napisał(a) Franz » 20.03.2016 18:50
Więcej przygód już mnie nie czeka. Szeroką drogą schodzę do wioski, gdy rozbrzmiewa dźwięk kościelnego dzwonu - miło, że tak się cieszą z mojego powrotu. Jednak, gdy dochodzę do wozu, odjeżdżam od razu na miejsce, gdzie spędziłem nocleg i tam w spokoju rozstawiam mój barek. Włączam telefon i dowiaduję się, że to już koniec dobrej pogody. Od zachodu na Austrię nasuwa się front z opadami i burzami. Próbuję znaleźć potwierdzenie w radiu, ale akurat nie mogę znaleźć żadnej sensownej stacji. Podsumowuję wyjazd, a konkretnie jego drugą część - pięć pięknych dni. Dobrze, nie będę sobie psuł tej serii, wracam do domu.