Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Debiut w roku pandemii - Salzburg, Pag i Brac

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12962
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 14.12.2020 10:06

Jestem i ja. Ciekawa jestem Pagu Twoim okiem, bo akurat te regiony wyspy to odpuściliśmy.....

A jak skończysz, to dawaj z relacją z Cypru :D

:papa:
kai_30
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 66
Dołączył(a): 01.08.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) kai_30 » 14.12.2020 10:56

Kapitańska Babo - no, nas te łazienki też oszołomiły. Do tego, nie wiem czy z uwagi na pandemię, czy zawsze tak mają, w toaletach w każdej kabinie był zestaw do samodzielnej dezynfekcji deski sedesowej i co tam człowiek sobie jeszcze życzył zdezynfekować. I nawet pojemnik z jednorazowymi woreczkami na ewentualne produkty higieniczne. O takich oczywistościach jak papier toaletowy i mydło to nie wspominam nawet, bo wiadomo ;) I suszarki do włosów, i do rąk, i papierowe ręczniki... Szał ciał.

Co do kilometrów - dzięki :) Moja poprzednia najdłuższa trasa wiodła do Danii, ale tam tylko pierwszy odcinek miał jakieś 750 km, a potem już przemieszczaliśmy się po kawałeczku po Jutlandii, podróż powrotna też podzielona z przystankiem na Rugii, więc faktycznie tym razem pobiłam swój rekord (zwłaszcza że prawie prosto po powrocie z Chorwacji zdążyliśmy rozpakować samochód i musiałam znów siąść za kółko i pojechać do Wilna...). Serio nie ma się czego bać, jazda przez całą Polskę w góry zmęczyła mnie znacznie bardziej i zajęła dłużej :) Jedynym, czego nie przeskoczę, jest jazda nocą. Nie znoszę jeździć po ciemku.

piekara114 - hehe, z Cypru to może niekoniecznie, bo ja tam byłam poniekąd służbowo i zabrałam ze sobą dziecko na dokładkę, więc poza Paphos niewiele zobaczyliśmy. Chociaż w sumie? :mrgreen:

Co do tych regionów wyspy - no tak szczerze powiedziawszy, to my poza kempingiem w tych regionach też niewiele widzieliśmy, wystarczyło mi to, co obejrzałam na cudzych zdjęciach, żeby wiedzieć, że nie ma co się tam pchać ;) Gdzie indziej było zdecydowanie ładniej.

Ciąg dalszy relacji nastąpi, tylko o ile do tej pory nie miałam problemu z selekcją zdjęć (bo nie było ich zbyt dużo), tak teraz zaczynam odczuwać klęskę urodzaju :D
Kapitańska Baba
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9172
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 14.12.2020 11:05

"kai_30"]
Co do kilometrów - dzięki :) Moja poprzednia najdłuższa trasa wiodła do Danii, ale tam tylko pierwszy odcinek miał jakieś 750 km, a potem już przemieszczaliśmy się po kawałeczku po Jutlandii, podróż powrotna też podzielona z przystankiem na Rugii, więc faktycznie tym razem pobiłam swój rekord (zwłaszcza że prawie prosto po powrocie z Chorwacji zdążyliśmy rozpakować samochód i musiałam znów siąść za kółko i pojechać do Wilna...). Serio nie ma się czego bać, jazda przez całą Polskę w góry zmęczyła mnie znacznie bardziej i zajęła dłużej :) Jedynym, czego nie przeskoczę, jest jazda nocą. Nie znoszę jeździć po ciemku.


Szalona jesteś 8O
Po ciemku te ż nie znoszę jeżdzić, nic nie widzę :oops:
Kiedyś jakoś mi było łatwiej pokonywać dłuższe trasy. Teraz - chyba starość bo plecy bolą, koncentracja nie ta. Jakoś mi nie idzie. Każdy samochód dla mnie niewygodny - noż masakra :roll: :mrgreen:

tak teraz zaczynam odczuwać klęskę urodzaju :D


Dawaj wszystkie!
Magda O.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1676
Dołączył(a): 20.07.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magda O. » 14.12.2020 11:15

kai_30 napisał(a):Nie wiedzieć kiedy znaleźliśmy się w Słowenii. Przejechaliśmy na bogato, z winietą (zdziercy!) lżąc różnymi wyszukanymi słowy parszywców, którzy w ostatniej chwili zrujnowali nam część planów urlopowych


