piekara114 napisał(a):Zależało mi poznać Twój punkt widzenia na poszczególne miejsca, trasę, co byś zmienił itp.
W Grecji byliśmy 1-szy raz w ubiegłym roku i postanowiliśmy, że będziemy ją odwiedzać w najbliższych latach w różnych miejscach. Tym razem wybraliśmy Lefkadę oraz po trasie do zwiedzenia Zagori (wąwóz Vikos, klasztor Agia Paraskevi). W Albanii nie bywaliśmy wcześniej a Czarnogórę znaliśmy tylko od strony Dubrownika (obszar Kotoru). Chodziło nam po głowie już wcześniej, żeby kolejne wypady do Grecji łączyć z dłuższymi pobytami tranzytowymi ze zwiedzaniem. Tym razem postawiliśmy zajawkowo na Durmitor i również bardziej górskie oblicze Albanii ze słynnymi wąwozami + wybrane ciekawsze miejsca (wymieniałem je wcześniej). Mieliśmy sporo opcji na pogodę itp. i zmiany planów -warto. Punktem startowym miało być Sarajewo, jednak ostatecznie postawiliśmy na Foca - 2h bliżej granicy, znacznie taniej oraz myśleliśmy, że lepiej przyjrzymy się temu miejscu wypadowemu w góry itp. Jednak ten plan nie zrealizował się, bo przybyliśmy do Foca późno, ok. 22:00 - powody to: sprawy rodzinne i ulewa, stąd opóźniony o kilka godzin wyjazd z okolic Krakowa. Wybraliśmy : Chyżne - Sahy - M6 - A5(Svilaj) - A1 (częściowo w Bośni). Tę trasę kiedyś zaproponował mi kolega Cropidło, który chwalił przejazd autostradami przez Węgry, Chorwacje i częściowo w Bośni i Hercegowinie. Autostrada do Sarajewa jest ciągle w budowie, jedzie się 2 czy 3 fragmentami, a reszta to 50-70km/h, dużo terenu zabudowanego.
Na trasie było i słońce i opady - to pierwsza nasza wyprawa z wielu, którą zaczęliśmy w wielkiej ulewie, brrr. Droga z Sarajewa do Foca przypadła na po 20:00, trochę również padało, wiec zajęło nam to z 2h. Droga nie jest najlepsza i nie wiedziałem wcześniej, że również na tej drodze będą surowe tunele, jak w Czarnogórze, dodatkowo prace drogowe i trochę szutru.
Kolejny dzień to już słoneczko i przejazd widokową ale złej jakości drogą, wzdłuż rzeki Drina (są tu plany na zaporę i EL wodną -protesty również) z Foca do słynnego "tymczasowego" mostu z desek na przejściu Hum-Scepan Polje i następnie super droga - przejazd do Pluzine jest już drogą bardzo dobrej jakości i nie mniej widokową - wiele surowych tuneli (bez obróbki betonowej) i piękne widoki na okoliczne góry dolinę rzeki Piva, zapore i EL wodną oraz jezioro pivskie. Pluzine zostało przeniesiono z terenów zalewowych. Generalnie bajeczne widoki, co chwile stawaliśmy na punktach widokowych.
