Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Truchtem przez Chorwację: bałkański sezon 2019, cz1

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 20.06.2010 23:07

Tymona napisał(a):No tak, już był taki jeden, który wspominał o zaletach "lipnego" :wink: sposobu na odpoczywanie :wink: :D

Pamiętam z dawnych czasów humor zeszytów szkolnych: "Kochanowski był minimalistą bo się opierał o lipę." ;)

Ale wiesz, Madziu, że lipa jest narodowym drzewem Słowenii?

W osadach słoweńskich pod lipą gromadzili się mieszkańcy po mszy. W cieniu lipy zasiadała starszyzna, podejmując ważne decyzje.
Drzewo lipowe było zawsze świętością, a jego zniszczenie traktowano często na równi z ciężką zbrodnią. Jako przykład barbarzyńskiego zachowania włoskich okupantów podano wiadomość, iż w mieście Kobarid faszyści ścięli lipę.
A obecnie każdy szanujący się słoweński polityk przynajmniej raz do roku tańczy wokół najstarszej w Słowenii Najevskiej Lipy u stóp góry Pecy.

Pozdrawiam,
Wojtek
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 21.06.2010 11:37

Franz napisał(a):Pamiętam z dawnych czasów humor zeszytów szkolnych: "Kochanowski był minimalistą bo się opierał o lipę." ;)
ładne, ładne :lol:

Franz napisał(a): lipa jest narodowym drzewem Słowenii
A to ciekawe :D Zaczęłam się zastanawiać, że pewnie i u nas też coś z tą lipą było na rzeczy - choć na pewno nie tak jak u Słoweńców :D

pozdrawiam
:D
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 21.06.2010 11:42

Tymona napisał(a):Zaczęłam się zastanawiać, że pewnie i u nas też coś z tą lipą było na rzeczy ...


Może to? :)
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 21.06.2010 11:45

weldon napisał(a):Może to? :)
Właśnie , właśnie...

pozdrawiam
:D
Człowiek
Podróżnik
Avatar użytkownika
Posty: 29
Dołączył(a): 19.06.2010
No No No

Nieprzeczytany postnapisał(a) Człowiek » 21.06.2010 11:57

no no no ludzie bardzo ciekawe!!!!!!! :D
kaja45
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 276
Dołączył(a): 06.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) kaja45 » 21.06.2010 12:18

Tak trzymać Franz :D
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 21.06.2010 15:44

Tymona napisał(a):A to ciekawe :D Zaczęłam się zastanawiać, że pewnie i u nas też coś z tą lipą było na rzeczy - choć na pewno nie tak jak u Słoweńców :D

Generalnie, u Słowian lipa była ważnym drzewem. U Słoweńców tradycja przetrwała chyba najlepiej. :)

Witam, Człowieku, miło mi, że mogę czymś zaciekawić. :D

kaja45 napisał(a):Tak trzymać Franz :D

Ay, ay, sir! Jest - tak trzymać! :D

Pozdrawiam,
Wojtek
krzysiek1956
Odkrywca
Posty: 66
Dołączył(a): 28.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) krzysiek1956 » 22.06.2010 10:01

Pisz Wojtku ,pisz :D :D

Co do lipy ,jestem zaskoczony ,nie wiedziałem.

Pozdrawiam :D :D
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 22.06.2010 11:49

krzysiek1956 napisał(a):Pisz Wojtku ,pisz :D :D

Powinno mi się udać jeszcze dziś zamieścić kolejny fragment wspomnień. :)

krzysiek1956 napisał(a):Co do lipy ,jestem zaskoczony ,nie wiedziałem.

Też o tym doczytałem dopiero po powrocie. :lol: Może to i dobrze, bo bym pewnie zaczął czatować na politycznych tancerzy. ;)
Chociaż, może sam bym jakiego kazaczoka wywinął... 8)

Pozdrawiam,
Wojtek
Fatamorgana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6257
Dołączył(a): 08.09.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Fatamorgana » 22.06.2010 12:10

Bardzo ładne zdjęcia z Ptuja Wojtku. Nie ma jak poranne światło. :)
:) Pozdr.
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 22.06.2010 14:23

Fatamorgana napisał(a):Bardzo ładne zdjęcia z Ptuja Wojtku. Nie ma jak poranne światło. :)

Dziękuję. Dobre światło to połowa sukcesu. ;)

Przypomina mi się Żienia z Vancouver, którego poznałem na trekkingu w Peru. Uważał, że robienie zdjęć w środku dnia w ogóle nie ma sensu. Tylko wczesny ranek i późne popołudnie...