Nam dzięki tej decyzji dane było w końcu pojechać drogą 86 przez Węgry, tak chwaloną tu na forum - teraz wiem, dlaczego :D od teraz to już będzie nasza stała trasa do Chorwacji.
A w Salzburgu mieliśmy być na początku października - i tutaj lżyliśmy długo, bo wiadomo - liczba zakażeń wzrosła wszędzie, każdy kraj się pozamykał i nic z tego nie wyszło.
kai_30
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 66
Dołączył(a): 01.08.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) kai_30 » 14.12.2020 12:07

Magda O. napisał(a):
Nam dzięki tej decyzji dane było w końcu pojechać drogą 86 przez Węgry, tak chwaloną tu na forum - teraz wiem, dlaczego :D od teraz to już będzie nasza stała trasa do Chorwacji.
A w Salzburgu mieliśmy być na początku października - i tutaj lżyliśmy długo, bo wiadomo - liczba zakażeń wzrosła wszędzie, każdy kraj się pozamykał i nic z tego nie wyszło.


No od nas, z północno-zachodniej Polski, jedyną sensowną trasą jest droga przez Niemcy. Więc nie ma co deliberować. Ale Słowenii było mi szkoda bardzo, bo w pierwotnym planie mieliśmy w Austrii odbić na Tarvisio, zahaczyć o kawałek Włoch, spędzić trzy dni w Alpach Julijskich, a z powrotem jeden nocleg w Trieście i znów trzy dni w Alpach.

Salzburg jest przepiękny, owszem, i na pewno chciałabym tam wrócić (chociaż jak Młody się uprze na jesiotry, to znów za dużo nie pozwiedzamy :D ), ale jednak opcja ze Słowenią podobała mi się bardziej, choćby dlatego, że nigdy tam nie byłam.

Co do pandemii - my z tym wczesnym lipcowym terminem trafiliśmy idealnie. Widziałam, że w sierpniu było już dużo więcej ludzi, a my pruliśmy pustymi autostradami (poza korkiem pod Monachium), na plażach też pustki, Split prawie bezludny.

Ja się strasznie boję, co będzie w tym roku - otworzą granice? Nie otworzą? Trzeba będzie się zaszczepić? Robić testy? Z testami u nas jest lipa, bo one są mogą być starsze niż 48h chyba, a to zważywszy na długość trasy jest średnio wykonalne u nas. A złapałam bakcyla i chciałabym jeszcze raz, mimo że mieliśmy na ten rok zaplanowaną objazdówkę wokół Bałtyku i wiem, że też by było pięknie, no ale temperatury jakby nie te... No i jeszcze się boję, że pandemiczna Chorwacja była naprawdę wyjątkowa i to się już nie powtórzy, a tłumów nie kochamy, więc każdy kolejny wyjazd będzie gorszy.

kapitańska - u mnie odwrotnie z tymi trasami. Ale to ma związek z tym, że jak byłam młodsza, to jeździłam starymi gratami, za duże ryzyko było, że trasa się skończy nagle a niespodziewanie, miałam już tak, że z Warszawy wracałam autobusem, a stara renówka została w warsztacie ze zdechniętą skrzynią biegów ;) A Daćka co prawda Rumun niskiej klasy, ale za to ledwie trzyletnia. Plecy bolą, no bolą, i nogi bolą, ale co począć, peseloza, jak nie jeżdżę, to też boli ;)

Co do zdjęć - nie no, karta pamięci w aparacie zapchana, karta pamięci w GoPro zapchana (co prawda tam w większości filmiki, teraz śmiać mi się chce na wspomnienie, że uznaliśmy nędzne widoki podwodne na kempingu za godne uwieczniania... ;) ), zdjęcia Google z telefonu dotarły prawie do limitu miejsca, krótko mówiąc, jakiejś selekcji dokonać trzeba :)
CROberto
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4752
Dołączył(a): 03.02.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) CROberto » 14.12.2020 14:50

Fajnie się czyta :) prawie widzę wypieki ,na Twoich policzkach :lol:
pomorzanka zachodnia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1073
Dołączył(a): 18.08.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) pomorzanka zachodnia » 14.12.2020 15:09

Witaj ziomalko :papa: i towarzyszko niedoli, jeżeli chodzi o wychowywanie jedenastolatka :D . Nawet w Chorwacji byliśmy w podobnym czasie. Pewnie niedługo mnie przegonisz z relacją, bo ja po ponad 2 miesiącach jestem na piątym dniu... :roll:
dids76
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7325
Dołączył(a): 20.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) dids76 » 14.12.2020 15:13

