napisał(a) Franz » 16.09.2026 16:40
Wziąwszy pod uwagę, że znajdujemy się na zupełnym odludziu, robimy sobie łaźnię nudystów, pozwalając przy okazji słońcu na dotarcie do zwykle zacienionych zakamarków naszych ciał; jakież jednak jest nasze zaskoczenie, kiedy widzimy nadjeżdżającego po czymś w rodzaju wału ochronnego rowerzystę. Dla niego chyba jest to niemniejsze zaskoczenie, gdyż w momencie, kiedy nas dostrzega, kierownica wpada w spore drgania, co niemalże kończy się jego upadkiem z roweru. Nasze lekkie i krótkotrwałe skonfundowanie szybko przechodzi w rozbawienie, zwłaszcza że przypadkowy obserwator nie doznaje uszczerbku na zdrowiu, przynajmniej fizycznym.
W sumie nasz pobyt nad rozlewiskiem zamyka się w trzech godzinach, po czym zwijamy majdan i wyjeżdżamy w kierunku północno-zachodnim.