Od Pluzine zaczynają sie przygody, gdyż droga P14 do Zabljaka nie była przejezdna (zaspy -zsunął się śnieg z północnych stoków), ale przejechaliśmy się nią, ile sie dało, a potem drogą północną (przez Tpca). Następnie był most na Tarze (jest w remoncie -remontują Chińczycy w darze) - ruch odbywał się rzadko, nie czekaliśmy na przejazd i pojechaliśmy przez Zabljak do Podgoricy. Po drodze miał być Monastyr Ostrog, ale czasowo się nie zmieścił i zrobiliśmy go extra na następny dzień rano, a po południu góra Lovcen i powrót wybrzeżem przez Budvę do Podgoricy. No i rozpisałem się o początku, a miało być zwięźle i na temat

Generalnie 2 tygodnie rozbiliśmy na 2 noce w Podgoricy, 2 noce w Beracie, 2 w Sarandzie, 6 w Vasilikach i następnie powrotne zwiedzanie Skopje (1N) i Subotica(1N). 4 dni w Albanii to było za mało, ale głównym celem była jednak Grecja, a Albania była tranzytowo -rozpoznawcza

Ja osobiście zabrałbym 1d z Vasilik na konto Sarandy i Ksamilu, ale nie byłem sam i ostatecznie wszyscy byli zadowoleni. Saranda to wielkie blokowisko i z wielkim rozmachem apartamentowce oraz hotele przesuwają sie w stronę południową, tj. w kierunku Ksamilu. Budowle te są bardzo nowoczesne, oświetlenie ledowe w nocy robi niesamowite wrażenie. A jest tego tak dużo, że można znaleźć promocje przedsezonowe, przystępnie nowy hotel, full wypas ze śniadaniem dla 4 osób. Zwiedzanie w Sarandzie zaczęliśmy od wzgórza Lekures z zamkiem i latarnią, potem plaża blisko hotelu, na koniec promenada. Były stad wypady do BlueEye i Gjirokastra. Mieszkaliśmy ok. 5km od centrum i pomimo braku sezonu parkowanie w pobliżu promenady graniczy z cudem. Trzeba uważać na drogi tarasowe, często jednokierunkowe, bo można sie zaplątać. Parkingi z GM okazywały się "okazją" za 20-30 Euro, ale ostatecznie zaparkowaliśmy gratis w jakiejś ślepej uliczce 5 min od promenady.
Podzielam Twoje zdanie o Lefkadzie -również dla mnie i żony woda i plaże to za mało, ale już pozostałej młodszej dwójce podobało sie to bardzo. My lubimy jak coś się dzieje, wiec 2 tygodnie na wyspie to zdecydowanie za wiele. Na Lefkadzie też było dużo opcji zwiedzenia, ale ostatecznie skończyło się to na zwiedzeniu części południowej i na 1 objazdówie z ograniczonym zwiedzaniem. Strona zachodnia jest b. górzysta i jazda serpentynami z czasem nie jest już atrakcyjna, a wręcz męcząca, dlatego też bawiliśmy tylko na kilku plażach: Vasiliki, Porto Katsiki, Gialos i Agios Ioannis (ta na północy z wiatrakami). Pewnie tam kiedyś jeszcze wrócimy, podobnie jak do Albanii.
Tak, że niewiele bym zmienił, była to bardziej wycieczka po górach zakończona wypoczynkiem na Lefkadzie. Oczywiście trzeba lubić góry. Granicę z Albanią przekraczaliśmy w Hani i Hotit-Bozhaj, a opcja była Cijevna - Grabom (widokowa SH20) i b. dobrze, że nie pojechaliśmy tam, bo było bez korków, dosłownie 3 samochody, a przygód z serpentynami i tak mieliśmy dość. Do Kruji warto zajechać. Inna opcja to Durres, ale zabawiliśmy dłużej w Tiranie i wg mnie zrobiliśmy dobrze -pojechaliśmy od razu do Beratu. Taka jazda tranzytowa to ograniczony czas pobytu i wybór opcji w zależności od czasu i sytuacji czy pogody - nie zawsze wszyscy mają to samo zdanie, ale było OK. Inna opcją był wąwóz Holtes, ale nie zmieścił się. Berat wszystkim się bardzo podobał wraz z zamkiem (podobnie było z Gjirokastra) i do tego były jeszcze 3 inne wąwozy zaliczone: Osumi, Langarica i Vikos w Grecji. Piszę zaliczone, bo na tym polegała nasza wycieczka -spędzenie kilku godzin na każdym, a nie dni. Vikos miał być przy trasie powrotnej, jednak zmieniliśmy zdanie (i b. dobrze) i pojechaliśmy z Sarandy do Vikos (jest tam warty zobaczenia Monastyr sw. Paraskevi i fajne knajpki w okolicy), przez przejście Kakavie (kilka samochodów). Następnie już prosto na Lefkadę tunelem i mostem. Taka objazdowa niesie ze sobą niespodzianki, niepowtarzalne spotkania ze zwierzętami, niespodziewanymi widokami, itp.