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 22.06.2010 15:31

Przy kawie rozważamy dalszą drogę. Chcieliśmy przejechać obok samostanu szosą oznaczoną żółtym kolorem - a więc całkiem dobrą - i numerem 668 do Sentjur, skąd już tylko rzut beretem do Celje. Niestety, jak zdążyliśmy zauważyć, od klasztoru trasa stawała się wyboistą drogą, prowadzącą pod górę gdzieś w las. Nie będziemy ryzykować. Decydujemy się na cofnięcie pod wiadukt, by od wsi Żice dojechać do oznaczonej kolorem czerwonym głównej trasy ze Slovenskiej Bistricy do Celje.

Stolik składamy już przy groźnych pomrukach zbliżającej się burzy, mimo iż niebo dopiero w połowie opanowane jest przez groźne chmury - druga połowa wciąż śmieje się do nas czystym błękitem. Odjeżdżamy spod kościoła, a właściwie spod sąsiadującej z nim rozłożystej lipy i wracamy pod wiadukt, by za nim skręcić na północ. Na pierwszym skrzyżowaniu obieramy wariant w lewo i przejeżdżając ponownie pod autostradą, dobijamy do głównej trasy w Slovenskich Konjicach. Stąd już w deszczu, na szczęście, niezbyt ulewnym, omijając zalesione wzgórza Konjiskiej Gory, docieramy do następnego punktu na naszej mapie.

Celje.

Obrazek

Przejeżdżamy pośród nowoczesnej zabudowy, kierując się na południe. Mamy już stare miasto po prawej stronie, gdy drogowskaz wskazuje nam zjazd w lewo - najpierw chcemy zobaczyć zamek. Droga się zwęża i wznosi ostrymi zakrętami, z których co chwila wyłania się coraz bliższa sylwetka zamku, a właściwie tego, co z niego pozostało. Zatrzymujemy się na moment, by rzucić nań okiem, korzystając z tego, że deszcz właśnie ustał. W niebo sterczą ostre szpice zrujnowanych baszt, ale po lewej widać również jedną w dobrym stanie. Podjeżdżamy na parking pod sam zamek. Od tej strony prezentuje się on lepiej - ma spore fragmenty zachowanych murów.

Obrazek

Obrazek

Podchodzimy dróżką, nabywamy bilety w cenie dwa euro i wchodzimy na dziedziniec. Stąd budowla ukazuje się naszym oczom chyba z jej najlepszej strony. Podobno jest to największy zamek w całej Słowenii. Zbudowano go na początku XIII w., a w późniejszych latach bywał wielokrotnie przebudowywany - zwłaszcza odkąd znalazł się w rękach hrabiów cylejskich. Tytuł ten uzyskali wasale Habsburgów, po tym jak mając zaledwie jeden zamek w Żovneku, odziedziczyli rozległe dobra w tej części Krainy, podlegającej w tamtych czasach Styrii. Kilkadziesiąt lat później ród cylejski doszedł do sporego znaczenia - Wilhelm poślubił Annę, córkę polskiego króla, Kazimierza Wielkiego, a Herman II wydał swą córkę za króla Węgier, Zygmunta Luksemburskiego, uzyskując godność bana Chorwacji. Jego synowie później zostali wyniesieni do rangi książąt Rzeszy, uzyskując prawo bicia własnej monety.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przechodzimy pod ocalałą 35-metrową wieżą Fryderyka i kierujemy się do murów zawieszonych wprost nad doliną. Roztacza się stąd piękny widok na rozlokowane w dole Celje, na rzekę Savinję, która w tym miejscu pod kątem prostym skręca na południe, na mały kościółek św. Mikołaja na wierzchołku zalesionego wzgórza po drugiej stronie rzeki. Zaglądamy jeszcze do różnych zakamarków zamkowych, po czym kierujemy się do wyjścia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bea przygląda się dokładniej biletom i okazuje się, że w cenie 2 euro zawiera się jeszcze talon na 1 euro do wykorzystania w tutejszej kawiarni. Korzystamy więc z okazji i za znikomą dopłatą przedłużamy pobyt przy zamkowej kawie. Wkrótce nadchodzi definitywnie czas rozstania się z panami tego zamczyska. Ród cylejski rozstał się z nim już w połowie XV w., kiedy ostatni ich przedstawiciel, Ulryk II zginął zamordowany w belgradzkiej twierdzy i posiadłości - na mocy wcześniej zawartych traktatów, popartych czteroletnimi walkami z pozostałymi pretendentami - przeszły w ręce Habsburgów.