Fajnie się czyta, no i jak Brač to i ja :wink: Chociaż żona bardzo na Pag nalega więc może w przyszłym roku będzie i Brač i Pag :oczko_usmiech: :mrgreen:
kai_30
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 66
Dołączył(a): 01.08.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) kai_30 » 14.12.2020 15:53

CROberto - oj tak, wypieki były :)

pomorzanko, ziomalko ;) - nasz jedenastolatek jest i tak najlepszym z posiadanych przeze mnie na stanie jedenastolatków, jego starsi bracia dawali nam o wiele bardziej popalić, a ten do tej pory problemów nie sprawiał żadnych (zgodnie z regułą: do trzech razy sztuka). No ale nastoletni ból istnienia już mu się włącza, a potem sam żałuje, że np. na kempingu nie chciał się do band rówieśniczych przyłączyć ;) Co do relacji - no nie wiem, nie wiem, początek poszedł mi jak burza, bo i tempo podróży takie było, ale teraz już wolniej będzie. Muszę zajrzeć do Twojej relacji, bo dłuższy czas nie wchodziłam na forum (byłam w żałobie po lecie ;) )

dids76 - czytałam Twoje wszystkie relacje :) Muszę powiedzieć, że u nas takie połączenie dwóch jakże różnych wysp się świetnie sprawdziło, ale minus był taki, że za krótko czasu spędziliśmy na każdej, żeby zobaczyć wszystko, co chciałam zobaczyć, a jednocześnie nie latać z wywieszonym ozorem jak klasyczny Japończyk na objazdówce ;) Ale podchodzę do tego tak, że nic straconego, nadrobimy w kolejnych latach!
Abakus68
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1177
Dołączył(a): 19.09.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) Abakus68 » 14.12.2020 22:04

Z autopsji znam umiejętność mężów do zabierania zabawek dziecku... Camp - warunki no no! Ale i tak najważniejsze są zapachy, odczucia, emocje, morze, cykady, odpoczynek... i okazuje się, że teraz to można by pisać i pisać, co jest najważniejsze
kai_30
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 66
Dołączył(a): 01.08.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) kai_30 » 15.12.2020 11:44

Abakus - otóż to. Zaczęło się chłonięcie :) Skutkiem ubocznym chłonięcia było całkowite odejście od wypracowanego w pocie czoła harmonogramu - na kolejny dzień miałam zaplanowaną pierwszą wycieczkę.

Poranek zaczął się leniwie. Namiot sprawdził się w stu procentach, jego ustawienie również - blackout bedrooms w połączeniu z cieniem drzew pozwalały nam spać do woli, po raz pierwszy pod namiotem nie musieliśmy wstawać skoro świt z kałuży potu ;)

Tak wyglądało wnętrze, mimo otwartych sypialni widać chyba, że jest w nich ciemno?

zzz namiot2.jpg


Kuchnię ustawiliśmy całkowicie na zewnątrz, pod daszkiem z tarpa. Brakowało mi jeszcze jednej szafki kuchennej, ale i tak w porównaniu do dotychczasowych wyjazdów całkowicie bez mebli był luksus!

zzz namiot kuchnia.jpg


Panowie przy porannej kawie i owocowej Janie nadrabiali zaległości w internetach, a ja ze swoim kubkiem wybrałam się na plażę.

zzz namiot.jpg


Z jednej strony udało się mi wybrać naprawdę super parcelę, zadrzewioną, niezbyt oddaloną od toalet i od morza, no ale jednak to morze było widać tylko jak człowiek wysilił wzrok, a ja chciałam CHŁONĄĆ przecież ;)

Na najbliższym nam kawałku jak zwykle tłumy:
zzz plaża kempingowa.jpg


Normalnie nie ma gdzie kubka z kawą postawić ;)

Napatrzyłam się, nawąchałam, wróciłam na parcelę. A moi mężczyźni jak siedzieli, tak siedzą, każdy z nosem w swoim telefonie. O nie! Tak być nie może, Pag nas omija, mieliśmy zwiedzać!

Niestety, na propozycję udania się gdziekolwiek samochodem spotkał mnie opór potężny niczym Wielki Mur Chiński. Padły ostre słowa, wyliczenia ile to tysięcy kilometrów przejechaliśmy, ile godzin, ile zakrętów, na których mdliło, samochodem nie i już. Za to spacer bardzo chętnie.

No to poszliśmy do najbliższego miasta czyli Novalji. W jedną stronę jakieś dwa, może trzy kilometry z buta. W samo południe. Drogą bez cienia. Bez zapasu wody. Bez obozu przejściowego. Chyba upadłam na głowę, żeby się na to zgodzić!