Wlora - to była opcja za Holtes i niby OK, ale zderzyliśmy się z pustką - totalny brak turystów i plażowiczów może mówić samo za siebie. Zwiedzanie zaczęliśmy od wzgórza Kuzum Baba, z fajnym tarasem widokowym kawiarnia i restauracją -byliśmy sami. Potem plaża przy porcie - niestety zaśmiecona, z ciemnym i brudnym piaskiem. I na końcu plac flagi i poszukiwanie starówki. Poszukiwanie bo to właściwie 1 uliczka o długości 200-300m, wyglądająca pięknie, ale nieco sztucznie - jakby wlepiona. Widzieliśmy kilka plakatów z protestem dot. wysepki Sazan - to po militarna wyspa z szeroką florą i fauną kupiona przez rodzinę Trumpa w celach turystyki komercyjnej. Protesty sięgają już Tirany i całej Albanii. Wg mnie plaże w Albanii nie powalają i nie mogą konkurować z greckimi. Jedynie w Ksamil w centrum (koło słynnej ręki) spotkaliśmy super plaże z bielutkim "piaskiem", ale okazało się, że to nawożony bardzo pokruszony biały kamień, który robił wrażenie, ale już chodzenie po nim to inne odczucia. Możliwe, że plaże w Albanii są przygotowywane przed sezonem, tj. czyszczone i zasypywane odpowiednim piaskiem lub kruszywem - na pewno tak robią większe hotele.
Zapomniałbym o off-road z wąwozu Osumi do Permet, aby szybciej i widokowo dojechać do gorących źródeł w Benje i wąwozu Langarica. Niewykluczone, że gdybyśmy wiedzieli jak dokładnie wygląda ta droga i jakie realne ryzyka ze sobą niesie to zrezygnowalibyśmy z tych ok. 26 km off-road pomiędzy Corovoda a Permet, oj tak, tak. Oczywiście pozbawiłoby to nas niesamowitej przygody i wielu wspomnień, jak również nie bylibyśmy w Permet i w Benje. Jednak ostrzegam wszystkich, że stan tej drogi w środkowej części jest naprawdę b. zły (nieregularne koleiny, dziury, stojąca woda, b. strome podjazdy/zjazdy, itp.) i trzeba mieć porządne opony i dobry samochód, niekoniecznie 4x4, ale wskazany mocny. Czas przejazdu 26 km wg GM to ok 1,5h, a nam zajęło prawie 3h, co prawda z wieloma przystankami na widoki i analizę głębokości dużych kałuż

Jakość szutru na początku (również na końcu) drogi jest na tyle dobra, że ta droga niebezpiecznie wciąga i w ok. 1/3 trasy trudno podjąć decyzję o zawróceniu

Widzieliśmy, że nawet tubylcy łapią tam opony (ten szuter/żwir jest dość ostry). Poza tym mieliśmy w ruchu kolizyjnym rajdowca, który tylko unosił się nad tymi dziurami generując wielki kurz - klakson i długie światła od nas pewnie pomogły, ale wyminął nas dosłownie na styk, chyba nawet nie zwalniał -była moc. Wg mnie za mało ostrzeżeń jest dot. jakości tej drogi, ostrych kamieni i trenujących tam terenowych rajdówek.
Ta powyższa zmiana pozbawiła by nas jednak wielu wspomnień, więc mierzcie siły na zamiary i dobrze sie przygotować. Możliwe, że ta droga jest cyklicznie poprawiana, jednak w tym czasie w środkowej części była tragiczna.
Śmieję się jak wspominam opinie o niby trudnych dojazdach do niektórych plaż na Lefkadzie, bo to drobiazg w porównaniu z serpentynami i drogami w Albanii. Autostrady w Albanii na razie są bezpłatne (oprócz tej z Kosowa), ale też mają pułapki i np. kończą się rondem (sic!) -tak było z Tirany w kierunku Beratu, a że był szczyt wieczorny po pracy, to niezły korek się zrobił. Ponadto w Albanii dojazdy/zjazdy z autostrad i przerzuty/łączniki pomiędzy głównymi drogami czasami miewają tymczasowe odcinki szutrowe z wybojami - mieliśmy 2 takie sytuacje. I wyszło jak relacja.
