, z autem byłaby "kaplica". Co do Moutsouny to faktycznie rewelacji nie ma, szczególnie jak się odejdzie trochę od morza. Ale w samym porcie, kiedy tak siedzieliśmy sobie w tawernie, nie wiem, jakiś taki klimacik był, nam się podobało nawet :).

Pozdrawiam

kmichal napisał(a):... takie niespodzianki nie są wskazane - na szczęście wszystko udało się jakoś poukładać ... :wink: ...
Pozdrawiam.


ajdadi napisał(a):...i jeszcze delfiny poobserwować...
Pozdrawiam


kulka53 napisał(a):A delfiny w greckich wodach też po raz pierwszy widzieliśmy właśnie w tym roku, podczas powrotu z Rodos :)


Te delfiny to była rekompensata za to całe zamieszanie. Nawet tak żartowaliśmy, że w sumie opłacało się te 150 euro za zobaczenie delfinów dać :). Tyle lat rozmawialiśmy o tym, że chcielibyśmy je w końcu na własne oczy zobaczyć, nie na jakimś pokazie (bo taki widzieliśmy), ale w środowisku naturalnym właśnie.

A tak swoją drogą to druga wizyta na Donoussie i drugi strajk, jak nie samoloty to promy. Jeszcze raz i uznamy to za regułę :). W sumie jednak to i tak szczęście, że Donoussa jest położona stosunkowo blisko Naxos i można było tam dopłynąć łodzią. Gdyby strajk zastał nas na przykład na Astypaleii, to byłby już większy problem. Jest tam co prawda lotnisko, ale samoloty nie latają codziennie no i w wypadu strajku promów, o bilety na nie zdecydowanie trudniej.

Rejs szybką łodzią, delfiny, wizyta w Moutsounie, tak z perspektywy czasu to jednak dzień pełen atrakcji :D.

Pozdrawiam
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 10.09.2017 10:40

19 Maj

Około godziny 8:30 rano meldujemy się na lotnisku. Droga z Moutsouny, pomimo zachmurzonego nieba, była bardzo widokowa, niestety nie uwieczniliśmy jej na zdjęciach.

Naxos Airport

Obrazek


Stopniowo poczekalnia niewielkiego budynku lotniska na Naxos wypełniła się dosyć szczelnie, co nie dziwi, biorąc pod uwagę strajk promów. W końcu, nieco spóźniony, przyleciał nasz niewielki samolot.

Obrazek


Lot z Naxos do Aten trwa chyba nawet nie pół godziny, ale pomimo tak krótkiego czasu lotu, stewardesa Olimpic Airlines jeszcze szybko rozdaje napoje i ciastka. Zupełne przeciwieństwo WizzAir gdzie przez prawie 6 godzin za darmo nie dostaliśmy nawet wody.

Kilka zdjęć z samolotu.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na lotnisku w Atenach

Obrazek
Obrazek


W hali przylotów czeka na nas, z kartką z naszym nazwiskiem, pracownik Clio Rent A Car. Wychodzimy na zewnątrz gdzie zaraz przed wyjściem stoi przygotowany dla nas Volkswagen Golf V, który wypożyczamy do następnego dnia. Cena za jedną dobę wypożyczenia to 35 euro. Po chwili mkniemy już autostradą.

Obrazek
Obrazek


Po około godzinie jazdy docieramy w okolice Agii Theodori do hotelu Siagas Beach. Nocleg w tym hotelu nie planowaliśmy, pierwotnie mieliśmy spać gdzie indziej, bliżej Koryntu. Prawie nigdy nie rezerwuje pokoi przez pośredników, tym razem jednak skorzystałem ze strony hotels.com, bo tam gdzie chciałem spać bezpośrednia rezerwacja nie była możliwa. Kilka dni przed noclegiem dostaliśmy informację o zmianie hotelu. Normalnie na pewno zdenerwowała by nas ta sytuacja, ale było to dla nas w zasadzie już bez znaczenia. Jeszcze podczas planowania wyjazdu mieliśmy na ten ostatni dzień jakieś turystyczne plany, jednak raz, że niespodziewany, szybszy powrót z Donoussy uderzył nas nieco po kieszeni, a dwa zwyczajnie nam się już nie chciało nigdzie jeździć. Także możliwość spędzenia ostatniego dnia nad samym morzem nawet nam pasowała, choć oczywiście i tak uważam, że zmiana miejsca noclegowego na kilka dni przed przyjazdem jest skandalem.

