ŚrodaPoranek

nie zapowiadał ładnego dnia, dlatego zapadła decyzja, że piesza aktywność górska będzie skromna

, a potem zaglądniemy do kilku miejsc w granicach miejscowości. W trakcie dnia pogoda wprawdzie się poprawiła, ale taki właśnie plan zrealizowałyśmy.
Punkt startowy ponownie wspólny z narciarzami – dojazd lokalną komunikacją do Santa Cristiny, skąd wyciągiem krzesełkowym na Monte Pana. Tam się rozdzieliliśmy, ale z umówieniem na krótką wspólną biesiadę

.
Monte Pana to wysoki płaskowyż rozciągający się na wysokości od 1600 do 1800 m n.p.m. , na południe od Mont de Sëura (tam udali się nasi narciarze przed spotkaniem z nami w restauracji) w grupie Sassolungo. Na zachodzie graniczy z poznanym „wczoraj” płaskowyżem Alpe de Siusi. Na północy widać grupę Odle, na wschodzie Monte Pana graniczy z potokiem Ampezan i dalej ze stokiem Saslong.
Wiele szlaków pieszych rozpoczyna się na Monte Pana, zimą do spacerów dostępne są nieliczne. Nam to nie wadziło, gdyż i tak zdecydowane wybrałyśmy niezbyt niewymagające kółeczko długości niespełna 2 km, z przewyższeniem około 60 m. Luzik

nawet przy niezbyt fajnej pogodzie.
Podstawowa część tej krótkiej wędrówki to „ Sentiero de arte de natura – Troi Unika”, symbioza sztuki i natury.
Ścieżka została otwarta w 2016 roku przez właścicieli hotelu Cendevaves (znajduje się blisko parkingu na dole ścieżki), we współpracy ze stowarzyszeniem artystycznym Unika z Santa Cristina Val Gardena. Na trasie znajduje się 9 punktów z pracami lokalnych artystów (ale na niektóre z nich nie trafiłyśmy

, więc nie wiem czy faktycznie nadal istnieją), wplecionymi w naturalne otoczenie. Przy każdym przystanku w kilku językach znajduje się cytat jakieś znanej osobistości. Z trasy są widoki na Sassolungo, Sassopiatto, Secedę, Odle i grupę Sella (przy lepszej pogodzie, na pewno piękne).
„ Prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych krajobrazów, lecz na spojrzeniu na świat nowym okiem”. (Marcel Proust)
„Natura zwycięża pięknem poprzez sztukę, tak jak dusza zwycięża poprzez mądrość”. (Heinrich Martin)
Na początek troszkę w górę, z widokiem na dużą drewnianą spiralę osadzoną na głazie.
Wkrótce doszłyśmy do drewnianego mostu z dużym złotym kręgiem.