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 24.06.2010 12:44

Zjeżdżamy z zamku do miasta. Parkujemy po drugiej stronie torów, przechodzimy pod mostem i zagłębiamy się w brukowane uliczki. Jako pierwsi osiedlili się tu Ilirowie, po nich zawitały plemiona celtyckie, by ulec około 15r. p.n.e. podbojom rzymskim. Od I do V w. rzymska Celeia była ośrodkiem administracyjnym prowincji Noricum i tędy przebiegała ważna droga z Akwilei przez Emonę - czyli dzisiejszą Lublanę - do Petawium (Poetavium), jak wtedy nazywał się Ptuj. Celeia była wtedy zasobnym miastem, zyskując przydomek Troia secunda. Okres prosperity zakończył się z najazdem Hunów, po którym kolejne fale barbarzyńców skutecznie zahamowały rozwój osady. Dopiero wspomniani hrabiowie cylejscy doprowadzili Celje do ponownego rozkwitu.

Obrazek

Obrazek

Włóczymy się jeszcze chwilę pośród kamieniczek, mijamy Trg Celjskih Knezov, by przy Muzejskim Trgu odnaleźć XVI-wieczny Stary Pałac Hrabiów. Renesansowy gmach z podwórzem otoczonym dwupiętrowymi arkadami mieści obecnie muzeum regionalne, gdzie można znaleźć m.in. 18 czaszek cylejskich magnatów. Przechodzimy pod niską bramą, wydostając się na Slomskov Trg z górującą nad nim wieżą kościoła opactwa św. Daniela, skąd zawracamy w kierunku północnym. Nie wiemy, czy któryś z mijanych placów targowych jest tym pierwszym, najważniejszym, dzięki któremu już w 1323r. Celje uzyskało prawo targu, na długo przed tym, jak w 1451r. otrzymało prawa miejskie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Stare miasto opuszczamy przechodząc pod Celjskim Domem, miejscem spotkań niemieckich obywateli miasta. Wracamy do samochodu, żegnając się z miastem, które mocno zaznaczyło się w słoweńskiej tożsamości. Część herbu cylejskich hrabiów i książąt w postaci trzech złotych gwiazd, tworzących odwrócony trójkąt, widnieje na słoweńskiej fladze i w godle narodowym.

Obrazek

Obrazek

Sadowię się za kierownicą i rzucam tradycyjne pytanie:
- Dokąd teraz?

Obrazek

Zamieszczona mapka ilustruje przejazd na trasie Ptuj - Celje.
A - Ptuj
B - Ptujska Gora
C - Statenberg
D- Zicki samostan
F - Celje
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48743
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 26.06.2010 23:42

Bea pokazuje palcem na mapie: Bogensperk. Szybka analiza trasy dojazdowej - najpierw doliną Savinji, by potem odbić na zachód. Ruszamy trasą zaznaczona jako widokowa. Widoki wprawdzie ograniczone do minimum, gdyż zbocza wzgórz zbiegają się wąsko w dolinie rzeki, ale to właśnie stanowi o uroku tej trasy. Szosa biegnie prawym brzegiem, a gdy w prawo odchodzi szosa na Litiję, postanawiamy jeszcze przedłużyć odrobinę przejazd doliną coraz węższą, o coraz bardziej stromo opadających stokach wąwozu. Szkoda tylko, że nie ma gdzie postawić na chwilę samochodu, by na spokojnie przyjrzeć się uroczemu przełomowi rzeki.
W miejscu, gdzie Savinja wpada do Savy, przejeżdżamy na lewy brzeg, a dolina nieco się rozszerza. W Radece robimy małe zakupy w przydrożnym markecie i po powrocie na prawą stronę rzeki zatrzymujemy się nad samą wodą na mały piknik. Trzeba szybko zjeść zakupioną właśnie sporą paczkę lodów i wypić kolejną kawę, a ławka przy nadrzecznym bulwarze spacerowym świetnie się do tego celu nadaje.

Teraz obieramy kierunek zachodni, by szybko skonstatować, że trasa 330 - na mapie taka wygładzona - jest w istocie naszpikowana ostrymi zakrętami, co spowalnia znacznie tempo podróży. Wkrótce jedziemy jeszcze wolniej, gdyż kończy się asfalt i długi podjazd na przełęcz kontynuujemy już droga szutrową. Tak osiągamy wieś Velika Preska, skąd w dół sprowadza nas kilka serpentyn. Pojawia się po chwili asfalt, a my nie dojeżdżając do leżącej nad Savą Litiji, skręcamy na południe, przekraczając niewielką rzeczkę Reka. To nie jest jeszcze ta słynna Reka, która znikając pod ziemią, "po angielsku" opuszcza teren Słowenii - najwyraźniej z braku lepszych pomysłów, co jakiś czas rzeka nazywana jest po prostu Rzeka.