Na parkingu pod hotelem witają nas dwa polskie autokary, w środku też zewsząd dochodzi do nas nasza ojczysta mowa. Dostajemy klucze do pokoju, nie jest źle, a widokowo nawet całkiem ładnie.

Widok z balkonu.

Obrazek
Obrazek
Obrazek


To, że hotel jest chętnie odwiedzany przez naszych rodaków świadczy ta „sympatyczna” wywieszka w toalecie :).

Obrazek


Pozostało nam całkiem sporo dnia, wiec na pewien czas idziemy jeszcze na przyhotelową plażę.

Obrazek
Obrazek


Kiedy wracamy do hotelu okazuje się, że po wycieczkach z Polski nie ma już śladu i jak to często bywa podczas naszych majowych wyjazdów, zostaliśmy w hotelu niemal zupełnie sami. Jedziemy jeszcze kilka kilometrów wypożyczonym Golfem do Agii Theodori po trochę zakupów. Widać, że to turystyczna miejscowość, dużo barów, hoteli, sklepów. Nie mieliśmy więc żadnych problemów z szybkim znalezieniem sporego supermarketu i taniego miejsca z jedzeniem na wynos. Dosyć dobrze zaopatrzeni wracamy do hotelu.

Wieczór spędzamy na balkonie, a że jest ku temu okazja, moje urodziny, znajduje się też reszta raki z Donoussy. W sumie bardzo przyjemny ostatni wieczór naszych wakacji :D.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
CDN
Ostatnio edytowano 17.08.2019 04:59 przez KOL, łącznie edytowano 1 raz
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12960
Dołączył(a): 31.05.2006
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 10.09.2017 18:32

KOL napisał(a):Droga z Moutsouny...

Stroma, kręta i nieźle widokowa :)
Ale mi się przypomniały jeszcze.... transportowe, kopalniane wagoniki na linie 8O :) , które nad nią zwisały w jednym miejscu, a lina ciągnęła się gdzieś wgłąb wyspy.
Ciekawe czy jeszcze tam są :)

Naxos zachmurzona, ale południe Kithnos już oświetlone porannym słońcem :cool:

Miejsce na zakończenie podróży fajne (dobrze że autokary odjechały...), no i godne świętowania Urodzin :idea: :D
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10429
Dołączył(a): 30.06.2010
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 11.09.2017 08:29

Kulki, a ja myślałam, że Wy już na greckiej ziemi jesteście....
ajdadi
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 15441
Dołączył(a): 04.09.2013
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) ajdadi » 11.09.2017 08:52

kulka53 napisał(a):Miejsce na zakończenie podróży fajne (dobrze że autokary odjechały...), no i godne świętowania Urodzin :idea: :D


Też tak uważam... :)
Pozdrawiam
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 11.09.2017 08:54

kulka53 napisał(a):
KOL napisał(a):Droga z Moutsouny...

Stroma, kręta i nieźle widokowa :)
Ale mi się przypomniały jeszcze.... transportowe, kopalniane wagoniki na linie 8O :) , które nad nią zwisały w jednym miejscu, a lina ciągnęła się gdzieś wgłąb wyspy.
Ciekawe czy jeszcze tam są :)



Wagoników nie zanotowałem, ale może jeszcze są, mieliśmy trochę ograniczone pole widzenia z tylnego siedzenia sportowego samochodu :). Dlatego też daliśmy sobie spokój ze zdjęciami.

kulka53 napisał(a):
Miejsce na zakończenie podróży fajne (dobrze że autokary odjechały...), no i godne świętowania Urodzin :idea: :D


ajdadi napisał(a):Też tak uważam... :)
Pozdrawiam


I przy wykwintnym jedzeniu, jak widzicie :). Co prawda miało być troszkę inaczej, ale w sumie i tak było bardzo przyjemnie.

Pozdrawiam


piekara114 napisał(a):Kulki, a ja myślałam, że Wy już na greckiej ziemi jesteście....



Ja też.
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12960
Dołączył(a): 31.05.2006
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 11.09.2017 12:52

KOL napisał(a):
piekara114 napisał(a):Kulki, a ja myślałam, że Wy już na greckiej ziemi jesteście....

Ja też.

Tym razem będziemy tam nieco później niż zwykle... wyjazd w czwartek 14.09 :cool:

:papa:
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10429
Dołączył(a): 30.06.2010
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko 2008-16. Via Dubai '17!

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 11.09.2017 16:58

To już dziś udanej podróży, ciepła i wielu magicznych miejsc i wielu fotek, którymi się później z nami podzielicie :D
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Na Greckie Wyspy i nie tylko 2008-20. - strona 118
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019