Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Truchtem przez Chorwację: bałkański sezon 2019, cz1

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Kacper111
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1144
Dołączył(a): 04.08.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kacper111 » 27.06.2010 07:31

czytam i ogladam
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 27.06.2010 10:26

Mariusz, Kacper111 - miło mi, że oprócz stałych słuchaczy, przysiadają się również i nowi. :)

A ta relacja - no cóż, chyba rzeczywiście ma najniższą średnią wysokość z wszystkich dotychczasowych. :D

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 06.07.2010 14:48

Spoglądamy w niebo - wciąż grozi ulewą, ale może zdążymy jeszcze na coś rzucić okiem? Niedaleko stąd są ruiny zamku Żużemberk. To co - jedziemy? Jedziemy!

Wskakujemy do wozu i opuszczamy Sticną. Przecinamy autostradę z Lublany i zjeżdżamy do doliny rzeki Krka. Znów nazwa, która się powtarza, ale ta Krka uchodzi do Sawy, tuż przed granicą słoweńsko-chorwacką. Będziemy tędy później wracać, ale na razie jedziemy kilkanaście kilometrów wzdłuż rzeki, w kierunku południowo-wschodnim, raz po raz spoglądając w coraz groźniejsze niebo. Ulewa wisi w powietrzu, ale wciąż nie dosięga ziemi.

Obrazek

Dojeżdżamy na miejsce. Parkujemy pod samym zamkiem, zastanawiając się, czy jeszcze zdążymy zajrzeć do środka. Owszem, okazuje się, że brama jest otwarta, a w środku jeszcze widać ludzi. Wchodzimy więc i my. Wewnątrz najwyraźniej jakieś przygotowania, zapewne do występu - jakaś estrada, rozstawianie urządzeń, głośne rozmowy, wskazywanie w różne kąty. Zamek został zniszczony wieloma nalotami w czasie II wojny światowej i jest aktualnie częściowo odrestaurowywany. Od ulicy baszty prezentowały się całkiem przyzwoicie, ale w środku zbyt wiele do oglądania nie ma. Przechodzimy drewnianymi pomostami, zaglądamy tu i ówdzie - ciekawie w wielkim otworze okiennym prezentuje się kościół na przeciwległym brzegu rzeki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widzimy jakąś panią zamiatająca podest, więc się cofamy by nie przeszkadzać. Ale nie - pani zaprasza gestem ręki. Proszę, proszę, wejdźcie macie świeżo pozamiatane. Uśmiechamy się do pani i wchodzimy do baszty. Stąd jest chyba najlepszy widok - zarówno na mury zewnętrzne, jak i na dolinę Krki oraz na sąsiednią, zarośniętą prawie całkowicie basztę i zrujnowane wnętrze zamku. Opuszczamy potężną niegdyś, średniowieczną twierdzę i zjeżdżamy do jej stóp, spodziewając się, iż od strony rzeki powinna się imponująco prezentować. Rzeczywiście, jej wygląd stąd nie zdradza skali zniszczeń wewnątrz.

Obrazek

Obrazek

Z burych chmur zaczyna w końcu padać. Najpierw rzadkie, potem coraz gęstsze krople. Nie ma czasu do stracenia - wskakujemy do wozu i pochylamy się nad mapą. Jedyne, co nam dzisiaj w planie jeszcze zostało, to znaleźć miejsce na nocleg.

No cóż, w tej chwili mocno pada - warunki niezbyt sprzyjające wieczornym przygotowaniom - więc można by ten czas wykorzystać na przejazd w kierunku pierwszego jutrzejszego celu. A więc, kierunek Lublana. Wracamy najpierw tą samą drogą, którą tu dotarliśmy, tym razem jadąc w górę rzeki Krka. Mijamy skrzyżowanie, na którym dobiliśmy do tej trasy i kontynuujemy w kierunku Lublany trasą 647. Mijamy miejsce, gdzie Krka bierze swój początek. Jak wiele rzek w tym rejonie, również ona zalicza się do zjawisk krasowych. Wypływa z jaskini o tej samej nazwie, z niewielkiego jeziora syfonowego, którego stałym mieszkańcem jest ten sam ewenement natury, kojarzony częściej ze słynniejszymi jaskiniami Słowenii - Odmieniec jaskiniowy, Proteus Anguinus.