Doczłapaliśmy się jakoś do pierwszego wodopoju, uzupełniliśmy poziom płynów i zrobiło się trochę lepiej, chociaż ból rozsadzał mi czaszkę (źle znoszę upały, te chorwackie zdecydowanie lepiej niż polskie, niemniej nie mogę zaniedbywać picia, bo wtedy jest źle. I było.) Novalja nas nie powaliła, mimo pierwszakowego entuzjazmu i brania wszystkiego za dobrą monetę i wszechogarniającego zachwytu. Może by było inaczej, gdybyśmy tam dotarli klimatyzowanym samochodem ;)

Aparat wyciągnęłam z poczucia obowiązku. Porcik nawet ładny, owszem.

zzz novalja.jpg


W miarę pustawo.
zzz novalja 2.jpg


Niestety "na mieście" już gorzej, niemal jak w Mielnie. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak to wygląda w środku normalnego sezonu. Poszwędaliśmy się trochę w poszukiwaniu bankomatu niezdzierającego prowizji (na kempingu tylko Euronet, który od revolutowych kart pobierał haracz, a trochę gotówki jednak popłynęło na lody, piwko w przybasenowym barze itp). Stragany przysłaniały mi widok na wszystko inne, machnęłam ręką na fotki i wróciliśmy, tym razem zaopatrzeni w życiodajne płyny.

Prosto "z trasy", nawet się nie umawiając, wmaszerowaliśmy do wody. Posiedzieliśmy w niej chwilę, zrobiło się lepiej, można było wrócić do żywych ;)

Na plaży znalazłam przyozdobione przez dzieci kamyczki, koniecznie chciałam zrobić im ładne fotki. Moją przegraną walkę z ustawieniem głębi ostrości w komórce można podziwiać poniżej ;)
zzz kamyczki nieostre.jpg


zzz kamyczki nieostre 2.jpg


zzz kamyczki nieostre 3.jpg


No za cholerę mi nie wychodziło. W końcu się poddałam i poszłam leżakować na hamaku z zimnym kompresem na łbie (kompres był zimny tylko dopóki się lód nie stopił, rzecz jasna, czyli przez chwilę, więc się poddałam i łyknęłam apap, mimo że staram się unikać prochów, jeśli mogę).

Nie pamiętam, co jeszcze robiliśmy tego dnia. Pewnie coś, bo wróciliśmy w miarę wcześnie, ale zdjęć nie mam i nie jestem w stanie sobie przypomnieć. To był jeden jedyny dzień, kiedy bolała mnie głowa od słońca. Później nie ruszałam się nigdzie bez wody i pilnowałam kapelusza i problemu nie było. Nie wiem z czego to wynika, z innego ciśnienia czy wilgotności powietrza, ale w Polsce prawie każdą falę upałów przypłacam bólem głowy, bałam się, że w Chorwacji będzie to samo i zamiast przyjemnego urlopu, będę cierpieć schowana w cieniu. A tu luz, blues, słońce było dla mnie łaskawe.
Kapitańska Baba
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9172
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 15.12.2020 12:06

Namiot sprawdził się w stu procentach, jego ustawienie również


Widzisz? A tak sie stresowałaś dzień wcześniej :mrgreen:

Fajne dziecięce rysunki na kamyczkach :hearts:
kai_30
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 66
Dołączył(a): 01.08.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) kai_30 » 15.12.2020 14:28

Kapitańska Baba napisał(a):
Namiot sprawdził się w stu procentach, jego ustawienie również


Widzisz? A tak sie stresowałaś dzień wcześniej :mrgreen:


No ale to przecież nie było pierwsze ustawienie, tylko ostatnie, wybrane w cierpieniach godnych Wertera ;) I tak mój perfekcjonizm cierpiał, bo folia pod namiotem była krzywo!!!111oneone!! ;)

Fajne dziecięce rysunki na kamyczkach :hearts:


No też mnie zachwyciły i dlatego chciałam uwiecznić, ale zupełnie mi nie wyszło :mrgreen:
Abakus68
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1177
Dołączył(a): 19.09.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) Abakus68 » 15.12.2020 16:50

Jak głowa naparza to o ostrości zdjęć nie ma mowy:)
kai_30
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 66
Dołączył(a): 01.08.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) kai_30 » 15.12.2020 18:25

Abakus68 napisał(a):Jak głowa naparza to o ostrości zdjęć nie ma mowy:)


One były bardzo ostre, tylko zupełnie nie w tym miejscu, o które mi chodziło :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Debiut w roku pandemii - Salzburg, Pag i Brac - strona 3
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2021