Stąd krótkim, stromym podjazdem docieramy na zielone wzgórza i zjeżdżamy na parking przy metalowym ogrodzeniu, za którym wznosi się nasza kolejna atrakcja. Mamy obawy, czy zwiedzanie nie skończy się przy samym parkanie - dochodzi już przecież siódma wieczór. Do środka nie musimy wchodzić, ale szkoda by było, gdybyśmy nie mogli się przyjrzeć bliżej samej budowli. Na szczęście furtka jest uchylona i bez przeszkód wchodzimy na teren zamku Bogensperk.

Obrazek

Już od wejścia zachwyca nas jego nakryta czerwonym dachem jasna bryła, której kontrast z ciemnoniebieskimi chmurami w tle podkreślają padające nań promienie słońca. Lewa baszta - patrząc od wejścia - zbudowana jest na planie koła, podczas gdy podstawą prawej jest prostokąt. Wprawdzie w pierwszej chwili gotów byłbym powiedzieć że to kwadrat, ale w miarę jak okrążamy pałac, ściany ukazują się we właściwych proporcjach.

Obrazek

Renesansowy zamek, zbudowany na początku XVI w. przez arystokratyczną rodzinę Wagenów odkupił w 1672r. Janez Vajkard Valvasor - autor monumentalnego dzieła "Chwała Księstwa Carnioli". Księga ta przez długi czas była podstawowym źródłem informacji na temat słoweńskiej historii, geografii, kultury i folkloru. Valvasor nie tylko sporządził dokładne mapy terenu, ale objaśnił mechanizm powstawania i zanikania rzek i jezior na terenie krasowym.

Obrazek

W zamku mieści się muzeum jemu poświęcone, są także wystawione stroje ludowe oraz przedmioty związane z medycyną ludową oraz przesądami. Można tam znaleźć receptury na odczynianie uroków, czerwone krzyże przeciw czarownicom, talizmany przynoszące szczęście - może jednak szkoda, że tak późno tu przybyliśmy. Pozostaje nam obejście zamku. Okazuje się, że kolejna baszta znów jest okrągła, a czwarta... No właśnie, gdzie czwarta? Otóż, spaliła się w czasach Valvasora i nie została nigdy odbudowana. Sam mistrz popadł w takie długi związane z wydaniem swojego epokowego dzieła, że musiał sprzedać zamek i zmarł wkrótce w znacznie skromniejszej rezydencji, nie doczekawszy efektów dzieła swego życia.

Obrazek

My z kolei doczekujemy pierwszych, rzadkich jeszcze, ale grubych kropli deszczu. Żegnamy pospiesznie Bogensperk i wskakujemy do auta. Dalsza trasa wiedzie jeszcze trochę w kierunku południowym, ale już po chwili skręcamy w prawo i dojeżdżamy do Sticnej. To, co nas tu sprowadza, to Stiski samostan - najstarszy klasztor na ziemiach słoweńskich.

Obrazek

Cystersi założyli tu opactwo już w 1136r, a więc zaledwie w 40 lat po ustanowieniu zakonu. Niestety, zdajemy sobie sprawę, że o tej porze to już tylko z zewnątrz możemy na niego spojrzeć. Wprawdzie akurat oświetlenie jest niesamowite - deszcz nie pada, połowa nieba nakryta granatowymi chmurami, a chylące się nisko ku zachodowi słońce świeci już niemal prostopadle w ściany klasztoru - to jednak trochę nam żal, że nie możemy zobaczyć klasztornych krużganków, będących mieszanką stylu romańskiego i wczesnego gotyku.

Obrazek

Same wnętrza z prezentowaną tam kolekcją mniej nas interesują. Owszem, zawsze przyjemnie spojrzeć na kształtny, kobiecy biust, zwłaszcza kiedy podany jest on niemalże na tacy - ale tę tacę wolę interpretować w przenośni. Nie jestem przekonany, że zachwyciłaby mnie figurka św. Perpetuy, trzymająca tacę ze swymi odciętymi piersiami...

Obrazek
mariusz-w
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8375
Dołączył(a): 22.04.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) mariusz-w » 27.06.2010 00:04

W związku z tym, że swoją relację zakończyłem ... będę mógł teraz spokojnie "truchtem" wędrować z Tobą ... wreszcie na normalnym poziomie ... nad poziomem morza. ;)

Co nie znaczy, że na tych wyższych jest gorzej ... ale odetchnąć trzeba. ! :)

No to truchtam !!!

Pozdrawiam !
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Truchtem przez Chorwację: bałkański sezon 2019, cz1 - strona 4
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019