Asfalt się nagle kończy i droga zwęża. Już nas to tym razem nie dziwi. Zaczynamy się przyzwyczajać do specyficznych nawierzchni tutejszych dróg. Jak to było w przewodniku napisane? Słowenia - kraj dobrych dróg, dobrze oznaczonych. Cóż, niech będzie. Wszystko jest względne. Nawet nam na rękę, że droga niezbyt przelotowa. Rozglądamy się za jakimś zjazdem. Jest! Jakaś boczna droga wiedzie w lewo. Wjeżdżamy stromo w las - kolejne rozgałęzienie, skręt w lewo i jeszcze trochę w górę. Oby tylko się nie okazało, że będę musiał tędy zjeżdżać tyłem; mam nadzieję, że przynajmniej jakieś miejsce do nawrócenia znajdę.

Wtem wjeżdżamy na szeroką polanę, na całkiem sporym wypłaszczeniu górskiego zbocza. Patrzymy na siebie - może być? Coraz rzadsze krople deszczu skłaniają mnie do opuszczenia samochodu i krótkiego rozpoznania terenu. Możemy tu stać - dalej droga nie wygląda na przejezdną, raczej nikt nas tu niepokoił nie będzie. Na niebie pojawia się błękit i mokro jest już tylko pod drzewami - trzecia faza deszczu. Zatem klamka zapadła - dzisiaj śpimy tutaj.

Mapka przejazdu na trasie: Celje - Zuzemberk.

Obrazek

D - Bogensperk
E - Sticna
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 15.07.2010 17:20

Rano zjeżdżamy do głównej drogi, czyli tej szutrowej, którą poprzedniego dnia wyruszyliśmy z Zuzemberka w stronę Lublany. Po wczorajszym deszczu z łąk i lasów intensywnie paruje wilgoć i jedziemy we mgle. W pewnym momencie wyjeżdżamy na tyle wysoko, że białe poduchy zostają pod nami, potem znów się w nie zanurzamy, ale słońce szybko rozprasza poranne mgły i już wkrótce w pełnym słońcu wjeżdżamy do pierwszej wsi. Pojawia się asfalt i dalej już dobrą drogą dojeżdżamy do Gosuplje, by wkrótce dotrzeć do przedmieść słoweńskiej stolicy.

Obrazek

Obrazek

Zanim zabierzemy się do zwiedzania, warto by zjeść śniadanie. Cóż, kiedy tu już nie ma spokojnego, ustronnego miejsca, które moglibyśmy na ten cel przeznaczyć. Nie gardzimy zatem szeroką pętlą, służącą autobusom linii numer 3 do zawracania na końcowym przystanku i gościmy się przy wewnętrznym krawężniku, ciesząc się ładnie przystrzyżonym trawnikiem. Kierowcy autobusów uśmiechają się do nas życzliwie, a my konsumujemy sprawnie nasz pierwszy posiłek, po czym podjeżdżamy do centrum miasta. Udaje nam się znaleźć darmowe miejsce do zaparkowania, oddalone o kilka minut marszu od śródmieścia.

Obrazek

Obrazek

Pierwsze miejsce do którego zaglądamy, to Krizanke - kompleks klasztorny, należący niegdyś do rycerzy Zakonu Krzyżackiego, którzy osiedlili się tutaj na początku XIII w. Klasztor został zniszczony w XVIII w., po czym odbudowano go w zupełnie już innym stylu. Obecnie służy jako letni teatr, oferujący prawie 2000 miejsc.

Obrazek

Obrazek

Stąd kierujemy się w stronę rzeki, którą przekraczamy Cevljarskim (Szewskim) mostem i wchodzimy do ścisłego centrum. Brukowany Mestni trg rozszerza się przy ratuszu, przed którego wejściem stoi fontanna Francesco Robby z połowy XVIII w. Postaci tytanów trzymają dzbany z przelewającą się wodą, symbolizującą trzy rzeki Carnioli - Sawę, Krkę i Lublanicę.

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 15.07.2010 17:22

Zaglądamy na wewnętrzny dziedziniec ratusza z dwupiętrowymi arkadami, zdobiony ściennymi malowidłami i wracamy na plac. Trzy rzeki Carnioli to zaledwie cienkie strużki wody - chyba susza dotknęła stolicę, albo wprowadzono jakieś oszczędności. Szkoda, taka potężna fontanna mogłaby być bardziej efektowna.

