napisał(a) Franz » 25.03.2016 00:20
Okrążam jezioro i wspinam się zakosami na próg, w pobliżu sporego wodospadu. Za plecami, na północy, wyrasta niewielki wprawdzie, ale skalisty masyw Stoderzinken z podstawą ginącą w porannych mgłach.
Po godzinie od opuszczenia wozu jestem przy schronisku, usytuowanym tuż ponad progiem doliny. Ruch wokół schroniska spory. Nie zatrzymuję się przy nim, rzucam tylko okiem na leżące nieco poniżej, zacienione zupełnie jezioro Hueflensee i odbijam w prawo szlakiem w kierunku szczytu Hoechstein.