Dolomiti Spring Days 2026 – Val Gardena
Termin na tegoroczny wypad w Dolomity wybraliśmy już pod koniec ubiegłego roku. Był dostosowany głównie do moich możliwości wyjazdowych

, część ubiegłorocznej ekipy narciarskiego tygodnia w Val Gardenie wolała bowiem wypad o tydzień później, gdy już dla karnetów obowiązywały ceny niskiego sezonu. Ja na ten okres miałam już wcześniej zaplanowany kilkudniowy wypad z koleżeństwem z mojej licealnej klasy, a że bardzo chciałam wybrać się też z narciarzami na piesze poznawanie tej części Dolomitów, Grzegorz się dostosował

.
Tyle, że planowany skład ekipy

trochę się zmniejszył… Dwójka „stałych” uczestników wybrała jednak sezon niski, druga dwójka wypadła z planów już w styczniu z powodów zdrowotnych (w tym moja dotychczasowa „piesza” kompanka z
poprzednich wypadów do Alta Badii). Została nas jedynie piątka. Konkretnie trójka narciarska i dwójka spacerowa, cztery babki i rodzynek Grzegorz. Na szczęście już jesienią na udział w pieszym wałęsaniu się po zimowych trasach Dolomitów zdecydowała się jeszcze jedna z naszych koleżanek

, więc nie musiałam spacerować sama, gdy okazało się że M.

nie będzie mogła z nami pojechać…
Tak się szczęśliwie złożyło, że w wybranym przez nas terminie ogłoszona została

wiosenna promocja dla długich pobytów polegająca na tym, że 7 noclegów było w cenie 6-ciu , a 6-dniowy karnet narciarski był w cenie 5-dniowego (wyszło więc taniej, niż za taki sam skipass w niskim terminie

).
Noclegi… Szukając spania, byliśmy początkowo przerażeni cenami, ale dość szybko podejście do tego zmieniliśmy. Dlaczego? Okazało się, że w okresie zimowych ferii w naszym Zieleńcu trzeba byłoby zapłacić tyle samo, co w Dolomitach

. No nie, dolomicki tydzień narciarski to znacznie lepsza opcja, niż szusowanie przez tydzień po Górach Orlickich...
Ceny na bookingu co prawda zniechęcały do Val Gardeny (a w poprzednim roku tak właśnie Grzesiek rezerwował i wychodziło to spoko), ale jak się porównało je z Zieleńcem

, to już nieco lżej było takie ceny przełknąć

. Na szczęście na innych, lokalnych portalach (przenosiły na bezpośredni mailowy kontakt z gospodarzami obiektów), było przyjaźniej

, zwłaszcza jak doszła do tego promocja „Spring Days”. W efekcie za nasz 5-osobowy apartamencik w Ortisei zapłaciliśmy za tydzień prawie 700 euro mniej, niż chciał booking za to samo miejsce

.
Gdyby jeszcze ceny paliwa nie poszybowały wówczas tak paskudnie w górę, byłoby całkiem OK.
* * * * * * *
Spis treści:1. Ortisei

str. 1 , 2
2. Trasa: Sacun – kościółek San Giacomo – Sacun - Ortisei

str. 1-2
3. Trasa: Resciesa – kaplica św. Krzyża – Resciesa Dedora Crocefisso – Resciesa

str. 2-