Obrazek

Obrazek

Mijamy katedrę św. Mikołaja i zagłębiamy się w jedną z uliczek, wiodących do stóp wzgórza zamkowego, ale widok na zamek jest bardzo ograniczony - ledwo czubki baszt wystają ponad gęste drzewa.

Obrazek

Obrazek

Wracamy zatem przez Vodnikov trg nad Sawę, by wychylając się z obmurowanych okien zadaszonego deptaka, podziwiać odbijające się w wodzie Tromostovje - unikalną w swej kategorii budowlę. Do pierwotnego mostu dodano bowiem dwa boczne przęsła, uzyskując interesujący efekt. Zarówno deptak, jak i potrójny most są dziełem wybitnego architekta, Joze Plecnika, którego długa lista nacechowanych eklektyzmem i indywidualizmem dokonań sprawiła, że w ponad dwadzieścia lat po śmierci został obwołany prorokiem postmodernizmu.

Obrazek

Obrazek

Obchodząc barokową katedrę docieramy do Tromostovje i każde z nas wybiera swój wariant przejścia na drugi brzeg. Na wprost nas wznosi się franciszkański kościół Zwiastowania, do którego przylega klasztor ze wspaniałą ponoć biblioteką.

Obrazek

Obrazek
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13243
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 15.07.2010 21:11

A niech mnie, jak ja lubię pewne Twoje Wojtku teksty :wink: , już nie będę cytował, myślę, że wiesz o które chodzi.....

A Lublana na Twoich zdjęciach prezentuje się nadzwyczaj okazale, naprawdę wychodzą Ci ładne widokówki :D .
My zwiedzaliśmy ją już dość dawno i przy pochmurnym niebie, świeżo po deszczu..... takiego oblicza słoweńskiej stolicy nie dane nam było podziwiać.

Naprawdę urządziliście sobie szczegółowe zwiedzanie Słowenii..... nigdy bym nie przypuszczał że jest tam aż tyle ciekawych miejsc :roll: .

Pozdrawiam
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 10.08.2010 00:51

kulka53 napisał(a):A niech mnie, jak ja lubię pewne Twoje Wojtku teksty :wink: , już nie będę cytował, myślę, że wiesz o które chodzi.....

:) Całkiem prawdopodobne.

kulka53 napisał(a):A Lublana na Twoich zdjęciach prezentuje się nadzwyczaj okazale, naprawdę wychodzą Ci ładne widokówki :D .
My zwiedzaliśmy ją już dość dawno i przy pochmurnym niebie, świeżo po deszczu..... takiego oblicza słoweńskiej stolicy nie dane nam było podziwiać.

No cóż, prawie wszystko zależy od światła, tak jak to wynika z samej nazwy tej dziedziny: foto-grafia.

kulka53 napisał(a):Naprawdę urządziliście sobie szczegółowe zwiedzanie Słowenii..... nigdy bym nie przypuszczał że jest tam aż tyle ciekawych miejsc :roll: .

Chorwacji poświęciliśmy znacznie więcej czasu, ale staraliśmy się najważniejsze (w naszym pojęciu) słoweńskie miejsca zobaczyć.

Pozdrawiam,
Wojtek
FUX
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13005
Dołączył(a): 14.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) FUX » 10.08.2010 05:23

Truchcik sakralno-warowno-urbanistyczny...
Nice!
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 11.08.2010 12:53

FUX napisał(a):Truchcik sakralno-warowno-urbanistyczny...

Jeszcze krajobrazowy. Już wkrótce. :)

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 13.08.2010 14:08

Kierujemy się teraz lewym brzegiem Sawy, racząc się zadziwiającym spokojem, którego nie spodziewaliśmy się w stolicy kraju. Wypatrujemy jeszcze zamku na wzgórzu, nadal jednak jest ledwo zauważalny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Cóż, podjedziemy wkrótce do niego, to może pokaże się nam w całej okazałości. Na razie spacerujemy jeszcze chwilę nadrzecznymi bulwarami, przyznając iż Lublana wywarła na nas bardzo miłe wrażenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeszcze ostatnie spojrzenie na urokliwą starówkę i kierujemy się do samochodu. Plan miasta do ręki i mijając wylot tunelu przebitego pod zamkowym wzgórzem, znajdujemy uliczkę, wiodącą na jego szczyt. Tu nie ma problemu, by zaparkować w cieniu drzew i już za chwilę naszym oczom ukazują się wspaniale mury zamczyska. Obchodzimy go dookoła, wiedząc że to jest najładniejsze, co ma do zaoferowania.

Obrazek

Obrazek

Widok na miasto trudno tu znaleźć - w końcu z jakiejś szczeliny w gęstej zieleni udaje nam się rzucić okiem na dachy starówki. Po okrążeniu go z zewnątrz, zaglądamy do środka., ale tu już nie znajdujemy niczego interesującego. Sklepiki, butiki, kramy i kawiarnie - to nie jest to, co by nas mogło zainteresować. Możemy uznać, że najważniejsze zobaczyliśmy.

Obrazek

Wracamy do auta i pada sakramentalne:
- Teraz w którą stronę?
Crayfish
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1744
Dołączył(a): 11.05.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Crayfish » 16.08.2010 20:25

Franz ... znowu coś ciekawego.
Tak mało ludzi z forum zajrzałoby w te rejony.
Dobrze że tu jesteś.
A i Bea swoją pracę wykonała wzorowo.
Czekam niecierpliwie na cd.
BRAWO

PS. Zauważyłem że b. często zmieniasz aparaty (prawie co wyprawę). :D
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 17.08.2010 15:59

Crayfish napisał(a):Franz ... znowu coś ciekawego.
Tak mało ludzi z forum zajrzałoby w te rejony.
Dobrze że tu jesteś.
A i Bea swoją pracę wykonała wzorowo.
Czekam niecierpliwie na cd.

No cóż, od miejsc zatłoczonych wolę te nieco luźniejsze. ;)
Owszem, czasem trzeba jakoś przeżyć gwarny tłum, by zobaczyć coś pięknego, a przy tym słynnego. Na szczęście można też znaleźć mnóstwo wspaniałych miejsc, do których mało kto zaglądnie. Tam od razu oddycha się lepiej. :)

Crayfish napisał(a):PS. Zauważyłem że b. często zmieniasz aparaty (prawie co wyprawę). :D

Minoltę kupiłem z drugiej ręki i dobrze się sprawowała do czasu, gdy poczuła nadmiar wilgoci przy wodospadach Iguazu (Iguaçu). Kolejny, Lumix, znajdował się w kieszeni spodni, gdy mnie dla hecy wrzucono na Tobago do basenu. Wtedy wtopiłem w Ricoha. Od tego czasu miewam różne aparaty zastępcze w czasie gdy Ricoh zalicza kolejne wizyty w serwisie. Po jakichś dziesięciu naprawach nie wytrzymałem i kupiłem kolejnego Panasonica. :lol:

Pozdrawiam,
Wojtek
Crayfish
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1744
Dołączył(a): 11.05.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Crayfish » 17.08.2010 16:55

Ja też preferuję luźniejsze miejsca.
Dlatego unikam środkowego sezonu.
Ale u Ciebie nawet w stolicy w środku lata pustki na uliczkach.
Tak to można pochodzić po mieście.
No i jakiś pancerno-wodoodpony model aparatu by Ci się przydał. :D
Ale od aparatu ważniejsze że oko masz - potrafisz pokazać to co uznasz za najciekawsze.

Pozdrawiam.
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 18.08.2010 13:55

Crayfish napisał(a):Ale u Ciebie nawet w stolicy w środku lata pustki na uliczkach.

Fakt, że spodziewaliśmy się większych tłumów w stolicy. Ale jednak trochę gwaru było.
W tej chwili przygotowuję kolejną odsłonę - tu dopiero jest spokój. A miasteczko... :!: Sam wkrótce zobaczysz, czy warte odwiedzenia. :)

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 19.08.2010 15:47

Pierwsze zadanie - wydostać się z Lublany w kierunku północno-zachodnim. Na głównej szosie łapiemy drogowskazy na Kranj, za obwodnicą stolicy zjeżdżamy z autostrady na drogę krajową, by za Medvode skręcić z niej na zachód. Najpierw znajdujemy polną drogę, na której skraju urządzamy sobie piknik, spoglądając na bliskie już Alpy, z wolna ginące w coraz grubszej powłoce chmur, a potem wracamy na szosę i szybko docieramy do kolejnego punktu na naszej mapie.
Skofja Loka.

Obrazek
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Truchtem przez Chorwację: bałkański sezon 2019, cz1 - strona 5
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019